Rozdział 13
Stan równowagi militarnej (886-1025)
JONATHAN SHEPARD
Wstęp - koegzystencja Bizancjum z kalifatem
W poprzednich rozdziałach przedstawiono, jak wraz z politycznymi wstrząsami w świecie islamu i zaprzestaniem ataków ze strony kalifów abbasydzkich uspokoiła się sytuacja militarna cesarstwa. Kalifat podejmował raczej kroki dyplomatyczne, uznał Aszota I Bagratuniego zwanego Wielkim (884-890) za księcia książąt w Armenii i obdarował go koroną królewską. Zaraz potem cesarz Bazyli I Macedończyk (867-886) ze swojej strony wystosował do Aszota démarche1. Prawdopodobnie pod koniec IX wieku basileus zbudował dyplomatyczną sieć skierowaną na wschód, wciągając w nią polityczne elity centralnego i wschodniego Kaukazu, jak "wodzów Azji", panów Kaspijskich Bram (Pylae Caspiae)2. Do panowania Leona VI Filozofa (886-912) dwór utrzymywał zamożnych Turków z doliny Fergany oraz Chazarów. Byli to młodzi ludzie, którzy wpłacali wysokie zaliczki w złocie, a następnie pobierali roczne rogai jako członkowie cesarskiej straży przybocznej3. Na dworze przebywali także muzułmańscy jeńcy wojenni, co świadczyło o słabości militarnej kalifatu. Najwyżsi rangą spośród nich nosili białe szaty katechumenów podczas uczt w czasie Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, jakby chcieli podkreślić zamiar przyjęcia religii chrześcijańskiej4. W triumfalnych pochodach Bazylego I, tak jak i za czasów Teofila Amoryjczyka (829-842), w spektakularny sposób prezentowano łupy zdobyte w sporadycznych wypadach na tereny pod władzą muzułmanów, a poeta przedstawiał Bazylego jako nowego Dawida, który przy Bożej pomocy zwycięży zastępy wrogów5.
W podobnie triumfalnym tonie brzmią panegiryki na cześć Leona VI, syna Bazylego, wygłaszane na przełomie IX wieku przez takich oratorów jak Aretas. Nie wspomina się w nich wprost o całkowitym odzyskaniu ziem podbitych przez muzułmanów. Aretas podkreśla raczej korzyści, jakie uzyskał Leon dla Konstantynopola dzięki przeniesieniu do tego miasta relikwii św. Łazarza z położonej w strefie przygranicznej wyspy Cypr6. W oczach mieszkańców Konstantynopola upokorzenie barbarzyńców pozwalało przedstawiać Bazylego i jego syna jako, odpowiednio, generała i mistrza strategii, zdobywców łupów oraz tych, którzy zapewnili Miastu obronę przez siły nadprzyrodzone. W rzeczywistości Leon był zmuszony zmagać się w przygranicznych regionach z reperkusjami wynikającymi z politycznych problemów w państwie Abbasydów. Nieustanne ataki w ramach świętej wojny (dżihad) prowadzone przez wojowników ghazi z rejonu Tarsu7, jak i rosnące w siłę pirackie floty operujące z portów Syrii i Krety, były pod wieloma względami znakiem rosnącego bogactwa i militarnych możliwości zarówno zwykłych rozbójników, jak i bogobojnych wyznawców swoich religii działających na styku cesarstwa i ziem muzułmańskich.
Mapa 1. Cesarstwo Bizantyjskie w X i XI wieku
Destabilizacja bogatego w zasoby kalifatu Abbasydów miała dla Bizancjum dobre i złe strony. Często cytuje się opinię patriarchy Mikołaja I Mistyka (901-907, 912-925): "dwa są ośrodki władzy, Saraceni i Bizantyjczycy, stanowiące najwyższą władzę na ziemi, błyszczące jak dwa potężne światła na firmamencie"8. To figura retoryczna, ale jej kontekst jest wymowny. Mikołaj pisał do kalifa Al-Muktadira (908-932) nakłaniając go, aby nie przyzwalał na kroki wymierzone przeciwko ludności cywilnej na Cyprze przez Damiana, chrześcijańskiego apostatę, który zgromadził wielką flotę i działał niby niezależnie, choć potajemnie w imieniu kalifa. Koegzystencja Bizancjum z kalifatem nie była ani pokojowa, ani całkowicie stabilna, jednak władcy wymieniali ambasadorów, prezenty, grzeczności. Pozwalało to zachować cesarzowi godność. Jednak liczne upokarzające, choćby nawet drobne, wyzwania dla jego autorytetu ze strony pirackiej floty mogły być bardziej niszczące politycznie, niż ciężkie ciosy militarne ze strony kalifatu. Toteż ta figura retoryczna o "dwóch ośrodkach władzy" to była Realpolitik patriarchy Mikołaja I. Wydarzenia z połowy X wieku potwierdzają raczej nieartykułowane głośno uzasadnienie ostrożności cesarskich mężów stanu w wykorzystaniu zamętu w kalifacie Abbasydów. Dżihad poprowadzony przez ambitnego emira, który w ten sposób legitymizował swoje nowe rządy w Aleppo, mógłby ostatecznie naruszyć delikatną równowagę, a równowaga była najlepszym środkiem, na co realnie mogli liczyć nieopuszczający pałacu cesarze.
Cesarskie ideały i rzeczywistość pogranicza
W takim kontekście należy rozpatrywać rozmaite, powstające w okresie panowania Leona, podręczniki rządzenia i kodeksy praw. Demonstrują one entuzjazm dla ładu, bogobojności i nauki. Oprócz opracowania i kompilowania podręczników, Leon napisał też wiele kazań. Aspirował, by jego twórczość uznano za skarbnicę mądrości i pobożnego oświecenia, jak można wywnioskować z opisu wybudowanej dla niego łaźni pałacowej9. Przydomek Leona - "Mądry", wykorzystany w symbolice dekoracji łaźni, został przyjęty z uznaniem przez jego dworzan, a wyśmiany przez Symeona I Wielkiego, władcę Bułgarii, nie był nadany całkowicie niezasłużenie. Podobnie jak jego ojciec, Bazyli I, pragnął, aby jego rządy kojarzono ze znakomitymi postaciami chrześcijańskich władców złotego okresu cesarstwa, zwłaszcza takich jak Konstantyn i Justynian. Jednocześnie głosił ideę odnowy, na przykład w oracji , w której eufemistycznie opisuje wstąpienie na tron Bazylego: poprzedni stan rzeczy został usunięty wraz ze współwładcą Bazylego seniora, Michałem III, i "zmiana ta miała przynieść odnowę i ład"10.
Koncepcja "oczyszczenia" rządu i społeczeństwa z korupcji i z tego, co jest przestarzałe, przewija się przez całe novellae Leona VI, zbiór 113 rozporządzeń, datowanych zasadniczo na wczesne lata jego panowania. Dotyczą one w głównej mierze moralności i dyscypliny kościelnej i zakładają stworzenie zdyscyplinowanego społeczeństwa, w którym wszyscy mężczyźni mają obowiązek chronić cesarza: bowiem otrzymał on od Boga "nieograniczone prawo zarządzania" (oikonomia) sprawami ziemskimi. Wielokrotnie się stwierdza, że prawa mają pomagać ludziom, przynosić dobro zarówno ich duszy, jak i ciału11. Nie ma jednak pewności, czy novellae Leona były praktycznie wykorzystywane w administracji i w jakim stopniu były one obowiązujące.
W latach 911 i 912 za panowania Leona VI ukazała się Księga eparcha. W przedmowie przywołuje się przez analogię Tablice, na których Bóg objawił Prawo "własnym palcem" całemu rodowi ludzkiemu12, ale zakres działania Księgi był ograniczony do Konstantynopola, gdzie eparch nadzorował administrację. Reguluje ona funkcjonowanie dziewiętnastu gildii i ustala surowe kary dla tych, którzy się nie stosują do jej postanowień. Do ogólnych zapewnień o trosce cesarza o dobrobyt poddanych dołączone są szczegółowe administracyjne procedury. Księga eparcha ukazuje też pewne założenia i priorytety rządu. Dotyczą one szczególnie towarów wysokiej jakości, takich jak jedwab, farby (purpura), wyroby ze srebra i złota oraz przyprawy. Szczególną opieką otoczono pięć gildii związanych z produkcją jedwabiu, natomiast farbiarzy i garbarzy potraktowano powierzchownie, a o wielu innych gildiach w ogóle nie wspomniano. Monopolizacja i reglamentacja towarów luksusowych leżały zawsze w gestii władzy cesarskiej, zarówno w obrocie krajowym, jak i zagranicznym. Wiele wysiłku wkładano, by produkcja i handel jedwabiem na każdym etapie były rozdrobnione; pośrednicy w produkcji i zbyciu mniej cennych towarów, jak żywność, mięso i mydło także nie mogli się łączyć w jedno przedsiębiorstwo. Małe jednostki łatwiej było monitorować, kontrolować ich operacje i ustalać wysokość podatków oraz je zbierać; wymagało to także zaangażowania mniejszej liczby urzędników. Księga eparcha w zasadzie zakłada, że rzemieślnicy i kupcy dokonują sami rozliczeń wspólnie z władzami Miasta.
Pilnym zadaniem rządu było utrzymanie przystępnych cen. Starszyzna gildii rybackich miała składać eparchowi sprawozdanie z nocnego połowu, o świcie, i to on ustalał cenę, tak jak ceny mięsa i chleba. Do tego dochodziła rygorystyczna inspekcja wag i miar. Redaktorzy lub korektorzy Księgi eparcha zakładali, że zamieszkanie w Konstantynopolu było przywilejem i samo wygnanie z Miasta stanowiło surową karę. Prowincjusze i cudzoziemcy byli traktowani jednakowo i podlegali tym samym prawom. Na przykład: każdy przywożący z zewnątrz jakiekolwiek towary do "chronionego przez Boga Miasta" był poddawany szczegółowej kontroli przez wysłannika eparcha; pod koniec pobytu cudzoziemiec był zobowiązany przedstawić listę zakupów "żeby nic zakazanego nie mogło zostać wywiezione ze stolicy"13. Bardzo skrupulatnie regulowano sprzedaż trzody chlewnej i owiec; wyraźnym celem była tańsza żywność dla ludności, natomiast interesy prowincjonalnych wytwórców uważano za drugorzędne.
Wszystkie te rozporządzenia przyczyniały się prawdopodobnie do wzrostu dobrobytu obywateli i były także widomym znakiem troskliwości cesarza. Przychylność obywateli dla cesarza stanowiła ochronę przed potencjalnymi uzurpatorami. Leon VI głosił miłosierdzie i podkreślał mistyczną aurę cesarzy urodzonych w pałacu Porphyra w Purpurowej/Porfirowej Komnacie (czyli jego samego i jego syna Konstantyna). Utrzymał święto na pamiątkę konsekracji Nea Ekklesia zbudowanego przez Bazylego I. Elegia powstała tuż po śmierci Leona podkreśla związek Konstantynopola z rodziną panującą:
Miasto! intonuj, opiewaj
Szlachetne potomstwo Bazylego.
Ono to nadało głębszy odcień
Twojej cesarskiej purpurze14.
Zapewnienie ludowi chleba z masłem i, równie ważne, podtrzymywanie celebry i przepychu pozwalało zyskać sympatię tłumów. Leonowi chyba udało się to osiągnąć.
Nie ma więc nic dziwnego w skoncentrowaniu się władcy raczej na stolicy cesarstwa niż na prowincjach. Bardziej zaskakuje twierdzenie Leona w jego traktacie wojskowym Tactica, którego większa część została opracowana w latach 890., że prowincje podlegają atakom wroga i taka sytuacja będzie trwała zawsze. Uważał, że należy walczyć z Saracenami, którzy "dzień po dniu" nękają obywateli15. Działania wojenne mają być jednak głównie obronne i dowódcy muszą się upewnić, że wszystko, co jest potrzebne do życia, zostało usunięte z terenów zagrożonych i przeniesione w miejsca bezpieczne, inwentarz żywy rozproszony, a ludność ewakuowana. Arabowie powinni być atakowani tylko wtedy, kiedy zmęczeni i zajęci łupami wracają do siebie. Tutaj cesarz przystosował swoją taktykę do życia we wschodnich prowincjach. Podobna taktyka jest zalecana w traktacie o wojnie podjazdowej, znanym szeroko w wersji łacińskiej jako De velitatione bellica (grecki tytuł Peri paradromes), opartym na bezpośrednich doświadczeniach z walk granicznych w IX wieku i wczesnych latach X wieku, toczonych przez dowódców z rodu Fokas; autor, prawdopodobnie któryś z Fokasów, zakłada, że jeńcy, jak i zwierzęta domowe, będą obciążeniem dla napastników, zatem strat?gos powinien wystawiać własne oddziały mniej liczne niż oddziały wrogów16.
Podziemne osady w Kapadocji dostarczają dowodów materialnych na brak zabezpieczenia południowo-wschodnich prowincji. Niektóre osady pochodzą sprzed arabskich najazdów, a inne, jak Salanda, położona 80 kilometrów na zachód od Cezarei, zostały założone później. Ocalało kilka kamieni młyńskich, które tarasowały liczne bramy, ale nawet taka pomysłowość nie uchroniła tej reduty w Kapadocji od zajęcia jej przez najeźdźców w 898 roku i następnie w latach 906-907. W De velitatione bellica znacznie mniejszą wagę przykłada się do fortyfikacji zbudowanych przez ludzi, a dużo większą do znajomości topografii terenu: szczytów górskich i miejsc stanowiących naturalną obronę, z których można było obserwować ruchy i liczebność wojsk nieprzyjaciela17. Najważniejsza była szybkość działania, by ograniczyć możliwość zagarnięcia łupów przez konnych napastników. Ich liczba rzadko przekraczała dziesięć tysięcy, a bardzo często była niższa. Największy impet sezonowych najazdów najbardziej odczuwały ziemie południowo-wschodniego pogranicza. Niemniej jednak fakt, że w De velitatione bellica tak wiele uwagi poświęca się na przewidywanie celów napastników, zdradza trudności w ich śledzeniu. Jeszcze trudniejsze było powoływanie do wojska mężczyzn z rozrzuconych gospodarstw rolnych. Gromadzenie różnorodnych zapasów, pozwalających przetrwać poważne najazdy, łącznie z ekwipunkiem na wypadek oblężenia, świadczą o stanie zagrożenia i niepewności, kiedy i skąd nadejdzie nowy atak.
W równie wielkiej niepewności pozostawały południowe i zachodnie prowincje wybrzeża Azji Mniejszej. Emir Tarsu wysyłał flotę albo sam prowadził razzia (wypad) morski, a jego flota, tak jak i pirackie floty operujące z portów północnej Syrii, czekała w pogotowiu w bezpiecznych kryjówkach na Krecie. To właśnie tam wycofał się dowódca piratów Leon z Trypolisu po splądrowaniu Salonik, drugiego co do ważności miasta cesarstwa. Wydarzyło się to w 904 roku i wzięto wtedy do niewoli 22 000 osób, których wystawiono na Krecie na targu. Obawiano się także, że piracka flota Leona z Trypolisu zaatakuje Konstantynopol i prawdopodobnie z tego powodu, a nie z powodu poniżenia, jakie spotkało Saloniki, Leon VI podjął natychmiast środki zaradcze na wielką skalę. Jednak operacja na lądzie i morzu wkrótce się załamała. Dowódca wojsk lądowych, Andronik Dukas, który niewiele wcześniej poprowadził zwycięski marsz na Cylicję, wkrótce został podejrzany o przygotowywanie rebelii i po sześciu miesiącach więzienia w twierdzy Kabala w 905 roku uciekł do Bagdadu. Później potężne oddziały ekspedycyjne pod dowództwem Himeriosa, zaufanego urzędnika i powinowatego Leona VI, podjęły próbę ataku na Kretę, z której Bizantyjczycy w IX wieku próbowali bezskutecznie wyrzucić Arabów. Himerios nie odniósł sukcesu w latach 911-912, nawet stosując się do nakazów Tactica Leona VI, i Leon z Trypolisu kontrolował całe Morze Egejskie przez następne dziesięć lat18. Najazdy Arabów są głównym tematem hagiografii X wieku; opowieści mogą mieć charakter legendarny, ale ich sceneria jest realna. Kazania Piotra, biskupa Argos (ok. 852-ok. 922) i jego biografia zgodnie sugerują, że miejscowa ludność częściej szukała pomocy u świętych i u samego Piotra niż u cesarza19. Biskup Piotr regularnie płacił okup za jeńców piratom, którzy zawijali do Nauplionu, a podobno dzięki cudownemu rozmnożeniu mąki udawało mu się ograniczyć głód. Płacenie okupu przez biskupa Argos niewiele się różniło od trybutu, a wydaje się, że regularny trybut egzekwowano od mieszkańców wysp na południowym Morzu Egejskim, na przykład wyspy Naksos.
Na pewnym poziomie te fakty z życia prowincji wystawiały na pośmiewisko publiczne oświadczenia prawomyślnego Leona VI. Tym bardziej, że wypady morskie były zwykle niewielkie, piraci używali na co dzień małych, lekkich łodzi, aby móc łatwo wślizgnąć się i ukryć w zatoczkach Morza Egejskiego; pojemność łodzi była ograniczona. W tym czasie nawet Bizantyjczycy czy muzułmanie nie potrafili osiągnąć wysokich standardów w budowie statków; ówczesne szkutnictwo nie pozwalało żadnej ze stron na dominację na morzach, a statki wszystkich rozmiarów kursowały raczej po szlakach w ograniczonej odległości od lądu i ich ruchy były przewidywalne. Floty muzułmańskie rzadko współpracowały ze sobą i celem ich było głównie plądrowanie, a nie podbój. Opowieść jednego z jeńców wziętych z floty Leona z Trypolisu w 904 roku dowodzi, że między strefami chrześcijańskimi i muzułmańskimi istniał mniej lub bardziej tajny handel, zarówno podlegającymi wykupowi jeńcami, jak i innymi towarami20. Niewielka liczba miedzianych monet należących do kreteńskich emirów, znalezionych na stałym lądzie greckim, może pochodzić z takiej wymiany handlowej. W rejonach przygranicznych układy oparte na wzajemnym zaufaniu między ludnością miejscową a morskimi rozbójnikami były nieuniknione.
Niektóre regiony najbardziej wystawione na ataki wykazywały oznaki wzrostu aktywności gospodarczej i bogacenia. W Sparcie i Koryncie od połowy IX wieku i przez całą pierwszą połowę X wieku były ciągle w użyciu te same monety. Jeszcze bardziej wymowne jest powstawanie polichromowanych kaplic i kościołów w skałach Kapadocji. Niektóre stanowiły część monasterów, ale w większości były to świeckie budowle, służące jako grobowce, miejsca kultu i świadectwa pobożności. Podobne budowle mogły równie dobrze powstać w innych prowincjach, szczególnie w północno-wschodniej Azji Mniejszej przez długi czas bezpiecznej od najazdów Arabów. Na żyznym południowym wybrzeżu morza Marmara znajdowało się kilka wielkich, bogatych klasztorów, a porty takie jak: Kyzikos, Pyle i Triglea były rynkami zbytu różnych produktów i zwierząt domowych dostarczanych do megalopolis. Pozostające pod ścisłą kontrolą policji urzędów celnych morze Marmara stanowiło wewnętrzny azyl cesarstwa, prosperujący i bezpieczny. Na początku X wieku dynamicznie rozwijał się też gospodarczo Konstantynopol. Liczba ludności pozostaje niepewna, ale liczba budynków wyraźnie wzrosła. Novellae Leona VI regulowały wymiary placów, na których stawiano budynki, i odległości między budynkami, czego nie ma w ustawach Justyniana dotyczących planowania miasta, a to wskazuje na bardzo gęstą zabudowę21.
Nawet jednak w megalopolis, motorze bizantyjskiej ekonomii, aktywność gospodarcza i wzrost były skromne. O potrzebach obywateli można się dowiedzieć od dwudziestu czterech notariuszy. Pięciu na dziewięciu właścicieli sklepów na wykazie czynszów z połowy X wieku to urzędnicy lub posiadacze tytułów, a tylko jednego zidentyfikowano jako kupca. Największe zyski przynosiło piastowanie urzędów lub zaopatrywanie państwa w różnego rodzaju produkty, rząd był zdecydowanie największym pracodawcą w Konstantynopolu. Kompleks pałacowy wymagał setek osób służby; eunuchów, paziów, na tysiące liczono cudzoziemców służących w straży pałacowej. Na bankietach i innych uroczystościach bywali w większości wyżsi urzędnicy, starsi cechów i inne podobne osobistości; mogły w nich uczestniczyć także osoby utytułowane, choć nieposiadające urzędu czy innej posady państwowej. Tekst pochodzący z czasów panowania Leona VI wyszczególnia sumy płacone posiadaczom pewnych tytułów dworskich i urzędów oraz wskazuje roga płatne rocznie przez skarb państwa osobom utytułowanym, odpowiednio do ich rangi. Tytuł mógł przynieść jego posiadaczowi po kilku latach zysk, ale główny z niego pożytek wynikał z widocznego związku z dworem cesarskim, co dawało możliwość wchodzenia w bezcenne i różnorakie układy z inspektorami podatkowymi i innymi urzędnikami22.
Konstantyn VII Porfirogeneta (945-959) w przedmowie do swojego podręcznika ceremoniału określił cel nieustannych uroczystości pałacowych: "niech będą one obrazem harmonii ruchu, jaki Stwórca daje wszystkim stworzeniom i niech nasi poddani uważają je za bardziej godne szacunku, przyjemniejsze i wspaniałe"23. Porządek państwa, któremu przewodził cesarz, był sprawiedliwy i nienaruszalny, tak jak porządek Boga, i próby obalenia go były jednoznaczne z wyzwaniem rzuconym Boskiemu porządkowi rzeczy - zarazem zasługujące na pogardę, jak i daremne. Ceremonie również podkreślały rolę cesarza jako jedynego dysponenta prawowitej władzy i prawdziwego bogactwa. Leon VI zalecał mianowanie dowódcą "szlachetnego, ze znakomitego rodu i zamożnego [człowieka]", nawet gdy przekonywał do bardziej merytokratycznego podejścia24. Prawdopodobnie doceniał, jak bardzo dowodzenie armią w prowincjach zależy od lokalnych koneksji i zamożności dowódców. Szeregowi żołnierze nie mogli liczyć na regularny wysoki żołd i w Tactica Leon omawia problem zapewnienia licznego napływu do armii dobrze wyszkolonych żołnierzy. Jego metoda polegała na połączeniu przywilejów podatkowych dla wojskowych z pobudzaniem zapału religijnego w społecznościach prowincjonalnych, aby nawet cywile z własnej woli i ochoty chcieli uczestniczyć w wojennym trudzie. Z tego względu świetlanym przykładem dla Leona była mobilizacja społeczeństwa muzułmańskiego do uczestnictwa w dżihadzie25.
Reformy w armii miały być przeprowadzone przez oficerów wyższych rangą niż droungarios, którzy należeli do jednej z nielicznych grup stale związanych z wojskiem. Cesarz mianował ich bezpośrednio i wypłacał im żołd, a posiadanie przez nich znacznego majątku prywatnego również nie umniejszało ich skuteczności. Do powinności strat?gosa, któremu podlegali, należało odpieranie ataków wroga. To on musiał podejmować główne decyzje i posiadać odpowiednio rozległą władzę, by dokonywać rekwizycji i ewakuować cywilów. Mógł polegać tylko na własnym doświadczeniu i pomysłowości. Kadencja dowódcy trwała krótko i nie wolno mu było posiadać ziemi w temie przez niego zarządzanym; chodziło najwyraźniej o to, żeby nie dopuścić do bliższych związków między nim a lokalnym społeczeństwem. Nie zawsze jednak było to konieczne, zwłaszcza na odległych południowo-wschodnich ziemiach przygranicznych. Jednak, ogólnie biorąc, równowaga między afiliacjami, cesarską i lokalną, była uderzająca.
Cesarska propaganda nie tylko głosiła, że pałac jest ideałem porządku rzeczy. Prawie we wszystkich uroczystościach pałacowych odbywały się modły lub nabożeństwa ku czci świętych. Wiele nabożeństw liturgicznych sprawowano w kościele Hagia Sofia lub w kościołach poza pałacowym kompleksem. Cesarz w otoczeniu dworzan i w towarzystwie patriarchy stale przewodził modlitwom o dobro swoich poddanych, wyposażony w najwspanialsze relikwie chrześcijaństwa, jak na przykład narzędzia Męki Pańskiej, zgromadzone w jego pałacu. Regularne wstawiennictwo cesarza i wzywanie nadprzyrodzonej mocy zyskiwało na znaczeniu, tworząc oazy spokoju, gdyż w wielu prowincjach panował chaos. Dowody łączenia błagalnych modlitw z materialnym przepychem wśród wszechogarniających niepokojów można odnaleźć na Zachodzie w Cluny, gdzie oddziaływanie, jakie wywierała okazała liturgia na klasy posiadające Francji, było porównywalne z wpływem uroczystych modłów basileusa w Bizancjum. W tym ceremoniale przejawia się intymny stosunek do Boga i philanthr?pia w stosunku do poddanych, które towarzyszyły pracom legislacyjnym i tabulaturze dobrej praktyki administracyjnej.
Ci, którzy nie uważali, że ich interesy czy też duchowe zbawienie najlepiej zabezpiecza cesarski dwór, byli zbyt biedni, izolowani i bez środków do działania; zatem w najlepszym wypadku swoje niezadowolenie mogli wyrazić niechęcią wstąpienia do armii, do czego władca nieustannie nawoływał. Szerząca się, chociaż nie zawsze odnotowana przez kronikarzy, apatia oznaczała, że strat?goi mieli nikłą nadzieję na skierowanie swoich oddziałów przeciwko władzy i odniesienie sukcesu. Niewielka liczebność regularnych żołnierzy i ich rozproszenie oraz przyjęta taktyka wojny podjazdowej jako głównego sposobu walki nie wróżyły powodzenia w ataku na potężne mury Konstantynopola otoczone wodą.
Intrygi i przewroty pałacowe
Te stabilizatory, utrzymujące w równowadze "wielki obładowany statek świata"26, pozostały praktycznie niezauważone w kronikach powstałych w Konstantynopolu, w których skupiano się na zawziętych frakcyjnych rywalizacjach między wysokiego szczebla dworzanami a dowódcami wojskowymi. Na przykład eunuch Samonas próbował bez powodzenia uciec do kalifatu około 904 roku, ale wkrótce został przywrócony do łask w pałacu, a w 906 roku otrzymał stanowisko parakoim?menos. Ostatecznie jednak zależny był od łaski cesarza, a kiedy ją stracił w styczniu 908 roku, stał się politycznie skończony i zamknięty w klasztorze. Patriarcha mógł czasami, jeżeli starczyło mu determinacji, wywrzeć nacisk na cesarza w pewnych sprawach religijnych lub etycznych. W latach 906-907 patriarcha Mikołaj I Mistyk sprzeciwił się małżeństwu Leona VI z jego kochanką, która właśnie urodziła mu długo oczekiwanego syna i dziedzica, Konstantyna. To było czwarte małżeństwo Leona, rażąco naruszające prawo i wbrew edyktowi wydanemu uprzednio przez samego Leona i jego ojca Bazylego. Postawa Mikołaja Mistyka przysporzyła cesarzowi politycznych kłopotów, a zwlekanie przez patriarchę z abdykacją zirytowało wielu duchownych. W końcu został usunięty z urzędu. Oskarżano go między innymi o napisanie listu do Andronika Dukasa, domestyka Szkół, w którym nakłaniał go, aby pozostał w twierdzy Kabala (zob. s. 17) i obiecywał, że "Miasto wkrótce się o ciebie upomni dzięki naszym prośbom"27.
List, bez wnikania w jego autentyczność, trafiał w czuły punkt polityki. Andronik należał do rodu zawdzięczającego wysoką pozycję w armii w końcu IX wieku własnym talentom wojskowym i łasce cesarza. Jego syn, Konstantyn, który uciekł wraz z nim do Bagdadu, wrócił po jakimś czasie, uzyskał przebaczenie i nawet awansował. W ostatnich latach panowania Leona lub za panowania jego brata Aleksandra (912-913) został domestykiem Szkół. Śmierć Aleksandra, niepełnoletność i sporna kwestia prawa do tronu Konstantyna VII stworzyły dla Dukasa sprzyjające okoliczności, gdyż prawdopodobnie "zawsze pragnął korony"28. Jego próba uzyskania kontroli nad pałacem napotkała silny opór gwardii przybocznej panującego cesarza i został zabity w walkach w zespole pałacowym. Po tej udaremnionej próbie przewrotu w czerwcu 913 roku, członkowie rodu Dukasów przestali sprawować w armii funkcje dowódców.
Ród, który stał się militarną ostoją dynastii macedońskiej, nie był z pochodzenia ani wybitny, ani zbyt zamożny. Pierwszy znaczący członek tego rodu, Nicefor Fokas, zdobył pozycję dzięki łaskawości Bazylego I. Musiał wykazywać wiele własnej inicjatywy jako domestyk Szkół na wschodniej granicy, gdyż jego czyny wspomina z aprobatą Leon VI, nazywając go często "naszym generałem"29. Kiedy Leon był dzieckiem, Nicefor miał stanowisko pr?tostrat?r (wielki koniuszy) i w związku z tym był w bliskim i stałym kontakcie z cesarzem. Prawdopodobnie wtedy zdobył zaufanie Leona. Cesarz rezydujący nad Bosforem, studiujący dzieła starożytnych pisarzy na temat strategii z korzyścią dla swoich generałów, udowadniał, że jest ciągle najwyższym wodzem i w ten jedyny w swoim rodzaju sposób bierze udział w działaniach wojennych. Ród Fokasów akceptował obłudny obyczaj przyznawania cesarzowi wszechwiedzy. W De velitatione bellica jest cytowana praca Leona VI jako źródło wykorzystane przez Nicefora do działań militarnych, chociaż rozważania na temat wojny podjazdowej są o wiele bardziej szczegółowe w De velitatione... niż w Tactica Leona30. Te dwa rody umacniały się wspólnie i oba najbardziej korzystały na wzajemnym uznaniu i pomocy materialnej. Łaska cesarza i pełniony urząd umożliwiały rodowi Fokasów gromadzenie ziemi, bogactw i tworzenie sieci lokalnych powiązań w Kapadocji.
Starszy syn Nicefora, Leon, został chyba na początku X wieku strat?gosem Anatolikoi, najważniejszego temu. Później to stanowisko objął młodszy brat Leona, Bardas. Rodzina Dukasów znalazła się więc na świeczniku i Andronik Dukas był obserwowany z uwagą przez niektóre pałacowe koła jako zapowiadający się uzurpator. Może właśnie z tego powodu utrzymywane były tak mocne więzi z Fokasami. Próba zamachu stanu dokonana przez Konstantyna Dukasa potwierdziła najgorsze przypuszczenia dworu. Przewrót pałacowy w ówczesnym Bizancjum mógł być sygnałem do marszu Symeona z Bułgarii na Konstantynopol latem tego samego roku, marszu, którego celem był tron. Mikołaj I Mistyk, główny regent, nie miał specjalnego powodu, aby darzyć szacunkiem niepełnoletniego cesarza, gdyż patriarcha stracił stanowisko przez odmowę zalegalizowania małżeństwa Leona VI z matką Konstantyna, Zoe. Po śmierci Leona stanowisko odzyskał i z chwilą objęcia w styczniu 913 roku funkcji głównego regenta, wyrzucił Zoe z pałacu. Nie wykluczone, że Mikołaj mógł mobilizować Konstantyna Dukasa do dokonania próby zamachu. W liście do Symeona z lipca 913 roku Mikołaj delikatnie napomyka, że jeśli tylko Symeon nie posunie się do jawnej uzurpacji, mógłby pełnić rolę opiekuna małego cesarza. Patriarcha nie czuł się pewnie w pałacu, co było zrozumiałe ze względu na jego stosunek do Konstantyna VII, i na początku 914 roku pozbawiono go funkcji regenta, tłumacząc to tęsknotą chłopca za matką. Zoe wróciła do pałacu i przejęła jego obowiązki.
Kolejne sześć lat uważa się za przerwę, ogólnie biorąc, w spokojnej historii politycznej Bizancjum w X wieku. Okres otwarcie zaciętej walki o władzę był bowiem stosunkowo krótki. Co więcej, Zoe utrzymała stabilne rządy przez prawie trzy lata, ponawiając cesarską współpracę z rodem Fokasów. Leon Fokas został mianowany domestykiem Szkół prawdopodobnie w tym samym czasie lub wkrótce potem, gdy eunuch Konstantyn otrzymał z powrotem stanowisko parakoim?menos na początku 914 roku. W najważniejszej kronice przypisuje się Leonowi "raczej odwagę, niż umiejętność oceny sytuacji jako dowódca"31. Dworski orator, nie siląc się na grzeczności, nazwał go wprost "ulubionym szwagrem"32parakoim?menosa. Jednak ekspedycje wysłane na odległe ziemie Armenii i środkowych Włoch odniosły sukces i rząd nabrał przekonania, że próba zniszczenia władcy Bułgarii, Symeona (893-927), powiedzie się poprzez atak z zaskoczenia33. Katastrofalna klęska 20 sierpnia 917 roku pod Anchialos spowodowała wytoczenie najcięższych oskarżeń. Próbowano największą winą obarczyć admirała floty, Romana Lekapena, za to, że nie udało mu się przeprawić koczowniczych Pieczyngów przez Dunaj, by zaatakować Symeona od północy, a także za pozostawienie tych, którzy przeżyli bitwę. Wszystkie te insynuacje są prawdopodobnie oficjalnymi próbami oczyszczenia z zarzutów dowódcy armii lądowej, Leona Fokasa. Ten zmierzał z ocalałymi oddziałami do bazy w Konstantynopolu, podobnie jak Lekapen z cesarską flotą.
Roman Lekapen - rządy, osiągnięcia i wygnanie
Roman I Lekapen (920-944) pochodził z prowincji i nie miał zbyt wielu koneksji w pałacu, ale wykorzystał fakt, że Konstantyn VII osiągnął już taki wiek, iż nie można go było dłużej ignorować. Roman uderzył na początku 919 roku z zaskoczenia, wykorzystując swoich sympatyków w pałacu i paraliżując działania Zoe i Fokasa; pojmawszy inteligentnego parakoim?menosa, ukrywał go na jednym ze swoich statków. Lekapen utrzymywał, że działał zgodnie z napisaną własnoręcznie prośbą nieletniego cesarza. Następnego dnia trzynastoletni Konstantyn ogłosił, że obejmuje władzę i będzie rządził razem z patriarchą Mikołajem i starym dworzaninem Stefanem magistrosem. Zoe miała zostać wygnana z pałacu - chociaż zrazu błagania i łzy matki sprawiły, że syn odstąpił od tego zamiaru - a Fokasa miał zastąpić ktoś inny na stanowisku domestyka Szkół. Ciekawe, że przed opuszczeniem pałacu jedyną reakcją Fokasa na tę decyzję było naleganie, by na kluczowe funkcje dowódców zostali mianowani brat i bratanek parakoim?menosa. Jeszcze ciekawsze jest to, że kiedy ci dwaj także zostali natychmiast wygnani z pałacu, Fokas zwrócił się do Lekapena o radę i poparcie. Zaprzysięgli sobie wzajemną pomoc. Fokas nie zawdzięczał wysokiej pozycji na dworze talentom politycznym. Roman Lekapen, przeciwnie, był politykiem w każdym calu, zbijał nawet kapitał na swoim statusie outsidera w pałacu i udawał bezstronnego arbitra. Mało go interesował dostęp do pałacu, bardziej do gwardii porphyrogenitusa. Chociaż pod koniec marca uciekł się do demonstracji siły, urządzając defiladę całej floty w głównym pałacowym porcie, to w rzeczywistości mógł liczyć na niewielu aktywnych sympatyków w pałacu i akceptację dworzan lojalnych wobec porphyrogenitusa. Wkroczył na teren potężnego fortu tylko z kilkoma zwolennikami, by "okazać posłuszeństwo" cesarzowi34 i złożyć przysięgę, którą cesarz przyjął, mianując go dowódcą cesarskiej straży przybocznej.
Z chwilą zainstalowania się w pałacu, Roman Lekapen działał szybko, ale ostrożnie. W imieniu Konstantyna VII wysłał listy do Leona Fokasa, który wycofał się do Kapadocji, odradzając mu stanowczo próby rebelii. Równie szybko Roman zaręczył swoją córkę z Konstantynem. Małżeństwo zostało zawarte 9 maja 919 roku, a Roman objął stanowisko "ojca pałacu" (basileiopat?r). Jego szybki awans zaniepokoił życzliwych porphyrogenitusowi, jednak Lekapen kontrolował flotę i pałac, a także samego Konstantyna i to utwierdziło jego autorytet. Ostatnią kartę rozegrał przeciwko wielkiej armii, którą Fokas prowadził z Kapadocji do Chryzopola poprzez cieśniny Konstantynopola. Rebeliantom został odczytany list cesarza opiewający chwałę Romana Lekapena jako najbardziej godnego zaufania strażnika cesarza i oskarżający Fokasa jako zdrajcę, który "zawsze" pragnął zdobyć tron35.
W rezultacie żołnierze zaczęli masowo dezerterować, Fokas próbował ucieczki, ale został schwytany i oślepiony. Wypadki te wskazują na kluczową rolę cesarza; wszystkie stronnictwa twierdziły, że działały na jego rzecz, nawet jeżeli przodkowie Konstantyna VII nosili purpurę tylko przez pół wieku i choć on sam urodził się w związku pozamałżeńskim. Talenty polityczne Romana sprawiły, że te działania i uczucia potrafił wykorzystać we własnym interesie. Upłynęło ponad osiemnaście miesięcy, zanim Roman nakłonił swojego zięcia oraz patriarchę Mikołaja do ukoronowania go na współcesarza 17 grudnia 920 roku. Poprzez mediacje między Mikołajem Mistykiem a jego wrogami, Roman wciągnął Mikołaja w proces utrwalenia swojej władzy. Roman miał wtedy około 55 lat i musiał działać szybko, jednak zdecydowana detronizacja Konstantyna wywołałaby sprzeciw i oburzenie, narażając go na utratę przychylności, na którą pracował, aby osiągnąć władzę. Przekonał porphyrogenitusa do ukoronowania 17 lub 20 maja 921 roku swojego najstarszego syna, Krzysztofa (Christoforosa) na współcesarza. Bogactwo wzorów i uroczystych emisji36 monet w latach 20. X wieku odzwierciedlają aspiracje Romana, ale także wahania, czy zachęcać Krzysztofa do pozbycia się Konstantyna VII. Na pewnej kategorii nomisma postać Konstantyna jest mniejsza niż Krzysztofa i (w przeciwieństwie do niego) bez brody, podczas gdy na najpowszechniej używanych monetach w latach 20. X wieku widoczni są tylko Roman i Krzysztof. Niemniej jednak formalnie Konstantyn VII zajmował drugą pozycję po Romanie podczas uroczystości pałacowych.
We wczesnych latach 20. X wieku Roman wybudował alternatywny pałac, połączony z monasterem, na terenie swojej prywatnej rezydencji, w odległości ponad kilometra od Wielkiego Pałacu. Nowy kompleks, chociaż niewielki w porównaniu z Pałacem, miał być siedzibą dynastii Lekapenów i w 922 roku została tam pochowana żona Romana. W Myrelaion może i brakowało Porphyry, komnaty narodzin cesarzy, ale sąsiedztwo monasteru dowodziło, że przynajmniej pobożności nowych władców nie można było kwestionować. Roman zadbał też o swój wizerunek dobroczyńcy, zakładając fundacje charytatywne na potrzeby obywateli.
Symeon z Bułgarii37 nieustannie piętnował Romana, nazywając go "obcym i intruzem" i oskarżając o uzurpowanie sobie władzy należnej Konstantynowi. Zapalczywość, z jaką Roman zaprzeczał tym oskarżeniom, była bardzo wymowna; Bułgar ujawnił fałszywy pretekst, wykorzystany przez Romana do zdobycia władzy38. Jeżeli jednak Symeon łudził się, że uda mu się zdestabilizować rządy Romana, to musiał się bardzo rozczarować, gdyż powtarzające się ataki jego armii na Konstantynopol prawdopodobnie wzmogły poparcie dla zaprawionego w bojach dowódcy floty. Jesienią 924 roku Symeon sam poprowadził swoje wojska i podczas wstępnych rozmów z patriarchą Mikołajem zażądał bezpośredniego spotkania z Romanem. Romanowi Lekapenowi przypisuje się wygłoszenie krótkiego kazania, w którym nawoływał Symeona do zaprzestania przelewu krwi chrześcijańskiej i zademonstrowania swojej przynależności do chrześcijaństwa przez zawarcie pokoju. Symeon miał się poczuć zawstydzony tymi słowami i przystał na pokój, choć w rzeczywistości nic więcej jak ugoda nie zostało wynegocjowane; ta relacja najprawdopodobniej jest odbiciem ówczesnej cesarskiej propagandy. Ale Roman potrafił także wykorzystać problem bułgarski na swoją korzyść w 927 roku, gdy przybyli emisariusze następcy Symeona, Piotra (927-969), z propozycją pokoju. Szybko ratyfikowano traktat pokojowy, a 8 października młody car bułgarski poślubił Marię, córkę najstarszego syna Romana, Krzysztofa.
Roman Lekapen miał swoje powody, by nadać rozgłos temu małżeństwu. Straty w wojnie z Bułgarami były poważne, pokoju wyczekiwali nie tylko obywatele cesarstwa, ale i mieszkańcy Tracji, która przez wiele lat pozostawała pod bułgarską okupacją. Roman pragnął także podnieść pozycję swojego syna przez to małżeństwo: chociaż Bułgarzy byli uważani za "barbarzyńców", a ojciec Piotra został uznany za cara prawdopodobnie dopiero w 913 roku, to jednak ród Piotra miał długą historię panowania. Ponadto, najprawdopodobniej wskutek sugestii Romana, Bułgarzy naciskali, by podczas uroczystości zaślubin imię Krzysztofa było wymawiane przed imieniem Konstantyna i Roman oficjalnie przychylił się do ich żądań. Predylekcje Bułgarów połączyły się w ten sposób z aspiracjami Lekapena. Skoro interesy obu rodów były zgodne, dworska retoryka związana z "unią" i braterstwem zyskała nieoczekiwanie solidne podstawy. Kwalifikacje Krzysztofa na cesarza zostały wzmocnione i można powiedzieć, że opromienił on schyłek panowania ojca, "rozkwitając w oczekiwaniu na przyszły majestat i w nadziei na odziedziczenie [przez niego] tronu"39.
Śmierć Krzysztofa w sierpniu 931 roku zdruzgotała Romana Lekapena. Wydawało się, że stracił już wolę walki o wywyższenie dwóch młodszych synów: Stefana i Konstantyna ponad porphyrogenitusa; obaj byli jeszcze chłopcami. Portret Konstantyna VII powrócił na złote monety i to nawet na pozycji wyższej niż Romana, co odzwierciedlało niepewne perspektywy polityczne. Konstantyn nie był pewny sukcesji, ani nie brał udziału w podejmowaniu decyzji. Żywiona do teścia pogarda, zaprawiona goryczą, ujawnia się w jego De administrando imperio i nie kryje się z nią, gdy wyraża dezaprobatę dla bułgarskiego małżeństwa, zaaranżowanego przez "człowieka prostego i niewykształconego"40.
Te niełatwe stosunki były tym bardziej deprymujące, że Roman jawnie okazywał przychylność Konstantynowi VII i zasugerował nawet, by syn Konstantyna poślubił córkę domestyka Szkół. Stefan i Konstantyn gorąco zaprotestowali i projekt upadł. Ciekawe, że domestyk, Jan Kurkuas, został wprowadzony do gry przez Romana w celu załagodzenia napięć i konfliktów między frakcjami pałacowymi, zaostrzającymi się wraz z upływem czasu. Roman szczególnie pilnował stanowiska domestyka, ponieważ w początkach jego panowania kadencja domestyka trwała krótko, w porównaniu z dwudziestodwuletnią kadencją Kurkuasa. Kurkuas nie miał jeszcze trzydziestu lat, gdy w 922 roku został mianowany domestykiem, a prawdopodobnie najlepszą jego rekomendacją w oczach Romana był brak jakichkolwiek związków z dynastią macedońską, gdyż nie miał prawie żadnego doświadczenia w walkach na wschodnich granicach. Dowiódł jednak swoich talentów wojskowych. Od końca lat 20. X wieku był wielokrotnie wysyłany na wschód i otrzymywał pochwały od bizantyjskich kronikarzy za zdobywanie miast, fortów i zamków muzułmańskich. Ustawicznie atakował przysparzające nieustannych kłopotów bazy muzułmanów - Melitene i Teodozjopol. Melitene zostało zdobyte w końcu w 934 roku, a w 949 Teodozjopol. Fortece muzułmańskie nad górnym Eufratem i jego dopływami stały się teraz silnymi bizantyjskimi twierdzami. Na cześć cesarza jedna z nich została nazwana Romanopol. Dzięki domestykowi, który nie bez powodu był porównywany do Belizariusza, jego nieruszający się z pałacu władca żył w chwale zdobywcy. Zasłużył na uznanie, gdyż przyniósł podwójną korzyść Romanii: powstrzymał wypady muzułmanów w głąb Azji Mniejszej i rozciągnął granice Bizancjum aż po Eufrat, a nawet Tygrys41. Niezwykłe jest to, że działania ofensywne Kurkuasa trwały prawie dwadzieścia lat i w tym czasie nie pojawiły się żadne podejrzenia o przygotowywanie zamachu stanu.
