Siedzi na końcu trampoliny zawieszonej kilka metrów nad gładką taflą morza. Kostium kąpielowy w kolorze krzykliwego turkusu otula jej ciało i przechodzi w poprzek pleców. Promienie słońca ogrzewają nagą skórę, niemal ją paląc.
Patrzy w słońce i mruga oczami, a potem wstaje i skacze na główkę do wody.
Chwilę później od trampoliny odbija się ciemnowłosy, opalony mężczyzna. Ląduje z pluskiem obok kobiety w lazurowym morzu. Śmieją się.
Jest sierpień 1997 roku, a trzydziestosześcioletnia Diana znajduje się na jachcie na Morzu Śródziemnym u południowych wybrzeży Francji. Mężczyzną, który podaje jej teraz ręcznik na pokładzie statku, jest czterdziestotrzyletni Dodi al-Fayed. To producent filmowy, syn multimiliardera, znany także trochę jako celebryta, który kręci się wśród sławnych ludzi i umawia na randki między innymi z Julią Roberts i Winoną Ryder.
Teraz spotyka się z Dianą. Byłą przyszłą królową Anglii.
***
Czytasz serię "Brytyjska rodzina królewska". Przybliża ona sylwetki członków rodziny, która od 1917 roku należy do dynastii Windsorów. Udamy się w podróż przez ostatnie stulecie, podczas której spędzimy czas między innymi z księżną Dianą, księciem Harrym i księżną Meghan, królową Elżbietą oraz pozostałymi członkami tej rozległej i fascynującej rodziny.
Czytasz część trzecią. Jeśli nie czytałeś poprzednich, proponujemy rozpocząć od części Nieoczekiwana królowa, który dotyczy Elżbiety.
W trzeciej części skupiamy się na opuszczeniu monarchii przez Dianę. Część nosi tytuł Królowa ludzkich serc.
***
Zostawiliśmy Dianę dziesięć lat temu.
Młoda dziewczyna poznaje wtedy księcia Karola. Zakochuje się w nim i w swoim marzeniu o wspólnym życiu, a zanim się obejrzy, Karol jej się oświadcza.
Lecz już w chwili, kiedy biorą ślub, jest przekonana, że jego serce należy do innej kobiety.
Teraz - ponad dziesięć lat później - monarchia zwraca Dianie wolność.
Po raz pierwszy od czasu, kiedy miała dwadzieścia lat, stoi na własnych nogach: lecz kim jest teraz, skoro już nie księżną i przyszłą królową brytyjskiego narodu?
Wkrótce się tego dowiemy.
Okaże się, że wolność nie leczy wszystkich ran i że dręczące Dianę uczucia paranoi, izolacji i strachu nie mieszkają tylko w królewskich komnatach, jak mogło się jej przez jakiś czas wydawać. Mieszkają w niej samej i podążają za nią, dokądkolwiek się uda.
Los podsłuchuje; słyszał jej strach i teraz to, czego obawia się najbardziej, urzeczywistnia się w tragicznym wypadku.
Jednak zanim zajdziemy tak daleko - i zanim znowu spotkamy Dianę na jachcie na wodach południowej Francji - cofnijmy się o krok w przeszłość.
***
Jest 15 września 1984 roku. Diana uśmiecha się do aparatów fotograficznych, a słońce późnego lata oświetla jej twarz. Ma ciepłe policzki, czerwony żakiet w kolorze skrzynki pocztowej i pasującą do niego wstążkę w kołnierzu białej koszuli. Oświetla ją flesz za fleszem. Wygląda na speszoną i zawstydzoną. Jakby soczewki aparatów fotograficznych odbierały jej po kawałku energii z każdym pstrykniętym zdjęciem.
Stoi przed szpitalem St Mary's Hospital w centrum Londynu. U boku ma księcia Karola, a kilka metrów dalej za barierkami odgradzającymi wiwatują i machają rękami setki Brytyjczyków.
Diana spogląda na swoje ręce i uśmiecha się. Powód tego uśmiechu trzyma czule w ramionach.
Karol macha do zgromadzonych tłumów i mówi do Diany kilka słów, których z powodu wrzawy nie słyszy nikt oprócz niej. Z ruchu jej warg widać, że odpowiada zwięźle. Kilka minut później pomiędzy nich a wiwatujący tłum wjeżdża granatowy samochód. Wsiadają do niego.
***
Minęły trzy lata od chwili, kiedy Diana kroczyła po kościelnej posadzce katedry św. Pawła z utkwionymi w sobie milionami oczu. Przy ołtarzu stała jej sympatia z nastoletnich lat, książę Karol. Wzięli ślub i minęły dwa lata od narodzin ich pierwszego syna, dziedzica tronu księcia Williama.
Diana pogrążyła się wtedy we wszechogarniającej depresji poporodowej. Przezwyciężenie choroby zajęło jej całe miesiące - i była to ciężka praca. I chociaż tym razem okres połogu przebiegnie nieco lżej, już teraz - zaledwie kilka godzin po przyjściu na świat młodszego brata Williama, księcia Harry'ego - stanie się jasne, że dla przyszłej królowej nic nie będzie proste.
Wyobraź sobie Dianę siedzącą samotnie na skraju łóżka w spartańsko urządzonej sali szpitalnej, przepełnioną uczuciem szczęścia, które rozchodzi się od jej piersi, docierając do każdej komórki ciała.
Ma tutaj tylko najbardziej podstawowe przedmioty: stolik, fotel, a tuż przy łóżku - dostawne łóżeczko. Miękki kocyk otula jej nowo narodzonego syna. Przepełniają ją ciepłe uczucia. Jakby jasne i łagodne kolory w pomieszczeniu otulały jej mięśnie i dawały jej ciału spokój, za którym tęskniła. Ktoś postawił na stoliku bukiet kwiatów. Nie wie kto. Kiedy, tak jak teraz, drzwi na szpitalny korytarz są zamknięte, pokój jest pogrążony w ciszy. Diana oddycha swobodnie i głęboko. Jest wyczerpana.
Ze swojego miejsca może bez wysiłku sięgnąć do łóżeczka. Nowo narodzony książę Harry śpi spokojnie. Obserwuje drobne ruchy na jego twarzy, a w jej wnętrzu buzują hormony. Nie może wyjść z podziwu, jak doskonałym małym człowiekiem jest jej syn.
Ostrożnie gładzi jego drobniutką rączkę i po raz kolejny przelicza paluszki, odgarniając na bok jego jasne, pomarańczowe anielskie włosy. Chwilę późnej ona sama także zapada w sen.