Roman I Lekapen niemniej trafnie wybierał tereny działań. Położone były głównie w Armenii i Mezopotamii. Nie przeprowadzał skomplikowanych, ambitnych operacji, które w czasie panowanie Leona VI kończyły się porażką, ani też nie koncentrował sił na granicach południowo-wschodnich. Skupiał się raczej na terenach położonych na północy, w Armenii i regionach przyległych. Teodozjopol i Melitene otaczały urodzajne ziemie i były to ważne ośrodki handlowe. Przynosiły spore dochody, a Melitene zostało ogłoszone cesarską kouratoreia, z której dochody szły wprost do cesarskiego skarbca. Natomiast skaliste zbocza Taurusu i Antytaurusu były nieurodzajne i słabo zaludnione, a równiny Cylicji usiane muzułmańskimi fortecami. Jeszcze jedną zaletą wschodniej strategii Romana było to, że nie ograniczała się ona jedynie do bizantyjskich zasobów militarnych. Jan Kurkuas i jego brat Teofil potrafili nawiązać współpracę, czy też formalnie podporządkować sobie niektórych armeńskich książąt, podczas gdy sam Roman starał się nawiązać stosunki z poszczególnymi książętami, oferując tytuły, rezydencje i posiadłości w Bizancjum. W ten sposób uzupełniał działania braci Kurkuasów i jednocześnie ich kontrolował. Książęta byli związani z samym Romanem.
Najbardziej spektakularnym wyczynem Kurkuasów było skłonienie mieszkańców obleganej Edessy do przekazania cesarzowi sławnego mandylionu, chusty z odbitym na niej wizerunkiem twarzy Chrystusa. W zamian Roman wydał chryzobullę, przyrzekając, że Bizancjum już nigdy nie będzie nękać regionu Edessy42. Edessa, leżąca niewiele ponad sto kilometrów na południe od Melitene, widocznie nie była brana pod uwagę jako miejscowość warta odbicia Arabom. Samo oddanie relikwii uwidoczniło bezsilność kalifa i mandylion został przewieziony przez prowincje do Konstantynopola. Przepych uroczystości z okazji przybycia relikwii do stolicy miał odwrócić uwagę od wewnętrznych problemów rządów Romana Lekapena. Jakiś czas wcześniej został zmuszony do poniechania planu ożenienia syna Konstantyna VII z córką Kurkuasa na skutek protestów swoich synów. Teraz był zbyt słaby fizycznie, aby wziąć udział w głównej procesji idącej od Złotej Bramy do świątyni Hagia Sofia, a przybycie obrazu mogło mimowolnie wzmocnić pozycję jego dwóch nielubianych młodszych synów; pełnili oni główną rolę w ceremonii powitania obrazu w Konstantynopolu, natomiast nie ma wzmianek, że Kurkuas był też tam obecny43.
Jesienią 944 roku Kurkuas został zdymisjonowany. Tej samej jesieni Roman zrobił kolejny gest w stronę Konstantyna VII, ogłaszając testament, w którym ustanowił go "pierwszym cesarzem", czym zagroził cesarskiej pozycji własnych synów, gdyby spróbowali wystąpić przeciwko Konstantynowi44. Przypuszczalnie w związku z tym młodzi Lekapenowie 20 grudnia 944 roku pozbyli się ojca. Został on dyskretnie uprowadzony na jedną z wysp na morzu Marmara. Nie jest pewne, czy Konstantyn VII był w zmowie ze spiskowcami: co jest (i było) jasne, to jego status jako jedynego pełnoletniego cesarza urodzonego w Porphyrze. Gdy rozeszła się plotka, że synowie Romana zamordowali Konstantyna, tłumy zgromadziły się pod pałacem i tak długo wywoływano go po imieniu, aż jego niczym nieprzykryta głowa pokazała się zza krat okna.
Mieszkańcy Konstantynopola wiązali swój dobrobyt z dynastią macedońską, jak chciał Leon VI. Porphyrogenitus miał wykorzystać panującą atmosferę i natychmiast mianował na domestyka Szkół Bardasa Fokasa, brata człowieka, którego domniemana ambicja zdobycia tronu umożliwiła Lekapenowi polityczną karierę45. Bardas był przede wszystkim lojalny wobec Konstantyna VII i jego nominacja oznaczała niechybną zgubę Lekapenów. Ci najwyraźniej knuli spisek przeciwko porphyrogenitusowi, gdy zostali pojmani 27 stycznia 945 roku w pałacu, a następnie, bez jednego głosu publicznego sprzeciwu, zesłani na wygnanie na jedną z Wysp Książęcych na morzu Marmara. Gdyby mieli bezwarunkowe poparcie ojca, mogliby zastąpić porphyrogenitusa. Ale Roman nie zadbał o ich karierę tak, jak dbał o awans Krzysztofa. Zarówno w kraju, jak i za granicą zajadły upór i ambicja Romana w rezultacie doprowadziły jedynie do utrzymania status quo.
Konstantyn VII Porfirogeneta jako przywódca - erudycja, edukacja, modlitwa
Rządy Konstantyna VII Porfirogenety jako seniora i panującego cesarza (945-959) są tradycyjnie uważane za apogeum potęgi Bizancjum także w kulturze i nauce. A mówiąc precyzyjniej, rosnącą siłę gospodarki i liczebność siły roboczej zaczęto wykorzystywać w spektakularny sposób w polityce imperium, tak w pałacu, jak i na polu bitwy. Konstantyn, na wzór swojego ojca Leona VI, uważał się za pisarza i nauczyciela; interesował się wieloma dziedzinami wiedzy, którą znajdował w książkach. Częściowo chodziło o wiedzę teoretyczną lub znajomość przeszłości, ale Konstantyn uważał za nieodzowne dla cesarza praktyczne wnioski wyciągnięte z literatury, jak to stwierdził w przedmowie do De administrando imperio, podręczniku poświęconym głównie dyplomacji zagranicznej, który miał służyć do nauki jego małego syna: "aby obce narody drżały przed tobą, posiadającym tak wielką mądrość"46.
Nacisk, jaki Konstantyn kładł publicznie na naukę, odzwierciedlał jego własne poglądy, więc nie ma powodu wątpić w charakterystykę jego postaci w Synaksariuszu, księdze liturgicznej z krótkim opisem żywotów świętych na każdy dzień roku kościelnego, powstałym na polecenie cesarza. Konstantyn miał wstawać wcześniej od ptaków, tak pilno mu było do studiowania "każdej księgi" i czytał "historie począwszy od starożytnych, takie, z których można było czerpać nauki we wszystkich sprawach"47. To zdanie, tak jak standardowe przedmowy do pięćdziesięciu trzech fragmentów z klasycznych oraz historycznych prac wczesnego Bizancjum przygotowanych na polecenie Konstantyna, potwierdza wyjątkowy dostęp cesarza do wiedzy zawartej w księgach zgromadzonych w pałacu. Każdy cesarz, który korzystał z dawnego skarbca doświadczenia i pobożności, stawał się wyjątkowo mądry i godny szacunku. Ale jednocześnie Konstantyn, według przedmowy, oferuje ludowi "korzyść" z tego, co "przetrawił"48. Leon VI Filozof, ojciec Konstantyna, był znany z zamiłowania do ksiąg; obaj cesarze mieszkali w pałacu, obaj twierdzili, że książki i wiedza zgromadzone za zamkniętymi drzwiami biblioteki za ich pośrednictwem staną się istotne i użyteczne dla poddanych.
Konstantyn mógł też brać przykład z innego cesarza panującego na początku X wieku, który także wypełnił swój pałac książkami i miał wśród Bizantyjczyków reputację uczonego: Symeona z Bułgarii. Zarówno Symeon, jak i Konstantyn uważali edukowanie poddanych za obowiązek cesarza. Ten pogląd wyznawali też duchowni uczeni w IX wieku, jak na przykład Focjusz49. Stał się on elementem propagandy i wizerunku dynastii macedońskiej, chociaż edukacja Konstantyna w rzeczywistości była bardzo ograniczona. Jego pobożność czasami wyraźnie była podporządkowana interesom dynastii. Na przykład zdobycie mandylionu z Edessy; teksty sławiące to wydarzenie i napisane na początku jego panowania przedstawiają przybycie wizerunku Chrystusa jako zapowiedź, a nawet przyśpieszenie, objęcia całej władzy przez Konstantyna50. Prawdopodobnie już w styczniu 946 roku Konstantyn sprowadził do stolicy relikwie Grzegorza z Nazjanzu; urnę, okrytą purpurą, wniesiono do pałacu, przywracając tym Grzegorzowi "świętość i szacunek", których "został wcześniej pozbawiony". Następnie relikwie zostały umieszczone w kościele Świętych Apostołów, miejscu pochówku cesarzy, a w panegiryku na cześć władcy - sprawcy tego wydarzenia, nazwano cesarza "naszym nowym Mojżeszem"51.
Konstantyn szczególnie podkreślał swoje najmniej kontrowersyjne przymioty, bezcenne nawet w czasach jego dzieciństwa: "urodzenie w purpurze" (uwiecznione na srebrnych monetach, począwszy od 945 roku); rzekomy związek między jego dobrobytem i dobrobytem mieszkańców Konstantynopola, podkreślany w okrzykach skandowanych na jego cześć na wypełnionym tłumem hipodromie. Na polecenie władcy powstała Księga ceremonii, kompendium rytuałów dworskich w dużej części poświęcone regułom uczestnictwa cesarza w świętach kościelnych i sprawowania cesarskiej władzy. Kompendium odzwierciedla poglądy Konstantyna, zarówno jeśli chodzi o wiedzę książkową, jak i rytm rytuału; domagał się on przywrócenia dawnych praktyk, ale i wprowadzania nowych52. Orędownictwo u Boga to najważniejszy wątek długiego opisu rytuałów i procedur, a relikwie, które Konstantyn zgromadził, podkreślają tradycyjne uznanie pałacu jako miejsca świętego. Relikwie także zwiększają zdolność uzyskiwania nadnaturalnej ochrony dla wybranych grup poddanych, takich jak żołnierze biorący udział w kampanii wojennej; święci, obecni poprzez swoje relikwie, przyjmą modły cesarza, będą ochraniać armie i przyniosą zwycięstwo. Moc cesarskiej modlitwy jest podkreślona w Żywocie Bazylego, innym dziele opracowanym pod patronatem Konstantyna, oraz stanowi temat trzech przedstawień Konstantyna z relikwiami lub zatopionego w modlitwie, prawdopodobnie powstałych na zamówienie kół dworskich53.
Prawo i własność
Modlitwa i zamiłowanie do studiowania ksiąg nie wystarczały do sprawowania władzy. Równowaga między pobożnością a praktycznością, przypisywana Bazylemu I w Żywocie, jest prawdopodobnie odbiciem sposobu myślenia Konstantyna. Wyrazem jego troski o obywateli mieszkających poza murami Miasta było ogłoszenie kodeksów praw obowiązujących w całym cesarstwie. Ocalało osiem, a znany jest przynajmniej jeszcze jeden. Novella z 947 roku zachowała się w wersjach skierowanych do temów Thrakesioi i Anatolikoi, a dotyczy wzmocnienia sankcji i utrudnień w wykupywaniu ziemi od "biednych" przez "mających władzę", ustalonych przez Romana w novelli z 934 roku. Inna próbuje chronić gospodarstwa tych, którzy zostali zwerbowani do pełnienia służby wojskowej w temach54.
Niewątpliwie drobni właściciele ziemscy coraz częściej wyzbywali się majątków na korzyść możnowładców. Nie wiadomo jednak, czy proces ten odbywał się pod przymusem, czy wynikał z korzystnej koniunktury na rynku nieruchomości. Te dwa powody nie wykluczają się wzajemnie, a wzięte razem sugerują stopniowy wzrost ludności oraz przyspieszenie obrotu handlowego (choć w dużej mierze dotyczącego produkcji rolnej) w wyniku zmniejszenia się zagrożenia muzułmańskimi najazdami. Okazuje się, że cesarz najbardziej troszczył się o tych możnowładców, którzy próbowali odzyskać tereny na urodzajnym wybrzeżu zachodniej Azji Mniejszej oraz w najbardziej ważnym strategicznie temie Anatolikoi. W X wieku miasta takie jak Sardis, Amorion (po grabieży w 838 roku) i Akrojnon przy wojskowej drodze do Syrii, przeżywały ogólny rozkwit gospodarki i budownictwa55. Przeważająca liczba możnowładców była urzędnikami i osobami utytułowanymi, mającymi własne udziały w dobrach państwowych, lub duchownymi albo mnichami bogatych monasterów. Nie trudno było wykorzystywać przynależność do elity dla osobistych korzyści, minimalizując lub unikając płacenia podatków albo innych obowiązków wobec administracji centralnej i skupując ziemię od przyciśniętych do muru rolników, którzy musieli sprostać wszystkim obciążeniom w swoich zmniejszonych teraz okręgach podatkowych (ch?rion); stąd wynikały paradoksalnie wyglądające próby przeszkodzenia gromadzeniu ziemi w rękach możnowładców. Chodziło o pomyślność cesarstwa, czego wymagał aparat państwowy i rosnące potrzeby finansowe, wymuszone głównie przez żądania sił militarnych.
Partnerstwo z Fokasami i zwrot ku ofensywie
W ustawodawstwie Konstantyna VII widoczna jest troska rządu o materialne wzmocnienie temu armii w związku z ciągłą ofensywą Kurkuasa na wschodzie. Novella Konstantyna na temat "ziem wojskowych" została wydana na krótko przed ekspedycją w 949 roku, podjętą w celu odbicia Krety - był to od dawna zamierzony, ambitny plan. W przesadnie uroczystym stylu opiewano przyszłe zwycięstwa cesarza i rozszerzenie granic cesarstwa. W poemacie na cześć Romana II przedstawiono Konstantyna coraz bardziej znużonego niekończącym się spisywaniem listy zdobywanych miast56: Tars i Kreta drżą z niecierpliwości, by dostać się pod władzę cesarza. W rzeczywistości większość miast została jedynie splądrowana, nie była okupowana dłużej, a ekspedycja kreteńska skończyła się sromotną klęską. Konstantyn nie ustawał w staraniach o utrzymanie państwa w stałych granicach, zwłaszcza ustalonych za panowania jego ojca; zatem ekspedycja kreteńska była jakby otwarciem, a kampanię lądową skoncentrowano na granicach południowo-wschodnich. Jednocześnie Konstantyn spoglądał w kierunku rodu Fokasów, aby zjednać sobie przywódców wojskowych, a poemat przyrównuje Bardasa Fokasa, domestyka Szkół od 945 roku, do błyszczącego pałasza lub płomienia ognia rozpalonego modłami ojca [Konstantyna]57. Wersy poematu przywołują szczególne relacje, jakie istniały między Fokasami i dynastią macedońską, które Roman Lekapen tak sprytnie zniszczył w 919 roku. Niemniej Konstantyn chyba się obawiał powierzyć najwyższe dowództwo wojskowe żołnierzowi zaprawionemu w bojach. Dowódca kreteńskiej ekspedycji, Konstantyn Gongylios, dowodził od 945 roku cesarską flotą, ale opisano go jako "niemającego doświadczenia wojennego"58. W jedynym opisie ekspedycji, jakim dysponujemy, obwinia się go o klęskę i zarzuca brak podstawowych umiejętności przy zakładaniu bezpiecznego obozu na wyspie59.
W przedmowie do De administrando imperio podano, że Konstantyn w pierwszych latach po objęciu władzy jako cesarz senior władał państwem nie ruszając się z pałacu. W tym dziele, skompilowanym pod jego kierunkiem w latach około 948-około 952, wyraźnie znać wpływ Konstantyna jak w żadnym innym, z którym jest kojarzony. Najbardziej efektywną dziedziną aktywności nieruchawego cesarza, którą prowadził na własny rachunek, była dyplomacja, a w ceremoniach koncentrował się jedynie na aspekcie mistycznym. Zanim praca nad dziełem zaczęła się na dobre, rosnący na Wschodzie kryzys zmusił w końcu Konstantyna do odejścia od strategii poprzednich pokoleń. Katalizatorem stał się emir Sajf ad-Daula z rodu Hamdanidów, który umocnił swoje panowanie w Mosulu i innych bogatych obszarach Mezopotamii ze szkodą dla kalifa w Bagdadzie. Pod koniec 947 roku Sajf ad-Daula przejął całkowitą kontrolę nad Aleppo i lukratywnym handlem tego miasta. Przeprowadził także szereg niszczących, choć strategicznie mało znaczących wypadów w głąb Azji Mniejszej. W obronie własnych granic Bizantyjczycy surowo rozprawili się z zuchwałym napastnikiem, biorąc do niewoli jeńców i burząc mury takich twierdz, jak Hadath i Germanikeia. Hadath, twierdza na strategicznej przełęczy, przez którą biegła droga prowadząca w kierunku okupowanej przez Bizantyjczyków Melitene, była areną wielu bitew, w których uczestniczyły znaczne bizantyjskie oddziały usiłujące zniszczyć mury twierdzy i nie mniej zdeterminowane jednostki muzułmańskie, broniące murów i stale je odbudowujące. Zacięte walki stanowiły część szerszej strategii na granicach. Jednocześnie Bizancjum wysłało swoich posłów, proponując rozejm i wymianę jeńców, dając do zrozumienia, że twierdze Sajfa nie są bezpieczne. Sajf jednak uznał to za sygnał nieuchronnej klęski Bizancjum. Odrzucił ofertę wymiany jeńców, a jego dworscy poeci zaczęli opiewać odwagę emira i bliskie zwycięstwo.
Konstantyn, w obawie przed utratą autorytetu, musiał podjąć decyzję o wyeliminowaniu wojowniczego i nieustępliwego Sajf ad-Dauli. Prawdopodobnie w 955 roku domestykiem Szkół został mianowany Nicefor Fokas. Miał on wzmocnić morale żołnierzy, ćwicząc ich w atakowaniu w zwartym szyku bojowym i zajmowaniu terytorium wroga z przekonaniem "jakby to był ich własny kraj"; obecnie taktyka walki opierała się głównie na szarży ciężkiej kawalerii60. Powody tej agresywnej strategii opisał Abu Firas, poeta z kręgu Sajf ad-Dauli: w wyniku nieustannych najazdów i stawianiu przez Sajf ad-Daulę niemożliwych do przyjęcia warunków rozejmu, cesarz zawarł układy z sąsiednimi władcami, uzyskując ich wsparcie militarne, i zorganizował wielką i kosztowną ekspedycję, aby rozprawić się z emirem61. Latem 958 roku została zdobyta i zniszczona Samosata nad Eufratem, a w październiku i listopadzie Sajf poniósł sromotną klęskę, próbując odbić fortecę Raban. Wiosną następnego roku wojska bizantyjskie doszły do Kurus, 60 kilometrów od Aleppo, i wzięły dużą liczbę jeńców. Muzułmańskie źródła podają, że Bizancjum wystawiło o wiele większą armię niż przedtem, ciężką kawalerię i jednostki Rusów, Chazarów i innych obcych wojowników.
Pytanie, czy Konstantyn VII powstrzymałby się przed rekonkwistą na szeroką skalę, musi pozostać bez odpowiedzi; śmierć 9 listopada 959 roku uwolniła go od problemów, które stanęły przed nim po rezygnacji ze spokojnego "salomonowego" modelu władzy królewskiej. Prawa ręka Konstantyna, Bazyli Lekapen parakoim?menos w ostatnich miesiącach życia cesarza przekonywał go do kolejnego ataku na Kretę. Nawet w kręgach dworskich rosła nieodparta pokusa wykorzystania ponownie wielkiej armii zebranej do pokonania Sajf ad-Dauli.
Nicefor II Fokas, Jan I Tzimiskes i zwycięstwa na Wschodzie
Bazyli Lekapen został zdymisjonowany przez następcę Konstantyna, Romana II (959-963), ale nowy parakoim?menos, eunuch Józef Bringas, także optował za atakiem na Kretę, a i sam Roman był żądny sukcesu militarnego na początku swojego panowania. W czerwcu 960 roku większa część sił zbrojnych cesarstwa, załadowana na ogromną flotyllę okrętów, ruszyła na wyspę. Ciężkie walki trwały do marca 961 roku. Współcześni mieli świadomość wagi tego przedsięwzięcia. Autor jednego z poematów napisanych po upadku Krety oczekuje natychmiastowego ataku na inne ziemie muzułmańskie: sępy egipskie będą szarpały ciała ofiar cesarskiego miecza. W przedmowie przyznaje, że prawdziwym bohaterem poematu jest Nicefor Fokas, chociaż należna chwała obowiązkowo przypadła Romanowi II62. Nicefor dostał przyzwolenie uderzenia na Aleppo, z którego Sajf ciągle nękał przygraniczne ziemie cesarstwa. Armia Sajfa nie mogła się równać z bizantyjską ciężką kawalerią i rzuciła się do ucieczki. Żołnierze bizantyjscy weszli do miasta 23 grudnia 962 roku.
Bizancjum stanęło przed dwoma pytaniami: czy teraz, gdy Sajf został upokorzony, ofensywa przeciwko muzułmanom zostanie zatrzymana? I jak będą wyglądały relacje między Niceforem i młodym cesarzem, opisywanym w kronikach jako rozwiązły młodzieniec nadający się bardziej na świniopasa63? To drugie pytanie stało się nieaktualne po nagłej śmierci Romana 15 marca 963 roku, a według niektórych źródeł cesarz został otruty zanim świętowano upokorzenie Aleppo. Fokas został wezwany do stolicy przez Józefa Bringasa, gdzie okrzyknięto go "najdzielniejszym zwycięzcą"64, co było nawiązaniem do jego imienia, oznaczającego "przynoszący zwycięstwo", po czym odesłano go na wschód. Jednak pokusa czy też presja zdobycia tronu była silna. W przeciwieństwie do wuja Leona Fokasa w 919 roku, Nicefor miał ogromną, zwycięską armię do dyspozycji i wyglądało na to, że oficerowie byli wobec niego niezwykle lojalni. Jeśli można wierzyć źródłom bardzo przychylnie do niego nastawionym, proklamowali go, chcąc nie chcąc, cesarzem, ponieważ uznali, że raczej on, niż "nędzny eunuch z oseskami [infanci porphyrogeniti, Bazyli II i Konstantyn VIII] powinien wydawać rozkazy szlachetnie urodzonym mężom"65. Nicefor cieszył się także czynnym poparciem mieszkańców Konstantynopola i podczas gdy flota pod dowództwem Romana Lekapena opierała się Leonowi Fokasowi, to Bazylemu, byłemu parakoim?menosowi, udało się opanować port i okręty wojenne uzbrojone w grecki ogień. Bazyli Lekapen stworzył rozległą sieć zależności, a w pałacu matka porphyrogeniti, Teofano, darzyła Nicefora przyjaźnią. Bazyli wysłał statki, wśród nich cesarską łódź, zapraszając go do Miasta, i 16 sierpnia 963 roku Nicefor wjechał triumfalnie wśród wiwatującego tłumu jako "Nicefor, cesarz z woli ludu"66. Koronacja odbyła się w bazylice Hagia Sofia. Ponad dziesięć lat później armia stała się nie tylko taranem przeciwko dalekim, muzułmańskim wrogom, ale także pożądanym sojusznikiem w życiu politycznym stolicy.
Konstantyn VII rościł pretensje do dziedzictwa po Konstantynie Wielkim poprzez oddawanie czci Prawdziwemu Krzyżowi; Nicefor dążył do sukcesji poprzez podboje. Inskrypcja na relikwiarzu z kości słoniowej z czasów jego panowania głosi: "Niegdyś Chrystus dał Krzyż potężnemu panu Konstantynowi dla jego zbawienia. Ale teraz władca z łaski Bożej Nicefor, władając Nim gromi barbarzyńców"67. Jest to zgodne z opinią, że powodzenie militarne cesarstwa zawisło na osobistym losie Nicefora, wyrażonej w wizjach zawartych w Księdze Daniela, pokazanej Liutprandowi z Cremony w Konstantynopolu w 968 roku68.
Nicefor, ogłoszony "zwycięskim" podczas koronacji i w czasie swoich triumfów, cały czas utrzymywał wojsko w ruchu; w ciągu kilku lat wysłał dwie lub trzy ekspedycje na różne fronty. Katastrofalny rezultat ekspedycji na Sycylię w 964 roku nie przeszkodził Niceforowi zmniejszyć liczby muzułmańskich twierdz za łańcuchami gór Taurusu i Antytaurusu, w Cylicji i północnej Syrii. Przypisuje się mu zdobycie tam "więcej niż sto miast i twierdz"69. Ten żyzny i gęsto zaludniony region nie ucierpiał w czasie wcześniejszych kampanii bizantyjskich, choć usiany był silnie atakowanymi twierdzami. Twierdze te, z najbardziej znaną - Tarsem, służyły za bazy wypadów na ziemie cesarstwa, ale w 965 roku Tars się poddał. W tym samym roku wojska bizantyjskie okupowały Cypr. Nicefor poprowadził ekspedycję na przedmieścia Aleppo w 966 roku i krótko oblegał Antiochię. Jesienią 968 roku ponowiono presję wojskową i Nicefor rozpoczął nowe oblężenie Antiochii, ale blokadę zostawił podwładnym; prawie rok później, 28 października, Antiochia się poddała.
Odbicie Antiochii, starego chrześcijańskiego miasta, było wydarzeniem doniosłym. Zabicie przez muzułmanów w 967 roku antiocheńskiego patriarchy pod zarzutem zdrady sprawiło, że Nicefor poczuł się "uzbrojony w Ducha Świętego"70. Jednak jego strategia była w zasadzie defensywna, na co wskazuje rozejm, który zawarł Piotr Fokas z emirem Aleppo w styczniu 970: przewidywał on koegzystencję i handel, korzystne dla Bizancjum, ale zostawiał emiratowi połowiczną autonomię. Emir miał informować cesarza o wszelkich ruchach jego muzułmańskich ziomków i "gdyby jakiekolwiek wojska muzułmańskie przybyły, by podbić Rum... [miał] im przeszkodzić mówiąc: "Idźcie przez inne regiony, nie wchodźcie na ziemie rozejmu""71. Warunki te prawdopodobnie niewiele się różniły od tych, które początkowo oferowano emirowi Melitene jakieś czterdzieści lat wcześniej (zob. wyżej s. 26), jakby z góry zakładano, że Bizancjum będzie zadowolone ze zdobyczy w Cylicji i w dolinie Eufratu.
Warunki rozejmu prawie na pewno były zaaprobowane przez Nicefora, ale zanim rozejm wszedł w życie, cesarz został zamordowany i pozbawiony głowy w nocy 11 grudnia 969 roku. Zginął w typowym zamachu pałacowym; jego żona, cesarzowa Teofano, podobała się Janowi I Tzimiskesowi (969-976), zaufanemu dowódcy Nicefora. Osobiście uczestniczył on w zamordowaniu cesarza i jego odciętą głowę pokazał strażnikom, którzy przybyli za późno na ratunek. Tzimiskes rozpoczął rządy po konsultacji z Bazylim Lekapenem parakoim?menosem od wydania dekretu głoszącego, że szabrownictwo i przemoc będą karane śmiercią; surowe stanowisko przeciwko bezprawiu, które było plagą w Mieście pod koniec panowania Nicefora. To mu zjednało klasy posiadające, tym bardziej, że zmniejszył podymne i podwyższył uposażenia wyższych urzędników i posiadaczy tytułów. Bardziej też niż Nicefor dbał o potrzeby materialne zwykłych obywateli. Podobno parakoim?menos musiał go powstrzymywać przed zbytnią hojnością z obawy o opróżnienie skarbca72. Podjął kroki, żeby zmniejszyć głód na wsiach, ale sprawą najważniejszą było dla niego zapewnienie porządku i spokoju w Mieście. Podczas triumfalnego pochodu ulicami Miasta kazał je przystroić gałązkami wawrzynu i brokatowymi tkaninami "jak komnatę panny młodej"73, jakby cesarz chciał odgrywać rolę oblubienicy Miasta. Pochód odbył się z okazji jego zwycięstwa nad Rusami, które udaremniło próby księcia Światosława usadowienia się nad Dunajem, dawał też Tzimiskesowi okazję zademonstrowania obywatelom "nieznającym się na sprawach militarnych" pożytku, jaki dawała dla ich własnego bezpieczeństwa wielka, dobrze wyekwipowana armia i niezbędne właściwe dowództwo wojskowe74.
Potrzeba odnowienia lojalności wśród dawnych żołnierzy Nicefora Fokasa stanowiła jedną z przyczyn podejmowania przez Jana I Tzimiskesa spektakularnych kampanii przeciwko muzułmanom, poczynając od jesieni 972 roku. Bizantyjska propaganda głosiła, że w 974 roku poprowadził on zwycięską armię aż do samego Bagdadu, natomiast jest pewne, że nałożył trybut na emira Mosulu. W 975 roku zapuszczał się na południe aż do Damaszku, pobierając trybut, i zdobył Bejrut. Po kilku kampaniach do Konstantynopola wróciły święte relikwie, tak jak to było za Nicefora II. W liście do Aszota III Bagratuniego zwanego Miłosiernym (953-977), króla królów Armenii, Tzimiskes twierdził, że otrzymał trybut od Ramli, Jerozolimy i innych miast i że wyzwolenie Jerozolimy stanowi jego ostateczny cel75. Taka propaganda była częściowo obliczona na potrzeby wewnętrzne, ale także na wzmocnienie moralnego oraz politycznego zwierzchnictwa cesarza nad książętami Armenii.
Bazyli II przeciwko zbuntowanym generałom
Zamierzenia Jana I Tzimiskesa dotyczące Armenii nie zdążyły przynieść oczekiwanych rezultatów. Cesarz zmarł na tyfus lub też został otruty 11 stycznia 976 roku. Starszy syn Romana II, Bazyli II (976-1025), miał wtedy prawie osiemnaście lat. Formalna regencja nie była wymagana, ale syn z nieprawego łoża jego pradziadka Romana I, parakoim?menos Bazyli Lekapen, przez kolejne dziesięć lat rządził administracją. Mowa Bazylego II była staccato, "bardziej przypominała mowę wieśniaka niż szlachetnie urodzonego"76, i z pewnością sprawiłaby przykrość jego oczytanemu dziadkowi Konstantynowi Porfirogenecie. Istotnie, Bazyli skupiony wyłącznie na armii, jej mustrze i dyscyplinie miał o wiele więcej wspólnego z Niceforem Fokasem, innym bezżennym ascetą. Przywykł do roli wodza, którą przyjął w młodości, i bardzo mu ona odpowiadała, co oddają jego wizerunki. Na frontyspisie sławnego psałterza jest przedstawiony w zbroi, wersety obok wyjaśniają, że Archanioł Michał podaje Bazylemu włócznię77. Wątek wojenny jest również obecny w inskrypcji nagrobnej:
Nikt nie widział mojej włóczni leżącej w spokoju
Byłem czujny przez całe życie
I strzegłem dzieci Nowego Rzymu...78
W rzeczywistości Bazyli wykazywał czujność zarówno jeśli chodziło o własnych poddanych i oficerów, jak i obcych, wrogów. Niezadowolenie Bułgarów z rozpadu ich dawnego państwa wykorzystali czterej synowie armeńskiego oficera, kom?sa, służącego w bizantyjskiej armii okupacyjnej. Wkrótce po śmierci Tzimiskesa, jeżeli nie wcześniej, Kometopuloi (synowie kom?sa) zdezerterowali i stanęli na czele rebelii Bułgarów79. W ciągu miesiąca od śmierci Tzimiskesa pojawiła się groźba rewolty w armii wschodniej. Nowym pretendentem okazał się Bardas Skleros, generał, któremu rząd powierzył zadanie walki z Rusami i stłumienie w 970 roku buntu Bardasa Fokasa, bratanka cesarza Nicefora II Fokasa. Skleros sforsował przełęcze w górach Taurusu i stoczywszy kilka bitew stopniowo zbliżał się do Konstantynopola. Bazyli parakoim?menos zwrócił się nie do kogo innego, tylko do Bardasa Fokasa, jednak wojska, które Fokas zgromadził w swojej ojczystej ziemi wokół Cezarei, nie mogły się równać z ustawionymi w szyku regularnymi jednostkami, które wystawił Skleros i Fokas został pokonany dwa razy, latem i jesienią 978 roku. Położenie przedstawicieli dynastii macedońskiej było niewątpliwie ciężkie, mimo to Skleros wahał się, czy maszerować prosto na Konstantynopol. Sytuację uratowało przybycie 12 000 jeźdźców silnie uzbrojonej kawalerii wysłanej przez Dawida kouropalat?sa, władcy Tao, regionu w zachodniej Gruzji sąsiadującym z Teodozjopolem. Gruzini, połączeni z resztkami armii Fokasa, zaskoczyli i pokonali rebeliantów na zachód od Cezarei w temie Charsianon 24 marca 979 roku. Bardas Skleros uciekł na terytorium muzułmańskie i między Bizancjum a Bagdadem rozpoczęły się długie negocjacje w sprawie jego deportacji.
Skleros w końcu wrócił, ale jako pretendent do tronu, a nie wygnaniec. W 985 roku Bazyli II zdymisjonował szarą eminencję polityki X wieku, Bazylego Lekapena parakoim?menosa, i następnie wydalił go z Miasta, podejrzewając o spiskowanie z kilkoma generałami wschodniej armii. Bazyli II postanowił sam objąć dowództwo nad armią i prowadzić operacje wojskowe niezależnie od apodyktycznych i ustosunkowanych generałów. Bułgaria od razu skorzystała z okazji, stwarzając realne zagrożenie dla jego rządów. W roku 985 i na początku 986 Samuel Komitopul z Bułgarii (987/988-1014), który dominował wśród braci Kometopuloi, systematycznie niszczył ważne twierdze w Tracji i północnej Grecji. Przesiedlił mieszkańców Larisy do Bułgarii, a mężczyzn włączył do służby w wojsku. Bazyli poprowadził armię na Sofię, miasto najważniejsze strategicznie, lecz nie udało mu się jej zniszczyć, a wycofująca się armia została uwięziona na przełęczy zwanej Brama (Wrota) Trajana; Bazylemu ledwie udało się uciec. Tak więc pierwsze próby Bazylego II w żołnierskim rzemiośle przyniosły mu niesławę, a Bardas Skleros wykorzystał okazję do wynegocjowania od władz w Bagdadzie swego uwolnienia i na początku 987 roku podjął drugą próbę objęcia tronu. Tymczasem w sierpniu 987 roku Bardas Fokas, którego Bazyli wcześniej prosił o pomoc przeciwko Bardasowi Sklerosowi, sam się ogłosił cesarzem; przy pomocy Maleinosa (Malina) i innych kapadockich notabli wystawił lokalną armię, uzupełniając tagmata będące już pod jego dowództwem. Wynegocjowano pakt między dwoma zbuntowanymi generałami, zgodnie z którym Skleros został panem Antiochii i innych ostatnio zdobytych lub jeszcze niepodbitych terytoriów na południe i wschód od miasta.
Do końca 987 roku Bardas Fokas zdobył kontrolę nad większą częścią Azji Mniejszej i był w stanie wysłać oddział do Chryzopola wzorem swojego dziadka Leona Fokasa w 919 roku. Sam zaś oblegał Abydos na drugim końcu "wewnętrznego morza" Bizancjum. Jeszcze raz mistyczna aura otaczająca władzę cesarską rozpędziła armię dowodzoną przez Fokasa, ale tym razem podziałała ona na dalekiego obcego władcę, nie na szeregowych bizantyjskich żołnierzy. Zaczęto negocjować małżeństwo siostry Bazylego II, Anny porphyrogenity, z władcą Rusów, Włodzimierzem Światosławowiczem z Kijowa. W zamian za rękę Anny Włodzimierz miał udzielił pomocy cesarzowi i, co odnotowuje armeński autor niemal współczesny tym wydarzeniom, 6000 Rusów przybyło do Bizancjum. Zaskoczyli i rozbili armię buntowników obozującą w Chryzopolu80. Jednak byli to piechurzy i prawdopodobnie nie zdołaliby osiągnąć przewagi nad ciężką kawalerią wschodniej armii. Bazyli miał ogromne szczęście, że jego najniebezpieczniejszy wróg, Bardas Fokas, zmarł nagle na wylew 13 kwietnia 989 roku i jego armia rozpadła się. Bardas Skleros połączył się we wspólnej sprawie z synami zmarłego i w czerwcu napisał do tureckiego dowódcy w Bagdadzie list z prośbą o pomoc. Odpowiedź nie nadchodziła długo i pewnie z tego powodu Skleros rozpoczął rozmowy z władcą bizantyjskim i w 989 roku Bazyli udzielił mu amnestii. Dopiero wtedy obywatele Antiochii wypędzili Leona Fokasa (syna Bardasa) z miasta i uznali władzę Bazylego II.
Wojny Bazylego II z Bułgarią
Bazyli, władca ogromnego imperium, był tym samym najwyższym dowódcą i obywał się bez wpływowej grupy wojskowych, która stanowiła podstawę jego rządów w pierwszych latach. Głęboka znajomość charakterów poszczególnych oficerów oraz kontrola i nadzór nad ich awansowaniem zmniejszyły ryzyko spisków i zamachów. Utrzymywał w wojsku najsurowszą dyscyplinę, co wypływało prawdopodobnie z jego osobistych upodobań, jak i politycznej kalkulacji. Nie miał wszak wyboru, musiał podjąć wyzwanie, jakie postawił car Samuel z Bułgarii.
Samuel zgładził 14 stycznia 987 lub 988 roku swojego brata Aarona i większość jego rodziny, stając się jedynym władcą. Był zdecydowany założyć nową dynastię w górach Macedonii, odcinając się od stolicy Symeona, Presławia. Zdobycie Dyrrachium - wyraźnie bez przemocy - uwolniło go od niebezpieczeństwa nagłych ataków z Zachodu. Samuel pojął za żonę Agatę, córkę wodza Dyrrachium, Jana Chryzeliosa81, który przypuszczalnie poddał miasto. Samuel miał także aspiracje do kontrolowania Salonik, odpowiednika Dyrrachium, leżących na przeciwnym końcu Via Egnatia, drogi łączącej Morze Egejskie z Adriatykiem. W masywie, który przecinała Via Egnatia, znajdowało się wiele ważnych miast, biskupstwa i ośrodki monastyczne. Równiny północnej Grecji, które Samuel zamierzał opanować, dostarczały im ziarna z uprawianych tam różnych zbóż. Na terenach przylegających do Via Egnatia osiedlił armeńskich i bizantyjskich jeńców, prawdopodobnie przesiedlonych z Larisy. Za swoją główną rezydencję obrał wyspę na jeziorze Prespa, wybudował na niej ogromną katedrę o długości 44 m oraz pałac. W świątyni zostały umieszczone relikwie św. Achillesa, zabrane z Larisy w 985 lub 986 roku. W ten sposób Samuel uzyskał nie tylko ochronę sił nadprzyrodzonych, ale i legitymację władzy, ponieważ niegdysiejszy patron i strażnik Larisy nie pozwoliłby tknąć swoich szczątków bezbożnemu uzurpatorowi. Poprzez takie mocarstwowe kroki Samuel miał nadzieję uzyskać akceptację, a nawet wierność poddanych różnej proweniencji: Bułgarów, Wołochów, Albańczyków, Ormian i Greków.
Brakuje podstaw do przypuszczeń, że Samuel zmierzał do objęcia tronu w Bizancjum. Niemniej jednak ten parweniusz, siedzący okrakiem na Bałkanach i zagrażający dochodom cesarza z urodzajnej Tesalii, byłby nie do przełknięcia nawet dla władców mniej nastawionych militarnie niż Bazyli; do około 990 roku dolny Dunaj był pod władzą Samuela. Bazyli wrócił do problemu bułgarskiego wczesną wiosną 991 roku, gdy stwierdził, że wschodnie prowincje są już spokojne. W ciągu czterech lat kampanii udało się odbić miasto Berrhoia (Weria), jakieś 60 km na południowy wschód od Salonik. Bazyli zniszczył to miasto i kilka innych zdobytych twierdz, wyraźnie uznając, że nie będą bez końca używane przeciwko Samuelowi. W 995 roku, kiedy Bazyli był daleko na wschodnim froncie, Samuel kontratakował, wysyłając patrole pod same mury Salonik. W jednej z potyczek zabity został doux Salonik i wojska Samuela kontynuowały wypady dalej na południe. Najazdy przerwano jesienią 997 lub wiosną 998 roku, gdy jego armia została niespodziewanie zaatakowana podczas wycofywania się z Peloponezu. Wielu Bułgarów zabito podczas snu, a Samuel i jego syn Gabriel Radomir zostali ciężko ranni.
Generał Nicefor Uranos, który rozbił Bułgarów nad rzeką Spercheios, mógł sobie teraz śmielej poczynać na terytorium wroga. Bazyli natomiast wyruszył na wschodnie granice, korzystając z tego, że zmarł Dawid z Tao. Dawid wsparł militarnie rebeliantów w latach 987-989 i później żył w trwodze, że po jego śmierci księstwo przypadnie cesarstwu. Jazda, którą Bazyli sprowadził teraz z Tao, prawdopodobnie wspierała go w późniejszych kampaniach. Bizancjum ponownie opanowało północno-wschodnią Bułgarię, a około 1002 roku Bazyli, korzystając z odzyskanej kontroli nad terenami dolnego Dunaju, zaczął się posuwać w górę rzeki. Oblegał Widyń, który skapitulował po ośmiu miesiącach; wzmocnił fortyfikacje w celu stworzenia zapory przeciwko najazdom Samuela od północnego zachodu. Zawarł też przymierze z lokalnym węgierskim księciem Ahtum-Ajtony, o którym się mówi, że "otrzymał władzę od Greków" i został ochrzczony82. Następnie Bazyli wyprawił się daleko na południe i zmusił do poddania się Skopje.
Spektakularne otoczenie Bułgarii przez Bazylego zakończyło strategiczną równowagę, przechylając szalę zwycięstwa na stronę Bizancjum, chociaż żadna ze stron nie została całkowicie rozbita. Zdobycze Bazylego były w rzeczywistości chwilowe: Skopje wróciło do Bułgarii i pozostawało pod jej władzą aż do ostatecznej kapitulacji w 1018 roku. Rodzina rządząca w Dyrrachium z powrotem zadeklarowała swoją wierność cesarzowi, każdy z dwóch synów Jana Chryzeliosa otrzymał tytuł patrikios, a miastu wyznaczono cesarskiego urzędnika. Niepewna jest jednak data powrotu Dyrrachium pod władzę Bazylego, w każdym razie było osamotnione i jeszcze w 1018 roku narażone na bułgarskie ataki. Ponadto władca Duklji, słowiańskiego księstwa na północ od miasta, został obdarzony przez Samuela "całą ziemią ludności Dyrrachium"83. Książę Jan Włodzimierz (Jovan Vladimir) musiał się poddać Samuelowi i był przetrzymywany na wyspie na jeziorze Prespa, a potem ożeniony z córką kuzyna Samuela, Teodorą. Samuel uznał, że sprawuje wystarczającą kontrolę nad całym terenem położonym za Dyrrachium, powierzywszy go lokalnemu księciu połączonemu z nim więzami rodzinnymi.
Coroczne razzia Bazylego po jego długim marszu były bardzo starannie organizowane. Nacisk, jaki kładł na tworzenie zdyscyplinowanych, zwartych formacji, "tworzących z jego armii rodzaj wieży"84, zapewniał mu niezwyciężoność w otwartym polu i pozwalał sprostać przeprawom przez górskie przełęcze. Jednakże brak jakichkolwiek głośnych zwycięstw od początku wieku do 1014 roku nie świadczy dobrze o ich skuteczności. Przeciwnik Bazylego brał pod uwagę nie tylko naturalne warunki obronne. Był on "największym ekspertem strategii"85 i niewątpliwie to on stał za powstaniem licznych fortyfikacji, które broniły przełęczy. Roboty ziemne na szeroką skalę w Kleidion obejmowały trzy linie murów obronnych i dwa rowy, które otaczały teren i skutecznie broniły miejscową ludność przed najazdami Bazylego. Do końca swojego panowania Samuelowi udało się rozmieścić wielkie armie "niezliczonych bułgarskich falang"86. Nic nie wskazuje na to, żeby wojny nadwyrężyły rezerwy ludzkie Bułgarów ani ich wierność nowemu carowi. Samuel był fundatorem wielu kościołów. W Ochrydzie została wybudowana, albo przebudowana, duża bazylika, która stała się siedzibą patriarchy bułgarskiego Kościoła. Przeniesienie biskupstwa z Prespy do miejsca znanego ze związków ze św. Klemensem i św. Naumem świadczyło o pewności, że Ochryda była względnie bezpiecznym miejscem, choć leżała przy Via Egnatia. To tutaj Samuel miał teraz swoją główną rezydencję i skarbiec. Podobno "mnóstwo pieniędzy" i 10 000 funtów "opieczętowanego złota"87, a także korony cesarskie trzymano w mocno ufortyfikowanej i obszernej cytadeli. Samuel zyskał aurę legalnego władcy i we współczesnej mu włoskiej kronice był nazywany rex88, a jego potomkom przyznano status cesarski w Bizancjum w XI wieku.
Skarbiec Samuela zasilały zarówno regularne dochody z południowych miast, jak i łupy wojenne. Zrekonstruowaną strukturą polityczną zachwiała jednak jego śmierć 6 października 1014 roku. Bizantyjscy pisarze utrzymują, że nie mógł przeżyć widoku czternastu lub piętnastu tysięcy jeńców, w większości oślepionych, wracających z bizantyjskiej niewoli89. Faktem jest, że poniósł upokarzającą klęskę: wojsko strzegące wąwozu pod Kleidion (wąwóz rzeki Strumy) zostało zaskoczone i rozgromione przez bizantyjską armię, a sam Samuel ledwie uszedł z życiem. Ale to jego śmierć, a nie klęska pod Kleidion przechyliła szalę na korzyść Bizancjum. Syn Samuela, Gabriel Radomir, był waleczny i zaciekły w boju, ale brak mu było politycznych talentów ojca. Kuzyn Gabriela, Iwan Władysław, pozazdrościł mu sukcesów i 15 września 1015 roku zamordował go, zostając nowym carem Bułgarii. Bazyli II starał się wykorzystać rywalizacje w panującej rodzinie. Okupował Edesę w Tesalii, splądrował liczne bułgarskie rezydencje królewskie i miasto Ochrydę, oprócz cytadeli. Jednak Iwan Władysław potrafił odbudować i wzmocnić fortyfikacje innej bazy, Bitoli, upamiętniając te prace wyszukaną inskrypcją. Bazyli poniósł ciężkie straty w czasie oblegania przez 88 dni miejscowości Pernik, której w końcu nie zdobył, a i oblężenie Kastorii późną wiosną czy latem 1017 roku nie przyniosło sukcesu. Nie był też pewny lojalności Edesy i twierdził, że musi "zaprowadzić tam porządek" w drodze powrotnej do Konstantynopola90.
Edesa przezornie nie opowiedziała się zdecydowanie za żadną ze stron. Iwan Władysław ciągle był zdolny atakować nawet potężne cele. Po wycofaniu się Bazylego objął ponownie dowództwo nad Dyrrachium. W lutym 1018 roku pod murami miasta rozegrała się krwawa bitwa. Iwan Władysław "jak nowy Goliat", "niezwyciężony" sam stanął do walki, ale dwóch piechurów ugodziło go śmiertelnie w brzuch91. Bazyli zrozumiał, że sytuacja całkiem się odwróciła i natychmiast ruszył na Adrianopol92, ale zajęcie Bułgarii obyło się bez użycia siły. Iwan nie wyznaczył następcy i między wdową po nim a potomkami Samuela trwały konflikty, nadzieje na porozumienie co do sukcesji były nikłe. Krakras, wielmoża, który przez 88 dni bronił obleganego Perniku, teraz poddał nie tylko miasto, ale i 35 innych twierdz, tworzących przemyślany system obronny. Inni wielmoże i dowódcy, widząc, że gra zakończona, ponieważ Bazyli posuwał się wzdłuż Via Egnatia, wysłali posłańców z propozycją poddania się. Bazyli odpowiedział oddaniem honorów, przyznaniem dworskich tytułów oraz innymi łaskami, na przykład Krakrasowi nadał tytuł patrikiosa. Współcześni historycy w Armenii i na Zachodzie podkreślają, że Bazyli swoje triumfy wojenne tylko w niewielkim stopniu zawdzięczał zaciętym walkom.
Bazyli zwycięzca - wielkoduszny dla obcych
Opanowanie przez Bazylego Bułgarii należy postrzegać na tle ówczesnej sytuacji. Ochryda i inne rezydencje Samuela i Iwana Władysława zostały pozbawione symboli królewskich. Wdowę po Iwanie i jej dzieci sprowadzono na dwór Bazylego i nadano tytuły. Kilku mężczyzn osiągnęło wysokie stanowiska w cesarskiej administracji. Bazyli rozsądnie nakazał "niczego nie zmieniać"93 i podatki nadal ściągano w naturze (zbożu i winie), a nie w pieniądzu. Prawdopodobnie ściąganie podatków oraz inne administracyjne obowiązki były w oddalonych regionach pozostawione lokalnym notablom po nadaniu im tytułów i urzędów. Bazyli nigdy nie uznał bułgarskiej głowy Kościoła jako patriarchy, ale ponownie potwierdził specjalny status (autokefalię) Kościoła Bułgarii. Cesarz mianował na arcybiskupa bułgarskiego mnicha o imieniu Jan, mając na względzie drażliwość nowych poddanych. Troskę o pomyślność Kościoła bułgarskiego wyrażają trzy cesarskie ustawy potwierdzające jego prawa. Ustawa z 1020 roku surowo zabrania innym biskupom (podlegającym patriarsze Konstantynopola) naruszania autokefalii bułgarskiej prowincji. Arcybiskup Jan dostał władzę nad taką samą liczbą biskupstw, jak jego poprzednicy w czasach "cesarza Piotra i Samuela"94. Cesarskim urzędnikom, w tym poborcom podatkowym, zakazano wtrącania się w sprawy kościołów i klasztorów pod karą "wielkiego i bezlitosnego... gniewu Jego Cesarskiej Wysokości"95.
Na północnym zachodzie Bazyli umocnił swoją władzę w Widyniu i posuwał się dalej w kierunku północno-zachodnim. Po zabójstwie krnąbrnego wielmoży kontrolującego Sirmium, miasto stało się siedzibą władz nowego bizantyjskiego temu. Nawet Chorwaci, ludność, która dotychczas tylko okazjonalnie była związana z Bizancjum, teraz znalazła się w jego orbicie. Rządzący bracia Gojsław i Kreszimir III formalnie stali się lennikami Bazylego, otrzymali tytuły dworskie i uznali jego dominującą pozycję na Bałkanach i poza nimi. Węgierski król Stefan był jego sojusznikiem i pewnie brał udział w ostatnich etapach kampanii przeciwko Iwanowi Władysławowi oraz w ostatecznym zajęciu Ochrydy w 1018 roku. W tym samym roku doża Otto Orseolo z Wenecji wyparł Chorwatów z rejonu Zary i nałożył trybut na niektóre miasta na wyspach przy Pobrzeżu Dalmatyńskim. W ten sposób Chorwaci zostali osaczeni przez Bizancjum, jego sojuszników i wasali.
Nawet po podporządkowaniu sobie Bałkanów Bazyli nie zamierzał dać "odpocząć swojej włóczni". Chociaż był już dobrze po sześćdziesiątce, w latach 1021 i 1022 wziął udział w ogromnej ekspedycji na Kaukaz. Nadzorował przejęcie administracji w Waspurakanie, którego władca, Sennacherim-Jan Arcruni był zmuszony oddać mu swoje królestwo (zob. także s. 187) W serii potyczek przeciwko królowi Gruzji Jerzemu I próbował odzyskać wszystkie twierdze i ziemie, które, jak twierdził, były dziedzictwem po Dawidzie z Tao. Jerzy (Giorgi) zrzekł się wszystkich tytułów do dziedzictwa Tao i Bazyli wrócił do Konstantynopola. Teraz z całą energią zwrócił się ku Morzu Śródziemnemu, organizując agresywne kampanie. Szykował posiłki do inwazji na Sycylię, ale rozchorował się i 13 lub 15 grudnia 1025 roku zmarł.
"Ekspansjonizm" Bazylego - jego polityczne przesłanki i koszty
Posiadłości Bazylego były o połowę rozleglejsze niż Konstantyna VII. Konstantyn nie miał wielkiej ochoty na bezpośrednią ekspansję terytorialną, wolał, tak jak jego ojciec, podkreślać swoją rolę jako wybitnego, mądrego gwaranta porządku i sprawiedliwości. Bazyli - przeciwnie - za swój główny cel uważał podboje, nie dbając o to, kto zostanie wodzem nowo podporządkowanych terytoriów po jego śmierci i śmierci jego młodszego brata Konstantyna VIII (1025-1028). Udawało mu się jednak utrzymać lojalność armii, stojąc na jej czele i osobiście nią dowodząc; taka postawa miała dużo wspólnego z postawą Nicefora II Fokasa.
Bazyli musiał liczyć się z prestiżem, jakim cieszyli się poszczególni dowódcy i ich rodziny. Należeli oni, wraz z innymi mniej zaangażowanymi politycznie rodzinami, do tych, których bogactwo i wpływy nie podlegały lokalnie władzy cesarskiej, choć w ten sposób uszczuplano dochody rządu centralnego z podatków. Bazyli, tak jak jego dziadek i cesarze-żołnierze w VIII wieku, uważał za podstawowy obowiązek władcy zapewnienie poddanym najniższego stanu sprawiedliwości i obrony ich własności ziemskiej. Zaraz po spektakularnej kampanii, w której odparł próby Fatymidów zajęcia Aleppo, podczas gdy przedmieścia Salonik narażone były na najazdy Bułgarów, Bazyli ogłosił ważną novellę o prawie ziemskim. W efekcie znosił prawo o ograniczeniu restytucji własności przejętej przez "możnych" od "biednych", z wyjątkiem posiadłości nabytych na podstawie dokumentów prawnych w roku 934 lub wcześniej; egzekwowanie novelli miało zadośćuczynić żądaniom społeczności chłopskich skierowanych przeciwko "możnym", którzy "bezprawnie pozbawiali ich ziemi i okradali"96.
Bazyli otwarcie próbował zachować wysokość podatku płaconego przez drobnych posiadaczy ziemi, wieśniaków mających ograniczone lub bardzo niewielkie środki, podlegających cesarskiej legislacji jeszcze przed X wiekiem, a którzy byli niezbędni dla zapewnienia dobrobytu cesarstwu. Jego gniewna retoryka o sprawiedliwości była wymuszona potrzebami zmobilizowania środków na wojnę z Bułgarami, która się przedłużała i bardzo obciążała podatników. Novella z 996 roku była wymierzona przeciwko wielmożom wykorzystującym wysokie stanowiska w hierarchii państwowej do gromadzenia majątku i poprzez swoje bogactwa i wpływy usiłującym zawłaszczyć gospodarstwa drobnych posiadaczy, które się jeszcze ostały. Jednego z takich dygnitarzy, który z niskiego stanu został wyniesiony do godności pr?tovestiarios, cesarz nagle pozbawił stanowiska i "ponownie uczynił wieśniakiem". Innym takim przykładem mógłby być eunuch Bazyli parakoim?menos97. Fokasowie i inne wielkie rody wojskowe, które korzystały z cesarskiego patronatu, również miały podlegać restrykcjom novelli, ponieważ dzięki takim stanowiskom, jak domestyk Szkół, były w stanie stworzyć i utrzymać swoje rozległe majętności przez siedemdziesiąt lub sto lat (zob. wyżej s. 22).
Najbardziej zagorzali admiratorzy takich bohaterów z X wieku, jak Nicefor II Fokas, sami byli w armii albo pozostawali z nią związani i to z ich szeregów wyszła próba zamachu stanu podczas ostatniej kampanii kaukaskiej Bazylego. Syn bratanka, także o imieniu Nicefor, został ogłoszony cesarzem, ale według przekazu "wielu z tych, którzy byli w obozie, pieszo poszli za cesarzem [tj. Bazylim], jednak w myślach i słowach łączyli z rebeliantami"98. Michał Psellos uważa, że Bazyli II traktował podwładnych tak, jakby chciał ich zniewolić99. Zdolność utrzymania tak wielkiej stałej armii przypuszczalnie zawdzięczał niezdolności do sprzeciwu ludzi zamożnych wobec jego arbitralnego rozporządzania ich majątkami i rekwirowania zasobów. Taki niezwykły autorytet posiadał tylko cesarz-żołnierz obdarzony niezwykłą determinacją i energią sprawiającą, że jego żołnierze maszerowali do upadłego z jednego krańca imperium na drugi.
Jedynie patriarcha Konstantynopola i inni wyżsi rangą duchowni i mnisi ośmielali się protestować przeciwko obarczeniu dużych właścicieli ziemskich odpowiedzialnością za spłacenie zaległości podatkowych drobnych rolników, którzy zginęli. Bazyli obiecał patriarsze Sergiuszowi (1001-1019), że zniesie ten obowiązek, "jeżeli" zwycięży Bułgarów100. Jednocześnie Bazyli chyba liczył na wdzięczność swoich niegreckich i niechalcedońskich poddanych za szacunek i rozwagę w traktowaniu ich obrzędów i obyczajów. To oni mogli dostarczyć żołnierzy równie skutecznych, a bardziej lojalnych niż jego greckie oddziały. W ten sposób mógł wieloetniczność cesarstwa obrócić na swoją korzyść, wiążąc "elementy władzy w cesarską harmonię"101. Jednym z aspektów tej polityki było szczodre obdarowanie ziemią i fortami prominentnych Ormian, którzy osiedli w Azji Mniejszej.
Sama ekspansja militarna nie rujnowała kraju. W XI wieku Bułgarzy służyli efektywnie na froncie wschodnim, podczas gdy Ormianie lojalnie uczestniczyli w bułgarskich wojnach Bazylego. I chociaż gospodarka pieniężna jeszcze nie wytworzyła się w Bułgarii, to niektóre miasta i osady w Armenii były obiecującymi nowymi źródłami dochodów. Dobrze prosperujące miasta, jak Ardanudżi, twierdza w pasie przygranicznym w Armenii, przyciągały już uwagę Konstantyna VII; to zainteresowanie trwało jeszcze w XI wieku. W Kapadocji, byłej bizantyjskiej strefie przygranicznej, mnożyły się budowle bogato zdobionych kaplic skalnych i monasterów. W czasach Bazylego liczne kościoły i monastery wznosili syryjscy jakobici, przybywający do doliny Eufratu na południe od Melitene oraz do Cylicji, poświadczając swoje bogactwo i pobożność. W Antiochii dobrze prosperowała cesarska kuratoreia. W jej sąsiedztwie osiadło dużo Ormian, początkowo żołnierzy, a później prawdopodobnie rzemieślników oraz handlarzy. Skarb państwa bardzo skorzystał dzięki nowo zdobytym regionom, bowiem nastąpił wzrost liczby ludności i transakcji handlowych opartych na pieniądzu102.
Armia, jako najbardziej istotny instrument ekspansji cesarstwa, przysparzała też najwięcej problemów. Brakuje materiałów umożliwiających ocenę jej liczebności i kosztów utrzymania, jednak siły zbrojne były zdecydowanie większe niż w pierwszej połowie X wieku, a ich utrzymanie i opłacenie zależało od zasobów pieniężnych. Niekończące się kampanie Bazylego wymagały coraz większej liczby zawodowych żołnierzy; w kluczowych twierdzach, takich jak Dyrrachium czy Sirmium, potrzebna była stała obsada garnizonowa, chociaż mniej znaczących fortów broniły niewielkie załogi, albo w ogóle były one niepotrzebne. Aparaty: fiskalny i administracyjny, odpowiadające za ich utrzymanie, nie różniły się radykalnie od tych, które funkcjonowały w małych temach wojskowych w X wieku, zresztą wiele jednostek armii nadal stacjonowało w dawno utworzonych temach w Azji Mniejszej. Przeszkadzało to szybkiemu i taniemu przerzucaniu posiłków tam, gdzie były najbardziej potrzebne - charakterystyczna cecha armii bizantyjskiej w czasach, kiedy jednostki były mniejsze i skromniej wyposażone. Polityka łatwego adaptowania i przekazywania administracji lokalnym elitom i rządcom, widoczna w nowo podbitych regionach Bałkanów, wschodniej Azji Mniejszej i Syrii, umożliwiała rozsądne i mało kosztowne zarządzanie103. Nie rozwiązywała jednak problemów fiskalnych, stawianych przez cesarskie siły zbrojne.
Mapa 2. Organizacja administracyjna Cesarstwa Bizantyjskiego pod koniec panowania cesarza Bazylego II, około 1025 roku
Jednocześnie wzrastające bezpieczeństwo wielu obszarów Azji Mniejszej, rosnący dobrobyt i dbałość o granice własności ziemskiej i o prawa wymagały większej liczby urzędników cywilnych do ustalania wysokości podatków i wydawania orzeczeń sądowych. Do końca XI wieku w miastach Grecji, jak Korynt i Ateny104, oraz w innych miastach zachodniego wybrzeża Azji Mniejszej, obserwuje się dalszy rozwój budownictwa i coraz intensywniejsze używanie monet w transakcjach handlowych. Siła nabywcza miast oznacza pojawienie się lokalnych elit; miejscowi właściciele ziemscy bogacili się poprzez zaopatrywanie w swoje produkty mieszkańców miast. Interesy tych prowincjonalnych grup nie były sprzeczne z interesami rządu centralnego. W rzeczywistości lokalni notable wyczekiwali na przyznanie im przez Konstantynopol statusu i stanowisk105, ponieważ "zawodowi", wyposażeni w drogi sprzęt żołnierze byli bardziej uzależnieni od państwowego żołdu i innych subwencji niż ich poprzednicy w X wieku106. Między potrzebami wojska a aparatem administracji cywilnej nasilały się konflikty związane z jurysdykcją i ustawami podatkowymi; w ciągu XI wieku w całym cesarstwie rozprzestrzeniła się sieć urzędów poborców podatkowych i innych urzędów nakładających na ludność różnego rodzaju ciężary i obowiązki, dostarczających okazji do rozwoju lukratywnych karier prawniczych i stymulujących studia prawnicze (zob. niżej s. 102).
Te tendencje niekoniecznie musiały być sprzeczne z interesami centralnej władzy. Główni właściciele ziemscy bardzo zabiegali o ustawy zwalniające ich z opłat na rzecz państwa, a państwo podjęło kroki w celu zwiększenia liczby wieśniaków pracujących we własnych gospodarstwach. Absolutny wzrost ludności cesarstwa także potencjalnie zwiększył liczbę podatników i dochody z podatków. Jednak splot problemów administracyjnych z potrzebami finansowania i utrzymania poboru do ogromnej stałej armii był nierozwiązywalny ze względu na polityczne groźby ze strony generałów. Bazyli II ukrywał problem, bo armia była jego całym życiem. Łupy z zagranicznych kampanii i bezwzględne zagarnianie majątków przynosiły mu wystarczająco dużo, aby trzymać wojsko w gotowości bojowej, a oprócz tego zgromadzić 200 000 sztuk złota w pałacowym skarbcu107. Ale rządy silnej ręki nie zastąpiły niezbędnych reform administracyjnych, które nadążałyby za sukcesami militarnymi, a Bazyli stał na stanowisku podobnym jak Nicefor II, że tylko jednemu wrogowi, zasadniczo stałemu, należy stawić czoło w każdej chwili. Bułgarzy mieli duże rezerwy siły roboczej i w dużej mierze rolniczą gospodarkę, muzułmanie byli podzieleni między sobą, a ich najwspanialsze mocarstwo, Egipt Fatymidów, nie było skłonne poświęcić własnych gospodarczych zasobów do kontynuowania ataków na Bizancjum. Zażarta była rywalizacja o panowanie nad Aleppo i północną Syrią, ale mogła być prowadzona równie skutecznie drogami dyplomatycznymi z wykorzystaniem lokalnych elit i plemion, jak i poprzez działania wojenne. Czy państwo bizantyjskie byłoby zdolne wystawić swoje siły wojskowe przeciwko ogromnej masie wrogów, poruszających się szybko i zmieniających się na wielu frontach, to inna sprawa. Polityka Bazylego II oparta na sile armii nie przyniosła trwałego rozwiązania.
1 Shepard (2001), s. 27-28.
2 DC, II. 48, wyd. Reiske, I, s. 688; Zuckerman (2000), s. 537-539, 542-548.
3 DC, II. 49, I, s. 692-693.
4 Simeonova (1998b), s. 91-99, 103-104.
5 McCormick (1990), s. 147-150, 154-157; Markopoulos (1992), s. 231, s. 212-214, s. 226 (komentarz).
6 [Aretas z Cezarei Kapadockiej], Scripta minora, wyd. Westerink, II, s. 16, 31-34; Shepard (2002b), s. 67-68.
7 Bosworth (1992), s. 274-276, 281-285.
8 NM, przypis 1, s. 2-3.
9 Magdalino (1988b), s. 103-110, 116-118.
10 [Leon VI Filozof], Funeral oration for Basil I, red. i tłum. franc. Vogt and Hausherr, s. 56-57. Zob. także Tougher (1997b), s. 25, 65-67.
11 [Leon VI Filozof], Novels, red. Noailles and Dain, s. 131, 197, 329-331, 345, 361.
12 [Księga eparcha] Book of the eparch, przedmowa, red. i tłum. niem. Koder, s. 72-73.
13 Eparch, XX. I, red. i tłum. niem. Koder, s. 132-133; tłum. Freshfield, s. 44-45 (repr. s. 264-265); zob. także XIII. 2, ..., s. 120-121; ..., s. 36 (repr. s. 256); XV. I, ..., s. 122-123; ..., s. 38 (repr. s. 258); XVII. 4, ..., s. 128-129; ..., s. 41 (repr. s. 261); XVIII. 1 i XVIII. 4, ..., s. 128-129, 130-131; ..., s. 41-42 (repr. s. 261-162).
14 Sevčenko (red.) Poems, s. 202 (tekst grecki), 205 (tłum.); zob. także s. 225, 227.
15 Leon VI, Tactica, XVIII. 142, kol. 981-982. Poprzednicy Leona mieli podobne obawy; por. Bizancjum, t. 1, s. 386.
16 Leon VI, ..., XVII. 76-80, XVIII. 126-127, XVIII. 134, kol. 931-934, 975-976, 977-978; [De velitatione bellica, grecki oryginał Peri paradromes] Skirmishing, prolog, roz. 4, 19, red. i tłum. Dennis, s. 146-147, 156-159, 214-215.
17 [De velitatione bellica] Skirmishing, roz. 1-3, 8, 11, 12, opr. i tłum. Dennis, s. 150-155, 164-165, 184-187; Howard Johnston (1983a), s. 259.
18 Być może kampania ta była rozszerzeniem głównego ataku na Latakię w 910 r., syryjskie porty i Cypr stanowiły cel jako główne bazy pirackich wypadów: Haldon (2000b), s. 240-243, 339-340.
19 [Żywot Piotra z Argos] Life of Peter of Argos, red. Kyriakopoulos, s. 34-35, 48-49, 174-175 (kazania); 242-243, 244-245, 246-247, 250-251 (Life); zob. także Morris (1995), s. 113-114.
20 [Jan Kaminiates], De expugnatione Thessalonicae, roz. 70, 73, red. Böhlig, s. 59, 63; tłum. Frendo i Photiou, s. 115, 123.
21 Leon VI, Novels, ..., s. 257, 373-375.
22 DC, II. 49, ..., I, s. 692-694; Lemerle (1967), s. 80-83, 99-100.
23 DC, przedmowa i red. Reiske, I, s. 5; red. i tłum. franc. Vogt, I, s. 2.
24 Leon VI, Tactica, II. 25, kol. 687-688.
25 Leon VI, ..., XVIII. 128-1333, kol. 975-978; Dagron (1983), s. 221-223, 230-239.
26 DAI, roz. I, s. 48-49.
27 [Mikołaj I Mistyk], Miscellaneous writings, red. i tłum. Westerink, s. 16.
28 TC, s. 382.
29 Leon VI, ..., XI. 25, XV. 38, XVII. 83, kol. 799-800, 895-896, 933-934.
30 Leon VI, ..., XI. 25, XVII, 83, kol. 799-800, 933-934; Skirmishing, roz. 20, red. i tłum. Dennis s. 218-219, 223, przyp. 1; red. i tłum. franc. Dagron i Mihaescu, s. 167-168. Skirmishing [De velitatione bellica] został opracowany w połowie panowania Nicefora II Fokasa.
31 TC, s. 388.
32 Dujčev, Treaty of 927 with Bulgarians, s. 276.
33 aphanisai, TC, s. 388. Na temat ekspedycji do Armenii i Włoch, zob. s. 354, 563. O "pierwszym uderzeniu" przeciwko Symeonowi, zob. Shepard (1999), s. 574-575.
34 TC, s. 394.
35 TC, s. 396.
36 DOC, III. 2, s. 529.
37 [Teodor Dafnopates], Correspondance, red. i tłum. franc. Darrouz?s i Westerink, przyp. 6, s. 70-73.
38 Tamże.
39 Sternbach, "Christophorea", s. 17.
40 DAI, roz. 13, s. 72-73.
41 TC, s. 427; Savvides (1990), s. 11-25.
42 TC, s. 432; von Dobschütz, Christusbilder, s. 75**. Bizantyjskie wojska przemierzały okolice Edessy z różnych okazji, już w 949 r. zaatakowały Samosatę, miasto wymienione w Złotej Bulli, a dziewięć lat później zostało przez nie zdewastowane. Ale obecnie były to działania przeciwko Sajf ad-Dauli, który pierwszy naruszył zasady ujęte w Złotej Bulli: Canard (1953), s. 751; Segal (1970), s. 216.
43 Kalavrezou (1997), s. 55-56; Morris (2003), s. 249, 251; Engberg (2004), s. 132-135. O losach relikwii, zob. Wolf i in. (red.) (2004); eseje w Durand i Flusin (red.) (2004); Hetherington (2006).
44 TC, s. 435.
45 TC, s. 436.
46 DAI, przedmowa, s. 46- 47.
47 AASS Novembris, Propylaeum, kol. XIV; Sevčenko, I, (1992a), s. 188, przyp. 52.
48 [Konstantyn VII Porfirogeneta], Excerpta de legationibus, red. de Boor, s. 2.
49 Shepard (1999), s. 572.
50 Dobschütz, von, Christusbilder, s. 79**, 85**; Morris (2003), s. 251; Engberg (2004), s. 133-136; Hetherington (2006), s. 193-197. Zob. także Dubarle, "L'Homélie de Grégoire le Référéndaire".
51 AASS Maii, II s. 452; Flusin, "Le Panégyrique de Constantin VII Porphyrogén?te", s. 12, 21-25, 32-37.
52 DC, ..., I, s. 3-4; red. i ..., I, s. 1-2; Jolivet-Lévy )1987), s. 452-454; Moffatt (1995), s. 379-384).
53 TC, s. 299, 315-316; Weitzmann (1971a), s. 242-246; Weitzmann (1972), s. 59-60; Jolivet-Lévy (1987), s. 452-454, 458, przyp. 68. Zob. rys. 33, 34.
54 JG, red. Zepos i Zepos, I, s. 214-217, 222-226; wyd. Svoronos, przyp. 4, 5, s. 98-103, 118-126; tłum. McGeer, s. 63-67, 71-76; Lemerle (1979), s. 87, 94-98, 117-125. Wprowadzanie przez cesarza nowych ustaw, często na żądanie urzędników w prowincjach, stanowiło ważną działalność także za panowania następcy Konstantyna VII, Romana: Fögen (1994), s. 61-68.
55 Foss (1976), s. 70, 74-75; Lightfoot (1998), s. 67-70 i tablica I s. 71; Lightfoot i in. (2001), s. 394, 398; Cheynet i in. (2004), s. 215-217, 226.
56 Odorico, "Il calamo d'argento" s. 91.
57 Odorico, ..., s. 91.
58 Skyl., red. Thurn, s. 245; tłum. franc. Flusin i Cheynet, s. 206-207, zob. także TC, s. 436.
59 Skyl., ..., s. 245-246; ..., s. 206-208.
60 TC, s. 459; McGeer (1995), s. 179-180, 280-315, 327.
61 Abu Firas, Diwan, tłum. franc. w Vasil., s. 368.
62 [Teodozjusz Diakon], De Creta capta, red. Criscuolo, s. I, 36.
63 TC, s. 472; Skyl., ..., s. 248; ..., s. 209.
64 andri?tate nik?ta: DC, I. 96, ..., I, s. 438.
65 [Leon Diakon], History, III. 4, red. Hase, s. 40; tłum. Talbot i Sullivan, s. 91. Według Leona, była to argumentacja Jana Tzimiskesa, zastępcy Fokasa, skierowana do innych, wyższych rangą oficerów.
66 DC, I. 96, ..., I, s. 439.
67 Frolow (1961), s. 240; Frolow (1965), s. 101.
68 Leg., roz. 39, red. Chiesa, s. 204; tłum. Scott, s. 14, 43; Morris (1988), s. 94-95.
69 Skyl., ..., s. 271; ..., s. 227-228.
70 "Office inédit en l'honneur de Nicéphore Phocas", wyd. Petit, s. 401. Pochodzi z liturgii ku czci Nicefora napisanej zaraz po jego śmierci.
71 Canard (1953), s. 833 - 834; Farag (1977), s. 2-3.
72 [Leon Diakon], History, VI. 3, red. Hase, s. 97; tłum. Talbot i Sullivan, s. 147.
73 [Leon Diakon], ..., IX. 12, ..., s. 158; ..., s. 201.
74 [Leon Diakon], ..., IV. 6, ..., s. 63; tłum. ..., s. 112. Tkanina z Bambergu, zwykle kojarzona z Bazylim II, równie dobrze może upamiętniać ten triumf; Prinzing (1993a). Na temat kampanii Światosława zob. Franklin i Shepard (1996), s. 145-51.
75 ME, tłum. Dostourian, s. 30-31; Walker (1977), s. 319-327.
76 Psell., I. 36, red. i tłum. franc. Renauld, I, s. 23; red. i tłum. włos. Impellizzeri i in., I, s. 54-55; tłum. Sewter, s. 49.
77 [Psałterz Bazylego II] Psalter of Basil II; Cutler (1984), s. 115 i rys. s. 253; Stephenson (2003), s. 51-52, 61-62. Zob. rys. 37.
78 Mercati (1970), s. 230.
79 Shepard (1999), s. 584.
80 ST. tłum. franc. Macler, s. 164; Psell., I. 13, red. i tłum franc. Renauld, I s. 9; red. i tłum. włos. Impellizzeri i in., I, s. 22-23; tłum. Sewter, s. 34-35; Skyl., red. Thurn, s. 336; tłum. franc. Flusin i Cheynet, s. 280-281. Na temat nawrócenia Rusów, które te wydarzenia pociągnęły za sobą, Franklin i Shepard (1996), s. 162-169.
81 Skyl., ..., s. 349; ..., s. 292.
82 [Legenda św. Gerharda] Legenda s. Gerhardi, red. Szentpétery, s. 490.
83 LPD, s. 335.
84 Psell., red. i tłum. franc. Renauld, I, s. 21; red. i tłum. włos. Impellizzeri i in. I, s. 48-49; tłum. Sewter, s. 47.
85 strat?gik?tatos, Kek., red. i tłum. ros. Litavrin, s. 168-169.
86 [Żywot Nikona] Life of Nikon, red. i tłum. Sullivan, s. 148.
87 Skyl., ..., s. 358-359; ..., s. 298-300.
88 Lupus Protospatharius, Annales, red. Pertz, s. 57.
89 Skyl., ..., s. 349; ..., s. 292; Kek., red. i tłum. ros. Litavrin, s. 168-169, przyp. 178 na s. 368.
90 Skyl., ..., s. 356; ..., s. 297-298.
91 [Michał Psellos], Scripta minora, red. Kurtz i Drexl, I, s. 160; Grégoire (1937), s. 287-290.
92 Skyl., ..., s. 357, ..., s. 298.
93 Skyl., ..., s. 412; ..., s. 340-341.
94 Gelzer, "Orientalischen Kirche II", s. 44; FGHB, VI, s. 44.
95 Gelzer, ..., s. 46; FGHB, VI, s. 47. Zob. niżej, s. 166.
96 JG, red. Zepos i Zepos, I, s. 264, 265-266; red. Svoronos, przyp. 14, s. 200, 204; tłum. McGeer, s. 116, 118.
97 JG, ..., s. 265; ... przyp. 14, s. 202; ... s. 118; Holmes (2005), s. 468-471.
98 Arist., tłum. franc. Canard i Berbérian, s. 20.
99 Psell., I. 30, ..., I, s. 18; ..., I, s. 42-43; tłum. Sewter, s. 44.
100 Skyl., ..., s. 365; ..., s. 303-304.
101 Psell., I. 22, ... s. 13-14; ..., I. s. 32-33; ..., s. 39-40.
102 Dagron (1976), s. 186-198; Howard-Johnston (1995b).
103 Zob. Stephenson (2000), s. 74-80; Stephenson (2003a), s. 34-47); Stephenson (2003b), s. 122-127, 130-131; niżej, s. 665, 668-669; Holmes (2002a), s. 91-99, 103-104; Holmes (2005), s. 321-322, 352-391.
104 Sanders (2003), s. 386-387, 390-391, 396-397 i przyp. 43; Dunn (2006), s. 38-40, 53-59.
105 Morris (1995); Neville (2004), s. 37-47, 109-111, 166-167.
106 Haldon (1999a), s. 123-134.
107 Psell., I. 31, ..., s. 19; ..., I, s. 44-45; tłum. Sewter, s. 45.
Rozdział 14
Punkt widzenia Zachodu (900-1025)
JONATHAN SHEPARD
Związki Bizancjum z chrześcijaństwem zachodnim w latach 900-950
W omawianym okresie związki Bizancjum z łacińskim Zachodem, w porównaniu z kontaktami w IX wieku, mają charakter wieloznaczny. Bizantyjscy pisarze poświęcają niewiele uwagi chrześcijańskiemu Zachodowi nawet wtedy, gdy sascy możnowładcy zaczynają interweniować we Włoszech i stroją się w cesarskie szaty. Dokumenty dyplomatyczne, skompilowane częściowo ze starszych materiałów w połowie X wieku, zamieszczają standardową formułę zwracania się w listach do różnych reges "Galii" oraz Bawarii i Saksonii. W każdym liście jest zwrot "duchowy bracie" poza innymi zwrotami. Ale w protokole wizyt ambasadorów nie ma specjalnych przepisów co do form zwracania się do zachodnich posłów, powtarzają się natomiast formułki powitań wysłanników od Bułgarów i wschodnich muzułmanów, przypuszczalnie dlatego, że ich wizyty były ważniejsze lub też częstsze1.
W trochę późniejszym zbiorze pewnie poświęcono by więcej uwagi zachodnim ambasadorom, niż czyni to Księga ceremonii w przeddzień koronacji Ottona I (962-973) na cesarza. Dla Bazylego II (976-1025), tak jak i dla jego poprzedników, ważniejszy był ich rywal, bułgarski basileus. Jeżeli, ogólnie biorąc, wszystko, co się działo poza rejonem Adriatyku, miało dla bizantyjskich cesarzy znaczenie drugorzędne, to jednak musieli utrzymywać daleko rozrzucone bazy na Bałkanach, aby niszczyć aktywność wszelkich sił utrudniających cesarstwu komunikację z Zachodem. Bizantyjskie roszczenia do Włoch wynikały z niedawnych militarnych działań, a nie tylko z prawa do spadku po dawnym Cesarstwie Rzymskim. W dziele De administrando imperio uznaje się terytorialne straty na rzecz Longobardów, ale kładzie się nacisk na pomoc, jakiej udzielił Bazyli I (867-886) w walce przeciwko Arabom i domaga się cesarskiej władzy nad Kapuą i Benewentem z powodu "wielkich korzyści, jakie im wtedy przyniosła" ta pomoc 2.
Wielkie nadzieje nadal wiązano z Sycylią. Bizantyjskie bazy na wyspie były dogodne do szybkich działań dyplomatycznych, gdyby się cokolwiek godnego uwagi działo we Włoszech, a nawet w południowej Francji, oraz do obserwacji i utrudnienia ruchu arabskich statków, a takiej możliwości byli pozbawieni nieposiadający floty chrześcijańscy wielmoże. W dziele De thematibus, powstałego pod patronatem Konstantyna VII, znajduje się stwierdzenie, że Sycylia jest "teraz" pod władzą Bizancjum "od kiedy cesarz Konstantynopola panuje na morzu aż po Słupy Herkulesa"3. Innymi słowy: obecność na Sycylii dała Bizancjum nieproporcjonalnie wielkie wpływy i status w zachodniej części Morza Śródziemnego i poniechanie roszczeń do posiadania wyspy byłoby dla cesarstwa poniżające. Tak więc przez pierwszą połowę X wieku rezydujący w Kalabrii strat?goi byli oficjalnie mianowani namiestnikami Sycylii (zob. niżej s. 74). Sycylia razem z Kalabrią i Ilirią (Illyricum) należała do patriarchatu Konstantynopola, więc kontakty z mnichami i duchownymi Kościoła wschodniego były ciągle żywe. Z tego względu pozycja militarna Bizancjum nie była całkowicie beznadziejna: Taormina w 902 roku uległa Arabom, ale w latach 912-913 została odbita; dopiero w 962 roku całkowicie przeszła pod panowanie Arabów.
O ile mocarstwowe ambicje Bizancjum nie malały, o tyle utrata kontroli nad Cieśniną Mesyńską faktycznie zmniejszyła zdolność Bizancjum do interwencji w Rzymie i dalej na północ. Ekspedycje wojskowe i główne działania dyplomatyczne już nie mogły być finansowane przez wyspę, a Kalabria była zbyt biedna i nękana przez razzia (wypady) sycylijskich Arabów i do końca X wieku nie przynosiła dochodów. Bizancjum potrzebowało więc sojuszników na Zachodzie i rzeczywiście doszło w tym czasie do okresowych kontaktów Konstantynopola z kilkoma zachodnimi dworami. Chrześcijańska godność i duma cierpiały z powodu zuchwałych muzułmańskich najazdów oraz istnienia pojedynczych arabskich kolonii daleko na północy. Było to wystarczającym powodem do podejmowania prób wspólnych działań, ale w rzeczywistości zdarzały się one rzadko. Włości longobardzkich książąt miały najlepsze położenie, by dostarczyć skutecznych sił lądowych, jednak to ich rodowe majętności zostały uszczuplone w wyniku odzyskania przez Bizancjum południowych Włoch. Dopiero po zręcznych negocjacjach i manipulacjach prowadzonych przez Mikołaja Picingli, strat?gosa Longobardii, i papieża Jana X (914-928) wielmoże Gaety i Neapolu byli skłonni współpracować z Kapuą i Benewentem, rzymskimi notablami oraz flotą i wojskiem tegoż Picinglego, aby usunąć Arabów z doliny Garigliano. Taka koalicja w sierpniu 915 roku zdobyła bazę Saracenów, jednak zwycięstwo nie było trwałe. Wkrótce Landulf I z Kapui i Benewentu (901-943) i inni longobardzcy książęta "podnieśli bunt" i najechali posiadłości bizantyjskie w południowych Włoszech, odzyskując kontrolę nad większością z nich (zob. poniżej, s. 70). Niemniej jednak interesy niektórych władców zachodnich były tak zbieżne z interesami Bizancjum, że nadal utrzymywali z cesarstwem intensywne relacje. Na politycznej mapie Bizancjum głównymi punktami odniesienia były miasta. Interesy Wenecji skłaniały ją do utrzymywania szczególnie bliskich stosunków z cesarstwem, a rządzące nią rody gotowe były uznać siebie za servi (po grecku douloi), co mogło znaczyć zarówno "niewolnicy", jak i "poddani" cesarza. Basileus nie czuł się zobowiązany do okazywania szczególnych względów wielmożom Wenecji, gdyż wiedział, jak bardzo Wenecjanom zależało na dostępie do morza, które ich broniło, żywiło i bogaciło. Uzależnienie od importu towarów sprawiło, że Wenecjanie drżeli z obawy przed głodem i ruiną finansową, ponieważ ich niewielkie statki handlowe były mało zwrotne i niezbyt zdatne do żeglugi nawet w lecie. Bizancjum było oczywistym i najbardziej lukratywnym z niewielu dostępnych Wenecjanom rynków zbytu dla towarów sprowadzanych z innych rejonów, jak broń, drewno i niewolnicy, natomiast bizantyjskie towary luksusowe były bardzo pożądane przez elity miast północnych Włoch. Trudności z nawigacją i ożywiona obecność Bizancjum na usianym wyspami Pobrzeżu Dalmatyńskim sprawiły, że weneckie połączenia morskie były szczególnie narażone na działania władz bizantyjskich. Na szczęście dla Wenecjan w interesie Bizancjum leżało rozwinięcie samofinansującej się i w dużej mierze samodzielnej marynarki na najdalszym skrawku posiadłości cesarstwa na Adriatyku, bo zwalniało je od utrzymywania znacznej własnej floty w tym rejonie. Każdej ze stron zależało na skorzystaniu jak najwięcej na status quo, a więc by bezpośrednie kontakty Konstantynopola z północnym wybrzeżem Adriatyku monopolizowali Wenecjanie, natomiast podatki i kontrolę sprawowały władze bizantyjskie. Korzyści Wenecjan były znaczące, gwarantowały bezpieczny dostęp do rynku w Konstantynopolu, co pomagało zrekompensować opóźnienia i straty w podróżach morskich. Wenecjanie również zamierzali korzystać ze swoich możliwości, bardzo rzadkich u ludzi Zachodu, kontrolowania wydarzeń w Konstantynopolu, w dodatku wielu z nich mówiło po grecku. Ale chociaż Wenecja nie zajmowała wysokiej pozycji na liście bizantyjskich priorytetów, uległość jej władców została uznana. O wiele większe znaczenie miał dla Bizancjum Rzym, trwale kojarzony z ekspansjonizmem, a zwłaszcza jako siedziba papieża.
Jaką wagę przywiązywano do papiestwa, pokazują protokoły z przyjęcia posłów: te papieskich "ambasadorów" są szczegółowe i pełne4. Odgrywała tu rolę długa tradycja, ale jeszcze bardziej bieżące względy. Papież był jedyną zachodnią osobistością, która mogła w sposób istotny interweniować w sprawy samego cesarstwa oraz jego strefy wpływów. Podległość Apulii jurysdykcji papieskiej była formalnie bezsporna, a ponieważ mieszkańcami byli głównie Longobardowie, poddani łacińskich księży i biskupów, imperatywem dla władzy bizantyjskiej było utrzymywanie kontaktów z ich duchowym przywódcą. W samym Bizancjum autorytet papieża wzrósł po jego sprzeciwieniu się ikonoklazmowi. Zakonnicy i duchowni Kościoła wschodniego nie przestawali czcić rzymskich kościołów i grobów świętego Piotra i świętego Pawła; duchowni tego Kościoła utrzymywali kontakty z greckimi monasterami w Rzymie - ciągle odgrywającymi dużą rolę, choć nielicznymi - oraz z kurią. Liczono się z rozstrzygnięciami papieża w kwestiach religijnych; dlatego też cesarze zwracali się do papieży w sprawach dotyczących układania stosunków z podległym im patriarchatem. Roman I Lekapen (920-944) uważał zdobycie poparcia papieża za zasadnicze w planowanym ustanowienia swojego syna, Teofilakta, patriarchą Konstantynopola (933-956), a legaci papiescy dokonali aktu intronizacji 2 lutego 933 roku.
Istniał też inny, równie przekonujący powód intensyfikacji stosunków cesarstwa z Rzymem. Papiestwo nie traciło nadziei na opanowanie Bułgarii. W oczach papieża Bułgaria przynależała do Illiri, prowincji prawnie podlegającej jurysdykcji papiestwa. Mocarstwowe pretensje Symeona z Bułgarii (893-927) i późniejsza jego wrogość wobec Romana I mogły czynić go podatnym na inicjatywy papieskie, co patriarcha Mikołaj I Mistyk (901-907, 912-925) najwidoczniej podejrzewał, gdy na początku lat dwudziestych aresztował dwóch papieskich emisariuszy utrzymujących, że ich celem jest przekonanie Symeona do zawarcia pokoju z Bizancjum. Tymczasem papiestwo mogło już wiedzieć o obwołaniu się Symeona "cesarzem Romajów". Być może nawet legaci papiescy, którzy prowadzili mediacje między Symeonem i Tomisławem z Chorwacji w latach 926-927, badali możliwość porozumienia papieża z samozwańczym cesarzem5. Początkowo papiestwo przyjęło propozycję Tomisława, wroga Symeona, a zainteresowanie papiestwa południowymi Słowianami w tym czasie nie budziło sprzeciwu władz cesarstwa. Niemniej jednak papieski tytuł do Iliri mógł doprowadzić do pewnego rodzaju konkordatu między Rzymem a władcą Bułgarów, pragnącym uznania jego tytułu. Wszystko to leżało u podłoża wydawania złotych bulli oraz rytualnej atencji dla "duchowego ojca naszego świętego cesarza"6. Formalnej wymianie towarzyszyły prawdopodobnie różnorakie nieoficjalne kontakty z duchownymi i patrycjatem Rzymu. W ten sposób papież nie musiałby podejmować niepożądanych inicjatyw, a jego niezaprzeczalny autorytet mógł być wykorzystany przez cesarza; papieska zgoda na mianowanie Teofilakta została podobno kupiona przez Romana. Korzyści cesarza ze współpracy z papieżem pobudziły do działania inne osoby w Rzymie, co było niepokojące, ponieważ te osoby mogły podporządkować papiestwo swoim ambicjom, zabiegając o irytująco pompatyczny tytuł cesarza. Niewykluczone, że mogły też wywierać nacisk na krnąbrnego papieża. Zasiadający na tronie włoskiego królestwa władczy Berengar z Friuli nie był przyjazny cesarstwu, ale nawet jego koronacja w Rzymie w grudniu 915 roku została przyjęta nad Bosforem raczej spokojnie. Skłonność Bizancjum do nawiązania bliskich kontaktów z dalekimi możnowładcami w południowej Francji wynikała prawdopodobnie ze stałej troski o Sycylię, a także z obawy, że rezydujący w Longobardii "cesarz" mógłby bardziej stanowczo wkraczać w sprawy Rzymu. Ale basileus miał własne marzenie: we współpracy z władcą Franków w południowej Francji byłyby większe szanse na wyrzucenie arabskich łupieżców z ich baz oraz ostateczne poskromienie okupantów Sycylii. W dyplomatycznym memorandum z połowy X wieku znajduje się dowód, że cesarz utrzymywał kontakty z arch?nem Sardynii7. Greckie inskrypcje wskazują, że tytuły dworskie jeszcze w końcu wieku były używane przez członków elit rządzących8. Jeżeli, co jest prawdopodobne, nieletnia córka Leona VI (886-912), Anna, została zaręczona z Ludwikiem III Ślepym, królem Prowansji około 899-900 roku, tuż przed zdobyciem Taorminy przez Arabów, te dwa wydarzenia mogą być ze sobą powiązane. Zrękowiny córki cesarza z zachodnim władcą nie musiały doprowadzić do faktycznego małżeństwa, w każdym razie nie przyniosły konkretnej pomocy Bizantyjczykom. Relacje z Zachodem były dalekie i wydaje się, że Roman I chłodno potraktował poselstwo Hugona z Arles. Hugo, po swojej koronacji na króla Włoch w 926 roku w Pawii, "bardzo się starał, aby jego imię było znane nawet wśród Greków mieszkających daleko od nas"9.
Cesarz Roman był ogromnie zainteresowany wżenieniem się któregoś z jego synów w szacowną rzymską rodzinę Tusculum (Tuskulańczycy), do której należał sam papież Jan XI (931-935), jego przyrodni brat i zarazem wróg - Alberyk, oraz ich wpływowa matka Marozja. Cesarz, w liście z początku lutego 933 roku, oferuje więcej okrętów wojennych do transportu przyszłej narzeczonej, córki Marozji, do Konstantynopola i wyraża chęć przyjęcia prośby Jana o pomoc10. Jednak już w chwili pisania list był nieaktualny: sama Marozja poślubiła Hugona z Arles, który przybył do Rzymu, ale obydwoje zostali wkrótce wygnani przez mieszkańców Rzymu pod wodzą Alberyka. Teraz Alberyk rozpoczął poszukiwania małżonki z odpowiedniego rodu, ale w tym czasie Roman był już zajęty pozyskiwaniem sojusznika przeciwko muzułmańskim piratom i longobardzkim książętom w południowej Italii. W 935 roku cesarz wysłał posłańców z misją uznającą Hugona za rh?x Italias, z podarunkami w postaci pieniędzy, szat i przedmiotów zbytku dla niego i jego dygnitarzy; w zamian mieli oni zaatakować longobardzkich "buntowników"11. Kolejne operacje odniosły sukces i Hugo nawiązał bliskie kontakty z Romanem ze swojej siedziby w północnej Italii. Przywódca misji otrzymał też instrukcje na wypadek, gdyby Hugo wysłał armię nie dowodząc nią osobiście; zaopatrzono go zatem w dodatkowe szaty, którymi mógłby obdarować inne użyteczne osobistości. Taka elastyczność była podstawą skuteczności. Pod koniec 944 lub na początku 945 roku bizantyjskie okręty wojenne zaatakowały Fraxinetum i zniszczyły wiele statków muzułmańskich greckim ogniem, działając na prośbę Hugona. Roman udzielił pomocy pod warunkiem zgody na związek małżeński: Hugo miał wydać jedną ze swoich córek za nieletniego syna Konstantyna VII Porfirogenety, także o imieniu Roman, przyszłego Romana II (959-963). Liutprand z Cremony uważał, że powodem prośby Romana było zagrożenie południa Bizancjum ze strony książąt longobardzkich12. Ponieważ Hugo nie miał córki z legalnego związku małżeńskiego, wysłał Bertę, którą urodziła mu konkubina. Została ona przywieziona do Konstantynopola pod koniec lata 944 roku i dwoje dzieci pobrało się; Berta otrzymała nowe chrześcijańskie wschodnie imię Eudoksja (Eudokia).
Rodowód Berty-Eudoksji zamieszczony w De administrando imperio, pracy zleconej i częściowo napisanej przez jej teścia, Konstantyna VII, może świadczyć o poczuciu rodzinnej więzi i dumy13. W 948 roku, po śmierci Hugona, Konstantyn napisał do Berengara z Ivrei, zachęcając go, by został lojalnym opiekunem Lotara, syna zmarłego króla. Jednocześnie w drugim liście nalegał na przysłanie ambasadora, przez którego pragnął przekazać dowód swojej przyjaźni dla Berengara14. Konstantyn dyskretnie stawiał już na ważniejszą osobistość we Włoszech, gdyż Berengar właśnie odsunął Lotara od władzy. Nawet napomnienie o opiece nad Lotarem - który miał około dwudziestu lat i powinien sam sobie radzić - było obliczone na dwa fronty. Cesarz musiał trzymać się zasad, ale też robić interesy z każdą wybitną postacią w północnych Włoszech czy Rzymie tak długo, jak długo nie szkodziło to interesom Bizancjum. Jego główną troską w tym czasie było odbicie Krety, a w innych rejonach Morza Śródziemnego zależało mu na spokoju. Liutprand, który podróżował z wysłannikiem Ottona I, przybył do Konstantynopola podczas lub tuż po ekspedycji i donosił, że właśnie Kreta była głównym przedmiotem zabiegów dyplomatycznych. Poczucie więzi rodzinnej Konstantyna z rodziną Hugona nie mogło zaciążyć nad dążeniem do odzyskania Krety. Ewentualnym napięciom między uczuciami a strategią w porę zapobiegła śmierć Berty-Eudoksji w 949 roku, a Lotara w 950 roku.
Bizancjum i Otton I
Chociaż zainteresowania Bizancjum koncentrowały się głównie na Bałkanach i świecie śródziemnomorskim, cesarstwo utrzymywało także pewne kontakty z możnowładcami osiadłymi na północ od Alp. Greckie poselstwa, które dotarły do Ottona I w 945 i 949 roku, wskazują na intensywność kontaktów dyplomatycznych, niezarejestrowanych w innych dokumentach, a "pallia graeca" (paliusze) podarowane przez króla Edmunda z Wessex sanktuarium świętego Cuthberta (Kutberta) w 944 roku mogły być dostarczone bezpośrednio przez emisariuszy basileusa; istotnie, królowie anglosascy, poczynając od Athelstana (925-939) używali tytułu basileus w swoich edyktach. Rosnące zainteresowanie Bizancjum Ottonem pod koniec lat 40. X wieku mogło być spowodowane zwycięstwami Bawarczyków nad Węgrami. Konstantyn VII był także zainteresowany tym, jeszcze na pół koczowniczym, ludem; trzy rozdziały swojej pracy De administrando poświęcił prawie wyłącznie historii Węgrów i postarał się o chrzest i inwestyturę z tytułem patrikios dla przynajmniej dwóch ich wodzów15.
We wrześniu 951 roku Otton I poprowadził armię przez Alpy. Prawdopodobnie w tym samym roku Konstantyn poprosił o rękę jego bratanicy Jadwigi (Jadwiga Szwabska), córki księcia Henryka z Bawarii (947-955), dla swojego owdowiałego syna Romana. Mógł kalkulować, że stryj Jadwigi pewnego dnia będzie rządził jako imperator: Otton, będąc we Włoszech, sondował stanowisko papieża w sprawie możliwości koronowania go na cesarza, ale bez efektu. Mógł też Konstantyn brać pod uwagę Henryka jako przyszłego teścia z powodu okupacji przez niego Akwilei, która łączyła bizantyjskie interesy w Wenecji z Pobrzeżem Dalmatyńskim. W tym czasie Henryk kontynuował ofensywę przeciwko Węgrom i zdobył na nich "wielkie łupy"16, co natychmiast odnotowano w Bizancjum. Rzekomo to Jadwiga odrzuciła tę partię i starania Bizancjum poniosły fiasko. W takiej sytuacji Konstantyn interweniował bezpośrednio w środkowym rejonie Morza Śródziemnego. W 956 roku wysłał silną ekspedycję, by zdusić rebelię w Kalabrii i Apulii, zmusić Neapol do poddania się i zaatakować bazy Saracenów na Sycylii (zob. niżej s. 71). To się w większej części powiodło, ale głównym celem było uwolnienie południowych Włoch od najazdów muzułmanów.
Jednak zasadnicza zmiana, jeśli chodzi o intensywność i znaczenie relacji Wschód-Zachód, była nieuchronna. Sądząc z dekretu wydanego przez dożę Piotra (Pietro) IV Candiano w czerwcu 960 roku, inni władcy zachodni próbowali korespondować z Bizancjum. To sugeruje, że liczba przesyłek listowych dostarczanych przez Wenecjan z północnych Włoch, Bawarii, Saksonii i innych rejonów do cesarza zwiększyła się i wprowadzono zakaz dostarczania innych listów niż te, które zwyczajowo wychodziły "z naszego pałacu"17. Bizancjum zaczęło wkrótce rozmieszczać zwiększone oddziały wojska na terenach odległych od tych, na których pierwotnie je mobilizowano, zwłaszcza na Sycylii. Taormina po raz drugi w 962 roku wpadła w ręce muzułmanów. Jesienią 964 roku na Sycylii wylądowała ogromna armia bizantyjska, łącznie z ciężką kawalerią, wkrótce jednak została rozbita pod Ramettą; w następnej akcji została zniszczona flota. Nie udało się zebrać nawet skromniejszych oddziałów ekspedycyjnych w Kalabrii w 965 roku. Niemniej jednak Bizancjum miało lepszą pozycję i było bardziej skłonne "prężyć muskuły" na Zachodzie niż kiedykolwiek od VII wieku, więc w końcu lat 60. nastąpiła pewna reorganizacja administracji (zob. niżej s. 74-75). Nowo utworzone stanowisko katepan? Italias łączyło wysoki stopień wojskowy z tytułem urzędniczym, umożliwiające pełnienie funkcji nadzorczych nad wszystkimi bizantyjskimi posiadłościami na półwyspie. Był to raczej zbieg okoliczności niż efekt tego, że dwa chrześcijańskie mocarstwa w tym samym czasie zwróciły uwagę na różne części Włoch. Już pod koniec 950 roku Bizantyjczycy zamierzali rekonkwistę Krety jako preludium do zwycięstwa na Sycylii, natomiast interwencja Ottona I we Włoszech była odpowiedzią na apele prawie wszystkich ważnych osobistości, także i papieża Jana XII (955-964). Chociaż trudno ocenić, jak Otton I pojmował tytuł imperator: czy przez koronowanie go przez papieża w 962 roku, czy też związek tego obrządku z Rzymem jako miejscem koronacji, wniosek był jasny - należało zabiegać o przychylność papieża w przyszłości. Jan XII niezwłocznie starał się skontaktować z Konstantynopolem, to samo robił syn Berengara II z Ivrei, Adalbert. Otton dobrze wiedział o apelach Jana do Bizancjum o pomoc, sądząc z jego słów przytoczonych przez Liutpranda18.
Kilka innych kwestii zakłócało relacje między nowym imperatorem i jego wschodnim partnerem. W tym czasie nie były one prawdopodobnie do końca uświadamiane, a poznanie przebiegu wypadków komplikowały opóźnienia z powodu odległości. Po pierwsze, kwestia wzajemnych stosunków między dwoma cesarstwami, z których każde w jakiś sposób odwoływało się do dawnej chwały Rzymu. Bizantyjskie ambicje mocarstwowe opierały się na wierze, że z woli Boga Konstantyn Wielki przeniósł legalną władzę ze "starego Rzymu" do "królewskiego miasta" nad Bosforem. W De thematibus - dziele dalekim od propagandy - stwierdza się kategorycznie, że miasto Rzym "wyrzekło się władzy cesarskiej" i jest głównie pod kontrolą papieża19; z kolei arabski uczony Al-Mas'udi (połowa X wieku) zanotował, że władca miasta do niedawna nie nosił diademu ani nie nazywał siebie cesarzem20. Władze bizantyjskie nie mogły nie wiedzieć, że Ludwik Ślepy i Berengar z Friuli używali tytułu imperator po koronacji przez papieża i że królestwo Berengara jest nawet nazywane basileia przez samego Konstantyna VII Porfirogenetę21. Bizancjum nie sprzeciwiało się czynnie pretensjom zachodnich wodzów, ani też ich aktywnie nie popierało. Hugo z Arles przejął bizantyjskie atrybuty cesarskie, jak złote bulle i sporządzanie dokumentów złotym pismem na fioletowym pergaminie, a jego córka poślubiła porphyrogenitusa. Miało to świadczyć o statusie Hugona porównywalnym ze statusem basileusa, co bogaty posag Berty zdawał się potwierdzać. Nie wykluczone, że przez wzgląd na bizantyjską drażliwość Hugo powstrzymał się od używania tytułu cesarza. W Bizancjum zdawano sobie z tego sprawę, a wskazuje na to określenie, jakiego Leon Fokas użył w stosunku do Ottona, który wysłał Liutpranda z misją w 968 roku: nie imperator lecz rex22. Nicefor II Fokas (963-969), jak większość basileis X wieku, miał osobiste powody, aby uważać za nielegalne używanie tytułu cesarza; sam był w pałacu intruzem, podczas gdy Konstantyn VII ostentacyjnie podkreślał swoje "urodzenie w purpurze". Co więcej, saski arywista, Otton, bez skrupułów dążący do celu, należał do innej klasy imperatorów niż jego poprzednicy z początku X wieku. Nie obchodziła go drażliwość Greków i mniej mu zależało na uznaniu przez nich jego tytułu, niż Karolowi Wielkiemu w 800 roku.
Drugim potencjalnym źródłem napięć była postępująca chrystianizacja wschodniej Europy. Otton I, tuż przed wyjazdem do Włoch w 961 roku, wysłał misję religijną do księżnej Olgi w Kijowie. Kilka lat wcześniej została ona ochrzczona w Konstantynopolu i przyjęła imię Helena, jak żona cesarza, a w konsekwencji znaczna część ruskiej elity zaczęła wykazywać zainteresowanie chrześcijaństwem w formie bizantyjskiej. Misja niemiecka nie wypaliła i w bizantyjskich źródłach nie figuruje, ale objawiła gotowość do ingerencji na terytorium Bizancjum. Bizancjum nie pozostawało całkowicie bierne: biskup Hierotheos został wysłany do Turkii (Węgry) z węgierskim wodzem Gyulą około 948 roku i wkrótce stosunki kościelne uzyskały trwałe podstawy. W 1028 roku ustanowiono biskupstwo Turkii, które przetrwało cały wiek XI. Papiestwo także było zainteresowane Węgrami i w 965 roku Jan XII został nawet oskarżony o próbę wysłania tam dwóch emisariuszy, umieszczonych wśród posłów do Bizancjum. Bardziej alarmujące było dla Bizancjum pojawienie się bułgarskich posłów na dworze Ottona w 961 lub 965/966 oraz w 973 roku, co świadczyłoby, że Węgrzy przestali pełnić rolę bariery między wschodnimi Frankami a Bałkanami.
Aktywność Ottona we Włoszech powodowała wiele zadrażnień. W grudniu 967 roku pogodził się on z Wenecją, odnawiając w dużym stopniu wcześniej zawarte pacta między władcami królestwa Włoch i Wenecji. Doża Pietro IV (959-976) ożenił się z kuzynką cesarza. Otton właśnie zyskał sojusznika w Pandulfie I Żelazna Głowa (961-981) z Kapui i Benewentu, najsilniejszego ośrodka władzy w środkowopołudniowej części Włoch. Jednocześnie w Rzymie skonfrontował się bezpośrednio z Grekami, którzy ciągle przebywali na półwyspie, wywołując zamieszki. Ale były też pozytywy ugody z basileusem. Zawarcie małżeństwa jego syna z grecką cesarzówną nie tylko potwierdzało dominację Ottona na Zachodzie i uznanie jej przez innego wybitnego władcę chrześcijańskiego, ale jego potomkowie otrzymali też zastrzyk szlachetnej krwi "urodzonych w purpurze", co wzmacniało ich cesarski status. Związek ten umożliwił też korzystanie z widocznych atrybutów basileusa, jak: sposób przedstawiania wizerunków, insygnia władzy i klejnoty. Po koronacji na cesarza w 962 roku, Ottona zaczęto ukazywać na pieczęciach frontalnie, w koronie zwieńczonej krzyżem oraz trzymającego jabłko i berło. Wizerunek ten był niezbyt wierną kopią przedstawień cesarzy na ówczesnych bizantyjskich monetach i pieczęciach.
Otton miał ważne powody, by uregulować swoje stosunki ze wschodnim cesarzem. Gromadzenie przez Bizancjum sił zbrojnych w środkowym rejonie Morza Śródziemnego nie musiało wykluczyć porozumienia. Sądząc z jednego z proroctw krążących w tym czasie w Konstantynopolu, niektórzy Bizantyjczycy widzieli w Ottonie obiecującego przyszłego młodego partnera w nadchodzącej walce na śmierć i życie z "saraceńską dziczą"23. Jednak w czasie wizyty Liutpranda w Konstantynopolu w 968 roku negocjacje znalazły się w impasie. Wyraźnie widać, że po koronacji Ottona II na współcesarza, Otton I usiłował jak najszybciej zrealizować kilka celów: znaleźć odpowiednią, "urodzoną w purpurze" kandydatkę na żonę dla Ottona II (973-983), zniszczyć osławiony muzułmański przyczółek Fraxinetum, by zademonstrować daną mu przez Boga niezwyciężoność oraz powrócić do swojej północnej siedziby. Większość tych celów została wyliczona z wyczuwalną niecierpliwością w liście datowanym 18 stycznia 968 roku. Czas spędzony poza Saksonią wydawał mu się stracony i prawdopodobnie pragnienie powrotu do niej było silniejsze niż chęć podbicia południa Bizancjum, co może tłumaczyć ton pogróżki w liście do wschodniego cesarstwa. Otton twierdzi w nim, że "Grecy będą [zmuszeni] zrezygnować z Kalabrii i Apulii... chyba że pozwolimy im [je zatrzymać]"24; już i tak postawił wszystko na jedną kartę, rozgłaszając propozycję mariażu własnego syna z "urodzoną w purpurze" pasierbicą samego Nicefora i córką cesarza Romana II25. Bliski doradca Ottona, Adalbert, arcybiskup Magdeburga, zapisał te słowa chyba na początku 968 roku, gdy Otton nadal zabiegał publicznie o rękę wysoko urodzonej panny dla swojego syna. Koronacja Ottona II 25 grudnia 967 roku mogła być pierwotnie planowana jako przygotowania do wesela. Irytacja Ottona I może być zrozumiała, jeśli, co jest możliwe, jego wysłannik Dominik wrócił z wiadomością, że Nicefor był nastawiony przychylnie; bizantyjskie poselstwo, które przybyło w ślad za Dominikiem, przywiozło słowa pokoju, ale nie porfirogenitę. Otton źle kalkulował, sądząc, że wymusi na Grekach ustępstwo, rozpoczynając atak na Bari. Wkrótce potem Liutprand został wysłany na własną prośbę, aby sfinalizować ugodę w sprawie małżeństwa i prawdopodobnie przywieźć narzeczoną. Być może Bari to była karta przetargowa Ottona, chciał też pokazać regionalnym możnowładcom, takim jak Pandulf I Żelazna Głowa, któremu niedawno nadał księstwo Spoleto, że ma do zaoferowania więcej niż basileus.
Misja Liutpranda była równie nieskuteczna jak atak Ottona I na Bari. Liutprand opisał ją w Legatio (złośliwa apologia tej porażki), rejestrując pewien schemat rozwoju wypadków. Dominik przysiągł, że Otton nigdy nie dokona inwazji na cesarskie terytorium i, według Nicefora II Fokasa, złożył przysięgę na piśmie, że Otton też nigdy nie spowoduje skandalu (scandalizare) w cesarstwie wschodnim26. To solenne zobowiązanie zostało jawnie pogwałcone przez Ottona jednoczesnym atakiem wojska i przyjęciem tytułu cesarza. Wobec tego Nicefor zażądał, aby Otton zrzekł się praw lennych do książąt Kapui i Benewentu - braci Pandulfa i Landulfa. Nicefor wielokrotnie powtarzał, że prawnie są oni jego douloi i domagał się, by Otton "ich zwrócił"27, ale w gruncie rzeczy mógł jedynie żądać zrzeczenia się przez niego ziem przygranicznych. Kolejna propozycja wyjaśnia, co było dla Nicefora priorytetem: nawet jeśli "wieczna przyjaźń" już nie wchodziła w grę28, Liutprand mógłby przynajmniej zapewnić, że Otton nie będzie pomagał książętom, których Nicefor, jak sam przyznał, planował zaatakować. W ostatniej chwili Liutprand ujrzał szansę na "ugodę małżeńską" potwierdzającą "przyjaźń"29, a ceną miało być przypuszczalnie zobowiązanie dotyczące longobardzkich książąt podjęte w imieniu Ottona. Zatem pomstowania Liutpranda nie przesłoniły niezmiennej woli Bizancjum do prowadzenia negocjacji i w istocie wrócił on z oficjalnymi listami do cesarza i papieża. List do cesarza był pieczętowany złotą bullą, a do papieża, wbrew zwyczajowi, tylko srebrem. Możliwe, że głównym, jeśli nie jedynym, celem Legatio było zapobieżenie złagodzeniu stanowiska, jakie list mógł spowodować u Ottona.
Podsumowując, wojowniczość Liutpranda przystawała do bojowości Ottona. Otton ponownie najechał południowe Włochy i w edykcie włoskim z 2 listopada 968 roku zapowiedział, że zamierza podbić całą Apulię30. Pochód Ottona utrudniały jednak liczne kastra, których budowę popierał Nicefor i wcześniejsi cesarze. Wojska bizantyjskie w 969 roku przystąpiły do ofensywy. Pandulf Żelazna Głowa dostał się do niewoli podczas oblężenia Bovino i odesłany statkiem do Konstantynopola. Otton wysłał kolejne poselstwo w 970 roku do nowego basileusa, Jana I Tzimiskesa (969-976); jednym z wysłanników był nie kto inny, jak Liutprand. Tym razem misja zakończyła się zgodą na małżeństwo. Księżniczka Teofano przybyła do Włoch i 14 kwietnia 972 roku poślubiła Ottona II. Zaraz potem Otton i jego ojciec wrócili do Niemiec. Otton I pozostał na południu cztery lata dłużej niż zapowiedział w liście ze stycznia 968 roku. Jeżeli głównym powodem zwłoki było szukanie cesarskiej narzeczonej dla syna, to zaskakujące jest, że została nią Teofano - nie porfirogenita , lecz "najwspanialsza krewna" Tzimiskesa, jak określono ją w kontrakcie małżeńskim31. Po czterdziestu latach kronikarz napisał otwarcie: była non virginem desideratam. Wszyscy włoscy i niemieccy możnowładcy kpili z tej pary, a niektórzy nalegali, by Teofano odesłać do domu32. Autentyczna porfirogenita była do wzięcia, ale widocznie Tzimiskes nie czuł się wystarczająco zagrożony przez Ottona, aby mu ją oferować i wiele lat później księżniczka Anna poślubiła ruskiego księcia Włodzimierza (zob. wyżej, s. 37). Otton zaś mógł uznać, że Greków nie da się usunąć z południa Włoch. Poza tym jego dawny stronnik, Pandulf Żelazna Głowa, teraz naciskał na zachowanie pokoju i chociaż pozostał wasalem Ottona, to nie można było na niego liczyć w działaniach wojennych w przyszłości. Otton prawdopodobnie doszedł wniosku, że lepiej dostać coś "królewskiego" "z pałacu Augusta" niż nic33. Wydaje się, że inne sprawy miały dla niego mniejszą wagę. Upór Ottona w utrzymaniu Pandulfa jako wasala świadczy o tym, że w gruncie rzeczy próbował zabezpieczyć swoje nieuchronnie przedłużające się nieobecności w Rzymie przez wzmocnienie osobistych związków z głównymi możnowładcami na południu. To zaniepokoiło basileusa, ale w istocie świadczyło o marginalizowaniu przez Ottona spraw związanych z miastem Rzym i centralnymi Włochami. Po unieszkodliwieniu Pandulfa pozostawił wydarzenia w rejonie Morza Śródziemnego swojemu biegowi i wrócił w domowe pielesze do Saksonii.
Otton III, Rzym i Bizancjum
Wpływ Teofano na obyczaje dworu Ottona, a zwłaszcza jego charakter i znaczenie, jest kontrowersyjny i ambiwalentny34. Wiele bizantyjskich dzieł sztuki, datowanych na koniec X i początek XI wieku, które przetrwały w niemieckich skarbcach katedralnych i w muzeach, prawdopodobnie dotarło różnymi drogami, nie tylko w bogatym posagu Teofano, jednak to cesarz był ich głównym dystrybutorem. Niektóre obiekty, oprócz wspaniałości i przepychu, miały ogromną wartość symboliczną. Wizerunek Ottona II wyrzeźbiony na kości słoniowej, najprawdopodobniej wyrób włoski, obecnie w muzeum w Cluny, przedstawia cesarza przepasanego loros (bogato haftowaną cesarską szarfą) i w ozdobnych szatach. Towarzyszy mu Teofano także w bizantyjskich cesarskich szatach. Para jest koronowana przez Chrystusa, który nakłada im na głowy stemmata. Było to popularne przedstawienie koronacji pary cesarskiej w ówczesnym Bizancjum; w Niemczech kompensowało to fakt, że Teofano musiała być ukoronowana przez papieża przed ślubem z Ottonem. Oryginalna bizantyjska symbolika tych przedstawień - rozpowszechnionych wśród sasko-nordyckich sąsiadów na prymitywnych ołowianych medalionach35 - mogła być niezrozumiała dla większości poddanych Ottona. Nie można jednak nie doceniać obycia elit politycznych; w 984 roku Gerbert z Aurillac zakładał, że arcybiskup Egbert z Trier był zaznajomiony z greckim obyczajem wprowadzania na tron "nowego człowieka" jako "współcesarza"36. Prawdopodobnie w takich sprawach Bizancjum miało najwięcej do zaproponowania Ottonom. Arsenał bizantyjskich symboli mógł pomóc każdemu władcy przekazać cesarską koronę - częściowo z bizantyjskiej inspiracji - wybranemu synowi. Dla rodziny z roszczeniami do bycia beata stirps ('błogosławiona rodzina'), łatwo rozpoznawalne symbole długotrwałej władzy były nieocenione.
Otton II, w przeciwieństwie do ojca, był bardziej zainteresowany imperialną przeszłością cesarskiego Rzymu i rzymskimi fundamentami Włoch; od marca 982 roku włoski kanclerz tytułował go imperator Romanorum augustus, co zapowiadało jeszcze większe zaangażowanie w sprawy włoskie. Otton próbował podporządkować sobie Wenecję, zaatakował bizantyjski Tarent i aspirował do tytułu najwyższego autorytetu moralnego i siły, która wyrzuci Saracenów z południowych Włoch. Ich grabieże w latach 80. i 90. X wieku przewyższały rabunkowe wypady muzułmanów z Fraxinetum, z którego udało mu się wypędzić lokalnych wodzów około 972 roku. Zwycięski Otton mógł więc uzupełnić swój rzymski tytuł po odzyskaniu Apulii i Kalabrii; przyćmiłby w ten sposób tytuł basileusa, dodając pallida Saracenorum mors ('biała śmierć Saracenów')37. Jednak armia Ottona została wymanewrowana przez Saracenów koło Reggio di Calabria, a on sam uciekł, dopłynąwszy do bizantyjskiego statku przycumowanego przy brzegu. Zmarł piętnaście miesięcy później, 7 grudnia 983 roku, i został złożony pod wiekiem z porfiru w antycznym sarkofagu w kościele świętego Piotra w Rzymie; tu także pojawiła się bizantyjska symbolika cesarskiej władzy.
Biorąc pod uwagę niepowodzenia Ottona II, można było oczekiwać, że jego syn po długim okresie regencji postawi sobie za cel jedynie zwiększenie kontroli nad teutońskimi poddanymi i zbuntowanymi Słowianami. Jednak Otton III wykazał niespodziewanie żarliwe przywiązanie do miasta i mistycznej aury cesarskiego Rzymu wkrótce po koronacji na cesarza w roku 996 aż do śmierci w 1002 roku. Miał także wizję swojej hegemonii duchowej i kościelnej, rozciągającej się daleko na wschód aż po Polskę i Węgry. Jednak te tendencje nie pojawiły się jednocześnie, nie były też konsekwentne oraz nie wynikały z kaprysów samego Ottona. Prawdopodobnie za sprawą jego doradców, już po czterech czy pięciu latach od śmierci Teofano w roku 991, szukano możliwości związku z Bizancjum poprzez małżeństwo. Zapamiętano jej dobroczynny wpływ i niewykluczone, że małżeństwo to zainspirowało króla Francji Hugona Kapeta (987-996), by dla jego syna i dziedzica, Roberta II Pobożnego (996-1031), szukać w 988 roku kandydatki na żonę na bizantyjskim dworze. Gerbert z Aurillac, który w związku z tym prowadził zabiegi dyplomatyczne, był ceniony przez Ottona jako doradca i człowiek wszechstronnie wykształcony, wprowadzający w otoczenie cesarza podobnych mu dworaków; Otton pragnął, by Gerbert wniósł swoją "grecką ogładę", a wytępił "saską prowincjonalność"38. Ale tego poważnie myślącego i bardzo niezależnego młodzieńca bardzo pociągali święci mężowie i ich wizja Królestwa Bożego czy też głoszenie Ewangelii po całej ziemi. Najważniejszym z nich był Adalbert (Wojciech) z Pragi (późniejszy święty Wojciech), który w 996 roku został duchowym ojcem Ottona. Wzbudził w nim, jak się wydaje, tęsknotę za duchową odnową, która pogłębiła się po zamordowaniu Wojciecha przez Prusów rok później. Pragnienie Ottona zbawienia dla siebie łączyło się z ogólnym poczuciem misji zbawiania innych, zwłaszcza poprzez realizację idei odnowy Cesarstwa Rzymskiego w duchu uniwersalistycznym. Oddawanie czci Wojciechowi łączyło Ottona z polskim władcą Bolesławem Chrobrym (992-1025), dlatego osobiście złożył na ołtarzu w katedrze gnieźnieńskiej w 1000 roku relikwie świętego Wojciecha. Otton pozostawał też pod wpływem innych ojców, takich jak eremici skupieni wokół Romualda, którego spotkał w Rzymie w 1000 roku; także pod wpływem Nila (Nilusa) z Rossano, kalabryjskiego Greka, świętego męża, który przebywał w monasterze w pobliżu Gaety, a Otton namówił go, aby przyjechał do Rzymu i został opatem wybranego przez siebie klasztoru. W późniejszym czasie Otton odwiedził Nila, i jak powiadają, szlochał, a przed wyjazdem złożył na ręce starca własną koronę39.
Otton bez trudu porozumiewał się z Nilem, był oczytany w piśmiennictwie greckim. Zatem jedna z największych barier w stosunkach między dworami greckim i zachodnimi została częściowo zniesiona. Jednak we wspaniałej świcie towarzyszącej Teofano40 z Konstantynopola nie znalazła się żadna osobistość, która wybitnie zaznaczyłaby się na dworze Ottona, czy jakiś szczególny doradca młodego cesarza. Jedyny Grek, który zaszedł wysoko na dworze z łaski Teofano, nie przybył z Konstantynopola, ale z południowych Włoch. Jan Filagatos przez kilka lat uczył greckiego swojego chrześniaka, Ottona. W 989 lub 990 roku otrzymał stanowisko kanclerza w Pawii, wbrew tamtejszym obyczajom i interesom. Następnie został wysłany do Konstantynopola, by wynegocjować umowę małżeńską dla swojego młodego pana. Wrócił pod koniec 996 roku bez porfirogenity, ale z greckim wysłannikiem, Leonem z Synnady. Wkrótce, wbrew stanowisku Ottona, został ogłoszony papieżem [znanym jako antypapież Jan XVI, przyp. red.] w miejsce Grzegorza V (996-999), wyznaczonego przez Ottona III. Niedługo został ścięty główny patron Jana, Krescencjusz Nomentanus, a jego samego, wiosną 998 roku, oślepiono, zdymisjonowano, a stronnicy Ottona III obwozili go po Rzymie siedzącego tyłem na ośle. Leon z Synnady twierdził, że przyczynił się do awansu Jana, ale nie mogło to wynikać z jego pierwotnych zamierzeń; kluczową sprawą były tu relacje między Janem Filagatosem i rodem Krescencjuszy41. W każdym razie współcześni mogli podejrzewać, że Jan miał poparcie Bizantyjczyków, czego późniejsi kronikarze byli pewni, a ostatecznie wszystkie te wydarzenia zniechęciły Ottona do korzystania z usług innych Italogreków.
W 1000 roku, po pielgrzymce do grobu świętego Wojciecha, Otton kazał otworzyć grób Karola Wielkiego w Akwizgranie i ułożyć ciało na bizantyjskim jedwabiu, wyraźnie zachowując się jak spadkobierca Karola. Rozważał uczynienie z Akwizgranu swojej ulubionej rezydencji, ale w końcu wybrał inne miasto, podobnie jak Akwizgran położone na peryferiach jego włości, jednak bardziej uzasadnione historycznie. Postanowił ostatecznie porzucić zwyczaj swojego ojca i dziadka sprawowania władzy w Rzymie na odległość. Z Rzymu zamierzał stworzyć "miasto królewskie", jako świadomą odpowiedź na nadanie mu przez papiestwo statusu miasta "apostolskiego" oraz na samowolę rzymskich patrycjuszy42. Ta nazwa nawiązywała do bizantyjskiego określenia stolicy "miasto panujące". Wybór przez Ottona na swoją rezydencję Wzgórza Palatyńskiego był wielce wymowny: stały tu pałace cezarów, począwszy od cesarza Augusta. Z obfitości pism urzędników Ottona wyłania się obraz tej rezydentury: około sześćdziesięciu dwóch dyplomatów przebywało w Rzymie lub niedaleko Rzymu od maja 996 do lutego 1001 roku, dwóch z nich wyraźnie stwierdziło, że zostali przyjęci in palatio monasterio, co było prawdopodobnie aluzją do sąsiedniego klasztoru San Cesario na Palatynie43. Utrzymywanie tu dworu przez długie okresy od 998 roku było jawnym pogwałceniem zasady, że teren w obrębie murów miejskich został przekazany papiestwu dzięki Donacji Konstantyna44. W Rzymie nie istniał do tej pory świecki dwór na taką skalę, lecz spora część mieszkańców znała luksusowe wyroby i symbole władzy bizantyjskiego cesarza. Poprzednicy Ottona III używali rekwizytów w bizantyjskim stylu, np. wspaniała forma spisu wiana dla Teofano. Otton III wiele zapożyczał, ponieważ próbował umocnić swój dwór w mieście, gdzie wszystko wyraźnie nawiązywało do patrycjuszowskich rodów i gdzie jednocześnie codzienny skomplikowany ceremoniał i liturgia sławiły świętego Piotra i jego następcę. Bizantyjski przepych pałacowych ceremonii i parad ulicznych miały uzmysławiać, że cesarze uznali prymat Rzymu, rezydując w nim, i poprzez swoje modlitwy zapewniając mu łaski Boże. Nowa grupa rządząca na Palatynie miał być zaczynem nowej sieci powiązań między ludźmi świeckimi i duchowieństwem.
W diplomata Ottona uderza chaotyczność w tytułach mianowanych urzędników. Dwa z nich należą z całą pewnością do grupy bizantyjskiej: logoteta i protospatharius. W 998 roku Otto mianował swojego kanclerza Włoch jako cancellarius et logotheta (lub archilogotheta). Tytuł protospatharius konsekwentnie nosiła jedna osoba, choć także kojarzona we Włoszech z pałacem jako comes palatii. Większość innych tytułów wywodziła się z tytulatury ówczesnej administracji cywilnej Rzymu, albo, jak w przypadku imperialis palatii magister, były to tytuły stworzone przez Ottona. Są one charakterystyczne głównie dla jego dokumentów wydanych w/lub po 998 roku i świadczą o staraniach Ottona prezentowania siebie jako prawowitego, urzędującego w pałacu władcy miasta45. Od 1000 roku Otton eksperymentował też ze swoim własnym tytułem, zmieniając go zależnie od miejsca przebywania - na północ czy na południe od Alp. Niewiele wiadomo o ceremoniale w jego pałacu. Opisy w Libellus de cerimoniis aule imperatoris zawdzięczamy głównie fascynacji Piotra Diakona klasycznym Rzymem w połowie XII wieku, ale trzy protokoły prawdopodobnie można datować na czasy Ottona. W jednym z nich znajduje się opis, w jaki sposób protospatharius powinien przedstawiać cesarzowi przyszłego patriciusa; następnie cesarz obdarza go płaszczem oraz nakłada mu na głowę złotą koronę (circulus)46. Charakterystyczne dla ceremoniału dworskiego było niekiedy zasiadanie Ottona przy osobnym stole, ustawionym wyżej niż stoły współbiesiadników. Jadanie osobno lub z kilkoma gośćmi przy stole na podwyższeniu praktykował też basileus podczas niektórych biesiad i ten obyczaj jadania posiłków upodobał sobie Otton.
Pragnąc zdobyć wdzięczność mieszkańców Rzymu, Otton wspierał kult Dziewicy Marii jako opiekunki miasta. Ułożył nawet hymn na jej cześć, w którym znalazł się taki wers: "Święta Matko Boga, opiekuj się ludem Rzymu i spoglądaj życzliwym okiem na Ottona!" Dziewica była bardziej kojarzona z miastem niż święci Piotr i Paweł, a Otton był wymieniony z imienia; podobne kombinacje imion zdarzały się wówczas także w Konstantynopolu. Hymn ten wykonywali na ulicach Rzymu śpiewacy "greckiej szkoły" w wigilię Wniebowzięcia w 1000 roku47. Największą siłę oddziaływania miały takie rytuały w czasach, gdy w Rzymie była ciągle znaczna liczba ludzi mówiących po grecku, a napłynęło wtedy do Rzymu wielu mnichów z południa, uciekających przed najazdami muzułmanów. Rzym miał kluczowe znaczenie dla planów Ottona, był też ulubionym miejscem spotkań osób wpływowych, doskonale znających bizantyjskie obyczaje, w tym formy kar i upokorzeń stosowane wobec buntowników, takie jak wymierzone Filagatosowi.
Na północ od Alp eksperyment Ottona z nową kulturą polityczną znalazł niewielu sympatyków. Jednak dosyć liczne znaleziska przedmiotów zbytku i jedwabi, wykazujące charakterystyczne cechy bizantyjskiego zdobnictwa i rzemiosła, świadczą o zainteresowaniu przedstawicieli północnoniemieckich elit wschodnim przepychem. Są dowody zaadaptowania przez nich niektórych motywów na potrzeby rodu, jak symetryczny podwójny portret czy proskyn?sis. Symbole władzy, na przykład loros, zostały przejęte przez rodzinę panującą. Stemmata na wzór bizantyjski umieszczono wśród insygniów cesarza Henryka II (1002-1024), gdy tymczasem inne przedmioty, jak jabłko, należały do szybko przyswajalnych symboli związanych z władzą nadaną bezpośrednio przez Boga i były używane zarówno na wschodnich, jak i zachodnich dworach. W roku 1000 nowo przyjętą kulturę polityczną zaprezentował Otton III północno-wschodnim Słowianom w Gnieźnie. Podobno zdjął koronę z głowy i włożył ją na głowę Bolesława, mianując go "bratem i współpracownikiem cesarstwa". Otton ogłosił go także "przyjacielem i sprzymierzeńcem narodu rzymskiego"48. Podobne symboliczne przekazanie korony kroniki bizantyjskie odnotowały tylko raz, choć cesarz miał zwyczaj osobiście koronować pomniejszych władców. Otton pewnie świadomie nawiązywał do rytuału i terminologii bizantyjskiej, aby pokazać, że swoje relacje z Bolesławem Chrobrym pojmuje jako primus inter pares. Podarował mu też pozłacaną kopię włóczni [św. Maurycego], gdyż dla Ottona i jego przodków Święta Włócznia - prawdopodobnie pod wpływem Bizancjum i kultu Konstantyna Wielkiego - od dawna była symbolem władzy cesarskiej. Nowy polityczny porządek Ottona wymagał zarówno okazywania virtus wojennych, zapewnienia wojsku obfitych łupów, jak też odpowiedniego ceremoniału i przede wszystkim czasu na jego utrwalenie49. Thietmar z Merseburga wyraża brak zrozumienia i niezadowolenie części mieszkańców ziem północnych, opisując działania Ottona jako chęć przywrócenia "starych obyczajów Rzymian, obecnie w większości wygasłych"50.
Reakcje władz bizantyjskich na eksperyment Ottona były równie niejednoznaczne, jak saskich możnowładców. Mało prawdopodobne, aby początkowe próby Ottona wzmocnienia swojej pozycji w Rzymie zostały przyjęte życzliwie, jednak poselstwo Leona z Synnady przynajmniej świadczyło o chęci poznania bliżej i wybadania młodego władcy. We wrześniu 998 roku Leon nadal przebywał na Zachodzie, prowadząc przedłużające się negocjacje. Obserwując rozruchy w Rzymie, mógł przekonać władze, że Otton ma zbyt słabą pozycję, aby mu oddać porphyrogenitę. Dopiero kilka lat później na kolejną propozycję małżeńską ze strony Ottona Bizancjum wyraziło zgodę i córka Konstantyna VIII (1025-1028) wylądowała w Bari, prawdopodobnie w lutym lub marcu 1002 roku, jednak za późno, bo Otton zmarł pod Rzymem 23/24 stycznia. Dlaczego akurat właśnie wtedy wschodnie cesarstwo było skłonne narażać porphyrogenitę na podróż morską zimą? Aspiracje i ambicje Ottona wzrastały z czasem i przyjęcie przez Gerberta z Aurillac imienia Sylwester po zostaniu papieżem w 999 roku było sygnałem, że sam Otton uważał się za nowego Konstantyna, bowiem kiedy Konstantyn Wielki przyjął chrzest, papież miał na imię Sylwester. Sygnał był skierowany głównie do heterogenicznych poddanych Ottona i nowo nawróconych na chrześcijaństwo ludów Europy Wschodniej. Ale w poemacie stworzonym tuż po powrocie Grzegorza V do Rzymu w 998 roku mówi się, że "złota Grecja" i muzułmanie boją się Ottona i "służą mu z pochylonymi głowami"51. Poemat, który prawdopodobnie śpiewano podczas świąt w Rzymie, podważał roszczenia Bizantyjczyków do uznawania siebie za jedynych kontynuatorów imperium Romanum, a więc za tygiel legalnej świeckiej władzy. Jednak te rozmaite manifestacje majestatu danego Ottonowi przez Boga nie przekonały ani patrycjuszy, ani plebsu rzymskiego, dlatego jego eksperyment z urbs regia (królewskim miastem) został odrzucony przez Bizantyjczyków jako bez gustu i niefortunny; Otton musiał w 1001 roku opuścić rezydencję na Palatynie. Wszystkie te sprawy na pewno nie uszły uwagi ludzi ze Wschodu odwiedzających Rzym. Wyprawa Ottona do południowych Włoch w 999 roku doprowadziła go tylko do Benewentu i Kapui z mizernym efektem i brak dowodów, że rościł on prawa do całych południowych Włoch (zob. niżej s. 86).
Otton III tak naprawdę wykazywał wyraźne zainteresowanie Wenecją i w kwietniu 1001 roku złożył wizytę doży Pietro II Orseolo (991-1009). Otton, ojciec chrzestny syna Pietra o tym samym imieniu, tym razem został ojcem chrzestnym córki doży. Ta wizyta mogła zaniepokoić Bizancjum, którego sytuacja na Adriatyku była bardzo trudna po stracie Dyrrachium, zagarniętego przez Samuela z Bułgarii (987/988-1014). Samuel jednak nie miał floty, by zająć podległe Bizancjum miasta na Pobrzeżu Dalmatyńskim i jego najazdy sięgały na północ najdalej do Raguzy. Zapewne dało to doży Pietro okazję do demonstracji siły w południowej części wybrzeża w 999 roku, kiedy to dostojnicy Zary, Splitu i większości dalmatyńskich miast złożyli mu przysięgę fidelitas.
Nie wiadomo, czy operacja była wcześniej uzgodniona z Bizancjum, ale flota wenecka udowodniła swoją skuteczność na terytorium, na którym posiadłości bizantyjskie były atakowane. Jedynie to może wytłumaczyć duże zainteresowanie Bizancjum Wenecją i każdym innym silnym ośrodkiem, który można było wykorzystać. Innym powodem mogła być chęć ze strony Bizancjum do uzyskania przysługi od Ottona III w latach 1000-1002. Bazyli II miał właśnie poprowadzić armię w górę Dunaju przeciw Samuelowi. Ponieważ Samuel prawdopodobnie był związany ze Stefanem I z Węgier (1000-1038) poprzez małżeństwo, Bazyli był narażony na ataki ze strony Stefana, który najwyraźniej połączył siły z Ahtum-Ajtonym, wodzem Węgrów z rejonu Widynia (zob. wyżej, s. 38). Otto mógł się okazać pożyteczny, ponieważ miał możliwość powściągnąć działania Stefana. Żoną Stefana była siostrą hrabiego Henryka z Bawarii, przyszłego cesarza Henryka II, a dzięki "życzliwości i namowom" Ottona Stefan ufundował kościoły katedralne i zgodnie z planem otrzymał koronę oraz prawdopodobnie pozłacaną kopię włóczni św. Maurycego pod koniec 1000 roku52; takie więzi dały Ottonowi moralne przywództwo. Jeśli wiadomość o dyplomacji Ottona wobec Węgrów dotarła do Bizancjum w 1001 roku, kiedy przygotowania do śmiałej wyprawy w górę Dunaju były w toku, mogłoby to przechylić szalę na korzyść Ottona w jego ciągle ponawianych staraniach o związanie się poprzez małżeństwo z rodziną cesarza.
Taka hipoteza pasuje do modelu stosunków między Wschodem i Zachodem w całym X wieku. Bałkany, a głównie Bułgaria, były głównym obiektem zainteresowania Bizancjum, dalej położone tereny miały znaczenie drugorzędne. Przychylnie nastawiony Otton mógł zdziałać więcej, niż tylko zniechęcać Stefana I z Węgier do ataku na daleką dunajską ekspedycję Bazylego, poza tym było bardzo prawdopodobne, że Otton stanie się znaczącą postacią w środkowowschodniej Europie w następnych latach, a więc w tej perspektywie porphyrogenita byłaby warta takiej ceny.
Nieoczekiwana śmierć Ottona III i skupienie się jego następców na problemach terytoriów na północ od Alp sprawiło, że stosunki bizantyjsko-niemieckie osłabły na prawie dwie dekady. Z drugiej strony, Bazyli II był uwikłany w wojnę z Bułgarią i to Wenecjanie uwolnili Bari, które nieomal wpadło w ręce Saracenów w 1003 roku. Natomiast muzułmanie z Sycylii i Afryki Północnej w pierwszych dekadach XI wieku nadal grabili południowe wybrzeże Włoch. Kolejnym uderzeniem w Cesarstwo Bizantyjskie był w 1009 roku bunt Mela, możnowładcy z Apulii. Nie była to bynajmniej pierwsza lokalna rebelia (zob. niżej s. 77), ale bardzo poważna, do której przyłączyła się Ascola i Bari. Dopiero po kilku latach siły cesarstwa ją stłumiły i Melo (Melus) musiał szukać schronienia u książąt longobardzkich. Melo rzucił nowe wyzwanie cesarstwu w 1017 roku, tym razem opierając się początkowo na niewielkiej grupie najemników normańskich, później wzmocnionej. To pierwsza niepodważalna obecność zbrojnych Normanów na południu, chociaż niektórzy z nich przypuszczalnie znaleźli zatrudnienie na dworach Longobardii już na początku wieku. Melo zaryzykował walki, w wyniku których kilka miast, np. Trani, zrzuciło władzę cesarską. Melo i jego normańskie oddziały rozbił pod Kannami w 1018 roku Bazyli Bojoannes, katepan? Włoch.
Bojoannesowi pomogły okoliczności, gdyż po pacyfikacji Bułgarii miał w Włoszech do dyspozycji armię i pieniądze. Prowadził tyle wojska na pole bitwy, że przypominało ono "pszczoły, które się wyroiły z ula"53. Wykazał także duży talent organizacyjny, budując liczne twierdze w północnej Apulii. Założył też kilka miast naprzeciwko bizantyjskich twierdz nad rzeką Fortore, włączając Civitate i Fiorentino. Inne ufundował w Kalabrii. Bojoannes dążył do odbudowy opuszczonego miasta Troia; nazwa i miejsce Civitate (staroż. Teanum) również przypominało o starożytnych czasach. Troia leży tylko 215 km od Rzymu.
Pierwszym celem Bojoannesa było wmocnienie obrony Apulii od północy, aby odstraszyć książątka terenów przygranicznych. W rezultacie sprowokował cesarza niemieckiego i zaostrzył stosunki z papieżem Benedyktem VIII (1012-1024), który już raz okazał wrogość, darując Datto, szwagrowi Mela, fortecę nad rzeką Garigliano. Benedykt prawdopodobnie uczestniczył w zachęcaniu normańskich najemników do przyłączenia się do Mela oraz władców Kapui i Benewentu oraz Neapolu. Liczył też na niemieckiego cesarza, patrona reform kościelnych, jako przeciwwagi dla rodu Krescencjuszy (Crescentii), bowiem na dwór Henryka II uciekł Melo po klęsce pod Kannami. W 1020 roku Benedykt przyjął zaproszenie Henryka i przekroczył Alpy w Bambergu, gdzie wymienił z Henrykiem pocałunek pokoju i obaj uczestniczyli w mszy świętej, odmawiając Credo z formułą filioque, którą Bizantyjczycy uznawali za heretycką interpolację. Henryk jawnie zgłaszał pretensje do władzy na południu, przyznając Melo tytuł dux Apuliae, ale ten zmarł 23 kwietnia 1020 roku. Następnej wiosny Bojoannes nieoczekiwanie zaatakował szwagra Mela nad Garigliano. Twierdza została przekazana Pandulfowi IV z Kapui, teraz wasalowi Bizancjum, a Datto, po przedefilowaniu na ośle ulicami Bari, został wrzucony do morza. Henryk II wystawił dużą armię i w końcu grudnia 1021 roku dotarł do Rawenny. Do Pandulfa i jego kuzyna Atenulfa, opata klasztoru na Monte Cassino, wysłano oddział w celu zawarcia porozumienia. Główne siły skierował Henryk na bazę Bojoannesa, efektywnie wspierającą go w operacji nad Garigliano, na tereny, na których Picingli sto lat wcześniej pozyskiwał sojuszników (zob. wyżej s. 49). Henryk oblegał Troię prawie trzy miesiące, jednak jego armię pokonała dyzenteria, stały sojusznik basileusa w walce z intruzami z północy. W końcu Henryk wyegzekwował symboliczne poddanie się Troi, ale wkrótce po jego wyjeździe mieszkańcy otworzyli bramy Bojoannesowi. Tak długo, jak Henryk przebywał na południu, książęta longobardzcy nie ośmielili się podjąć jakichkolwiek działań. Pandulf IV, oblegany w Kapui, dążył do ugody i został pozbawiony księstwa. Poddał się też książę Salerno Guaimar III (999-1027. W klasztorze na Monte Cassino mianowano nowego opata w miejsce Atenulfa. Jednak Troia, twierdza Bojoannesa, pozostała nietknięta. Najazd Henryka na południe miał równie znikomy wpływ na bizantyjską Apulię, jak wcześniejsze ekspedycje Ottona I i Ottona II.
W 1025 roku wschodnie cesarstwo było na drodze do odzyskania Sycylii i opanowania szlaków handlowych w centralnej części Morza Śródziemnego, gdy Bazyli II zmarł, a wraz z jego śmiercią ekspedycyjna armia uległa rozproszeniu. Jednak bizantyjskie Włochy stały się regionem ludnym i cieszącym się dobrobytem, jakiego nie zaznały od wieków. Wydaje się, że wielu jej mieszkańcom bardziej odpowiadał daleki, niewymagający basileus jako strażnik ich interesów, podczas gdy cesarze bizantyjscy nieustannie szykowali kolejną ekspedycję na Sycylię. Umacniająca się władza Bizancjum w południowych Włoszech była nie w smak papiestwu i zachodniemu cesarzowi, jednak mieli oni ograniczone możliwości, by temu zapobiec. W połowie XI wieku małe oddziały obcych wojowników, dobrze zorganizowane, prężne i zachłanne złamały władzę Bizancjum. Bogate łupy z kwitnących miast, a później i władza nad nimi dostały się tym niezależnym rozbójnikom morskim, przybyłym znad Morza Północnego54.
1 DC, II. 48, 47, red. Reiske, I, s. 689, 681-686.
2 DAI, roz. 29, s. 134-135.
3 DT, II. 10, red. Pertusi, s. 94.
4 Presbeis, DC, II. 47, ..., I, s. 680-681.
5 Shepard (1999), s. 578.
6 DC, II. 47, ..., s. 680. Logoteta z Drome tak nazwał papieża, witając wysłanników z Rzymu.
7 DC, II. 48, ..., I, s. 690.
8 Falkenhausen, von (1978), s. 44 i przyp. 135; Boscolo (1978), s. III - 15; Cosentino (2005), s. 71-73, 75-76.
9 Liudprand, Antapodosis, III. 22, red. Chiesa, s. 76; tłum. Wright, s. 119.
10 [Teodor Dafnopates], Correspondance, red. i tłum. franc. Darrouz?s i Westerink, s. 14 (wstęp); s. 38-41 (tekst).
11 DC, II. 44, ..., I, s. 661-662.
12 Leg., roz. 7, red. Chiesa, s. 190; tłum. Scott, s. 30.
13 DAI, roz. 26, s. 108-109, 112-113.
14 Liudprand, ..., VI. 2, ..., s. 146; ..., s. 206.
15 DAI, roz. 38-40, s. 170-179; Skyl., red. Thurn, s. 239; tłum. franc. Flusin i Cheynet, s. 201-202.
16 [Widukind z Korbei], Res gestae Saxonicae, II. 36, red. Hirsch i Lohmann, s. 95; i tłum. niem. Bauer i Rau, s. 118-119.
17 TT, I, s. 21.
18 Liudprand, Liber de rebus gestis Ottonis, roz. 6, red. Chiesa, s. 172; tłum. Wright, s. 219-220; Hiestand (1964), s. 219 i przyp. 129.
19 DT, II. 10, ..., s. 94.
20 Al-Mas'udi, At-Tanbih, tłum. franc. Carra de Vaux, s. 246; Vasil., s. 404.
21 DAI, roz. 26, s. 110, w. 37.
22 Leg., roz. 2, ..., s. 188; ..., s. 28.
23 Leg., roz. 40, ..., s. 204; ..., s. 43.
24 [Widukind], Res gestae Saxonicae, III. 70, red. Hirsch i Lohmann, s. 146-147; red. i tłum niem. Bauer i Rau, s. 174-175.
25 [Adalbert z St Maximin], Reginonis continuatio, s. 178.
26 Leg., roz. 25, ..., s. 198; ..., s. 37, zob. także roz. 31, ..., s. 200-201; ..., s. 40.
27 Leg., roz. 27, ..., s. 198-199; ..., s. 38. Względy geopolityczne odgrywały rolę, jeśli chodzi o wysoką pozycję książąt w wymianie Liutpranda i Nicefora. Mayr-Harting (2001) opowiada się za tym, że oni byli pierwszymi, wybranymi czytelnikami traktatu Liutpranda.
28 Leg., roz. 36, ..., s. 202; ..., s. 41.
29 Leg., roz. 53, ..., s. 210, ..., s. 49.
30 Otto I, Diplomata, przyp. 367, s. 504.
31 Otto II, Diplomata, przyp. 21, s. 29.
32 [Thietmar z Merseburga] Thietmar, Chronicon, II. 15, red. Holtzmann, s. 56; tłum. Warner, s. 103.
33 [Żywot Matyldy] Life of Mathilda, roz. 15, red. Schütte, s. 141; tłum. Gilsdorf, s. 87. Zob. też Leyser (1995), s. 19.
34 Zob. Wentzel (1971); Leyser (1995), s. 19-27; Westermann-Angerhausen (1995); Erkens (2000).
35 Schramm i Mütherich (1962), s. 144 i plansza 74.
36 [Gerbert z Aurillac], Letters, przyp. 26, red. i tlum. franc. Riché i Callu, I, s. 52-53. Krewny Teofano, cesarz Jan I Tzimiskes, był jednym z takich "nowych ludzi".
37 Leg., roz. 10, ..., s. 191; ..., s. 31; Ohnsorge (1983), s. 199-200, 203-204; Kresten (1975).
38 [Gerbert z Aurillac], ..., przyp. 186, ..., II, s. 482-483.
39 [Żywot Nilusa Młodszego] Life of Nilus the Younger, roz. 92-93, kol. 153-154. Na temat opinii Ottona o italogreckich świętych mężach, co wydaje się raczej osobistą predylekcją niż sprawą hagiograficzną, zob. Seibert (2000), s. 216-220, 223, 242-245.
40 Thietmar, ..., s. 56; ..., s. 103.
41 [Leon z Synnady], Correspondence, red. i tłum. Vinson, przyp. 6, II, 12, s. 8-9, 16-17 , 20-21; Kolditz (2002), s. 562-566, 583.
42 Schramm (1957), s. 30-31, 168-169; Brühl (1968), s. 503.
43 Otton III, Diplomata, przyp. 383, 384, s. 812, 814. Termin urbs regia występuje (tak jak caput mundi - głowa świata) we wstępnych zdaniach tylko jednego dokumentu Ottona: Otton III, ..., przyp. 389, s. 819-820; Görich (1993), s. 196. Ale rozmaite dowody, głównie prace budowlane na Palatynie, świadczą o jego oczekiwaniach, że Rzym będzie w widoczny sposób jego rezydencją na wzór starożytnych cezarów. Dla młodego poszukiwacza legitymacji dla swojej władzy, wschodnie cesarstwo oferowało dodatkowo mnóstwo pożytecznych nieskażonych chrześcijańskich symboli i jednoznacznych pojęć cesarskiej odnowy (zob. wyżej, s. 15). Na temat poglądów zachodnich mediewistów dotyczących koncepcji Ottona co do jego cesarstwa i roli Rzymu w nim, zob. Althoff (2003), s. 81-89.
44 Tellenbach (1982), s. 243-244, 250; Brühl (1989-1997), I, s. 4-6, 19 oraz przyp. 82, 24-29. Inne stanowiska, zob. Görich (1993), s. 263-267.
45 Zob. Schramm (1968-1971), I, s. 288-297, który podkreśla przypadki używania przez jednego Bizantyjczyka terminów logoteta i protospatharius.
46 Libellus de ceremoniis aulae imperatoris, roz. 20, w Schramm (1968-1971), III, s. 352; Bloch (1984), s. 87-89, 90-105, 119-127, 141-142; Bloch (1988), s. 799-800, 823-826.
47 Poetae Latini, red. Dümmler i in., V, s. 468, w. 59; Berschin (1988), s. 185.
48 [Gall Anonim], Chronicae, I. 6, red. Maleczyński, s. 19-20; tłum Knoll i Schaer, s. 37.
49 Wiadomości na temat porządku oraz użycia bizantyjskich symboli władzy i ikonografii je wyrażającej pochodzą z tekstów i iluminacji znajdujących się w osobistym modlitewniku Ottona: Hamilton (2001); Saurna-Jeltsch (2004), s. 71-74, 82-85.
50 Thietmar, ..., IV. 47, ..., s. 184; ..., s. 185.
51 Poetae Latini, red. Dümmler i in., V, s. 479, w. 8 oraz apparatus criticus. Zob. także Gerbert z Aurillac, ..., s. 237.
52 Thietmar, ..., IV. 59, ..., s. 198; ..., s. 193.
53 [Amat z Monte Cassino], Storia de'Normanni, I. 22, red. de Barthilomaeis, s. 29; tłum. Dynbar i Loud, s. 51.
54 Na temat przybycia Normanów do południowej Italii i ich walki o władzę, zob. Loud (2000), s. 67-130.
Wstęp
To jest krótka przedmowa do całkiem obszernej książki, ale jej celem są wyrazy uznania dla osób zaangażowanych w opracowanie i redakcję The Cambridge history of the Byzantine empire (CHBE). Tak jak imperium będące jej tematem, książka powstawała wolno, nie mając określonego początku, a jej orientacja jest bardziej wynikiem wspólnego działania, niż nieskrępowanej autokracji.
Zważywszy na znaczną liczbę osób zaangażowanych w tę pracę, w krótkiej przedmowie można tylko wyliczyć tych, bez których pomocy i rady CHBE byłaby znacznie większym i uciążliwszym przedsięwzięciem. Bill Davies zachęcił mnie do przepracowania dostępnych materiałów, a anonimowi recenzenci pomogli uporządkować książkę. Michael Sharp przejął obowiązki Billa w Cambridge University Press, okazując się szczególnie cierpliwym i pomocnym redaktorem, którego kompetentnie wspomagały Liz Davey, Sinead Moloney, Liz Noden i Annette Youngman. Szczególne podziękowania należą się: Bernardowi Dodowi, naszemu niezmordowanemu i bystrookiemu korektorowi, którego koncentracja na szczegółach i mądre rady zapobiegły wielu pomyłkom; naszej specjalistce od indeksów Barbarze Hird, której troska i jasność wypowiedzi stworzyły dodatkową drogę do Bizancjum, i Davidowi Coxowi, którego wspaniałe mapy są ściśle powiązane z tekstami naszych rozdziałów.
Za pomoc bibliograficzną dziękuję kolegom, którzy nadesłali odnośniki oraz szybko i chętnie odpowiadali na uciążliwe pytania: Jean-Claude Cheynet, Florin Curta, Peter Frankopan, Judith Gilliland, Michael Grünbart, Paul Herrup, James Howard-Johnston, Elizabeth Jeffreys, Lester Little, Margaret Mullett, Angel Nikolov, Paolo Odorico, Maureen Perrie, Günter Prinzing, Charlotte Roueché. Maciej Salamon, Alexios Savvides, Teresa Shawcross, John Smedley, Tsvetelin Stepanov, Alice-Mary Talbot, George Tcheishvili, Ida Toth, Vladimir Vavřínek i Mark Whittow. Muszę podziękować także pracownikom bibliotek oksfordzkich, w tym Bodleian, Taylorian Slavonic, Sackler, Instytutu Orientalistycznego, oraz pracownikom Biblioteki Uniwersyteckiej w Cambridge.
Koledzy, którzy wyjaśnili różne sprawy z tysiącletniej historii, albo udostępnili niepopublikowane materiały to m.in. Jane Baun, Jeffrey Featherstone, Paul Fouracre, John Haldon, Rosemary Morris, Pananos Sophoulis i Monica White. Szczególne podziękowania należą się Catherine Holmes, Mike'owi Maasowi i Andrewowi Roachowi, którzy przeczytali wprowadzenie i niektóre z kolejnych rozdziałów, ostrzegając przed pułapkami, które trzeba było zaznaczyć i ewentualnie ominąć.
Pomocy technicznej w przekładach i transliteracji udzielili Lawrence Conrad, Jeffrey Featherstone, Tim Greenwood, Mona Hamami i Marina Kujic. Jenny Perry ratowała mnie kiedy komputery Mac odmawiały współpracy z pecetami, Nigel James z Bodleian Library wprowadził mnie w tajniki sporządzania map cyfrowych. Wynajdywanie map i zaopatrywanie się w nie ułatwili Nancy Alderson, Michel Balard, Theodore van Lint, Cyril Mango, Nicholas Mayhew, Dorothy McCarthy, Denys Pringle, Michael Stone i Robert Thomson. Szczególne podziekowania należą się naszym sąsiadom, Vanessie i Peterowi Winchester, którym jestem wdzięczny za kilkanaście widoków Konstantynopola. Te podziękowania łączę z przeprosinami za brak spotkań towarzyskich w ostatnich latach, które dotyczą też pozostałych przyjaciół.
Powszechnym zwyczajem jest dziękowanie najbliższej rodzinie za pomoc i cierpliwość. Muszę jednak wyróżnić swoją żonę Nicolę, która przyjęła rolę asystentki redakcyjnej, jak sądzę, nie zdając sobie sprawy ze skali zadania. Często mówiłem jej, że to odpowiednia kara za opuszczanie moich wykładów w Cambridge z historii Bizancjum i jego sąsiadów! Bez Nicoli ten tom pewnie nie ukazałby się w tym dziesięcioleciu i jestem jej głęboko wdzięczny za cierpliwość, radę i wsparcie.
Najważniejsi są jednak autorzy tej książki. Rozdziały, których pierwsze wersje ukazały się w The Cambridge ancient history oraz The new Cambridge medieval history uzupełniono i rozszerzono nowymi. Oczywiste jest, że niezależnie od pomocy i rad uzyskanych podczas opracowywania książki, jestem odpowiedzialny za wszelkie błędy, które mogły się w niej znaleźć.
Jak korzystać z niniejszej książki
Nasze podejście do transliteracji może zaniepokoić niektórych kolegów i narazić nas na zarzut niekonsekwencji - ale gdzie tylko możliwe próbowaliśmy uczynić nazwy własne i terminy techniczne zrozumiałymi dla czytelnika anglojęzycznego [w tłumaczeniu polskim dążyliśmy oczywiście do wprowadzenia zasad transliteracji i transkrypcji polskiej, a także do wprowadzenia nazw zadomowionych w polszczyźnie - wydawca wydania polskiego]. Słowa greckie transliterowano, a przy pomocy kresek odróżniono etę od epsilonu oraz omegę od omikronu w przypadku pojedynczych słów i terminów technicznych. W przypadku nazw własnych zrezygnowano z tego. Greckie formy nazw własnych stosowano zasadniczo w części II i III, np. Komnenos zamiast łacińskiego Comnenusa, w przeciwieństwie do części I, gdzie w kontekście późnostarożytnym latynizacja wydawała się właściwsza. Zasadniczo betę transliterujemy przez b, a nie v. jednak w przypadkach nazw zadomowionych w angielszczyźnie nie zmienialiśmy ich pisowni, dlatego używany formy 'Monemvasia' zamiast 'Monembasia'. W przypadkach, gdy użycie formy greckiej mogłoby wprowadzić w błąd, formy łacińskie zachowano też w cz. II i III: np. Nicea zamiast Nikaia. Z tego też powodu preferowano znane formy: Ateny zamiast Athenai. W części III opisującej okres, gdy posiadłości imperium pozajmowali cudzoziemcy, używano raczej form dzisiejszych: np. Ankara zamiast Ankyra.
Arabskie znaki diakrytyczne opuszczono w nazwach własnych, zachowując jedynie ayn (') i hamzę ('), zakładając, że nie pomogą czytelnikom nieznającym arabskiego, a mogą utrudnić rozpoznanie nazw. Znaki diakrytyczne zachowano w przypadku pojedynczych słów i terminów technicznych. Próbowaliśmy jednolitej i zrozumiałej transliteracji innych pism, np. ormiańskiego i cyrylicy, w ostatnim przypadku używając zmodyfikowanego systemu Biblioteki Kongresu.
Szczegółowe wskazówki co do korzystania z bibliografii znajdują się na s. 499-501. Chronologia podziału bibliografii opracowań jest raczej arbitralna, tak jak rozłączna periodyzacja historii. Bibliografię opracowań powinno się traktować jako całość, nie znalazłszy jakiegoś dzieła w jednej części, powinno się sprawdzić także resztę.
Glosariusz i tabele nie mają być pełnymi przewodnikami. Glosariusz zawiera wybrane terminy techniczne, obce słowa, etnonimy i nazwy instytucji pojawiające się w CHBE. Tam, gdzie było to możliwe, wyjaśniamy je w kontekście poszczególnych rozdziałów i tylko najbardziej kłopotliwe nazwy własne mają swoje hasła w glosariuszu (patrz też mapy 3 i 25). Podobnie ograniczyliśmy spisy władców i genealogie, bo można je znaleźć w pracach specjalistycznych. Lista alternatywnych nazw własnych ma pomóc w znalezieniu niektórych miast i regionów znanych pod różnymi nazwami nadanymi przez mieszkańców, oraz przedstawić ich nowoczesne nazwy, o ile je znamy.
Mapy mają jednocześnie być zrozumiałe dla czytelnika anglojęzycznego i mieć formę zgodną z odpowiednią częścią chronologicznej przedmowy do CHBE. Nie zawsze dało się to pogodzić. Mapy trzeba oglądać razem, jeżeli nie znajdzie się jakiegoś miejsca w jednym rozdziale, należy sprawdzić w innych albo wyszukać je za pomocą listy alternatywnych nazw miejscowych oraz indeksu.
Wprowadzenie - część 1
Zrozumieć Bizancjum
Jonathan Shepard
Wiele dróg prowadzi do Bizancjum, nazywanego Nowym Rzymem, a wskazówek dostarczają liczne dyscypliny, w tym historia sztuki, archeologia, teologia, analiza inskrypcji na kamieniach i monetach oraz rękopisów. Wielu historyków znajdujących takie wskazówki, specjalizowało się w innych obszarach badawczych, takich jak starożytna Grecja i Rzym, średniowieczny Zachód, tereny słowiańskie i śródziemnomorskie, a nawet włoski renesans. Najpewniejszym faktem dotyczącym tego nieuchwytnego "Nowego Rzymu" jest to, że istniał ponad tysiąc lat, aczkolwiek od 1204 roku przechodził trwający pięćdziesiąt siedem lat okres poważnych zakłóceń. Głównym motywem niniejszej książki są pytania, jak, dlaczego i gdzie - przez tysiąc lat swojego istnienia - imperium trwało, upadało i (co najważniejsze) odradzało się jako lepiej lub gorzej funkcjonujący organizm i jako idea.
Obieramy węższą drogę niż zwiastun tego tomu, The Cambridge medieval history IV1. Pierwsza jego część szczegółowo opisywała historię polityczną, militarną i kościelną od 717 roku do kresu cesarstwa, a kilka rozdziałów poświęcono sąsiadującym z nim ludom i państwom. Druga część zawierała rozdziały tematyczne, dotyczące między innymi prawa, władzy, Kościoła, muzyki, sztuk plastycznych i literatury. Niniejsza książka nie stanowi tak całościowego ujęcia. Śledzone są w niej losy cesarstwa jako zmieniającej się organizacji polityczno-militarnej oraz jako trwałego ideału i stanu umysłu. Nie podejmujemy się jednak próby przedstawienia Bizancjum i jego cywilizacji ze wszystkich punktów widzenia. Niemniej w trzeciej części wprowadzenia szkicujemy ważniejsze alternatywne ujęcia historii Cesarstwa Bizantyjskiego.
Przedstawiamy wydarzenia istotne z punktu widzenia organizmu politycznego, ze szczególnym uwzględnieniem licznych zewnętrznych i wewnętrznych problemów, z jakimi musieli zmierzyć się obrońcy ładu cesarstwa urzędujący w stolicy Nowego Rzymu. Dużą uwagę - co dość nietypowe - poświęcono postaciom poszczególnych cesarzy i sztuce rządzenia takich gigantów jak Justynian I Wielki (527-565), Leon III (717-741), Bazyli I (867-886), Bazyli II (976-1025), Aleksy I Komnen (1081-1118) i Manuel I Komnen (1143-1180). Opisano ich różnorodne, często skuteczne, rozwiązania problemów pojawiających się w czasach ich rządów, niejednokrotnie powraca też temat pragmatyzmu władców bizantyjskich w obliczu epidemii, kryzysów finansowych i najazdów "barbarzyńców", a także nieoczekiwanych problemów związanych z ich własnymi sukcesami. Dynamikę takich improwizowanych posunięć, nagłych potrzeb odnowy i długotrwałych zmian analizuje się raczej pod kątem biegu wydarzeń niż szczegółowej analizy instytucji jako takich, ponieważ funkcjonowanie tak licznych instytucji bizantyjskich - od armii po administrację - ma charakter sporny i trudno je określić.
Poruszamy też kwestie bizantyjskiej kultury politycznej, od przekonań religijnych po patronat nad sztukami plastycznymi, a także rysujemy szerszy obraz społeczeństwa prowincji, powiązanych z metropolią. W rozdziałach tematycznych analizujemy zagadnienia dotyczące gospodarki i misji chrześcijańskich, omawiamy społeczeństwa, elity i państwa, które wchodziły w długotrwałe relacje z Bizancjum. Ich zakres również nie obejmuje wszystkiego: na przykład brak rozdziału o stosunkach Bizancjum z Rusią. Te rozdziały dostarczają jednak dostatecznej ilości informacji, by przedstawić wpływ Bizancjum na inne wielkie kultury ówczesnego świata: muzułmańskie, eurazjatyckie i słowiańskie oraz chrześcijańskiego Zachodu. Ich celem jest naszkicowanie i przeanalizowanie interakcji, nie zaś szczegółowe przedstawienie wszystkich informacji o relacjach z danym państwem. Znaczenie Bizancjum dla sąsiadujących czy dopiero tworzących się społeczeństw i państw staje się wyraźniejsze, jeśli uwzględnić konkretne sytuacje i potrzeby. Dotyczy to zwłaszcza zawiłych związków z chrześcijańskim Zachodem w ciągu wieków. W pełni opisujemy żywotność związków kulturowych, kościelnych i politycznych między światem "łacińskim" a "greckim".
Chronologicznie książka obejmuje okres od formalnego upadku zachodniej części Imperium Rzymskiego (476) do XVI wieku2, kiedy to część Bizantyjczyków uważała chrześcijański Zachód za potencjalnego wybawiciela spod władzy Turków. W tak szerokim, starannie dobranym kontekście uwzględniliśmy liczne greckojęzyczne wspólnoty i miasta, które po klęsce cesarstwa w 1204 roku miały nowych władców -Wenecjan czy Franków, Bułgarów czy Serbów. Zmiany terytorium cesarstwa w XIII i XIV wieku przedstawiono bardziej szczegółowo niż zazwyczaj. Dzięki temu pokazano łatwe do przeoczenia cechy bizantyjskiego społeczeństwa: jego "zmienną geometrię", zdolność do skutecznego funkcjonowania nawet wtedy, gdy brakowało na pozór istotnych elementów, a także jego prężność. Należące do niego ludy wchodziły w relacje z władzą cesarstwa i zmieniały je z własnej woli, bez jakiejś szczególnej zachęty z góry.
Zaproponowany tu ogólny zarys, arbitralny, a zarazem wyjątkowo szeroko zakrojony, powinien być źródłem nowych spostrzeżeń dla specjalistów zajmujących się światem bizantyjskim oraz doktorantów podejmujących studia w tym zakresie. Mamy jednak coś do zaoferowania również tym, którzy po raz pierwszy stykają się z zagadkowym obrazem przemian Bizancjum. Niniejszy tom nie wymaga znajomości tego tematu, czy też w ogóle historii przednowożytnej, daliśmy też wskazówki czytelnikom, dla których angielszczyzna jest językiem ojczystym lub pierwszym wyuczonym. Gdzie to możliwe, w przypisach cytowane są tłumaczenia tekstów źródłowych, zaś w czwartej części niniejszego wprowadzenia znajduje się przewodnik po źródłach przełożonych na język angielski.
Wprowadzenie podzielono na cztery części. W niniejszej analizujemy bizantyjskie pojęcie cesarstwa, jego trwałość w obliczu przeciwności losu oraz znaczenie rytuałów religijnych dla przeciętnych wyznawców. Wszystko to stanowi szczególną mieszankę wiary i władzy. Na koniec omawiamy charakter związków między obcokrajowcami a Bizantyjczykami oraz ich wpływ na ogólniejszą kwestię bizantyjskiej tożsamości.
W drugiej części przedstawiamy zakres czasowy książki i możliwe ujęcia alternatywne. Dokonujemy przeglądu trzech głównych części pracy, dotyczących okresów od około 500 do około 700, od około 700 do 1204 oraz od 1204 do 1492 roku. Kolejno omawiamy tematy na pozór dość rozbieżne. Rozdziały nie są przedstawiane ściśle według kolejności: rozdziały części II, dotyczące konkretnych tematów lub regionów, rozpatrywane są jako całość, a i to dopiero po omówieniu rozdziałów składających się na główną oś narracji. Treść części III, która nie ma jednego konkretnego tematu i obejmuje liczne i różnorodne społeczności oraz ustroje, przedstawiona jest dość obszernie i również bez trzymania się układu rozdziałów.
W części trzeciej zarysowujemy inne podejścia niż to przyjęte przez nas. W większości odpowiadają one biegowi odnotowanych wydarzeń o politycznym, kościelnym lub militarnym znaczeniu dla cesarstwa. Zwracamy uwagę na niektóre ujęcia sztuki, instytucji i kondycji ludzkiej w Bizancjum, a także na tematy istotne dla idei czy przesłania cesarstwa - czy to metaforykę polityczną, czy rozmiary armii a nawet kastrację.
W czwartej i ostatniej części wprowadzenia poruszamy niektóre problemy studiowania tematyki bizantyjskiej bez znajomości greki, a także wskazujemy narzędzia ułatwiające badanie i nauczanie historii cesarstwa: atlasy historyczne Bizancjum i ludów sąsiednich, chronologie, leksykony historii sztuki i słowniki w pełni poświęcone Bizancjum. Na angielski przełożono znacznie więcej niż mogłoby się wydawać dzieł Bizantyjczyków lub prac o Bizantyjczykach, autorstwa ówczesnych cudzoziemców, przygotowywane są też kolejne tłumaczenia. Wszystkie te pomoce są łatwo dostępne dla anglojęzycznych osób, które dopiero zaczynają interesować się różnymi aspektami Bizancjum, a w tej części wprowadzenia podano również linki do niektórych dostępnych już w internecie angielskich przekładów.
Pojęcie cesarstwa, prężność i religia
Fenomen Bizancjum ma wiele konotacji i już nawet nazwa używana przez jego władców na określenie jego ustroju - "rzymski" - jest kontrowersyjna3. Oni sami oraz ich poddani zazwyczaj określani byli przez sąsiadów Bizancjum mianem "Greków". Miało to związek z językiem używanym powszechnie w Konstantynopolu i miastach w prowincjach, jak również w większości urzędowych spraw cesarstwa, począwszy od VI wieku. Gotom, którzy podzielali italskie uprzedzenia, słowo "Grecy" przywodziło na myśl tandetę i zachłanność. Jednakże na frankijskim dworze niekiedy z dość dużą łatwością akceptowano pogląd, że cesarstwo jest "rzymskie", mimo tyrad wyrażających zgoła przeciwne twierdzenie. Chociaż niektórzy arabscy pisarze okresu Abbasydów podkreślali, że kultura bizantyjska jest gorsza od kultury starożytnych Greków lub Rzymian4, to muzułmanie nazywali Bizantyjczyków Rumami ("Rzymianami"), natomiast tureccy możnowładcy, którzy od końca XI wieku przejęli władzę nad południowo-środkową Anatolią, znani byli jako sułtani Rum5.
Terminy "Rzym" i "Rzymianie" niosły wydźwięk nieskazitelnej i prawowitej władzy monarszej, przywodząc na myśl największe imperium, jakie do tej pory widział świat. Powszechne przekonania na temat metaforyki klasycznych monumentów w Konstantynopolu mogą wydawać się fantastyczne6, ale bizantyjscy władcy w dalszym ciągu odbywali triumfy na ulicach miasta, manifestując w ten sposób klasyczne rzymskie pojęcie "wiecznego zwycięstwa", i zyskując poparcie obywateli7. Zasoby wody dostarczano do miasta skomplikowanym systemem rur i zbiorników, który wybudowano w VI wieku zgodnie ze standardami rzymskich inżynierów. Funkcjonowanie tego systemu, zapewniającego czystą wodę niezbędną do przetrwania Konstantynopola, bardzo rzadko, o ile w ogóle, dokumentowano8, a w istocie znaczenie tej tajemnicy państwowej opisano dopiero w pochodzącym z końca XIII wieku traktacie na temat bizantyjskiej myśli politycznej9.
W odróżnieniu od przyziemnych spraw rurociągów, od VII wieku motywem przewodnim cesarskich obwieszczeń była nadnaturalna ochrona, jaką cieszył się Konstantynopol, "Miasto pod opieką Boga"10, a motyw ten zakorzenił się w świadomości chrześcijan ze wschodniego Śródziemnomorza. Poświęcenie nowego Miasta przez Konstantyna Wielkiego w 330 roku symbolizowało jego nawrócenie się na chrześcijaństwo i było upamiętniane 11 maja każdego roku11. Przyjęcie chrześcijaństwa przez Konstantyna było znakiem nowego początku nie tylko dla cesarza, ale i dla całej ludzkości, której zbawienie duchowe było od teraz jego zadeklarowanym celem. Biskup Euzebiusz z Cezarei, doradca i biograf Konstantyna, interpretował ten punkt zwrotny właśnie w ten sposób, kładąc fundamenty pod ideologię, zgodnie z którą historię Kościoła umieszczano wyłącznie w granicach Cesarstwa Rzymskiego12.
Cesarz stał się zatem centralną postacią w wielkim projekcie Bożym, obejmującym tak wierzących, jak i niewierzących. Monumentalnym, wzniesionym w kamieniu wyrazem tej koncepcji jest zbudowany przez Justyniana I Wielkiego wielki kościół Mądrości Bożej w Konstantynopolu. Prace budowlane podjęto, gdy - mimo presji zewnętrznych wrogów na kilku frontach - sukcesy militarne wciąż potwierdzały, że chrześcijański Bóg zapewnia zwycięstwo, a duchowni wybierali się na misje w dalekie zakątki świata, aby doprowadzić pozostałych jeszcze pogan do cesarskiej owczarni.
Powiązanie imperium chrześcijan z przyszłością pozostawało istotne nawet wówczas, gdy w połowie VII wieku gwałtownie odwrócił się los i - w następstwie perskiej okupacji - na wschodnie prowincje cesarstwa najechały hordy arabskich wojowników. Arabowie, którzy wcześniej byli słabi, podzieleni i Rzymianie łatwo mogli nimi manipulować, teraz działali wspólnie, zjednoczeni za sprawą własnej prawdy objawionej, przekazanej prorokowi Mahometowi przez Boga. Nieco ponad pokolenie później Pseudo-Metody13 wyjaśniał, że niespodziewane zwycięstwa "Izmaelitów" to boska kara za grzechy chrześcijan. Prorokował, że "Izmaelici" będą zwyciężać, aż wreszcie cesarz przebudzi się "ze snu jak człowiek, który wypił za dużo wina", powstanie i przepędzi ich. Następnie cesarz uda się do Jerozolimy, a jego przybycie doprowadzi do nastania Antychrysta i drugiego przyjścia Chrystusa14. Tekst ten szybko przetłumaczono z języka syryjskiego na grekę, a w ocalałej wersji znajduje się aluzja do rzeczywistych ekspedycji arabskich przeciwko Konstantynopolowi z końca VII i początku VIII wieku, oraz opis chwilowego wejścia Izmaelitów do Miasta, zakończonego ocknięciem się cesarza15.
Arabowie nigdy nie sforsowali murów Konstantynopola, a więc ściśle rzecz biorąc, wydarzenia te nie miały znaczenia z perspektywy proroctwa Pseudo-Metodego. Jego aluzja odzwierciedla jednak powszechne przekonania Bizantyjczyków, iż rozgrywają się wydarzenia przepowiedziane w świętych pismach, zaś cesarstwo i jego stolica były ściśle splecione z losem ludzkości16. Niespodziewane ataki na Miasto, dokonywane przez barbarzyńców, na przykład Rusów w 860 roku, interpretowano jako boską karę za jego grzechy17, a po zajęciu Konstantynopola przez krzyżowców w 1204 roku wielu wierzyło, że było to ostrzeżenie od Boga, aby Bizantyjczycy naprawili swoje błędy, nim ostatecznie okaże im swój gniew.
Po roku 1204 nie można już było z taką samą siłą uważać wiary i cesarstwa za nierozerwalne, a mimo to wschodni, ortodoksyjni cesarze nadal trwali i po przejęciu kontroli nad Konstantynopolem w 1261 roku Michał VIII Paleolog (1258-1282) ogłosił się nowym Konstantynem: już samo odbicie przez niego Miasta brano za znak Bożej przychylności wobec niego i boskiej łaski dla jego ludu. Apokaliptyczne pisma i porzekadła (niektóre wywodzące się od Pseudo-Metodego) powszechnie krążyły wśród grecko- i słowiańskojęzycznych ortodoksów. Trudna sytuacja cesarzy w obliczu pochodu Turków osmańskich, trwającego od połowy XIV wieku, upadek innych ortodoksyjnych społeczeństw i wreszcie, w 1453 roku, samego Konstantynopola na rzecz "Izmaelitów" uznawano za wypełnienie proroctw.
Taki rozwój wypadków można uzgodnić z obliczeniami, wedle których kres czasu ziemskiego nastąpi wraz z upływem VII tysiąclecia od stworzenia, czyli w 1492 roku18. Takich obliczeń często dokonywano na wysokich szczeblach hierarchii kościelnej, a patriarcha Genadiusz II Scholarcha (1454-1456, 1463, 1464-1465) przepowiadał dzień Sądu Ostatecznego na 1 września 1492 roku. Zakładał więc, że - skoro nie ma już cesarstwa - zajęcie Konstantynopola przez niewiernych jest jedynie tymczasowe. W międzyczasie, u swych podstaw, ortodoksyjna wiara chrześcijańska była nieodłącznym elementem rzymskiej tożsamości. Nawet obecnie wieśniacy z północno-wschodniej Turcji wyjaśniają, że "był to kraj rzymski; mówili tu po chrześcijańsku".
Bizancjum najlepiej postrzegać zatem jako amalgamat wspólnoty rytuałów religijnych i wiary w potęgę Boga, a także instytucji administracyjnych i działań obronnych, z których część doprowadzono do znacznej skuteczności19. Prawdziwi wyznawcy, bez względu na to, w jakim stopniu obejmowała ich materialna protekcja władzy cesarskiej, mogli liczyć na duchowe zbawienie, a może nawet na fizyczną ochronę dzięki modlitwom, regularnemu przyjmowaniu eucharystii i dostępowi do świętości. Podobnie jak chleb i wino przynoszące ludzkości ciało i krew Chrystusa, inne rytuały religijne, jak również wystrój i układ, w których były praktykowane, symbolizowały rzeczy wyższe, nieskończenie lepszą, harmonijną całość. Gotowość dostrzeżenia opatrznościowego projektu zwieńczonego kopułą wnętrza bizantyjskiego kościoła wyraził Maksym Wyznawca, a następnie patriarcha Germanos I (715-730) w swoim ważnym traktacie o liturgii. Sens teologiczny przypisywano nawet najskromniejszym wytworom architektury kościelnej i ich wewnętrznej organizacji: obrzędy w kościele odzwierciedlały obrzędy niebiańskie20.
Zbiorowa świadomość, która powstała dzięki rytuałom liturgicznym, była w stanie jednoczyć różne społeczności chrześcijan dopóty, dopóki księża mogli pełnić kościelną posługę. Zatem w pewnym sensie cesarski aparat rządowy był zbyteczny, gdyż wspólnoty ortodoksów mogły trwać nawet pod okupacją barbarzyńców. Tak właśnie było w wiekach XIII i XIV, gdy pod panowaniem Franków lub Italów ludzie w głębi serca wciąż "skłaniali się ku greckim sprawom". Te "greckie sprawy", w ramach których nie czyniono ostrego rozróżnienia między tym światem a tamtym, głęboko niepokoiły Marino Sanudo, komentatora weneckiego z XIV wiek. W podobnym duchu wybitny kapłan Neofitos ignorował łacińską okupację Cypru, a jak zauważyła Catia Galatariotou, jeśli analizuje się wyłącznie jego pisma, "łatwo można dojść do wniosku, że Cypr nigdy nie przestał być prowincją Bizancjum"21.
Bizantyjskie pisma apokaliptyczne niewiele mówią o próbach odzyskania władzy cesarskiej przed ostatecznym przebudzeniem z pijanego snu, ale poszczególni cesarze wykazywali się energią, niekiedy odbijając terytoria po wielu latach barbarzyńskiej okupacji. Nadzieje cesarzy na akceptację i współpracę ze strony ortodoksów pozostających pod panowaniem obcych władców bywały płonne, jak w przypadku Manuela I Komnena. Jednak po łacińskiej okupacji Konstantynopola i pojawieniu się konkurencyjnych ortodoksyjnych cesarzy, szeroko rozproszona ludność nadal chętnie przyjmowała ideę przynależenia do pierwotnego chrześcijańskiego Imperium Rzymskiego. Nawet świetnie zorganizowana, kompromisowa pod względem kulturowym władza rodu Villehardouin na Peloponezie nie zdołała przezwyciężyć tego magnetyzmu, zaś Marino Sanudo wyrażał swoje obawy w czasie, gdy dynastia Paleologów zdobywała władzę na półwyspie. Obcy mogli zadomowić się w "Mieście pod opieką Boga", tylko dysponując potężną siłą militarną, silnymi więzami religijnymi i pomocą wielu podobnie myślących ludzi. Ta koniunktura nie wyłoniła się szybko czy nieuchronnie: sugeruje to choćby delikatność i niepewność poczynań Mehmeda II (1444-1446, 1451-1481) nawet po zajęciu przez niego Konstantynopola w 1453 roku.
Nie oznacza to, jakoby reprezentowany przez Imperium Bizantyjskie amalgamat wiary, idei cesarstwa i aparatu państwowego stanowił bezwarunkową zaletę, albo że mógł trwać bez końca. Więzi uległy rozerwaniu, gdy ustępstwa na rzecz rzymskiego papiestwa, na które zmuszeni byli pójść przyciśnięci do muru cesarze, spotkała się z potępieniem mnichów z Athos oraz części wysoko postawionych duchownych i dostojników. Gdy na soborze florenckim w 1439 roku Jan VIII Paleolog (1425-1448) zawiązał pewnego rodzaju unię z Rzymem, nieprzejednani przeciwnicy podporządkowania Kościołowi łacińskiemu oskarżyli go o zdradę ortodoksji. Niewykluczone, że inne, niecesarskie struktury społeczno-polityczne lepiej służyłyby ziemskim potrzebom greckojęzycznych ortodoksów z XIII i XIV wieku, umożliwiając rozwój ich kwitnących ośrodków miejskich, przedsięwzięć handlowych i literatury22. Jednak elastyczność, a nawet ekspansywność ładu ortodoksji rzymskiej w trakcie przeciągającego się procesu jego rozpadu pozwala po części wyjaśnić, dlaczego cesarstwo istniało tak długo.
Spojrzenie na zewnątrz - cesarze, cudzoziemcy i ortodoksyjna rzymska tożsamość
Relacje Bizancjum z chrześcijańskim Zachodem są przedmiotem następnych rozdziałów, w których śledzimy kontakty i wymianę polityczną, wojskową i kościelną. Nie jest to koniecznie równoznaczne z uproszczeniem zagadnień na potrzeby naszej opowieści. Opisanie w równej mierze związków Bizancjum ze wszystkimi otaczającymi je ludami i obszarami nie byłoby wykonalne, zważywszy na szybko zmieniające się migracje, a w wielu wypadkach także niedostatek materiałów źródłowych dotyczących stosunków z cesarstwem. Jedyną instytucją, której relacje z Bizancjum da się w pełni prześledzić w ciągu tysiąca lat, jest papiestwo, reprezentujące alternatywny ład powszechny. Nie dokonujemy szczegółowej analizy i opisu tych związków, jednakże relacje między Bizancjum a papiestwem stanowią punkt odniesienia dla stosunków cesarstwa z chrześcijańskim Zachodem. Ich dzieje dają rozległą perspektywę w kwestii trwałości cesarstwa bizantyjskiego, a może nawet klucz do jej wyjaśnienia. Raz po raz pokazują również, jaki wpływ "Stary Rzym" i jego zwolennicy mieli na wewnętrzne sprawy cesarstwa.
Od VI wieku, kiedy armie Justyniana Wielkiego przywróciły większą część Italii pod jego panowanie, przez wiek XI, gdy cesarze wciąż wykorzystywali militarne i handlowe zasoby Zachodu na swoich własnych warunkach, aż po wiek XIII i XIV, kiedy to często, choć nie zawsze, przewagę miał Zachód, między Bizancjum a Zachodem dochodziło do dramatycznych spięć w sferze władzy i bogactwa. U schyłku istnienia Cesarstwo Bizantyjskie było pod wieloma względami ekonomiczną kolonią Zachodu. Genueńczycy i Wenecjanie kontrolowali wyspy i inne istotne strategiczne punkty na Morzu Egejskim, wspierani przez potężną flotę i wymieniający wyprodukowane dobra na produkty podstawowe. Zachodnie armie miały taką renomę, że Manuel II Paleolog (1391-1425) spędził wiele lat na Zachodzie w nadziei na otrzymanie pomocy militarnej23. Jednakże do tego czasu, po dziesiątkach lat dominacji Franków w XIII wieku, duża część Peloponezu wróciła pod panowanie cesarstwa, zaś - wbrew oczekiwaniom Turków - takie gorące punkty jak Saloniki wciąż sprzymierzały się z cesarzem urzędującym w Konstantynopolu, do czego zachęcali zresztą przywódcy ich Kościołów.
Śledząc te zmiany w sferze władzy, dostrzega się ledwie zarys tej cichej większości ortodoksyjnych greckojęzycznych mieszkańców wsi, którzy swoimi zwyczajami i przekonaniami przeciwstawiali się maksymalnemu wykorzystaniu zasobów przez okupantów i konsolidacji ich władzy. Na swój sposób niewzruszalność "greckich spraw" w obliczu aktywności łacińskich gubernatorów wojskowych i księży stanowi dobrą wskazówkę co do przyczyn odporności Cesarstwa Bizantyjskiego. Nie należy jednak zapominać, że mieszkańcy wsi stali także na przeszkodzie cesarzom z dynastii Paleologów, którzy chcieli wejść w unię z Rzymem.
Poświęcamy szczególną uwagę stosunkom cesarzy z ludźmi nienależącymi do ich imperium, których z tego lub innego powodu nie uważano za "Rzymian" w pełnym tego słowa znaczeniu. Tym samym można by nam zarzucić nadmierne skupienie się na "stosunkach zagranicznych Bizancjum, i pomijanie jego wewnętrznej historii"24. Zarzut ten skierowano przeciwko opublikowanym niegdyś woluminom New Cambridge medieval history, ale dotyczy też niniejszej książki, ponieważ ponad połowa jej rozdziałów pochodzi, z modyfikacjami, z tej właśnie serii; przejęliśmy z niej też zakres wieków średnich25. Co więcej, podobnie jak w New Cambridge medieval history, chcemy skupić się na wzajemnych zależnościach między rozwojem społeczno-ekonomicznym, biegiem wydarzeń i zmiennością zwycięskich reżimów politycznych. Jak zauważyliśmy, do Bizancjum prowadzi wiele dróg, ale to właśnie ślady pozostawione przez kontakty z obcokrajowcami są liczne i całkiem dobrze udokumentowane. Mają one duże znaczenie dla jednej niezaprzeczalnej, charakterystycznej cechy Bizancjum, to jest dla jego trwałości, a także dla naszego wyjściowego pytania: jak cesarstwo mogło istnieć tak długo jako byt polityczny i jako idea? Cesarstwo stale ścierało się z obcymi armiami, a więc skonstruowanie wyważonego ujęcia wymaga częstego sięgania do niebizantyjskich źródeł. W związku z tym skupienie uwagi na innych społeczeństwach jest nie tylko zrozumiałe, ale i wskazane, szczególnie dlatego, że ludy wahające się między decyzją połączenia się z Bizancjum lub odłączenia się od niego często dostarczają bezcennych informacji o wewnętrznych sprawach cesarstwa. Przemawiają za tym cztery względy.
Mapa 1. Geografia fizyczna świata bizantyjskiego
Po pierwsze, fakt geopolityczny, który nie traci na znaczeniu pomimo swojej oczywistości: Konstantynopol leży na skrzyżowaniu wielu szlaków lądowych i morskich. Konstantyn I Wielki wybrał Konstantynopol, bo zbiegały się tam główne drogi wojskowe, a także dlatego, że dostępność miasta od strony morza ułatwiłaby zaopatrywanie rosnącej liczby ludności, jaką przewidywał w swojej nowej rezydencji. Przez niemal 300 lat z Egiptu regularnie dostarczano darmowe zboże. Jednak założenie, że cesarz miał olbrzymią przewagę nad wszystkimi przybyszami, zostało podważone w czasach Justyniana. Kiedy Bizancjum stało się swego rodzaju empire sans fronti?res, ta sama dostępność Konstantynopola i stref przyległych narażała obywateli na nagłe ataki z zewnątrz. Nawet okresy pokoju często były brutalnie przerywane napaściami "barbarzyńców", jak wtedy, gdy około 1025 roku u bram Miasta pojawiło się 800 Rusów czy Skandynawów, którzy nie chcieli złożyć broni i trzeba było podjąć walkę z ich okrętami26. Szybkość, z jaką Sulejman Ibn Kutlumusz (1081-1086) i jego Turkmeni przesuwali się na północny zachód wojskowym szlakiem w kierunku Bosforu w 1075 roku, również wskazuje na wady i zalety dróg odziedziczonych po starożytnym Rzymie. Z upływem VII i VIII wieku najazdy Arabów nie były już tak częste, ale zawsze istniało zagrożenie ze strony potencjalnie potężnych wrogów na dwóch lub więcej frontach jednocześnie27. To, co działo się u obcokrajowców, było zatem przedmiotem największego zainteresowania mężów stanu cesarstwa. Zachowując nieustannie czujność względem barbarzyńców, mogli liczyć na lojalność i dyscyplinę mieszkańców Miasta.
W rezultacie stolica nieustannie znajdowała się na linii frontu, a stąd bierze się drugi aspekt relacji cesarstwa z obcokrajowcami: prawie każde pokolenie obywateli Konstantynopola stawało w obliczu wielkich najazdów lub przynajmniej zagrożeń ze strony "barbarzyńców"28. Żyźniejsze tereny prowincji zwykle zagrożone były najazdami muzułmanów lub sąsiadujących Słowian. Obszary, które nie miały takich problemów, jak położony w głębi cesarstwa bezpieczny teren wokół Morza Marmara lub północno-wschodni Peloponez, miały dla niego dużą wartość ekonomiczną i podatkową, umożliwiając mu przetrwanie. W istocie, począwszy od VII wieku, właśnie fragmentacja terytoriów Bizancjum utrudniała najeźdźcom jednoczesne uderzanie we wszystkie ważne rejony. Dysponując niewielkim choćby potencjałem morskim, władza mogła wykorzystywać zasoby z tych żyznych terenów i utrzymywać swojego rodzaju infrastrukturę administracyjną i wojsko. Dochody zależne od produkcji rolnej, nieszczelne granice i skrupulatne (a więc i powolne) metody obliczania i zbierania podatków w porozumieniu z miejscową ludnością nie były ze sobą zupełnie niespójne. Jednak w takich okolicznościach władza rzadko mogła sobie pozwolić na utrzymanie bardzo dużych, zawodowych armii, a bardziej przekonujące szacunki wskazują, że faktyczne siły wojskowe miały skromniejsze rozmiary29.
W ten sposób dochodzimy do trzeciego aspektu gotowości cesarzy do zwracania się do obcych władców i zainteresowania kontaktami z nimi. Chodzi mianowicie o potencjał militarny żołnierzy z innych ludów, indywidualnie służących w siłach cesarskich, albo tworzących kompanie wspierające armię lub samodzielne zastępy atakujące wrogów Bizancjum na własnej ziemi. Wyposażenie i utrzymanie dużych armii polowych, do których rekrutowano "Rzymian", było bardzo kosztowne. Armie te stale stanowiły też pokusę dla ambitnych generałów. Wojskowe zamachy stanu - potencjalne i zrealizowane - były częścią cesarskiego dziedzictwa starożytnego Rzymu, natomiast za odmiennym traktowaniem przez Justyniana (jakkolwiek godnych zaufania) generałów: Narsesa, który jako eunuch został wydalony z dworu, i Belizariusza, krył się dwuznaczny charakter ich słynnych zwycięstw. W kilkusetletniej konfrontacji cesarzy bizantyjskich z ich muzułmańskimi odpowiednikami, ci pierwsi zawsze zachowywali czujność wobec swoich strateg?i. Gubernatorzy prowincji mieli znaczną władzę, lecz nie dysponowali ani dochodami, ani siłą wojskową wystarczającą do łatwego przejęcia tronu.
Cesarze sami dysponowali ograniczonymi zasobami wojskowymi, mieli zatem dobry powód do interesowania się elitami i strukturami władzy innymi niż ich własna. Nie chodziło tylko o korzyść, zastępowanie chrześcijańskich Rzymian zaprawionymi w boju, krzepkimi "barbarzyńcami", ani nawet o to, że obcokrajowcy na ogół rzadziej próbują przejąć tron. Dyplomacja polegała na negocjowaniu układów z zewnętrznymi lub podporządkowanymi siłami i innymi społecznościami, które niezupełnie lub w ogóle nie były rzymskie. Była to aktywność, którą cesarz mógł kierować ze swojego pałacu, polegając na dworskich doradcach i starannie dobranych przedstawicielach, to znaczy basilikoi, którzy często pełnili funkcję jego emisariuszy do innych możnowładców lub notabli. W ten sposób cesarz mógł szybko mobilizować uzbrojone oddziały, a nawet całe armie. Służyły one jego celom, lecz wymagały jedynie minimalnego zaangażowania cesarskiego aparatu administracyjnego, zaś wynagrodzenie - przynajmniej częściowo - zależało od rezultatów. Tak więc styl "płaskiego zarządzania", jaki widać w centralnej administracji okresu średniobizantyjskiego, wyjątkowo dobrze służył relacjom cesarza z obcokrajowcami.
W tym szczególnym związku cesarza z barbarzyńcami kryje się czwarty powód, dla którego tak dużo uwagi poświęcamy nierzymskim ludom zza murów Miasta. To właśnie na polu dyplomacji władzy bizantyjskiej można przypisać autorstwo tekstu, który nie ma znanego precedensu w epoce starożytnego Rzymu. Tytuł De administrando imperio (O rządzeniu imperium), nadany przez siedemnastowiecznego uczonego podręcznikowi Konstantyna VII, napisanemu dla jego syna Romanusa II (959-963), krytykowano jako niewłaściwie dobrany, ponieważ sprawy wewnętrzne opisane są w nim jedynie powierzchownie, natomiast znacznie więcej miejsca poświęcono "narodom" (ethn?), to jest obcokrajowcom nieznajdującym się pod bezpośrednim panowaniem cesarza. Bardzo osobisty charakter tego tekstu nie przekreśla jego reprezentatywności: ustalone przez Konstantyna priorytety wskazują, gdzie urzędujący w pałacu cesarze widzieli źródło swojej siły. Retoryka Konstantyna w przedmowie do tego dzieła odzwierciedla sposób, w jaki zwykłe rozważania na temat opłacalności można podnieść do rangi afirmacji władzy cesarskiej i to z biblijnym wydźwiękiem: Bóg wyniósł Romanusa "jak złoty pomnik na wyżyny", "aby narody mogły przynosić [mu] swoje dary" i padać przed nim na kolana (Ps 17:34, 71:10, 32:14)30. Dzięki nieustannemu przyjmowaniu poselstw od innych możnowładców cesarz mógł majestatycznie demonstrować swoją władzę i sygnalizować hegemonię zarówno nad własnymi podwładnymi, jak i nad obcokrajowcami. W podobny sposób, choć mniej ceremonialnie, kontaktował się bezpośrednio z poszczególnymi osobistościami zagranicznymi.
Logoteta dromu był pierwszym urzędnikiem, który każdego ranka miał audiencję u cesarza w Chrysotriklinosie, zaś wieczorami odbywał następną sesję. Do obowiązków logotety należały przede wszystkim sprawy zagraniczne i kwestie z nimi związane, a jednym z powodów jego osobistych wizyt u cesarza był prawdopodobnie stały przepływ obcokrajowców przez cesarską salę tronową. Z Księgi ceremonii dowiadujemy się, że wizyty "kilku obcokrajowców" przebiegały rutynowo31 i niekoniecznie musieli być to posłowie reprezentujący innych możnowładców. Takie spotkania twarzą w twarz umożliwiały cesarzowi tworzenie osobistych więzi z wieloma rozmaitymi notablami, mogły dotyczyć nadania jakiegoś dworskiego tytułu, lecz nie musiały mieć oprawy instytucjonalnej. Dzięki "dyplomacji gościnności" cesarz poznawał między innymi ludzi, którzy mogli zająć wysoką pozycję w swojej własnej społeczności. Poza tym zawsze istniała możliwość, że składający wizytę ethnikos zechce zostać w Konstantynopolu, stając się cesarskim doulosem, a ostatecznie nawet Rzymianinem. Młodzi barbarzyńcy ze stepów lub z drugiego końca Europy chętnie odbywali służbę na cesarskim dworze32. Ormiańskie rodziny książęce i szlacheckie cieszyły się szczególnym zainteresowaniem łowców talentów z Konstantynopola, zaś niżej urodzeni mogli awansować w służbie cesarza ze względu na zasługi (początkowo na ogół wojskowe). Przykładami takiej rekrutacji są rodziny Kurkuazów i Lekapenów. Przykłady ormiańskich książąt i - co bardziej uderzające - notabli średniej rangi, którzy otrzymali tytuły dworskie, przebywając w swojej ojczyźnie, zostaną omówione w kolejnych rozdziałach33.
Ziemie ormiańskie i ich różnorodne związki z Bizancjum były w pewnym stopniu przypadkiem szczególnym, ale podobne procesy rozpoczynały się na większości terenów graniczących z cesarstwem, innych niż środkowa i południowo-wschodnia Anatolia w czasach dżihadu. Wytyczały one drogę dla kontaktów władzy cesarskiej z odrębnymi społeczeństwami i kulturami. We wczesnym okresie wieków średnich gubernatorzy wojskowi wspomagali oficjalnych przedstawicieli w kontaktach ze słowiańskojęzycznymi i innymi nierzymskimi notablami na peryferiach Salonik, Dyrrachium i innych twierdz i bastionów na wybrzeżu bałkańskim i Peloponezie, natomiast wodzów takich grup słowiańskich jak Belegezitajowie nazywano archontes i pozwalano im pełnić różne obowiązki, a także nadawano tytuły. W ten sposób, w połączeniu z organizacją kościelną, enklawy cesarstwa stopniowo poszerzały swój zasięg tam, gdzie nałożone były podatki lub wymagano służby w imię cesarstwa34. W zachodniej części bizantyjskiego "archipelagu" swoją rolę stale odgrywało coś, co można określić "wewnętrzną dyplomacją", funkcjonującą dość podobnie do spotkań na wyższym szczeblu między cesarzem a możnowładcami i notablami w Chrysotriklinosie lub Magnaurze w Konstantynopolu.
Tak więc różnorakie spotkania i negocjacje między cesarzem i jego wyższymi urzędnikami a obcokrajowcami - czy to spotkania nieoficjalne, więzi zacieśniane uroczystym nadaniem tytułu dworskiego, czy też przyznawanie stanowisk w administracji - były połączeniami bizantyjskiej władzy. Ten proces nawiązywania kontaktów z konieczności nigdy nie miał końca, następował w wielu różnych punktach i na licznych płaszczyznach społecznych władzy cesarskiej, nie tylko w stolicy. Jest to jeden z powodów, dla których kwestia rzymskiej tożsamości jest tak złożona. Wysoki rangą dowódca armii, Filaretos Brachamios, stworzył strukturę władzy o wyraźnie ormiańskich cechach - późniejszy ormiański kronikarz nazwał go nawet pierwszym z ormiańskich władców Cylicji35. Sto lat wcześniej synowie pewnego ormiańskiego kom?sa w cesarskich siłach zbrojnych, Kometopouloi, stanęli na czele bułgarskiego powstania przeciwko bizantyjskiej okupacji. Z porównania źródeł bizantyjskich z zachodnimi wynika, że niektórzy przedstawiciele władzy, intelektualistów, a nawet patriarchatu w XI i XII wieku mieli bliskie kontakty z Italią - o ile sami stamtąd nie pochodzili36.
To właśnie dzięki omówieniu innych elit, z którymi dwór cesarski miał tak wiele do czynienia, można mieć nadzieję na zrozumienie funkcjonowania Cesarstwa Bizantyjskiego. Jeżeli wydaje się, że "zagranicznym kontaktom" poświęciliśmy zbyt wiele uwagi, to należy zauważyć, że taka jest cena zainteresowania ludzkimi, niezbyt zinstytucjonalizowanymi organami cesarstwa. Bizancjum funkcjonowało między innymi dzięki kompromisom ze strony cudzoziemców, jak i rodzimej władzy. Ta była w praktyce skłonna do ustępstw. Na przykład Rusowie handlujący w Konstantynopolu w X wieku mogli rozstrzygać spory z Bizantyjczykami częściowo wedle własnych zwyczajów37, zaś książęta ormiańscy, którym przydzielono terytoria we wschodniej Armenii, władali dużymi społecznościami Ormian, które zachowały swoją kulturę i organizację kościelną38. Na każdym etapie spotkań poszczególni obcokrajowcy mogli wybrać całkowicie rzymski styl życia i religijną ortodoksję. Stąd brała się potrzeba utrzymania jasności i czystości ortodoksji, a także ochrony przed błędami. To nie przypadek, że listy "błędów łacinników" (to jest zachodnich chrześcijan) trafiły do obiegu właśnie wtedy, gdy ludzie Zachodu częściej pojawiali się w większych bizantyjskich miastach i na szlakach, jak również gdy kształtowały się kontakty społeczne39.
Bizantyjscy władcy byli tak nieustępliwi co do pewnych prerogatyw właśnie z powodu ciągłej akomodacji zewnętrznych grup i osób znajdujących się na różnym stopniu asymilacji oraz elastyczności kontaktów z nimi, zagranicznymi kupcami, elitami i możnowładcami. O ile tylko zachowano charakterystyczne cechy jedynej prawowitej hegemonii, to w zależności od okoliczności można było pójść na każde ustępstwo - sądownicze, terytorialne czy grzecznościowe. Najważniejszym z tych "znaków firmowych" była nazwa "rzymski" wraz ze wszystkimi jej konotacjami wyższości kulturowej i moralnej, starożytności, prawowitej władzy i - od czasów Konstantyna Wielkiego - jawnie chrześcijańskiego przeznaczenia. To nie przypadek, że Bizantyjczycy natychmiast przeciwstawiali się tym obcym władcom i ich emisariuszom (zwykle zachodnim), którzy podważali ich monopol na rzymskość, nazywając basileusa "Grekiem" czy też usiłowali określić własną władzę jako rzymską. Z tych samych względów starano się zachowywać jednolite protokoły, terminologię, a nawet (przez całe stulecia) formy dla oficjalnych kontaktów basileusa z innymi władcami. Jak zauważył Anthony Bryer, Jan VIII wciąż stylizował się na "cesarza i samowładcę Rzymian" i podpisywał się purpurowym atramentem na soborze florenckim w 1439 roku40.
Ceremoniał dworski i w zasadzie całą atmosferę "świętego pałacu" w Konstantynopolu, jego hierarchię ważności, tytuły, szaty liturgiczne i inne uroczyste stroje, także przedstawiano jako typowo "rzymskie". Treść rozdziałów niniejszej książki wskazuje, że styl dworu mógł zmieniać się, gdy nowi cesarze chcieli zdystansować się od swych bezpośrednich poprzedników. Z czasem zmianie ulegały też pewne symbole władzy. Mimo to nawet cesarze, którzy w celu uzasadnienia swojego reżimu głosili wolę "odnowy", często określali się mianem "nowego Konstantyna", nawiązując do tego pierwszego41. Świadomie wykorzystywano luksusowe łaźnie, sposoby starożytnego biesiadowania, budowle i inne monumenty, zaś z okazji większych uroczystości państwowych urządzano wyścigi rydwanów i widowiska ewidentnie powiązane z antycznymi tradycjami42. Większość takich praktyk kontynuowano do XII wieku. W niektórych uczestniczyła pokaźna liczba obywateli Konstantynopola i przedstawicieli elity43. Zabawy i wyścigi od czasu do czasu, lecz regularnie, urządzane w Hipodromie symbolizowały "małżeństwo" cesarza z Miastem, jak również inne jego atrybuty, na przykład wieczne zwycięstwo. Nawet na bankiety w pałacu przybywały setki zaproszonych gości, zaś celem oficjalnych hierarchii ważności było utrzymanie "właściwej formuły" i ładu (taxis), co miało przeciwdziałać nieustannemu ryzyku chaosu i utraty kontroli nad cesarstwem44. Panowało też poczucie, że dwór cesarski jest skarbnicą, wylęgarnią i bastionem prawdziwej rzymskości, miejscem, gdzie "urodzeni w purpurze" po raz pierwszy oglądają światło dzienne45.
Przekonanie, że wychowanie w pałacu zapewniało przymioty moralne oraz prawowitość, elokwentnie wyrażał główny (i nie bezstronny) jego beneficjent - Konstantyn VII Porfirogeneta. Oczerniając swojego byłego współcesarza, Romanusa I Lekapenosa (920-944), jako "prostaka i analfabetę", stwierdził, że tylko "wychowanym w pałacu" wpajano "rzymskie zwyczaje już od samego początku", tak jakby dwór był tyglem rzymskości46. Konstantyn cenił też klasyczną, attycką grekę, choć był świadomy, że sam nie posługiwał się nią bezbłędnie w piśmie47. Attycka greka była dialektem, w którym na dworze cesarskim wygłaszano mowy i inne oficjalne oświadczenia przy różnych okazjach, a także sporządzano oficjalne opisy czynów cesarzy. Dwór bizantyjski, z jego troską o "właściwą formułę" i ciągłość, ortodoksję religijną i poprawność językową, może więc przypominać "mandaryńską" kulturę polityczną. Dzieła literackie wywodzące się z tych kręgów to jedne z najpoczytniejszych źródeł ogólnej historii cesarstwa.
Takie priorytety i hasła rozpoznawcze najlepiej rozpatrywać jednak w kontekście wizyt barbarzyńców na dworze cesarskim, doraźnych, stale zawieranych układów z użytecznymi możnowładcami oraz tytułów nadawanych obcokrajowcom wykazującym co najwyżej powierzchowną znajomość greki. Rodziny składające się z imigrantów pierwszego, drugiego czy trzeciego pokolenia stanowiły najprawdopodobniej jedną czwartą elity rządzącej48. Uderzająca jest też liczba obcoplemieńców, którym udało się zasiąść na tronie, lub byli tego bliscy. Przez swoje nieokrzesanie Romanus I Lekapenos stanowił dla Konstantyna VII Porfirogenety łatwy obiekt drwin, gdyż miał całkiem niedawnych ormiańskich przodków. Ale sam Porfirogeneta był wnukiem nisko urodzonego oportunisty, możliwe iż słowiańskiego pochodzenia. Wedle tendencyjnego rodowodu przypisywanego Bazylemu w Żywocie Bazylego, napisanym pod auspicjami Konstantyna, Bazyli "Macedończyk" był jakoby potomkiem ormiańskich królów49. Bazyli I, kiedy już został jedynowładcą, wykazywał ortodoksyjną pobożność, kazał także inscenizować triumfy, afiszując się z umiejętnościami dowódczymi50. Podjął też spektakularną inicjatywę odbudowy kościołów w Konstantynopolu i jego okolicach oraz odnowienia Wielkiego Pałacu, w którym odbywały się cesarskie ceremonie51. Środki zastosowane przez Bazylego miały usprawiedliwić dokonany przez niego zamach stanu, ale wskazują również, jak pewne fundamentalne wartości, takie jak doktrynalna ortodoksja i troska o pałacowy ceremoniał, były przyswajane przez bardzo ambitnych, uzdolnionych obcokrajowców. Bazyli niezwykle sprawnie modyfikował ustalone formuły i konwencje, i manipulował nimi, co ułatwiło mu rządzenie, dodało uroku, a może nawet umożliwiło wspięcie się na sam szczyt. Wzorzec jego kariery odtwarzany był jednak mniej spektakularnie - i dzięki prostszym zaletom, takim jak talent wojskowy - przez wiele osób, które chciały jedynie awansować w hierarchii elity lub wprowadzić tam swoich potomków. Jeśli nawet nie pochodzili z rodziny rządzącej, to wielu z nich należało do elit spoza - zewnętrznych lub wewnętrznych - granic Bizancjum52. Jedna z pierwszych patronek Bazylego, wdowa Danelis, należała, jak się zdaje, do rodziny rządzącej w Sklawinii na Peloponezie. Po dojściu do władzy Bazyli okazał jej swą wdzięczność, nadając tytuł dworski jej synowi i wydając przyjęcie w Magnaurze stosowne dla "kogoś majętnego i dostojnego, kto stoi na czele ethnos"53.
Troska o "formułę" i ogólne przywiązanie do bizantyjskiego ceremoniału cesarskiego stanowiły niewątpliwie przeszkodę dla swobodnej infiltracji obcokrajowców z innych kultur. Liczna obecność obcokrajowców w środowisku cesarskim związana była z "polityką gościnności". Stale obawiano się, że może ona doprowadzić do rozmycia "rzymskich zwyczajów", które były nierozdzielne z bizantyjskimi roszczeniami do hegemonii. Takim obawom rzadko poświęcano wiele miejsca w zachowanych źródłach pisanych. Jednak znacznie przyczyniają się one do wyjaśnienia ograniczeń źródeł historycznych pochodzących z elitarnych kręgów Bizancjum, preferencji dla klasycyzującego stylu prozy oraz skłonności do przedstawiania wydarzeń w świetle tradycji antycznej lub biblijnej. Nacisk na taxis, kładziony w bardziej praktycznych pracach pisanych w kręgach pałacowych, był w istocie oznaką oddziaływań idących w przeciwnym kierunku. Najważniejszym z czynników kierunkujących te naciski był stały napływ obcokrajowców do Konstantynopola (którzy często też go opuszczali), czy to pochodzących z "zewnętrznych terytoriów" poza murami Miasta54, czy też prawdziwych ethnikoi. Pod błyszczącą powierzchnią obrazu roztaczanego w dziełach powstających pod wpływem elity kryje się wir stałych interakcji między władzami cesarstwa a prominentnymi obcokrajowcami oraz innymi formami władzy. Temat tych interakcji, jak też możliwości i problemów, jakie stąd wynikały dla bizantyjskich władców, przewija się przez niniejszą książkę, ze względu na ich znaczenie dla wyjaśnienia fenomenu długotrwałości cesarstwa.
1 Hussey (red.) (1966-1967).
2 W niniejszym tomie wydania polskiego zamieszczono roz. 1-12 wydania angielskiego (przyp. red.).
3 Termin "Bizancjum" zaczęto stosować dopiero w XVI w., w celu odróżnienia średniowiecznego wschodniego państwa śródziemnomorskiego od starożytnego imperium "rzymskiego". Bizancjum to zlatynizowana forma nazwy miasta, które Konstantyn Wielki (306-337) wybrał na swoją rezydencję - Bizantion, przemianowanego później na jego cześć na Konstantynopol.
4 El-Cheikh (2004a), s. 103-111.
5 EI, VIII, "Saldjuks", s. 948-950 (C. E. Bosworth).
6 Parastaseis syntomoi chronikai, wyd. Preger, tłum. Cameron i Herrin; Dagron (1984b).
7 McCormick (1990), s. 3, 21-31, 205-208; Morris (2003), s. 235-254.
8 Działanie ognia greckiego również jest słabo udokumentowane: por. niżej; Haldon i Byrne (1977); Haldon (2006a); Pryor i Jeffreys (2006), s. 607-631.
9 Crow i in. (2001); Crow i Bayliss (2005); Angelov, D. G. (2004), s. 520; por. niżej.
10 Fenster (1968), s. 97-98, 104 i przyp. 2.
11 DC, I.79 (70), wyd. Reiske, I, s. 340-349; wyd. i tłum. franc. Vogt, II, s. 143-150; Dagron (2000), s. 60-71.
12 [Euzebiusz z Cezarei], Life of Constantine, II.3-5, II.44-61, IV.74-75, wyd. Winkelmann, s. 48-50, 66-72, 150-151; tłum. Cameron i Hall, s. 95-97, 110-115, 182; Dvornik (1966), II, s. 614-622; Brock (1994), s. 70.
13 Autor syryjski z VII w., który pisał pod imieniem żyjącego w IV w. biskupa Patary.
14 [Pseudo-Metody], Apocalypse, [13], 11, wyd. Aerts i Kortekaas, I, s. 174; por. niżej. Por. też Psalmy 78:65.
15 [Pseudo-Metody], ..., 9-10, ..., s. 172 (tekst); II, s. 49 (kom.). Już w 654 r. ogromna arabska flota mogła wedrzeć się daleko w kierunku Konstantynopola, nim uległa zniszczeniu przez sztorm: O'Sullivan (2004). Por. niżej, przyp. 17; Magdalino (2005), s. 42.
16 Alexander (1962), s. 341-355.
17 [Focjusz] Homilies, wyd. Laourdas, s. 29-52; tłum. Mango, s. 82-110.
18 Nicol (1979); Magdalino (1993b), s. 27-28; Polyviannyi (2000), s. 207-208, 218-223.
19 Na temat "politycznej ortodoksji" pośród Bizantyjczyków oraz wzorcu doktrynalnym i rytualnym ortodoksji, por. Beck (1978), s. 87-108.
20 Germanos I, Historia ecclesiastica, wyd. i tłum. Meyendorf; Taft (1984), s. 111-126; por. niżej. Na temat (niekiedy odmiennych) interpretacji przekonań Maksyma i Germanosa por. Mathews (1971), s. 113-115, 121-122, 140-144, 150, 159-160. Por. też Déroche (2002), s. 177-180. Na temat dalszego rozwoju wypadków por. [Szewczenko N. P.] (2006).
21 Galatariotou (1991), s. 218.
22 Por. niżej. Lawina późnobizantyjskich pism poświęconych ekonomii politycznej sygnalizuje zainteresowanie innymi systemami, jak również wzmocnieniem ładu imperialnego: Angelov D.G. (2007); Gaul (2011).
23 Por. niżej; Barker (1969), s. 171-199; Nicol (1974); Mergiali-Sahas (2001b), s. 56-57.
24 Treadgold (2003), s. 1002-1003.
25 Roz. 1, 3 i 4 opublikowano w zasadniczo podobnej formie w: NCMH, I, roz. 10 i 11; NCMH, II, roz. 13, 14 i 15; NCMH, III, roz. 16 i 17; NCMH, IV, roz. 20a, 20b i 21; NCMH, V, roz. 22 i 23; NCMH, VI, roz. 24; NCMH, VII; i roz. 2a, 2b i 2c, w: CAH, XIV.
26 Skyl., wyd. Thurn, s. 367-368; tłum. franc. Flusin i Cheynet, s. 305; tłum. Wortley, s. 347.
27 Haldon (1999a), s. 37-38.
28 Beck (1965), s. 13; por. niżej.
29 Haldon (1999a), s. 99-106; por. niżej.
30 DAI, przedmowa; Shepard (1997), s. 90-94.
31 DC, II.1, wyd. Reiske, s. 520-522. Pewien wysoko postawiony urzędnik (ho epi t?n barbar?n) odpowiadał za barbarzyńców w cesarstwie, zwłaszcza tych w samym Konstantynopolu: Seibt i Wassiliou, Byzantinischen Bleisiegel, II, s. 50-51.
32 Shepard (2006b).
33 Por. niżej; ODB, II, s. 1203-1204 (A. Kazhdan); Savvides (1990); Brousselle (1996).
34 Turlej (2001), s. 105-124; Seibt (2003a), s. 462; por. niżej.
35 Dédéyan (2003), I, s. 6-7, 69. Por. też Yarnley (1972).
36 Magdalino (2003); Magdalino (2007a).
37 Stein-Wilkeshuis (1991).
38 Dédéyan (1975); por. niżej.
39 Kolbaba (2000); Kolbaba (2001); Kolbaba (2006); por. niżej.
40 Na temat ciągłości i zmian w sferze formuł dyplomatycznych: Dölger (1938-1939); Dölger i Karayannopulos (1968), s. 89-107; Kresten (1992-1993); Kresten (1998); Kresten i Müller (red.), Die Auslandsschreiben der byzantinischen Kaiser; Schreiner (2005).
41 Magdalino (red.) (1994).
42 Mango (1981a), s. 352; Dagron (2000); Featherstone (2006).
43 Morris (2003), s. 241-242, 253.
44 [Filoteos], Kleterologion, wyd. i tłum. franc. Oikonomides, s. 82-83; McCormick (1985), s. 5; Kazhdan i McCormick (1997), s. 175-176; Oikonomides (1997a).
45 Próby utożsamienia "purpury" z narodzinami w Komnacie Porfirowej były jednak późniejsze od poglądu, że potomkowie panujących cesarzy już z natury wykazują szczególne cechy: Dagron (1994).
46 DAI, roz. 13, s. 72-73.
47 [Szewczenko I.] (1992a), s. 178-180.
48 Kazhdan i Ronchey (1999), s. 346-347.
49 [Żywot Bazylego], s. 212-213, 215-216; por. niżej.
50 McCormick (1990), s. 154-157, 212-213.
51 Ousterhout (1998), s. 115-119, 129.
52 Brouselle (1996), s. 47-50, 53-54; Garso?an (1998), s. 59-61, 66, 88.
53 [Żywot Bazylego], s. 217-218; [Szewczenko I.] (1992a), s. 192 oraz przyp. 68.
54 Magdalino (2000b), s. 149-152. Na temat wyobrażeń Jana Skylitzesa o rzeczywistych "ojczystych okręgach" "Rzymian" w okolicach Konstantynopola: Bonarek (2003).
Wprowadzenie - część 2
Periodyzacja i zawartość książki
Jonathan Shepard
Kiedy powstało lub upadło Bizancjum?
Bizancjum jest zjawiskiem trudno uchwytnym, skoro liczne jego składowe zmieniały się w czasie i przestrzeni. Niezmienna pozostawała fasada ładu imperialnego, a zwłaszcza doktryna religijna, posługiwanie się językiem greckim oraz samo Miasto, Konstantynopol. Wiele innych elementów ulegało jednak zmianie - od zwyczajów dworskich, metod administracyjnych i przedsięwzięć handlowych po formy sztuki wojennej czy posiadane terytoria. Charakterystyczne cechy Bizancjum biorą się właśnie ze współzależności tego, co stałe i tego, co zmienne; tego, co zbędne i tego, co niezbywalne. Dzięki temu trwało ono przez około tysiąc lat - dłużej istniało tylko państwo chińskie i japońskie.
Jednakże nawet chronologiczne ramy Cesarstwa Bizantyjskiego stanowią przedmiot sporów. W 1453 roku, gdy żołnierze sułtana Mehmeda II zajęli Bosfor i szykowali atak na Miasto, mogli postrzegać urzędującego w Konstantynopolu cesarza jako władcę bezsilnego i politycznie skończonego. Jednak nadal działały alternatywne lub stowarzyszone wladze imperialne i wydawało się, że cesarstwo Trapezuntu oraz despotat Morei mogłyby trwać bez końca, a nawet przeżywać rozkwit, gdyby tylko Osmanowie nie zdecydowali się położyć kresu również im, jednocześnie czyniąc swoimi lennikami inne silne bałkańskie państwa. Po roku 1453 ortodoksi nadal przywiązani byli do idei centralnego miejsca cesarstwa i Miasta w boskim planie. Z tego punktu widzenia rok 1492 - kiedy miał nastąpić prorokowany koniec świata po upadku cesarstwa - wydaje się równie dobrą datą kresu Bizancjum jak inne. Nieprzypadkowo też był to rok odkrycia Nowego Świata: pochodzący z Genui Krzysztof Kolumb płynął udoskonaloną wersją kogi, jaką kupcy żeglowali między genueńską wyspą Chios, Anglią i Flandrią, dopóki Turcy nie zaczęli wywierać presji na działalność handlową w Lewancie.
Naszą opowieść można by zacząć od nowego przymierza między Bogiem a ludzkością, jakie zawarł Konstantyn I Wielki (306-337), przyjmując religię chrześcijańską i osiadając w mieście Bizantion. Właśnie wtedy cesarz stał się postacią o uniwersalnym znaczeniu dla wpływowych duchownych chrześcijańskich, takich jak Euzebiusz. Niezłomne przekonania o przeznaczeniu imperium chrześcijańskiego i nadzieje na indywidualne odrodzenie duchowe zaczęły przenikać do wykształconych i majętnych klas rzymskich z terenów śródziemnomorskich oraz innych warstw społeczeństwa, gdyż dawały poczucie celu i pocieszenie w obliczu wojennej zawieruchy i okresowych zniszczeń. Innymi słowy, w pewnym sensie mieszanka chrześcijańskiej wiary i eschatologicznej nadziei, która cechowała średniowieczne Bizancjum, istniała już w IV wieku, kiedy Imperium Rzymskie obejmowało dużą część kontynentu europejskiego, miało znaczne wpływy w Afryce i Azji Zachodniej, a cesarze wciąż myśleli o podboju Persji. Rozpocząć opowieść od Konstantyna na tle postaci jego biskupów warto byłoby tym bardziej, że motywem spajającym tę książkę jest trwałość i odporność imperium chrześcijańskiego w obliczu rozmaitych zmiennych zdarzeń. Poza tym nawrócenie Konstantyna stanowi punkt wyjścia różnych innych autorytatywnych publikacji na temat Bizancjum, czy to skupiających się na wzlotach i upadkach państwa bizantyjskiego i jego klas rządzących1, poglądach bizantyjskich wiernych i odszczepieńców2, czy też zawierających analizę kultury, spraw społecznych i państwowych3.
Jednakże zarówno względy praktyczne, jak i teoretyczne odwiodły nas od rozpoczęcia narracji od IV wieku. Konstantyn przyjął chrześcijaństwo w 312 roku, lecz procesy, za sprawą których religia ta stała się nieodwołalnym, niezbędnym atrybutem rzymskości, były złożone i długotrwałe. W chwili śmierci Konstantyna w 337 roku i w następnych latach większa część ludności nie była chrześcijanami. Rozproszenie chrześcijaństwa można częściowo, ale tylko częściowo, prześledzić na podstawie nakazów wyższych rangą duchownych, edyktów cesarzy i czynów świętych. Decyzje poszczególnych osób, rodzin czy społeczności, aby przyjąć chrześcijańską wiarę i formy kultu, mogły być podejmowane z wielu różnych powodów, zwłaszcza nacisku społecznego. Procesy te rzadko są rzetelnie i szczegółowo omawiane w zachowanych źródłach, zaś ich autorzy są bardzo stronniczy4.
Osiągnięcia imperium chrześcijańskiego V wieku pod wieloma względami miały charakter szczytowy i jeszcze znacznie później były podziwiane i wykorzystywane przez chrześcijańskie władze na Zachodzie i Wschodzie. W dalszym ciągu dopracowywano "retorykę imperium", pod którą podwaliny położyli w IV wieku Euzebiusz z Cezarei, Temistios, Jan Chryzostom i inni5. Tętniąca życiem kultura dworska i ceremoniał skupiały się wokół postaci cesarza rezydującego w swoim "świętym pałacu", zaś majestat i dygnitarze jego dworu przywodziły na myśl dwór niebiański6. Monumenty tej architektury imperium przyjmowały zarówno formę materialną, jak i instytucjonalną, począwszy od murów Konstantynopola wybudowanych przez Teodozjusza II (402-450), a skończywszy na niemalże równie potężnym, ogłoszonym przez niego kodeksie prawnym, Codex Theodosianus. Kodeks ten stanowi kamień milowy cesarskich prób kodyfikacji prawa i władzy w całym przekroju społeczeństwa, z uwzględnieniem posiadłości Kościoła, jurysdykcji biskupów, praktyk religijnych i sposobu życia zwykłych obywateli. Cały Codex poświęcony jest zagadnieniom religijnym, w tym heretykom, Żydom i poganom7.
Te nowe środki budowy cesarstwa nie gwarantowały jednak pełnej konsolidacji władzy cesarskiej. Władze Kościoła często spierały się o różne sprawy doktrynalne, na przykład o związek boskich i ludzkich cech Chrystusa. Kontrowersje te co jakiś czas dochodziły do wrzenia, w związku z czym zwoływano zgromadzenia patriarchów i biskupów, które nadzorował cesarz i których efektem miało być osiągnięcie jednomyślności. Spośród tych "powszechnych" - ekumenicznych - soborów szczególnie ważny był sobór chalcedoński (451). Jego wynikiem była następująca formuła o Chrystusie: uznano, że ma On "dwie natury", jak również jest "jedną osobą i hipostazą". Była ona do przyjęcia dla papieża, gdyż w wielkim stopniu przypominała jego własne sformułowanie, a pełnomocnicy cesarza Marcjana naciskali na sobór, aby ją zaakceptował. Między samymi wschodnimi duchownymi oraz między ludźmi Wschodu a papiestwem nadal dochodziło jednak do zaciekłych sporów8. Podziały ponownie dadzą znać o sobie i zaostrzą się w następnym stuleciu.
Te osiągnięcia i kontrowersje mogłyby wejść w zakres niniejszej książki i można byłoby uznać, że "Imperium Bizantyjskie" istniało już w V wieku. Jednakże próba utożsamienia rozwoju i dobrobytu imperium z formalnym opracowaniem doktryny chrześcijańskiej przez sobory i rozprzestrzenieniem praktyk chrześcijańskich w codziennym życiu natrafia na trzy poważne trudności. Po pierwsze, jak już zauważyliśmy, chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się różnymi drogami i jego ewentualny wpływ na nastroje społeczne i wzorce zachowań w Mieście i kraju zmieniał się w zależności od społeczeństwa i regionu. Początki nowej religii w jej różnych odmianach są szeroko dyskutowane we współczesnej nauce anglojęzycznej i mogłoby się wydawać, że może posłużyć to za podstawę do badania ulegającego chrystianizacji cesarstwa w V i VI wieku jako całości. Badacze wskazują jednak również na potrzebę bliższego przyjrzenia się praktycznej stronie cesarstwa, instytucjom państwowym, takim jak prawo i jego egzekwowanie, państwowemu aparatowi kontroli dochodów i wydatków, a także systemowi monetarnemu9. Instytucje te funkcjonowały w V wieku na dużym obszarze wschodniego cesarstwa, zaś trwający pax romana opierał się na imponującej i świetnie skoordynowanej armii. Dopóki cesarstwo wykazywało oczywistą i nieodpartą przewagę w sferze siły militarnej i ogólnego dobrobytu, dopóty te materialne korzyści mówiły same za siebie. Chrześcijańscy księża i święci potępiali alternatywne kulty, obojętność, materializm i - w sprawach dyscyplinarnych i doktrynalnych - siebie nawzajem. Ocalało wiele ich spisanych wynurzeń, podobnie jak chrześcijańska oprawa, jaką mówcy i wysocy dostojnicy kościelni nadawali wtedy władzy cesarskiej. Chociaż władza wciąż zapewniała ogólny dobrobyt za pomocą swoich własnych, potężnych środków, w heterogenicznych i wieloreligijnych miastach i osadach wschodniej części regionu śródziemnomorskiego10 kult i praktyki chrześcijańskie miały dla mieszkańców liczne alternatywne konotacje. Uważano je na przykład za dodatek uzupełniający inne kulty, coś narzuconego, rodzinną lub wspólnotową tradycję praktyk i obowiązków kultowych, albo drogę umożliwiającą własny rozwój duchowy. Chrześcijańska kultura dworska i jej wspaniała otoczka nie zastępowały w praktyce władzy cesarskiej, lecz ją uzupełniały, upiększały i usprawniały. Wiarę i kult ceniono jako przynoszące zwycięstwa cesarzowi i zapewniające dominację cesarstwu, ale na ogół nie uznawano ich jeszcze za istotny element jego przetrwania: w V wieku cesarstwo nie było jeszcze strefą wiary11.
Po drugie, wiele odcieni chrześcijańskich przekonań, praktyk i organizacji rozwijało się własnym torem, dalece przekraczając granice cesarstwa. Ferment wywołany przez chrześcijaństwo na terenach Żyznego Półksiężyca i w innych częściach Orientu zarówno stwarzał cesarzowi problemy, jak i otwierał możliwości. Kiedy na początku IV wieku król Armenii, Tiridates IV, przyjął chrześcijaństwo, ormiańska organizacja kościelna i charakterystyczne ormiańskie pismo sprzyjały rozwojowi odrębnej tożsamości politycznej. Od czasu do czasu pojawiała się jednak perspektywa oddania Armenii - którą zawsze interesowano się pod względem strategicznym - pod rzymską hegemonię, o ile tylko ormiańscy duchowni zaakceptują doktrynę kościelną cesarstwa. Persja jest kolejnym przykładem tego, że chrześcijaństwo było dla Imperium Rzymskiego czymś w rodzaju obosiecznego miecza. Sasanidzi oferowali bezpieczne schronienie dysydentom, którzy stanowczo przeciwstawiali się Kościołowi państwowemu i (często) władzom cesarstwa. W VI wieku znaczną część ludności Persji stanowili nestorianie, natomiast w okupowanym przez Persów Nisibis znajdowała się szkoła dla dysydentów od oficjalnych przekonań cesarstwa. Nawrócenie się kolejnych Sasanidów z kręgów rządzących nie było jednak wykluczone, podobnie jak to, że ich główni przedstawiciele wybiorą ortodoksję chalcedońską.
W międzyczasie, aczkolwiek w mniej spektakularny sposób, chrześcijaństwo przyjęły rodziny rządzące i lokalne społeczności na Półwyspie Arabskim, w Abisynii i Sudanie. Robiono to z różnych powodów, niekiedy za sprawą prozelityzmu sekt, które współzawodniczyły z misjonarzami wysłanymi przez cesarza. Takie tendencje w innych społeczeństwach i państwach były źródłem anomalii i wyzwań dla cesarstwa, które chciało być uosobieniem chrześcijaństwa na ziemi. Uznaliśmy więc za stosowne dołączenie rozdziałów szczegółowo rozpatrujących ważniejsze wydarzenia na wschodnich krańcach cesarstwa mniej więcej w czasach nawrócenia się Konstantyna12. Umieszczamy tym samym w odpowiedniej perspektywie sobory w Efezie (431) i Chalcedonie oraz te, które odbyły się w VI wieku13, a także siły kulturowo-religijne wpływające na decyzje podejmowane na Wschodzie i Zachodzie.
Wyważona prezentacja V wieku wymagałaby jednak pełnego omówienia zachodniej połowy cesarstwa - jest to trzeci powód, dla którego nie podjęliśmy próby ogólnego przedstawienia cesarstwa w tym okresie. Prawo i porządek już na długo przed abdykacją ostatniego prawowitego cesarza, Romulusa Augustulusa, w 476 roku przestały być wyłączną domeną władców cesarstwa. Na Zachodzie przyjęcie chrześcijaństwa jako oficjalnej religii imperium zapoczątkowało niepokoje polityczne i zamieszki - nie ułatwiło więc połączenia skuteczności militarnej, państwowej infrastruktury i dobrobytu tak jak na Wschodzie. Co więcej, wysoce sporne są takie kwestie jak delegacja władzy, poziom prawa i porządku oraz codziennej przemocy, a także kształt miejskiego życia i działalności gospodarczej na terenach śródziemnomorskich i w rzymskich prowincjach położonych dalej na północ14. Kontrasty dzielące wschodni świat śródziemnomorski i chrześcijański Zachód stanowią główny temat niniejszego tomu, a jednak fakt rozpadu cesarstwa zachodniego ma własne, często całkiem lokalne, wyjaśnienia. Szersze konsekwencje powstania mniej lub bardziej "barbarzyńskich" reżimów w środkowych i zachodnich regionach śródziemnomorskich dla cesarstwa wschodniego będą omówione niżej (por. roz. 3). Trudno zaprzeczyć, że ich zaistnienie miało charakter bezprecedensowy i przysparzało władcom Konstantynopola nowe problemy, ale także dyplomatyczne i strategiczne możliwości. W pewnym sensie stanowi to również usprawiedliwienie faktu, że za punkt wyjścia tej książki obraliśmy datę około 500 roku15.
Zaczynamy zatem naszą opowieść mniej więcej w czasie, kiedy Bizancjum po raz pierwszy zaczęło funkcjonować jako niezależne imperium chrześcijańskie, otoczone potencjalnymi agresorami. Jeśli ktoś szuka wyważonego ujęcia ekonomicznej, społecznej i polityczno-administracyjnej historii pierwszych wieków trwania schrystianizowanego Imperium Rzymskiego, powinien zapoznać się z trzema ostatnimi tomami Cambridge ancient history, w których granice starożytności klasycznej przesunięto do około 600 roku16. W tomach Cambridge history of Christianity można natomiast znaleźć omówienie rozwoju wiary i praktyk chrześcijańskich od samych początków na całym obszarze Imperium Rzymskiego i poza nim. Pierwszy tom opisuje między innymi panowanie Konstantyna i pierwszy sobór nicejski17. Przydatne są również wystąpienia pojedynczych badaczy lub publikacje pokonferencyjne zawierające analizę problemu granicy między późną starożytnością a okresem bizantyjskim, oraz w jakim stopniu VI wiek może w tym kontekście oznaczać koniec lub początek18.
Część I: Wczesne cesarstwo bizantyjskie, ok. 500 - ok. 700
Czasy Justyniana I Wielkiego elastyczność i stałość w okresie niepewności (roz. 1-4)
W VI wieku armie cesarstwa nadal były duże, stosowano zarówno taktykę piechoty, jak i jednostki wojskowe ze złotego okresu Rzymu, a ich funkcjonowanie opierało się na sile miejskiej gospodarki, której struktura była jeszcze starsza. Siły ekspedycyjne odbiły Afrykę Północną i południową Hiszpanię oraz Sycylię i Italię. Ich łupy dodały mocy triumfalnemu twierdzeniu Justyniana I Wielkiego (527-565), że przywrócił Imperium Rzymskiemu dawną powszechną chwałę. Działo się to jednak na tle poczucia niepewności związanego z epidemiami, katastrofami naturalnymi, najazdami obcych wojsk i wewnętrznym rozłamem religijnym. Właściwości Bizancjum będące wynikiem "transformacji kultury"19 w VII wieku można dostrzec już w czasach Justyniana - mianowicie syntezę wiary i imperium; skąpstwo i osłabienie obronności mimo imperialnych przechwałek; oraz założenie, że właściwe rozumienie boskości stanowi klucz do ziemskiego (imperialnego) i duchowego zbawienia.
Okresowi niepewności w VI wieku można było nadać sens boski, o ile uznawało się krążące naonczas liczne proroctwa końca świata20. Reakcje poszczególnych ludzi miały charakter bardziej tradycyjny lub bardziej chrześcijański: wykorzystywano amulety, relikwie i zaklęcia21, kongregacje wiernych i mnichów zwracały się ku Pismu Świętemu oraz kultowi duchownych i świętych. Wyliczając ufortyfikowane miasta i schronienia przeznaczone przez Justyniana dla ludności wiejskiej na Bałkanach, Prokopiusz z Cezarei uznał, że najazdy barbarzyńców są nieuchronne. Podkreślił też, że cesarz robi wszystko co w jego mocy, aby zapewnić swoim podwładnym ochronę, oferując im bezpieczne - w sensie dosłownym i duchowym - schronienie22. Tak więc ład imperialny połączył siły z wiarą i kultem, aby zapewnić choćby odrobinę poczucia bezpieczeństwa: jest prawdopodobne, że pod koniec VI wieku kult obrazów Matki Bożej i świętych był coraz intensywniejszy i lepiej zorganizowany23. Cesarz zapewnił też pokój i ład społeczny w postaci jasnej, przystępnej kodyfikacji i modyfikacji prawa rzymskiego.
Swoista mieszanka wojskowego triumfalizmu, niestrudzonych prób uzyskania wsparcia od Boga oraz rozważnego zarządzania zasobami pomogła Bizantyjczykom jako wspólnocie przetrwać gwałtowny zwrot wydarzeń w VII i kolejnych wiekach. Części średniowiecznego cesarstwa były rozrzucone i niejednorodne - od basileusa urzędującego w objętym pieczą Boga Mieście po mieszkańców ufortyfikowanych miast i samowystarczalne, na wpół pasterskie, zamieszkujące wyżyny społeczności wiejskie w Anatolii i na Bałkanach. Warunki materialne, w jakich te różne grupy żyły, i stopień bezpieczeństwa znacznie się od siebie różniły. Jednak duża liczba ludzi, nawet mieszkańców wsi, znajdowała się w zasięgu różnego rodzaju schronień, a także kościołów. Skoro wspomniana mieszanka zaczęła się tworzyć w epoce Justyniana - kiedy ustanowiono wyrafinowane, ziemskie środki ochrony ludności cywilnej, które jako pierwsze stale poddawano sprawdzianowi i okazały się tylko częściowo niewłaściwe - postanowiliśmy, że od tego okresu rozpoczniemy naszą książkę. W pierwszych rozdziałach znajduje się też pełne omówienie wschodnich - ówczesnych lub późniejszych - sąsiadów i rywali cesarstwa. Perscy władcy, Sasanidzi, przypisywali wielkie znaczenie swoim zwycięstwom nad Rzymianami, które w istocie definiowały ich władzę. Ich baza instytucjonalna mogła jednak nie być tak silna jakby mogłoby się wydawać, gdyż całkiem sporo grup mniejszościowych w królestwie perskim czciło chrześcijańskiego Boga. Współistnienie i interakcje kulturowe tych dwóch wielkich potęg zapowiadały relacje Bizancjum z kalifatem Abbasydów, którego dwór w Bagdadzie kontynuował perskie zwyczaje, myśl polityczną i wyższą kulturę24. Arabom w czasach proroka Mahometa brakowało wyrafinowania Persów, ale ich piśmiennictwo, dyplomacja i zorganizowana sztuka wojenna były bardziej zaawansowane niż sądzili nieprzyjaźnie nastawieni Rzymianie lub nawet późniejsi pisarze arabscy. Do tego stopnia pomysłowe wykorzystywanie przez nich następstw "ostatniej wielkiej wojny starożytności" między Bizancjum a Persją nie musi wydawać się zatem zaskakujące.
W VII wieku Ormianie od dawna już byli chrześcijanami. Twórca ich charakterystycznego pisma, Masztoc, oparł je na alfabecie greckim. On sam otrzymał greckie wykształcenie, a chrześcijańska, ormiańska kultura literacka opierała się w wielkim stopniu na tekstach ojców greckich i pismach syryjskich. Ormianie mieli jednak własną hierarchię kościelną, której przewodził katolikos, zaś rodziny książęce i szlacheckie rezydujące w górskich twierdzach nie pozwalały ani Rzymianom, ani Sasanidom w pełni kontrolować własnych sektorów na Kaukazie. Dla Justyniana i jego następców Kościół ormiański stanowił łamigłówkę tak trudną do rozwiązania, jak papiestwo na Zachodzie: był chrześcijański i nominalnie znajdował się pod ich protektoratem, ale jednocześnie zajmował stanowcze stanowisko i był gotowy do przeciwstawienia się cesarzowi i jego wyższym rangą duchownym w sprawach doktrynalnych. Ormianie sprzeciwiali się idei, że Kościół chrześcijański ogranicza się do terytorium cesarstwa, chociaż z drugiej strony - indywidualnie i zbiorowo - wnieśli do niego ogromny wkład25.
Dziedzictwo Justyniana było więc mieszaniną nieprzewidywalnych okoliczności. Jego największym i subtelnym atutem była elastyczność, zdolność do przeciwstawienia się komplikacjom militarnym dzięki materialnym zabezpieczeniom, doraźnej polityce, czystości duchowej, wizji ideologicznej - i blefowi. "Latarnią" wskazującą drogę był nie tylko kościół Hagia Sophia, ale i sam Konstantynopol, gdzie dbano o prawo i ład, i gdzie nieustannie wykonywano cesarskie i kultowe rytuały, chronione przez ortodoksję cesarstwa. Cesarz, jako "latarnik", wciąż mógł skutecznie zarządzać tymi fundamentami, aczkolwiek w praktyce nie był w stanie kierować biegiem wydarzeń we wszystkich swoich prowincjach. Panowanie Justyniana można zatem postrzegać jako prolog i przygotowanie sceny dla wszystkich przyszłych wydarzeń dopóty, dopóki w 1204 roku Konstantynopol nie stał się łatwym łupem barbarzyńców, którzy również byli jednak chrześcijanami. Pod wieloma względami VI wiek zapoczątkował charakterystyczne dla środkowego okresu Bizancjum cykle niepowodzeń i sukcesów.
Alternatywnym punktem wyjścia naszej opowieści mogłyby być w istocie dramatyczne wydarzenia połowy VII wieku. W książce przyjmujemy powszechnie akceptowany pogląd, że w tym stuleciu cesarstwo wschodnie doświadczyło wielu wstrząsów: odtąd nic nie było już takie samo, niezależnie od procesu przywracania porządku w wielu prowincjach i pozorów rzymskiej ciągłości w stolicy.
Opanowanie Lewantu i Egiptu przez Arabów zahamowało wpływy z podatków i zasobów do Konstantynopola z najbogatszych prowincji cesarstwa, zakłóciło działanie sieci dystrybucyjnych i finansowanie wojska i - według pewnego tekstu z połowy VII wieku - "upokorzyło" cesarstwo26. Niewielu ludzi pióra, o ile w ogóle tacy byli, widziało sens w celebrowaniu czynów cesarskich, jakby byli oni klasycznymi bohaterami. Upadające pogranicza oraz ciągła improwizacja niezbyt nadawały się na tworzywo wielkich opowieści historycznych na miarę Tukidydesa, którymi były na przykład dzieła Prokopiusza z Cezarei czy Teofilakta Symokatty, czy takie poematy retoryczne jak Jerzego z Pizydii na cześć kampanii Herakliusza przeciwko Persom w latach 20. VII wieku. Jak wskazał Averil Cameron, wciąż pisano dużo, ale koncentrowano się na świecie duchowym, transcendentnym znaczeniu rzeczy, kazaniach, traktatach i dysputach teologicznych27. Zanikają bezpośrednie relacje, a główne zachowane opisy wydarzeń od lat 40. VII wieku powstały nie wcześniej niż w IX stuleciu.
Ta zmiana charakteru źródeł nie musi koniecznie odzwierciedlać analogicznego rozłamu we wszystkich aspektach władzy czy priorytetach duchowych wszystkich mieszkańców cesarstwa z tamtego okresu. Zmian w administracji cywilnej i organizacji wojskowej, które jasno pokazują źródła z IX wieku, nie da się precyzyjnie datować, zaś tylko niektórzy badacze zgadzają się z tezą George'a Ostrogorsky'ego, że systematyczne reformy militarne i system temowy były dziełem Herakliusza, który momentalnie zareagował w ten sposób na inwazję Arabów. Zmiany ogólnych obowiązków dowódców wojskowych (strat?goi) i ich sztabów w prowincjach równie dobrze mogły mieć charakter tymczasowy, zaś niezależne władze cywilne funkcjonowały jeszcze w VIII wieku. W wiekach VI i VII wciąż istniały dość podobne układy administracyjne, ale stale się zmieniały i należy je badać jako jedną całość.
Co więcej, jak w rozdziale 4 wskazuje Andrew Louth, w połowie VII wieku pod okiem cesarza nadal toczyły się spory doktrynalne między duchownymi, a pod koniec tego stulecia zwołano sobór w Konstantynopolu. Dunaj, trudny do przekroczenia w swoim dolnym biegu, w dalszym ciągu stanowił barierę (jeśli nie formalną granicę) dopóty, dopóki na początku lat 80. VII wieku wieku Bułgarzy nie osiedlili się na południe od rzeki. Natomiast w 698 roku Arabowie zajęli Kartaginę, czyli centrum administracyjne cesarstwa i strategiczny klucz do środkowych terenów śródziemnomorskich. Mniej więcej do tego czasu mężowie stanu cesarstwa mogli jeszcze sądzić, że niezwykły pochód Arabów zostanie w końcu odparty lub straci na sile.
Wydaje się zatem rozsądne połączyć wiek VII z VI i uznać je za okres, kiedy imperium chrześcijańskie po raz pierwszy zademonstrowało swoją umiejętność przetrwania zmiennych kolei losu, triumfów militarnych i nagłych zwrotów sytuacji. Geniusz Justyniana, oprócz przywoływania przez jego propagandę poczucia ciągłości cesarstwa, przejawiał się w zapewnieniu warunków dla nieustannej zmiany.
Część II: Bizancjum wczesnośredniowieczne, ok. 700 - ok. 1204
Bieg wydarzeń - Bizancjum w czasach wstrząsów i odrodzenia (roz. 5-6, 13, 16-17)
Każda granica wytyczana w warunkach ciągłych zmian jest arbitralna, a w związku z tym w kilku rozdziałach części II powracamy do wydarzeń VII wieku, stanowiących tło problemów, z jakimi musieli zmierzyć się cesarze, kiedy na wschodnich terenach cesarstwa nieprzerwanie trwała wojna. Armie, gotowe do walki i potencjalnie samowystarczalne, musiały stacjonować na Wyżynie Anatolijskiej, zaś cesarz musiał uprzedzać skutki dezercji dowódców do Arabów. O równowagę między utrzymywaniem skuteczności militarnej a gwarantowaniem wiarygodności dbano w bizantyjskiej myśli politycznej i strategii już za czasów Justyniana. Problem ten zyskał jednak nowy wymiar w świetle nieustannego zagrożenia ze strony Arabów. Jak wskazuje Walter Kaegi, cesarze mieli ogromne szczęście, że podobne napięcia towarzyszyły dowódcom muzułmańskim i utrudniały im przeprowadzenie wielkich inwazji. Około 700 roku muzułmanie zacieśniali swoją hegemonię nad Armenią po tym, jak przez krótki okres cesarstwo przywróciło tam swoje wpływy. W 705 roku Justynian II (685-695, 705-711) odbił odziedziczony przez siebie tron w Konstantynopolu, nie pomogła mu w tym jednak "rzymska" armia, lecz Bułgarzy, którzy osiedlili się w byłej prowincji Mezja. Szczególne relacje cesarza z barbarzyńcami jako siłą militarną alternatywną wobec jego własnej stały się cechą charakterystyczną średniowiecznego cesarstwa.
To głęboko zakorzenione poczucie zagrożenia szczegółowo opisuje Marie-France Auzépy, pokazując, jak Leon III (717-741) i Konstantyn V (741-775) przekształcili receptę na przetrwanie państwa, której autorem był Justynian I Wielki. Reformując armię i identyfikując ją ściśle ze swoim własnym reżimem, cesarze izauryjscy zminimalizowali ryzyko zamachów stanu i zabezpieczyli władzę państwową, aczkolwiek byli świadomi, że Rzymian żyjących w prowincjach stać było na utrzymanie tylko ograniczonych środków obronnych. Zapewnili oni także środki finansowe w postaci srebrnych monet o niskim nominale, aby lepiej wykorzystywano dochody z podatków. Szeroką władzę autokratora i jego przedstawicieli ograniczała troska o sprawiedliwość, która umożliwiała stronom poszkodowanym dochodzenie swoich praw w cesarskich sądach, ale gwarantowała również bezlitosne karanie tych, którym dowiedziono winę. Systematycznie dbano też o dobro duchowe poddanych cesarza, w tym celu zakładano na przykład liczne nowe biskupstwa. Co więcej, "idole", którym przypisywano wywoływanie boskiego gniewu - a w konsekwencji ściąganie katastrof na cesarstwo - były potępiane i niszczone. Auzépy umieszcza ikonoklazm w szerszym kontekście kryzysu, a rozdział jej autorstwa, jako całość, ilustruje zdolność odnowy ładu imperialnego.
Owoce tej odnowy dojrzewały przez dziesiątki lat po ostatecznym odrzuceniu ikonoklazmu przez władcę w 843 roku, zaś kalifowie z dynastii Abbasydów nie dokonywali lub nie finansowali już intensywnych najazdów na Azję Mniejszą. Potrzeba oczyszczenia skażonych idoli nie była już nagląca, a w niektórych kręgach kościelnych żarliwie czczono obrazy, które miały zapewniać dostęp do Boga. W swoim rozdziale Shaun Tougher opisuje stanowisko duchownych po przywróceniu kultu ikon. Patriarchowie wciąż bywali dymisjonowani, jak na przykład Focjusz (858-867, 877-886) w 867 roku. Duchowni i mnisi bronili kultu ikon, niektórzy z nich zasłużyli sobie nawet na status "wyznawców", czyli ludzi prześladowanych za prawdziwą wiarę, którzy jednak nie stracili przez to życia. Jednym z takich duchownych był Teofanes Wyznawca, autor kroniki, która stanowi jedno z głównych źródeł na temat historii VIII i początku IX wieku. Obchody na cześć przywrócenia kultu ikon świętowano corocznie podczas Święta Ortodoksji.
Stopniowe powiększanie się zasobów materialnych i demograficznych dostępnych cesarzowi od połowy IX wieku było zatem ograniczane przez ducha bojowego i ogólną reputację duchownych jako strażników ortodoksji. Granice "przestrzeni" cesarza symbolizowało to, jakie środki wybrał (a jakich nie) na swojej drodze do liturgii w kościele Hagia Sophia28. Być może nie był to przypadek, że jedna z pierwszych - i zwycięskich - wschodnich ekspedycji Bazylego I (867-886) wymierzona była w dualistów, paulicjanów, tak jak gdyby najazdami na heretyków chciał pokazać swoje przywiązanie do ortodoksyjnych poglądów. Ekspedycje Bazylego przeciwko muzułmanom z Melitene i Tarsu nie odniosły już jednak tak dużego sukcesu, zaś okazywanie przez niego własnej pobożności i zdolności dowódczych przynajmniej częściowo miało skrywać jego niskie pochodzenie i splamiony krwią tron. Bizantyjskie siły obronne nie były w stanie zapobiec rabunkom dokonywanym przez muzułmańskie hordy, które od lat 20. IX wieku miały schronienie na pobliskiej Krecie, służącej im również jako potencjalny ośrodek handlu niewolnikami. Jednak ich zdolność do utrzymywania się z najazdów wskazuje, że zdobywali całkiem pokaźne łupy. Współgra to z innymi wskazówkami gospodarczej witalności, na przykład z kodeksem dla urzędników nadzorujących handel i działalność rzemieślniczą w stolicy - chodzi o Księgę eparcha, wydaną lub wznowioną za czasów Leona VI (886-912).
Niemniej bizantyjskie siły zbrojne były rozciągnięte na całej linii obrony przed najazdami muzułmanów na lądzie. Chrystianizacja Bułgarów na Bałkanach od około 865 roku skonsolidowała ich i uczyniła je groźniejszymi pod względem militarnym niż kiedykolwiek, mimo iż przyjęcie chrztu z rąk bizantyjskich księży nominalnie uczyniło ich "duchowymi synami" Bizantyjczyków i hipotetycznie ludem podległym Bizancjum29. Gdy muzułmańscy najeźdźcy na lądzie i piraci grabili bogactwa i dziesiątkowali wojska bizantyjskie, cesarstwo było zmuszone prowadzić szeroko zakrojone kampanie na dwóch frontach jednocześnie. Natomiast gdy po śmierci Symeona V Wielkiego, władcy Bułgarii, w 927 roku zmalały obawy Bizantyjczyków względem ich zachodniego sąsiada, ich ataki na wschodniego sąsiada miały ograniczony zasięg, których celem było w zasadzie usunięcie przeszkód. Przeważała swego rodzaju równowaga, czemu sprzyjało też podejście cesarza, który nie chciał dawać swoim generałom armii złożonych z pełnoetatowych żołnierzy mających doświadczenie w ofensywnych działaniach wojennych.
Taka armia łatwo mogłaby zwrócić się przeciwko cesarzowi i rzeczywiście doszło do tego, gdy szaleńcze ataki emira Aleppo, Sajfa ad-Dauli, stały się nie do zniesienia. W ciągu kilku lat po kodyfikacji militarnych udziałów żołnierzy temowych30, zwiększeniu liczby pełnoetatowych żołnierzy i zmianie taktyki na ofensywną Bizancjum odzyskało Kretę, a jej zdobywca, Nikeforos II Fokas (963-969), zasiadł później na cesarskim tronie. Właściwie nie ma wątpliwości, że liczebność armii znacznie zwiększyła się pod koniec X wieku31. Spotęgowało to zagrożenie, jakim byli ambitni dowódcy armii dla młodych cesarzy roszczących sobie prawo do rządzenia z racji narodzin w purpurze - Bazylego II (976-1025) i Konstantyna VIII (1025-1028).
Bazyli w końcu stłumił bunty swoich generałów i związał swoją władzę z armią w stopniu niespotykanym od czasów cesarzy obrazoburców, którzy byli żołnierzami. Przedłużający się opór Bułgarów wobec jego prób narzucenia hegemonii dawał mu liczne okazje do zdobycia doświadczenia w roli dowódcy. Chociaż Bazylego zaczęto określać epitetem Bułgarobójcy dopiero znacznie później32, jego kampanie bułgarskie pozwoliły mu dokonać rzeczy niemożliwej, to jest utrzymać większe siły zbrojne, co oczywiście skutecznie budziło grozę u wszystkich sąsiadów cesarstwa, nie padając jednocześnie ofiarą buntów. Stale rozwijające się rolnictwo i handel, a także wielkość populacji na powiększonym terytorium cesarstwa, najprawdopodobniej zapewniały wystarczające środki do utrzymania takiej armii.
Mniej jasne jest, czy tradycyjne cesarskie metody skrupulatnego poboru podatków i przekształcania dochodów w żołnierski żołd były dobrze dostosowane do armii zgromadzonych przez Bazylego II. Takie transakcje fiskalne wymagały udziału licznych urzędników - na znaczny wzrost ich liczby wskazuje mnogość urzędniczych pieczęci z tamtego okresu. Co więcej, Bazyli stworzył precedens jako wojownik, któremu się szczęściło, i ekspansjonista, pozbawiony jednak męskiego spadkobiercy. Jego następcy musieli stawić czoła pewnemu deficytowi legitymizacji, jak również ogólniejszym problemom strategicznym, kwestii roli armii oraz znaleźć środki na wypłacanie żołdu.
Witalność i bogactwo Bizancjum w XI wieku, które jednak nie zmniejszyły jego podatności na zagrożenia, stanowi temat rozdziału Michaela Angolda. Pod względem kulturowym cesarstwo stanowiło centrum twórczości, od sztuk plastycznych po literaturę. Liczne sprawy sądowe dotyczące pieniędzy, własności i dziedziczenia opisano w podręczniku powstałym z orzeczeń i opinii sędziowskich - Peira (dosł. 'doświadczenie procesów')33. Założenie przez Konstantyna IX Monomacha (1042-1055) szkoły prawniczej w Konstantynopolu było próbą zapewnienia dobrze wykształconych prawników i administratorów w służbie państwu w erze powszechnych sporów sądowych. Ostatnim okresem, kiedy Bizancjum cieszyło się tak dużym ogólnym materialnym dobrobytem oraz różnorodnością wyznań i kultur pod egidą cesarza, był VII wiek - ta analogia obejmuje również strategię. W połowie XI wieku, podobnie jak w latach 30. VII wieku, cesarz mógł zasadnie wierzyć, że jego wrogowie byli zupełnie ujarzmieni lub w praktyce bezsilni.
Jednak nagle, właściwie bez ostrzeżenia, cesarze zostali zmuszeni do toczenia walki z najeźdźcami na trzech frontach: wprawdzie Pieczyngowie byli mniej lub bardziej zajęci na Bałkanach, ale Normanowie na zachodzie i przede wszystkim Turcy na wschodzie sprawiali więcej problemów. W obliczu braku bezspornie prawowitej dynastii rządzącej w Konstantynopolu kilku generałów upodobało sobie rolę zbawców imperium, co stanowiło wtedy naglącą potrzebę. Sporom o strategię oraz niepewność co do charakteru lub intencji wroga towarzyszyła rywalizacja między generałami, jak również w skomplikowanych układach elity dworskiej w Konstantynopolu.
Nic dziwnego, że Bizancjum brakowało elastyczności w odpowiedzi na wyzwania z zewnątrz w czasie napięć w kraju i rozdętej biurokracji. Bardziej uderza skwapliwość, z jaką Aleksy I Komnen (1081-1118) naprawił swoje strategiczne błędy, popełnione na początku panowania, i uczył się na nich. Przeprowadził reorganizację armii, zniósł liczne tytuły dworskie i skutecznie zdewaluował pieniądz. Cesarstwo w końcu utraciło kontrolę nad dużą częścią Anatolii na rzecz Turków i w efekcie zubożało: postępując zgodnie z powiedzeniem "tak krawiec kraje, jak mu materii staje", Aleksy pragmatycznie odniósł się do poważnie ograniczonych teraz możliwości. Za wcześniejszych cesarzy istniały już precedensy obrania takiej gospodarki i stylu "płaskiego zarządzania" oraz jednoczesnego nacisku na pobożność i proste życie, które Aleksy uczynił znakiem rozpoznawczym swoich rządów.
Mapa 2. "Gorące punkty" okresu średniobizantyjskiego. Zarys głównych strategicznych twierdz i żyznych, gęsto zaludnionych ziem o szczególnym znaczeniu gospodarczym dla cesarstwa - przynosiły dochody lub inne materialne korzyści. Niektóre przez cały okres średniobizantyjski znajdowały się pod władzą cesarstwa, zaś część dalej wysuniętych punktów kontrolowały wtedy lokalne elity
Materialne straty cesarstwa sprawiły, że jeszcze większego znaczenia nabrała troska o prawidłowość praktyk religijnych, i chociaż Kościół stanowczo się teraz sprzeciwiał ingerencji cesarza w sprawy doktrynalne, Aleksy i jego potomkowie wciąż uważali siebie za strażników doktryny, pasterzy dusz swoich poddanych. Podobnie było w przypadku Manuela I Komnena (1143-1180), który miał równie duży talent do astrologii, walki konnej na kopie, jak i prowadzenia wojen34. Wyrazem jego "kultu jednostki" było między innymi umieszczenie Chrystusa Emmanuela na jednej z pierwszych monet władcy, co stanowiło oczywiście grę słów z jego własnym imieniem, natomiast wykaz kojarzonych z Manuelem, podporządkowanych mu ludów, znajdujący się na inskrypcji w kościele Hagia Sophia, przywodzi na myśl tytulaturę z czasów Justyniana35.
Manuel przypominał Justyniana tym, że zdecydowanie wiązał swoją władzę z czystością doktrynalną i regularnością praktyk religijnych. Ta mieszanka ekspansjonistycznej brawury i natchnionego oportunizmu wraz z przyjmowanym po cichu obronnym nastawieniem i doraźnymi pracami fortyfikacyjnymi należała do wielkiej tradycji. Natomiast powrót cesarstwa, za czasów Komnena, do wzorca rozrzuconych twierdz oraz zewnętrznych i wewnętrznych stref ortodoksyjnego ładu imperialnego pod pewnymi względami przywodzi na myśl poczucie zagrożenia, które istniało pod koniec VII i w VIII wieku. Również w XII wieku wojska cesarstwa skoncentrowane były w "gorących punktach", na żyźniejszych ziemiach i w punktach strategicznych, gdzie bardziej dbano o ochronę i ściąganie podatków niż w okręgach - zarówno nadmorskich, jak i położonych w głębi lądu - które były narażone na najazdy barbarzyńców lub okupowane przez obcokrajowców. Manuel Komnen w dalszym ciągu dysponował potężnymi siłami zbrojnymi36 i flotą, które zarówno jemu, jak i jego następcom umożliwiały zdobycie nowych dogodnych stanowisk, wykorzystanie handlu kwitnącego we wschodnim Śródziemnomorzu oraz zawieranie sojuszy.
Sprawy skomplikowały dwa wydarzenia z XII wieku. Po pierwsze, polityczna stabilizacja Bizancjum i funkcjonowanie cesarskiej administracji splecione teraz były z liczną rodziną Komnenów, jak również z licznymi rodzinami z nią spokrewnionymi. Ziemie, przywileje podatkowe i wyższe stanowiska wojskowe skupiały się w ich rękach i mimo płynących stąd korzyści w formie zmniejszenia kosztów i zwiększenia politycznej spójności, oczekiwania poszczególnych członków i gałęzi tej rodziny były wysokie, wzajemnie niezgodne i coraz różnorodniejsze. Zmniejszyło to elastyczność, jaką tradycyjnie cechowała się administracja cesarstwa, która dopasowywała stawki podatkowe do aktualnej możliwości ich opłacenia37. Rezultat szeroko zakrojonych zwolnień podatkowych, które jeszcze bardziej obciążały ludzi niechronionych takimi czy innymi przywilejami, nie był ani zdrowy dla finansów państwa, ani nie sprzyjał długoterminowej stabilizacji politycznej.
Po drugie, w XII wieku władze cesarstwa musiały stawiać czoła zachodnim Europejczykom innego pokroju niż ci z początków średniowiecza. Ludzie Zachodu byli podzieleni, a wiele osób interesowały głównie możliwości handlowe lub kariera na wysokich szczeblach służby basileusa. Jednak zażyłość niektórych z nich z Komnenami i ich następcami utorowała drogę wysiedlonym członkom rodziny cesarskiej lub pretendentom szukającym pomocy u zachodnich możnowładców i wplątującym się w obce interesy. Brzemienna w skutki prośba Aleksego Angelosa w latach 1201-1202 o zachodnią pomoc, w tym od jego szwagra, nie była z tego punktu widzenia niczym niezwykłym, ale jej konsekwencją było zajęcie Konstantynopola przez IV krucjatę. Już w 1185 roku pewien krewniak Manuela I Komnena, wraz z pretendentem, który (fałszywie) podawał się za Aleksego II, syna Manuela, dali królowi Sycylii, Wilhelmowi II (1166-1189), pretekst do wysłania ekspedycji, która bez problemu zajęła Saloniki, a nie zdołała dotrzeć do Konstantynopola tylko z powodu zbytniej pewności siebie38. W 1184 roku inny - tym razem prawdziwy - Komnen, Izaak, przejął kontrolę nad Cyprem i zaczął emitować własny pieniądz, a wyparł go w końcu nie konstantynopolitański cesarz, lecz zachodni krzyżowiec, król Anglii, Ryszard I (1189-1199). Tak więc najwyborniejsze cesarskie ziemie i ufortyfikowane miasta okazały się wysoce podatnymi na ataki lub samowystarczalnymi bytami imperialnymi, co stanowiło przedsmak warunków zaistniałych po roku 1204 i w istocie po przywróceniu Konstantynopolowi statusu cesarstwa przez Michała VIII Paleologa (1258-1282).
Bilans - gospodarka, misje religijne, regiony przygraniczne i ważniejsze obce ludy (roz. 7-12, 14-15, 18-19)
Warunki ekonomiczne w przeddzień łacińskiej okupacji Konstantynopola omawia Mark Whittow w jednym z rozdziałów części II, poświęconemu konkretnym temom lub regionom. Historia bizantyjskiej gospodarki była intensywnie badana, zaś autorytatywne podsumowanie przedstawia opublikowana w 2002 roku książka The economic history of Byzantium: from the seventh through the fifteenth century39. Trzy tomy tej pracy zawierają (między innymi) syntetyczne opracowania na temat wymiany gospodarczej i innych rodzajów wymiany, roli państwa w sferze gospodarki, periodyzacji historii gospodarczej Bizancjum, jak również badania nad gospodarką miejską w Konstantynopolu i w prowincjach, przeglądy dotyczące życia gospodarczego na wsi oraz cen i wynagrodzeń40.
Biorąc to wszystko pod uwagę, Whittow wykazuje, że wciąż można dyskutować nad głównymi torami rozwoju gospodarki bizantyjskiej. Zwłaszcza stale rozrastająca się, archeologiczna baza danych wskazuje, że materialne zubożenie i demonetyzacja prowincji w wiekach VII i VIII mogły nie być tak drastyczne jak się często przypuszcza, a w związku z tym niezaprzeczalne odrodzenie gospodarcze w wiekach IX i X mogło zacząć się z wyższego poziomu. Whittow ponownie podnosi sprawę związku między tym odrodzeniem a pozycją chłopów-właścicieli. Tacy właściciele mogli mieć znaczenie, zaś fakt, że w cesarskich novellae określano ich jako "biednych" (pen?tai), świadczy nie tyle o materialnym ubóstwie, ile o ingerencji osób z dobrymi koneksjami. Orzeczenia cesarskie dotyczące ich istotnego znaczenia dla państwa miały swoje racje, natomiast ostateczne skupienie głównych posiadłości w rękach kilku dobrze sytuowanych i uprzywilejowanych rodzin raczej nie sprzyjało długoterminowemu działaniu aparatu państwowego.
W odróżnieniu od spraw ekonomicznych, dwudziestowieczni badacze niewiele uwagi poświęcili bizantyjskim misjom. Rozdział Siergieja Iwanowa jest pierwszym, napisanym w języku angielskim, przeglądem pełnego zasięgu działalności misjonarskiej od czasów Justyniana do czasów Paleologów41. Iwanow kwestionuje determinację Bizantyjczyków, aby szerzyć chrześcijaństwo poza granicami cesarstwa, i wykazuje, że często to obcy możnowładcy podejmowali starania o prowadzenie misji w ich krajach. Państwo bizantyjskie bardziej troszczyło się o chrystianizację osób lub grup pochodzenia nierzymskiego chcących zrobić karierę w jego służbie, lub takich, które masowo osiadły w jego sąsiedztwie. Natomiast pochodzący z Bizancjum duchowni, tacy jak Teofilakt z Ochrydy, których wysłano do odległych biskupstw, najdobitniej wyrażali swoje niezadowolenie z barbarzyńskiego otoczenia, w którym musieli przebywać42.
Rola cesarza jako niezłomnego obrońcy "chrześcijan" miała równie jaskrawe odzwierciedlenie w dworskim ceremoniale, jak przedstawianie go jako równego apostołom - Walter Kaegi wskazuje, że przynajmniej w tym wypadku retoryka była w pewnym stopniu zgodna z rzeczywistością. Siły islamu gromadziły się przeciwko niegdyś potężnemu imperium chrześcijańskiemu, które - jak twierdzono - zostało przez islam wyparte. Zorganizowanie środków administracyjnych przeciwko najazdom muzułmańskim było nadrzędnym celem Konstansa II (641-668) i kolejnych cesarzy. Wojna z muzułmanami trwała nieustannie przez stulecia, zaś oprócz łańcucha gór Taurus i mroźnych zim, do permanentnej okupacji Anatolii zniechęcały Arabów także ortodoksyjne przekonania chrześcijańskie większości ludności Azji Mniejszej. Cesarze obrazoburcy wielokrotnie osobiście prowadzili ekspedycje przeciwko muzułmanom. Pierwsi kalifowie z dynastii Abbasydów, w odróżnieniu od ich bezpośrednich umajjadzkich poprzedników, również chcieli sami przewodzić ekspedycjom przeciwko Bizantyjczykom. Najazdy i kontrnajazdy tych arcyprzeciwników stały się normą, aczkolwiek jeszcze w połowie IX wieku kalifowie byli w stanie zadawać powalające ciosy prestiżowi cesarza.
Ostrożność Bizantyjczyków w podejmowaniu szeroko zakrojonych inicjatyw militarnych, gdy kalifatem targały wewnętrzne konflikty, odpowiadała książętom ormiańskim, którzy na ogół woleli nie ściągać na siebie gniewu muzułmańskich władców. Jednak, jak wskazuje Timothy Greenwood, granice między wiarą i organizacją kościelną Bizantyjczyków i Ormian były bardziej płynne niż można wywnioskować z pism ormiańskich historyków. Chociaż obmyślony przez Focjusza w IX wieku projekt formalnej unii między oboma Kościołami nie doszedł do skutku, w następnym stuleciu patriarchat konstantynopolitański rozszerzył swój organizacyjny zasięg na dotychczasową domenę ormiańskich duchownych, zaś autorzy piszący w imieniu książąt nieakceptujących chalcedońskich przekonań na temat natury Chrystusa nadal byli pełni podziwu dla basileusa. Takie połączenie mogło szkodzić cesarzowi; zacieśnieniu więzów między czołowymi generałami bizantyjskimi a ormiańskimi książętami towarzyszyło zwiększenie siły militarnej, zaś zaangażowanie Bazylego II w sprawy kaukaskie częściowo było podyktowane troską o własne bezpieczeństwo.
Zainteresowanie cesarza łacińskimi chrześcijanami ze środkowych i zachodnich regionów Morza Śródziemnego również było po części stymulowane ich zdolnością do ingerowania w jego własne sprawy - zwłaszcza duchowy autorytet papieża upoważniał go do wypowiadania się w nawet dość mało ważnych dysputach dotyczących elekcji w patriarchacie konstantynopolitańskim. W formalnych granicach Kościoła wymiany między wschodnimi, greckojęzycznymi, ortodoksyjnymi populacjami a społecznościami na Sycylii, w południowej Italii i na ziemiach bizantyjskich były aktywnie prowadzone nawet po podbiciu Sycylii przez muzułmanów. Perspektywa, że południowa Italia podzieli los Sycylii i stanie się bazą wypadową dla arabskich najazdów na Dalmację i Morze Egejskie, skłoniła pod koniec IX wieku Bazylego I do odzyskania władzy nad południowymi portami adriatyckimi i strategicznie ważnymi rejonami w głębi lądu43. W rezultacie przez niemal 200 lat twierdze i rozległe terytoria na półwyspie znajdowały się pod rządami Bizancjum. Ludność z takich regionów jak Apulia była w większości łacińskojęzyczna, jej najwyższym przywódcą duchowym był papież, a na dworach panowały zwyczaje longobardzkie44. Nie oznacza to oczywiście, że można nie brać pod uwagę południowej Italii, a mimo to - jak słusznie zauważono - materiały źródłowe dotyczące tej części cesarstwa oczekują na pełne opracowanie45.
Przepływ elementów cesarstwa i wschodniej kultury chrześcijańskiej do wielu warstw i sfer życia Italii, od papiestwa do niższych kręgów, omawia Thomas Brown. Trajektorię władzy cesarskiej można określić jedynie jako "recesyjną", a lokalne elity i papiestwo same musiały sobie radzić z longobardzkimi i (później) muzułmańskimi agresorami. Brown wskazuje jednak, że "le snobisme byzantinisant" panował wśród pewnych czołowych rodzin bez względu na ich pochodzenie etniczne; relacje handlowe łączyły różne miejsca ze wschodnim cesarstwem; i nawet gdy papiestwo sprzymierzyło się ideologicznie z imperium Franków, "Rzym pozostawał w kulturowym kręgu Bizancjum". Karolingowie wszystko to musieli brać pod uwagę, usiłując rozciągnąć swoją władzę nad północną i środkową Italią i uczynić z nich prawowitą część własnego cesarstwa.
Wiele elementów bizantyjskiej kultury religijnej, szczególnie przydatność greki do wyjaśniania fragmentów Biblii lub pism ojców Kościoła, cieszyło się zainteresowaniem duchownych pochodzących z krajów na północ od Alp. Jak wykazuje Michael McCormick, mocni pod względem militarnym cesarze obrazoburcy pokrzyżowali plany Karolingów i ich doradców, zamierzających ukształtować imperium według własnych upodobań, choć na nieskazitelnie chrześcijańską modłę. Istniejący model takiego imperium na wschodzie nie mógł nie stanowić dla nich inspiracji - czasem również dostosowywali go do własnych potrzeb. Fenomen frankijskich sił zbrojnych, literatury i organizacji kościelnej skłonił papiestwo do zajęcia bardziej stanowczego stanowiska w kontaktach z patriarchatem konstantynopolitańskim i cesarzami. Sprawy stanęły na ostrzu noża, gdy w 863 roku papież Mikołaj I (858-867) wystąpił przeciwko Focjuszowi. Wynikający stąd rozłam był zarówno symptomem, jak i bodźcem dla żywionego przez Kościół bizantyjski poczucia wyższości46.
W latach 80. IX wieku frankijski kolos, który stał za protestami papiestwa, chylił się jednak ku upadkowi, natomiast bizantyjskie okręty wojenne nadal mogły przypływać i ratować Rzym przed muzułmańskimi najeźdźcami. Dominacja Bizancjum zaczęła krzepnąć, a następnie rozciągnęła się na północ od podstawy italskiego buta. Jak wskazuje się w rozdziale 14, bizantyjską ekspedycję mającą wyprzeć muzułmańskich piratów z doliny rzeki Garigliano na południe od Rzymu w 915 roku przeprowadzono wraz z żołnierzami wysłanymi przez lokalnych możnowładców i przy współpracy z papiestwem. Sto lat później katepan? Bazyli Bojoannes z własnej inicjatywy interweniował w dolinie Garigliano i zburzył twierdzę pewnego wspieranego przez papiestwo możnowładcy. Cesarz Henryk II (1002-1024) wziął odwet w 1022 roku, lecz jego próba wytrzebienia Greków nie była skuteczniejsza niż te podejmowane przez jego poprzedników. Przywrócenie zachodniego cesarstwa do życia w 962 roku przez dynastię ottońską było dla Bizancjum źródłem problemów, jawnych i niejawnych, lecz oświadczenia Liutpranda z Cremony na ten temat uderzają raczej swoją przekorą niż całkowitą pewnością siebie. W istocie cesarze ottońscy znajdowali wiele zastosowań dla bizantyjskich luksusowych dóbr i symboli władzy, tworząc kulturę polityczną w swoich nowych dominiach.
Cesarze ottońscy zaoferowali książętom Kapui i Benewentu i innym możnowładcom w południowo-środkowej Italii potężną, choć tymczasową, siłę przeciwko Bizantyjczykom okupującym półwysep. Księstwa Kapui i Benewentu oraz Salerno, a także Neapolu, Gaety i Amalfi wydawały się zachowywać stabilizację przez mniej więcej pierwsze sześćdziesiąt lat X wieku. Były jednak podatne na zatargi dotyczące sukcesji i inne spory w obrębie określonych rodzin rządzących, zaś władza i zasoby były rozproszone po rodzinach hrabiowskich i innych panów castelli. W przypadku tych księstw, podobnie jak wielu innych elit i struktur politycznych graniczących z Bizancjum, ameboidalne cechy i wysoce osobista natura ich przywództwa były dla nich niekorzystne w porównaniu z ciągłością państwa unitarnego. Twierdze basileusa były gwarancją potencjalnego wkroczenia jego wojsk, natomiast dzięki różnym zabiegom dyplomatycznym stosowanym przez jego lokalnych urzędników i sympatyków (również na jego własnym dworze), miał na oku czołowe rodziny o ugruntowanej pozycji i tworzył więzi z ważniejszymi nowymi przybyszami.
Gra o władzę w bizantyjskiej Italii jest dość dobrze udokumentowana i przypomina tę na Bałkanach w okresie średniobizantyjskim, na temat którego mamy jednak nieliczne świadectwa archiwalne. Tam również władza cesarska dbała o swoje interesy przy pomocy wyznaczonych przez cesarza przedstawicieli, lokalnych elit, możnowładców rozlokowanych w oddzielnych strukturach politycznych oraz mobilnych ugrupowań bojowych, których potencjał militarny mógł być doraźnie wykorzystany. W swoim rozdziale Paul Stephenson ilustruje tradycyjne funkcjonowanie polityki stepowej i pokazuje, jak zgodnie z cesarską strategią, po podboju Bułgarii przez Bazylego II, cesarstwo miało rozciągnąć swoją hegemonię nad Bałkanami: utworzono sieć dróg i pasmo stref, przy czym te najbardziej wewnętrzne były całkiem dobrze administrowane, objęte systemem ściągania podatków i ochroną, natomiast zewnętrzne pozostawiono raczej samym sobie, a rządzili nimi lokalni notable. Cesarstwo mogło poświęcać uwagę i zaopatrywać te rejony, gdzie dochodziło do zagrożenia z zewnątrz lub wewnątrz, i pod wieloma względami ten elastyczny układ wypełniał swoją funkcję. Środki obronne i dyplomacja wystarczyły do odpierania lub powstrzymywania najazdów Normanów na Dalmację i inne rejony przez pewien czas po zajęciu przez nich południowej Italii. Cesarze bizantyjscy wykorzystywali także podziały w węgierskiej rodzinie królewskiej, aby pohamować rosnącą potęgę Węgrów. Manuel I Komnen tymczasowo zawłaszczył nawet ważną pod względem strategicznym część ziem węgierskich.
Stephenson wskazuje jednak, że władza cesarza nad dużą częścią interioru bałkańskiego była słabo ugruntowana, a zainteresowanie Manuela intencjami dobrze wyposażonych łacińskich możnowładców i krucjatami świadczy, że był on tego świadomy. Zabiegi dyplomatyczne były kosztowne, a ludzi Zachodu nie można już było przekupić tanio lub na długi czas. Bizantyjczycy na ogół próbowali przekonać ludność, która nie była greckojęzyczna, do swojej władzy przez nakładanie niskich podatków. Jednakże w latach 1185-1186 niezadowolenie z wysokich podatków doprowadziło do powstania miejscowych notabli i żyjącej w prowincjach ludności greckojęzycznej, wśród których panowały tendencje separatystyczne. W ten sposób odrodziła się niezależna potęga bułgarska.
Sytuacja wschodnich prowincji bizantyjskich zmieniła się nagle wraz z przybyciem Turków. W połowie XI wieku na ziemiach przygranicznych polegano głównie na lokalnych elitach i wychodzono z całkiem rozsądnego wtedy założenia, że zagrożenia militarne z regionów muzułmańskich da się powstrzymać47. Silny oportunizm tureckich wodzów i przywódców poszczególnych grup bojowych kompensował brak militarnej spójności i stale zwiększanych dochodów. Przeprowadzenie radykalnej reformy organizacji wojskowej, która musiałaby brać pod uwagę Turków, była poza zasięgiem ówczesnych władz bizantyjskich. Jak wskazuje Dymitr Korobiejnikow, nie chodzi o to, że cesarstwo było słabsze w obrębie zewnętrznego pasma na wschodzie niż na Bałkanach: lokalni notable ormiańscy i król Gruzji wciąż działali w służbie imperium, a Jerzy II (1072-1089) dysponował wieloma twierdzami i terytoriami. Manuel I Komnen miał również doświadczenie w sferze dyplomacji na szczeblu lokalnym w Azji Mniejszej, zaś jego osobiste więzi z tureckimi dynastiami sprzyjały stabilizacji na granicach. Jednakże stabilizacja sprawiała, że władcy z ugruntowaną pozycją, tacy jak Kilidż Arsłan II (1156-1192), rośli w siłę militarną, zaś podjęta przez Manuela próba zniszczenia zaplecza politycznego Turków seldżuckich w Ikonion (Konya) skończyła się miażdżącą klęską w bitwie pod Myriokefalon w 1176 roku.
Szczęśliwie dla cesarstwa Seldżucy i inni silniejsi przywódcy tureccy nie byli skorzy do opuszczenia swoich siedzib położonych około 1000 m n.p.m. na Wyżynie Anatolijskiej. Tego stanu rzeczy nie zmieniło nawet rozproszenie władzy cesarskiej po roku 1204. Imperialne, bizantyjskie "państwo kadłubowe" utworzone wokół Nicei całkiem dobrze współistniało z Seldżukami z Rumu. Dopiero przybycie Mongołów i presja we wschodniej Azji Mniejszej zapoczątkowały falę migracji turkmeńskich koczowników oraz - na początku XIV wieku - ostateczne załamanie obrony bizantyjskiej na zachodnich nadmorskich równinach. Jest to kolejny przykład tego, że wydarzenia rozgrywające się w odległych zakątkach świata mogą mieć poważne następstwa, niwecząc najlepsze wysiłki strażników imperium.
Część III: Ziemie bizantyjskie w późnym średniowieczu, lata 1204-1492
Żar imperium (roz. 20-24)
Zanim obrona Bizancjum w Bitynii w północno-zachodniej Azji Mniejszej ugięła się pod naporem Turków osmańskich, "cesarz Rzymian" ponownie, przez około pięćdziesiąt lat, urzędował w Konstantynopolu. Dla spostrzegawczych ludzi ówczesnych odbicie przez Michała VIII Paleologa Konstantynopola z rąk łacinników było niefortunne i wygląda na to, że mieli rację. Odzyskanie tradycyjnej siedziby cesarstwa mogło dodać Michałowi osobistego prestiżu, ale organizacja jego obrony i codzienne utrzymanie były dużym obciążeniem dla finansów i polityki państwa. Jego syn i spadkobierca, Andronikos II (1282-1328), nie miał ani talentu strategicznego, ani godnych zaufania generałów, co pomogłoby mu sprostać wydarzeniom w Azji Mniejszej czy reperkusjom najazdów Mongołów na tamtejsze tereny, a w każdym razie brakowało mu środków na sfinansowanie floty. Zmienne koleje losu władz z siedzibą w Konstantynopolu, czy to cesarzy łacińskich czy bizantyjskich, były wyrazem upadku gospodarki nakazowej, która do roku 1204 czyniła z Miasta tak bardzo nienasycone centrum konsumpcji. Odtąd jego władcy nie byli w stanie ściągać podatków z licznych odległych prowincji czy organizować szeroko zakrojonej działalności produkcyjnej i handlowej, co wpływałoby korzystnie na ich rządy.
Naturalne, geograficzne zalety Miasta gwarantowały mu teraz gospodarczą prężność, co działało jednak na niekorzyść nadrzędnej władzy państwowej. Konstantynopol stał się punktem zbornym dla obcych kupców, głównie z Italii. Ich chęć odniesienia korzyści napędzała wymianę i determinowała układ szlaków handlowych i to właśnie oni czerpali z tego największe zyski48. Powrót "rzymskiego" basileusa do Konstantynopola w 1261 roku mógł sprawić, że dominującą rolę, jako przybyszów z zewnątrz, przejęli od Wenecjan Genueńczycy, lecz nie mógł zmienić dynamiki wtedy już niemal "zglobalizowanej" gospodarki: czołowe włoskie rodziny kupieckie i w ogóle przedsięwzięcia handlowe nie poddawały się łatwo kontroli jakiekolwiek państwa terytorialnego, a zdolność konstantynopolitańskiego cesarza do gromadzenia dochodów przez nakładanie podatków na dobra lub transakcje była poważnie osłabiona. Genueńczycy utworzyli swoje własne, ufortyfikowane centrum handlowe w konstantynopolitańskiej dzielnicy Pera (znanej także jako Galata), położonej nad zatoką Złoty Róg. Zarówno Genueńczycy, jak i Wenecjanie byli świetnie zaznajomieni z XIV-wiecznym ceremoniałem dworskim w Konstantynopolu, co świadczy o ich udziale w ostatnich przemianach cesarstwa.
Cesarze bizantyjscy, gdziekolwiek mieli teraz siedzibę, już nigdy nie byli w stanie zgromadzić zasobów lub korzystać z siły nabywczej na skalę, która ze służby państwowej czyniła główną drogę do uzyskania pozycji i bogactwa. Mieli także odpowiednio mniejszą możliwość nagradzania i wymuszania, a cesarstwo nabrało charakteru bardziej "wirtualnego" niż przed rokiem 1204 - należało się do niego dobrowolnie i z przekonania. Nie zniweczyło to jednak idei cesarstwa i w istocie, do połowy XVI wieku, tendencje demograficzne, w produkcji rolnej i handlu na dawnych ziemiach cesarstwa miały charakter zwyżkowy. Zapewniało to materialne wsparcie dla różnych struktur politycznych, którym przewodzili potomkowie cesarskich rodzin z Konstantynopola - lub rodzin powiązanych z nimi - sprzed 1204 roku. Dopóki opierali się oni pokusie sławienia własnego imienia dzięki odbiciu Miasta, dopóty cieszyli się poparciem lokalnych elit, paradowali w uroczystych strojach cesarskich i mogli liczyć na przychylność ludności, a nawet wsparcie zbrojne z oddalonych, dawnych prowincji, takich jak Epir.
Ponadto ambitni przywódcy niegreckojęzycznych społeczności chrześcijańskich na Kaukazie i Bałkanach chcieli uprawomocnić i wzmocnić swoją pozycję, podkreślając świętość członków własnych dynastii lub innych lokalnych świętych i sanktuariów blisko związanych z ich panowaniem. Oni również usiłowali ściśle powiązać własne królestwa z domeną Kościoła lub patriarchatem. Natomiast greckojęzyczny basileus osiadł w odległym Trapezuncie i starał się nie podejmować prób odzyskania tronu w Konstantynopolu49.
Kalejdoskop urodzonych w Bizancjum pretendentów do cesarskiego tronu, odłamów greckojęzycznych społeczności, prawosławnych narodów słowiańskich i frankijskich gubernatorów nie poddaje się łatwej interpretacji. Pełne omówienie wszystkich lokalnych wydarzeń wymagałoby przygotowania osobnego tomu. Jest to jeden z powodów, dla których warunki ciągłych zmian zachodzących po upadku Konstantynopola w 1204 roku najczęściej oddziela się od ogólnej historii cesarstwa bizantyjskiego. W części III szkicujemy wydarzenia polityczne w głównych dominiach bizantyjskich (poza Trapezuntem) do XV wieku, lecz nie próbujemy zastąpić czy powielić szczegółowych relacji, które są już dostępne w języku angielskim50. Zwracamy natomiast uwagę na głównych beneficjentów wydarzeń z lat 1202-1204: zdobywców i kolonizatorów z Europy Zachodniej, włoskich i innych kupców w rejonach Morza Egejskiego, serbskich i bułgarskich władców walczących o kontrolę nad via Egnatia i dostęp do morza oraz wodzów albańskich. Dość szeroko są dyskutowane sprawy związane z handlem, centrami i szlakami handlowymi, co ilustruje nieprzewidywalną naturę handlu, przynoszącego największe bogactwo. Poszczególne elity, niedoszłe greckie dynastie cesarskie na Bałkanach, serbscy i bułgarscy możnowładcy oraz łacińscy rycerze nie tylko współzawodniczyli ze sobą, ale też robili między sobą interesy i zawierali sojusze militarne i małżeńskie w różnych kombinacjach.
W czasie gdy niewiele granic było naprawdę zamkniętych, albo ośrodków władzy dobrze ugruntowanych, sytuacja danej władzy lub po prostu lokalnej rodziny mogła ulec zmianie za sprawą zawłaszczenia jakiegoś dobrze prosperującego portu, lub zawarcia nowej umowy z Wenecjanami czy Genueńczykami. Wprawdzie rzadko tworzyły się w ten sposób trwałe struktury polityczne, ale wbrew pozorom nie hamowało to, lecz właśnie stymulowało powstawanie nowych sieci handlowych. Formowały się także nowe bezpośrednie sojusze między dawnymi prowincjami Bizancjum, zaś greckojęzyczni kupcy i żeglarze odgrywali ważną rolę w rozwoju i eksploatacji sieci handlowych, aczkolwiek znajdowali się oni w cieniu przedstawicieli Zachodu51. Te nowe warunki przyczyniły się do powstania lokalnego handlu na mniejszą skalę i otworzyły drogę innym formom kontaktów między greckojęzycznymi obywatelami cesarstwa czy ich potomkami a łacińskojęzycznymi mieszkańcami nadmorskich miast. Zjawisko to, w połączeniu z obawą o ortodoksyjne dusze, mogło powodować wzrost tendencji do skrajnego ascetyzmu i skłaniać do przyjęcia bardziej stanowczego stanowiska wobec łacinników przybywających do często odwiedzanych ośrodków handlowych, na przykład XIV-wiecznych Salonik, miasta ogarniętego społeczno-kulturową zawieruchą.
Regionem, który przez pewien czas, w ciągu około pięćdziesięciu lat po upadku Konstantynopola, bronił się przed takim kulturowym skażeniem, była - znajdująca się pod panowaniem cesarzy z dynastii Laskarysów - Nicea. Wspomniani cesarze wystrzegali się przesadnego konsumpcjonizmu i rządzili w stylu przypominającym nieco cesarzy-żołnierzy z VIII wieku52. Zaostrzono restrykcje dotyczące handlu z łacinnikami, zaś celem państwa była samowystarczalność. Głównie rolna gospodarka Nicei i jej charakter jako państwa graniczącego z Turkami sprzyjały formowaniu się skutecznych sił zbrojnych, jak również utrzymaniu silnej i zróżnicowanej kultury dworskiej. Pod sprawnym dowództwem Michała Paleologa wojownicy nicejscy pokonali swoich - w pewnym sensie - łacińskich odpowiedników, czyli Franków z Achai, w bitwie pod Pelagonią w 1259 roku. Zwycięstwo Nicejczyków tym bardziej zaskakuje, że w szeregach ich przeciwników, którymi dowodziła rodzina Villehardouin, znajdowali się najlepiej zorganizowani frankijscy okupanci bizantyjskich ziem.
Cechy rządów Villehardouinów opisuje w swoim rozdziale David Jacoby. Stosunki książąt z rodziny Villehardouin z italskimi przedsiębiorcami były niekiedy napięte i początkowo byli oni poróżnieni z innymi władcami frankijskimi. Zawierali jednak wzajemnie korzystne układy, na przykład z Wenecjanami, i zabiegali o współpracę greckojęzycznych elit właścicieli ziemskich, a także na ogół pozostawiali ortodoksyjne kościoły i duchownych w spokoju, co - zważywszy na ich niewielką liczebność - można uznać za rozważne posunięcie. Jednakże wymagania wobec chłopów były w mniejszym stopniu regulowane przez prawo: większość dzierżawców majątków ziemskich miała w świetle prawa związane ręce, a spory między nimi zwykle mogły toczyć się tylko w sądach senioralnych. Nie mieli dostępu do sądów publicznych, w których obowiązywało prawo rzymsko-bizantyjskie funkcjonujące - jak się wydaje - aż do 1204 roku. Władcy z rodziny Villehardouin celowo rozbudzali poczucie regionalnej tożsamości, wchłaniając autochtonicznych archontes do własnej kultury politycznej, a oni walczyli u ich boku pod Pelagonią. Niemniej jednak w XIII i na początku XIV wieku Villehardouinowie coraz bardziej uginali się przed Paleologami53.
O znaczeniu Peloponezu dla Paleologów świadczy fakt, że terytoria cesarstwa były zwykle przydzielane synom cesarza. Despotat Morei najwyraźniej nie miał dużej wartości podatkowej dla konstantynopolitańskiej władzy, ale jego długoterminowa żywotność gospodarcza i witalność kulturowa na dworze despotów w Mistrze sprawiały, że pełnił on raczej rolę latarni niż placówki ortodoksyjnego Imperium Rzymskiego. Despotat opisano jako "historię sukcesu" późnego Bizancjum, a część jego prężności brała się z układów zawieranych z łacińskimi władzami i handlarzami. W gruncie rzeczy Bizantyjczycy sprzedawali pszenicę, miód i inne produkty podstawowe kupcom z Italii rozlokowanym na wybrzeżu, a także sprawnie zaopatrywali nowo utworzone placówki handlowe, takie jak Klarencja (Glarentza). Robiąc interesy z ludźmi Zachodu, przy jednoczesnym zachowaniu politycznej autonomii czy ortodoksji doktrynalnej, despotat okazał się jeszcze lepszy niż Nicea, demonstrując prężność "wirtualnego imperium".
Inna historia sukcesu (również raczej niedoceniana w odniesieniu do cesarstwa, ponieważ nie została opisana przez bizantyjskich historyków) związana jest z mnichami różnych orientacji, którzy w tym okresie zamieszkiwali górę Athos. Powstało wiele pism pióra ascetów, którzy rezydowali tam przez jakiś czas lub się tam kształcili, na przykład Grzegorza z Synaju, Grzegorza Palamasa, Eutymiusza (przyszłego patriarchy Bułgarii) i Kallistosa (późniejszego patriarchy Konstantynopola). Opisywali oni swoje życie i cuda, pisali teksty wykorzystywane w rytuałach religijnych, potępiali łacinników lub polemizowali z ortodoksami na temat innych kwestii teologicznych, takich jak możliwość doświadczenia Boskiego Światła, co jest podstawowym założeniem hezychastów54. Królestwo niebieskie i środki, dzięki którym poszczególni ludzie mogą przygotować się na kontakt z Bogiem - mianowicie modlitwa, kontemplacja i abstynencja - miały dla tych mnichów nadrzędne znaczenie, gdyż transcendowały ziemskie niebezpieczeństwa i moce. Święta Góra miała jednak istotne znaczenie także dla ortodoksyjnych możnowładców: ortodoksyjni cesarze w Konstantynopolu i Trapezuncie, podobnie jak władcy gruzińscy, bułgarscy i serbscy, wierzyli, że oddawanie czci mnichom z Athos w ogóle, a w szczególności patronat nad poszczególnymi celami, umożliwiało im pozyskanie przychylności Bożej i szacunku swoich poddanych55. O ile ten policentryczny, ortodoksyjny świat był targany zażartymi konfliktami politycznymi, terytorialnymi i etnicznymi, o tyle zachowywano jedność pospolitych wierzeń religijnych, kultu świętych i aksjomatów dyscypliny kościelnej. Athos i stowarzyszone klasztory odgrywały rolę "warsztatów cnoty"56.
Dużą częstość kontaktów między odległymi klasztorami57 ułatwiała mnogość szlaków i możliwość sprawnego podróżowania, które były wynikiem łacińskiej dominacji na Morzach Egejskim i Czarnym. Ładowne statki kupców z Italii mogły przewozić znaczną liczbę ruskich duchownych znad dolnego biegu Donu do Konstantynopola lub Salonik, a więc w sąsiedztwo góry Athos. Wędrówki świętych, na przykład Grzegorza z Synaju, który wybrał się z Salonik na Chios i dalej, równie dobrze odbywać się mogły na włoskich statkach58. Zatem, paradoksalnie, wspólnota wiary i wzory duchowe zyskały na intensywności i zwiększyły zasięg zarówno za sprawą słabości państw niezdolnych do efektywnego regulowania ruchu morskiego, jak i dzięki wszechobecności i podróżom łacińskich kupców i ich partnerów handlowych w poszukiwaniu zysków.
Nie chodzi o to, że wielu wyższych rangą duchownych w konstantynopolitańskim patriarchacie lub czołowych mnichów z Athos uważało, iż fragmentacja władzy ziemskiej jest czymś dobrym. Poza tym, szukając wsparcia poszczególnych cesarzy w sporach o hezychazm, stanowiska kościelne i prawo do posiadłości, duchowni ci stali na straży idei cesarstwa jako artykułu wiary. Chodziło o coś więcej niż znalezienie uległego figuranta w czasie, gdy notowania i organizacja patriarchatu odnosiły ogromne sukcesy. Lojalność wobec chrześcijańskiego cesarza rzymskiego na ziemi, a zwłaszcza tego rezydującego w "świętym mieście"59 - Konstantynopolu, była cechą odróżniającą prawdziwych Rzymian od zwykłych łacinników, a ich odmiana obrządku chrześcijańskiego dawała tym pierwszym wiele materialnych korzyści i mocnych argumentów. Imperium założone przez Konstantyna Wielkiego stanowiło przecież część boskiego planu odkupienia ludzkości, zaś ci, którzy zachowywali lojalność wobec tej idei, byli zarazem "prawdziwymi wyznawcami", orthodoxoi.
Wyżsi rangą ortodoksyjni duchowni, w sensie bardziej pozytywnym, choć słabiej określonym w czasie, mogli utrzymywać ład imperialny w Konstantynopolu dzięki ceremoniałowi i praktykom liturgicznym, traktując go jako swego rodzaju "ikonę" zapowiadającą boski ład w niebie. Nawet jeśli późne imperium Paleologów ograniczało się do murów Miasta, wytrwałość stolicy w obliczu oblężeń miała historyczne precedensy60. Cesarstwo wielokrotnie przetrwało niemal całkowity zalew obcych okupantów i najeźdźców, a jego enklawy wynosiły się ponad powierzchnię niczym archipelagi. Następujące po sobie okresy podziałów i rekonfiguracji terytorialnej nabierały znaczenia i celu z perspektywy liturgicznej, stałego odtwarzania świętego czasu w postaci kluczowych tekstów i symboli w kościołach, które były jakby zminiaturyzowanym niebem. Ta perspektywa umożliwiała duchownym i świeckim spoglądanie poza aktualne komplikacje i potrzeby materialne, by ujrzeć ostateczne zwycięstwo cesarza i wszystkiego, za czym się opowiadał. Patriarcha Antoni IV (1389-1390, 1391-1397) wyraził ją w liście z 1393 roku do wielkiego księcia moskiewskiego, Wasyla I (1389-1425), podkreślając "powszechność" Kościoła i znaczenie "naturalnego cesarza, którego ustawy, regulacje i rozporządzenia są szanowane w całym zamieszkanym świecie", w przeciwieństwie do "poszczególnych lokalnych władców", takich jak Wasyl, "oblężonych przez niewiernych i wziętych w niewolę", co było przytykiem do niedawnej sytuacji, gdy Wasyl był zakładnikiem Złotej Ordy61. Przyjmując taki sposób myślenia, podzielany przez licznych mnichów z Athos, Kościół i cesarstwo opowiadały się za etycznymi i politycznymi zasadami uniwersalnej prawomocności, zaś Konstantynopol wciąż stanowił dla nich idealne centrum.
To, czy ruscy i inni słowiańskojęzyczni możnowładcy w pełni się z tym zgadzali, jest sporne, nie należy jednak niedoceniać gotowości (przynajmniej) części ich duchowieństwa do przyznania wyjątkowej wartości rytuałom liturgicznym w kościel Hagia Sophia czy ścisłego skojarzenia ich z cesarzem. Ignacy ze Smoleńska był autorem szczegółowego opisu koronacji Manuela II Paleologa (1391-1425) w 1392 roku, której był naocznym świadkiem. Przerwał swój opis liturgii, aby zapytać, "kto byłby w stanie wyrazić jej piękno?", czym przypominał ruskich emisariuszy, którzy około 400 lat wcześniej tak oto napisali do Włodzimierza z Kijowa po uczestniczeniu w nabożeństwie w świątyni Hagia Sophia: "Nie wiedzieliśmy, czy jesteśmy w niebie czy na ziemi... Wiedzieliśmy tylko, że Bóg mieszka tam pośród ludzi"62.
Nawet dla najlepiej wykształconych ruskich duchownych polityczna kultura Bizancjum była jedynie odległym pragnieniem, ale słowiańscy możnowładcy z południa chętnie zapożyczali elementy bizantyjskiego rytuału inauguracyjnego, aby uświęcić swoją władzę. Przetłumaczone teksty zawierające i opisujące podstawowe modlitwy i procedury znamy z XIV- i XV-wiecznych rękopisów: tłumaczenia na język słowiański prawdopodobnie wykonywano w XIV wieku, a może wcześniej63. Zapożyczenia te sygnalizowały ambicje władców bułgarskich i serbskich uzyskania przychylności Boga dla ich władzy i uroczystego prawa do reprezentowania podwładnych w stylu basileusa, ale świadczą też o wysokim statusie rytuałów władzy celebrowanych na ich dworach. Nie powstrzymało ich to jednak od wojowania z armiami basileusa lub okupowania jego dawnych terytoriów i miast na prowincjach, co z rozmachem czynili bułgarski władca Iwan II Asen (1218-1241) oraz serbscy władcy Stefan Urosz II Milutin (1282-1321) i Stefan Duszan (1331-1355)64.
Władzy aprobowanej przez Boga nie dało się jednak uzyskać tak łatwo. Mimo wygórowanych osobistych pretensji poszczególnych możnowładców, wielu ich duchownych i poddanych i tak postrzegało cesarski dwór w Konstantynopolu jako model prawowitej władzy monarchicznej, a nawet jako odzwierciedlenie ładu niebiańskiego. Jak zauważył Alain Ducellier, zwycięski Milutin zupełnie przemodelował swój dworski ceremoniał i wachlarz symboli władzy na wzór bizantyjski w czasie ślubu z Simonis, córką Andronikosa II Paleologa (1282-1328), który odbył się w 1299 roku65. Będąc już wcześniej człowiekiem majętnym, Milutin mógł teraz pełnoprawnie przystroić swoją żonę i wybranych notabli "w imperialne części ubioru i złote pasy", a także w cesarską purpurę, wysyłając ich w podróż przez swoje ziemie66. Przekonanie, że prymat prawowicie należał się "cesarzowi Rzymian", żywili mnisi z góry Athos i nawet najambitniejszy serbski agresor, Stefan Duszan, musiał brać je pod uwagę, gdy zajmował znajdujące się pod rządami Bizantyjczyków miasta w Macedonii i twierdził, że jest głównym protektorem Świętej Góry67.
Podboje i prestiż Stefan Duszan zawdzięczał wielu klęskom militarnym i ubóstwu cesarstwa bizantyjskiego. Angelika Laiou wykazuje, że te słabości wzięły się po części z winy samego cesarstwa, były konsekwencją ostrych podziałów w obrębie dynastii Paleologów i wojny domowej między regentami mniejszego, jak Jan V Paleolog (1341-1391), i większego formatu, jak Jan VI Kantakuzenos (1347-1354), którzy na jakiś czas przejęli stery władzy. W połowie XIV wieku w cesarstwie doszło do wyraźnej zmiany na gorsze, kiedy to coraz bardziej naciskali Turcy, Serbowie i inne obce potęgi, natomiast wydatki cesarza znacznie przewyższały dochody. Symboliczną zniewagą było wstrzymanie bicia złotych monet mniej więcej w latach 1354-1366: bicie złotych monet ze swoją podobizną było prerogatywą cesarza Nowego Rzymu w czasach jego rozkwitu. Pewien komentator z połowy XIV wieku wyrażał żal z powodu utraty cesarskich terytoriów: "Teraz to my znajdujemy się w niewoli ludów, które... [wcześniej]... znajdowały się pod naszymi rządami"68. Natomiast Osmanowie dysponowali machiną wojenną świetnie przystosowaną do prowadzenia ciągłych operacji. Cesarz bizantyjski musiał płacić daninę, a więc był wasalem sułtana Murada I (1362-1389), ale przyniosło to jedynie chwilowe wytchnienie i przez blisko dekadę po 1394 roku Konstantynopol był znów oblężony. Nowe państwo Serbów, pozbawione potężnego i prawowitego monarchy po przedwczesnej śmierci Duszana w 1355 roku, samo padło ofiarą wewnętrznych konfliktów dynastycznych i rozłamów regionalnych, zaś klęska Serbów w bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku może wskazywać, że pochód Osmanów był nie do zatrzymania. Podobnie było w przypadku zmiażdżenia przez Turków, którym przewodził syn i spadkobierca Murada, Bajazyd I (1389-1402), wielkiej armii krzyżowców pod Nikopolis w 1396 roku. Przetrwanie cesarstwa bizantyjskiego do XV wieku można przypisać szczęściu oraz przekonaniu Osmanów, że jest ono nieszkodliwe.
Jednak niespójne, niemal federalne, imperium Paleologów w dalszym ciągu mogło stanowić przeszkodę dla Osmanów. Można nawet argumentować, że było zdolne do regeneracji. Zza swoich rzymskich murów cesarz, pamiętając o tradycji dyplomatycznej Justyniana, wciąż mógł pertraktować z wrogami swoich wrogów. Za przybyciem zdobywcy ze Środkowej Azji, Timura, do Anatolii w 1401 roku najprawdopodobniej stały między innymi zabiegi Manuela II oraz zachodnich emisariuszy69. W rezultacie zmiażdżenia przez Timura armii Bajazyda w bitwie o Ankarę w 1402 roku oraz sporów między synami Bajazyda zmniejszyła się presja na Bizancjum, a niektórzy Bizantyjczycy uważali - w zgodzie z inną czcigodną tradycją - że miała w tym udział również interwencja Matki Bożej. Zarówno po bitwie pod Nikopolis, jak i przed 1396 rokiem cesarze i wyżsi rangą duchowni z zapałem praktykowali wysyłkę ikon i relikwii - czyli "dyplomację relikwiarzową". Ich wysiłki były adresowane do zachodnich i wschodnich sprzymierzeńców, a więc potencjalnych dostarczycieli wojsk lub bogactw70. Pod koniec XIV wieku wchodzono w zinstytucjonalizowane relacje z organizacjami kościelnymi w rodzących się księstwach wołoskich i mołdawskich w dolnym biegu Dunaju, zaś w latach 30. XV wieku serbski despota Jerzy Branković (1427-1456) wybudował ufortyfikowaną rezydencję w Smeredewie na wzór niedawno wzniesionych murów Konstantynopola, których budowę zlecił najprawdopodobniej jego teść, Teodor Paleolog Kantakuzenos71. Inne więzi małżeńskie połączyły serbską elitę polityczną z elitą imperium Trapezuntu, a około połowy XV wieku te powiązania rozszerzyły się również na osmańską rodzinę rządzącą.
Zważywszy na problemy Osmanów ze zdobyciem żołnierzy na kampanię na Bałkanach oraz ograniczoną liczbę muzułmanów osiadłych na zachodnim wybrzeżu Morza Egejskiego i w Bosforze na przełomie XIV wieku, było do pomyślenia, że siły ortodoksyjnych dynastii mogły połączyć się ze wspierającą je ludnością, aby rozbić "Izmaelitów" i nie pozwolić im na zdobycie wystarczającej liczby jeńców, łupów czy dochodów, które wspomagałyby utrzymanie ich machiny wojennej. Jeśli Turcy w rezultacie byli nie do zatrzymania, to w dużym stopniu dzięki osmańskim metodom zabierania chrześcijańskich dzieci i stworzeniu "nowej armii" janczarów, która była żądna kolejnych podbojów. Więzi wiary i lojalności między cesarzem i greckojęzycznymi Rzymianami, a czasem nawet słowiańskojęzycznymi ortodoksami, przetrwały wcześniejsze zalewy obcych sił i gdy elity i armie okupantów osłabły, odpłaciły się z nawiązką. Pozbawione granic imperium traciło niezbędne środki do życia wraz z każdym kolejnym "poborem dzieci" oraz sürgün, które wykrwawiały Bizancjum tak, jak dziury wybijane w murach Konstantynopola przez tureckie kule armatnie w 1453 roku72.
Skrupulatność, z jaką Osmanowie wykorzystywali zasoby ludzkie z dawnych prowincji cesarstwa, mówi równie dużo o Bizancjum, co o ich własnych talentach organizacyjnych. Osmańska machina wojenna była znacznie lepsza niż ta, z którą IV krucjata dokonała oblężenia Miasta, a ponadto - w odróżnieniu od krzyżowców - Turcy dawno już zdominowali jego okolice. Musieli jednak zgromadzić dochody i żołnierzy ze swoich posiadłości na Bałkanach, zanim mogli ruszyć na podbój Konstantynopola i rządzić w nim i z niego. Nie zamierzali powtórzyć doświadczenia krzyżowców, którzy musieli borykać się z grecką i słowiańską ludnością o - w najlepszy wypadku - niepewnej lojalności, zamieszkującej na zachód i południowy zachód od Konstantynopola. Sułtani i ich doradcy generalnie zaniechali próby bezpośredniego ataku w 1. połowie XV wieku po części ze względu na wewnętrzne napięcia polityczne. Świadczy to jednak o tym, że cesarstwo bizantyjskie miało inne mocne strony, oprócz niemalże zupełnej niemożliwości zwyciężenia "królującego miasta". Żar mógł się nadal tlić w niespodziewanych miejscach, a ostańce przekształcały się w nowe centra, jak na przykład Mistra, dzięki swoim handlowym i kulturowym więziom z Włochami73. Sułtani wytrwale zabiegali o aprobatę mnichów z Athos, uznając ich ziemskie posiadłości i prawo do wyboru własnej drogi duchowej, natomiast - jak wskazuje Bryer - gdy Mehmed II (1444-1446, 1451-1481) zajął Miasto, okazał ambiwalencję, próbując nakłonić do współpracy wyższych rangą duchownych, począwszy od patriarchatu. Uznał też przywileje handlowe Genueńczyków w czasie upadku Konstantynopola.
Sprawę Genueńczyków, podobnie jak porozumienie Mehmeda z ortodoksyjnym Kościołem, można postrzegać jako wskaźnik rozpadu starego imperium, jego podziału na odrębne części: kościelną, klasztorną, regionalną i handlową. Jeśli jednak uwzględnić tylko te negatywne strony, to można przeoczyć zmienną geometrię, która od dawna cechowała empire sans fronti?res. Cesarze środkowego okresu Bizancjum na ogół potrafili utrzymać równowagę między greckojęzycznymi, krajowymi ortodoksami religijnymi a obcymi książętami, ludami i mocarstwami, dopóki przewaga zachodnich zasobów i umiejętności organizacyjnych nie sprawiła, że równowaga stała się w praktyce nie do utrzymania. Mało spójne dynastyczne miniimperia, powstałe po katastrofie 1204 roku, miały inną strukturę niż ich znamienity poprzednik, zaś "cesarz Rzymian", który w 1261 roku powrócił na tron w Konstantynopolu, nie był w stanie odtworzyć dawnego aparatu administracyjnego i militarnego. W istocie powodem złego funkcjonowania władzy cesarskiej była desperacja części osób, które chciały go prowadzić lub pisały w jego imieniu74, natomiast od końca XIV wieku liczni rzemieślnicy - złotnicy, wytwórcy złota ciągnionego, cieśle okrętowi, a także lekarze - lepsze perspektywy widzieli na Zachodzie i zakładali dobrze prosperujące przedsiębiorstwa nawet w Londynie75. Ład imperialny nie przetrwał jednak wyłącznie na płaszczyźnie instytucjonalnej. Dzięki swojej zdolności do angażowania poparcia, przekonań lub interesów handlowych całkiem różnych i rozproszonych grup, imperium Paleologów wykazywało pewną ciągłość ze swoim wcześniejszym wcieleniem. Nie po raz pierwszy zespół właściwości cesarstwa bizantyjskiego sprawiał, że łatwy podbój i długotrwała okupacja przez najbardziej śmiałych obcokrajowców były kosztownymi i potencjalnie daremnymi przedsięwzięciami. Świadczy o tym fakt, że Osmanowie podbijali cesarstwo bizantyjskie i podległe im kraje stopniowo, jak również celowa niejednoznaczność i troska Mehmeda Zdobywcy i jego następców o prawomocność w oczach ich nowych poddanych.
1 Ostrogorsky (1968).
2 Mango (1980).
3 Cavallo (red.) (1997); Treadgold (1997); Angold (2001); Treadgold (2001); Mango (red.) (2002); Harris (red.) (2005); Gregory (2005); Haldon (2005b); Cameron, Averil (2006b).
4 Zob. Brown, P. (1998); artykuły w: Lenski (red.) (2006); Casiday i Norris (red.) (2007).
5 Cameron, Averil (1991b).
6 Cameron, Averil (2002b); McCormick (2000), s. 156-163.
7 [Teodozjusz], Codex Theodosianus, XVI, tłum. Pharr i in., s. 440-476. Na temat powstania kodeksu zob. artykuły w: Harries i Wood (red.) (1993). O wpływie chrystianizacji na rodzinę zob. Giardina (2000).
8 Gray (1979); Allen (2000), s. 814-816; Gray (2005), s. 221-225.
9 Millar (2000), s. 754, 757-759; Giardina (1999); Marcone (2004), s. 30-36. Opinię przeciwną (dotyczącą głównie problemów periodyzacji) wyraził Bowersock (2004), zob. jednak replikę Giardiny (2004). Zob. też Harries (1999); Cameron, Averil (2002b), s. 180, 190; Fowden (2002), s. 683-684.
10 O powszechnym dobrobycie we wschodnich prowincjach zob. Whittow (1990); niżej, s. 452-453.
11 Zob. Brown P. (1998), s. 653.
12 Por. niżej roz.. 2a, 2b, 2c, 7.
13 Por. niżej roz. 1.
14 Por np. Liebeschuetz (2001); Cameron, Averil (2002b); Brown P. (2003); Ward-Perkins (2005); Wickham (2005). Próbę odpowiedzi na pytanie, czy warunki w królestwach germańskich były bardziej brutalne niż w poprzedzającym je cesarstwie, jak również porównanie z cesarstwem wschodnim, znajdziemy w: Drake i in. (red.) (2006).
15 Na temat periodyzacji zob. Cameron, Averil (2002b); Fowden (2002).
16 CAH, XII; CAH, XIII; CAH, XIV.
17 Cameron, Averil (2006b); Edwards (2006). Zob. też artykuły w: Casiday i Norris (red.) (2007).
18 Allen i Jeffreys (red.) (1996); Cameron, Averil (2000b), s. 165, 190-191; Mango (2002b), s. 2-5. Dla Whittowa (1996) dobrym punktem wyjścia jest okres ok. 600 roku.
19 Haldon (1997a).
20 Por. niżej; Meier (2003), s. 73-100, 373-387, 405-426, 459-470.
21 Krueger (2005), s. 302-310.
22 Pr B, IV, tłum. Dewing i Downey, s. 218-315; Gregory (1992 [1993]), s. 246-250; Sarantis, "The Balkans during the reign of Justinian" (rozprawa doktorska, 2005). Na temat uznania przez Anastazjusza potrzeby programu budowy sieci umocnień oraz jego realizacji zob. Haarer (2006), s. 65-70, 109-114, 230-245. Zob. też Dunn (1994).
23 Cameron, Averil (1978); Cameron, Averil (1992c), s. 18-20; Cameron, Averil (2000), s. 12-13; Belting (1994), s. 109-114, 134.
24 Kennedy (2004a).
25 Charanis (1961); Garso?an (1998).
26 Doctrine of Jacob the Newly Baptised, wyd. i tłum. franc. Dagron i Déroche, s. 168. Na temat drastycznych środków niezbędnych - jak się wydaje - w latach 30. VII w., aby wypłacić żołd żołnierzom w Palestynie i Syrii zrewaluowanymi miedzianymi monetami, zob. Schulze i in. (2006), s. 17-24.
27 Cameron, Averil (1992b), s. 85-86, 104.
28 Dagron (2003), s. 95-114.
29 Dölger (1940); por. niżej.
30 Haldon (1979), s. 45-65.
31 Haldon (1999a), s. 84, 103-105.
32 Stephenson (2003a), s. 81-96.
33 Peira, wyd. Zacharia von Lingenthal, s. 11-260.
34 Jones i Maguire (2002), s. 113-118, 136-139.
35 DOC, IV.1, s. 281, 296; Mango (1963a), s. 324 (tekst), 330.
36 Birkenmeier (2002).
37 Komnenowie wciąż troszczyli się jednak o zachowanie prawidłowych, a nawet sprawiedliwych procedur w czasie obowiązywania maksymalnych stawek podatkowych: Magdalino (1994), s. 107-114; por. niżej.
38 Brand (1968), s. 161-171; Angold (2003a), s. 40-41, 84; Phillips (2004), s. 90-94.
39 EHB. Zwięzły, ale informatywny i szeroki przegląd zob. w: Laiou i Morrisson (2007).
40 Laiou (2002c); Oikonomides (2002); Laiou (2002d); Dagron (2002); Matschke (2002a); Lefort (2002); Morrisson i Cheynet (2002).
41 Zob. też [Iwanow] (2003).
42 [Jan Mauropous], Letters, wyd. i tłum. Karpozilos; [Teofilakt z Ochrydy], Letters, wyd. i tłum. franc. Gautier; Mullet (1997); por. też niżej.
43 Shepard (1988b), s. 70-72.
44 Martin (1993), s. 48-53, 531-532, 709-711.
45 Morris (1995), s. 5-6.
46 Por. niżej; Dagron (1993); Chadwick (2003).
47 Haldon (2003b), s. 60-74.
48 Jacoby (2005a).
49 Bojovic (2001); Eastmond (2003a); Eastmond (2004).
50 Zob. zwł. Nicol (1993).
51 Morrisson (2005).
52 Angold (1975a).
53 Shawcross, "The Chronicle of Morea" (rozprawa doktorska, 2009); Shawcross (w druku).
54 Meyendorff (1964); Meyendorff (1974c); Krausmüller (2006).
55 Zob. jak cesarz Trapezuntu wyjaśnił ufundowanie celi na górze Athos w 1374 roku: Actes de Dionysiou, wyd. Oikonomides i in., s. 60.
56 Register des Patriarchats, wyd. Hunger i in., II, nr 56, s. 428-429; Régestes des actes du patriarcat, wyd. Grumel i in., nr 2309; Nicol (1979), s. 19; Meyendorff (1981), s. 115, 128-130; Krausmüller (2006); por. niżej.
57 Evans (red.) (2004), s. 11-12 (wprow.); Gothóni (2004), s. 60-64; Shepard (2006c), s. 17-18, 36-40.
58 [Kalikst I], Life of Gregory of Sinai, roz. 15, wyd. Pomialovsky, s. 33; Balfour (1982), s. 44-47, 52-53; Majeska (1991), s. 36-37.
59 MM, II, s. 361; Régestes des actes du patriarcat, wyd. Grumel i in., nr 3112.
60 Cameron, Averil (1979b).
61 MM, II, s. 191, 192; tłum w: Barker (1969), s. 108, 109; Crummey (1987), s. 58.
62 Ignatius of Smolensk, tłum. w: Majeska, Russian travelers, s. 104-105, 110-111; PVL, s. 49; RPC, s. 111.
63 Biliarsky (1993), s. 125-127, 133, 139; Biliarsky (2001), s. 72-74, 85-88.
64 Soulis (1984), s. 6-11, 25-27, 35-47.
65 Por. też Malamut (2000), s. 500-505; Ćirković (2004), s. 49-52.
66 Danilo II i in., Životi kraljeva, wyd. Daničić, s. 96-97; Malamut (2000), s. 503.
67 Obolensky (1971), s. 255-256.
68 [Szewczenko], Alexios Makrembolites, s. 213 (tekst), s. 225 (tłum.).
69 Obolensky (1963), s. 47-52; Barker (1969), s. 183, 504-509; Jackson (2005), s. 238-240.
70 Barker (1969), s. 408; Mergiali-Sahas (2001a), s. 56-59; Baronas (2004), s. 85-87; Vassilaki (2005); Baronas (2007).
71 Shepard (2006c), s. 26-28; Peschlow (2001), s. 401.
72 Runciman (1965), s. 97, 99, 104, 116-117.
73 Na temat "kompromisu między greckim polis a italskim senioratem", przewidywanego przez ich czołowych myślicieli, których część liczyła na pomoc militarną z Zachodu, zob. Ronchey (2006), s. 321-322.
74 Zob. np. [Szewczenko I.] (1961); Nicol (1979), s. 75-83; Kolbaba (1995).
75 Harris (1995a), s. 156, 164-188.
Seria DZIEJE ORIENTU
Arabowie pod panowaniem Osmanów 1516-1800
Jane Hathaway, Karl K. Barbir
Warszawa 2012
Indie. Zarys historii.
Michel Boivin
Warszawa 2011
Dzieje Syrii
Janusz Żebrowski
Wydanie II uzupełnione
2011
Indie. Nowa azjatycka potęga
Dietmar Rothermund
2010
Dwór Kalifów.
Powstanie i upadek najpotężniejszej dynastii świata muzułmańskiego
Hugh Kennedy
Wydanie II
2010
Japonia 1937-1945. Wojna Armii Cesarza
Jean-Louis Margolin
2009
Historia powstania islamu jako doktryny społeczno-politycznej
Hassan Ali Jamsheer
2009
Najnowsza historia Iranu. Republika islamska
Thierry Coville
2009
Tybet. Zarys historii
Karenina Kollmar - Paulenz
2009
Dzieje Mongolii
Baabar
2009
Krótka historia Japonii. Od samurajów do Sony
Curtis Andressen
2009
Historia Korei
Joanna P. Rurarz 2009
Historia filozofii muzułmańskiej
Henry Corbin
2009
Chiny. Powrót olbrzyma
Konrad Seitz
2008
Ismailici. Zarys historii
Farhad Daftary
2008
Historia Persji Tom I. Od czasów najdawniejszych do najazdu Arabów
Bogdan Składanek
2008
Historia Persji
Tom II. Od najazdu arabskiego do końca XV wieku
Bogdan Składanek
2008
Współczesna historia Iraku
Hassan Ali Jamsheer
2007
Pierwsze wieki cesarstwa chińskiego
Mieczysław Jerzy Künstler
2007
Historia Persji
Tom III. Od Safawidów do II wojny światowej
Bogdan Składanek
2007
Historia Iraku
Marek M. Dziekan
2007
Egipt. Stulecie przemian
Barbara Stępniewska-Holzer, Jerzy Holzer
2006
Dwór Kalifów.
Powstanie i upadek najpotężniejszej dynastii świata muzułmańskiego
Hugh Kennedy
2006
Konflikt i przemoc w systemie politycznym niepodległych Indii
Krzysztof Dębnicki
2006
Mezopotamia
Georges Roux
2006
Współczesna historia Królestwa Nepalu
Krzysztof Dębnicki
2005
Persja w polityce Niemiec w latach 1906-1914 na tle rywalizacji rosyjsko-brytyjskiej
Piotr Szlanta
2005
Historia nauki arabskiej Tom III. Technika, alchemia, nauki przyrodnicze i medycynaPraca zbiorowa pod red. Roshdiego Rasheda
2005
Historia Zimbabwe
Henryk Zins
2003
Historia nauki arabskiej Tom II. Nauki matematyczne i fizykaPraca zbiorowa pod red. Roshdiego Rasheda
2001
Afryka i Europa Od piramid egipskich do Polaków w Afryce Wschodniej
Henryk Zins
2001
Wojna w dziejach Dahomeju od XVII do XIX wieku
Robert Piętek 2001
Historia nauki arabskiej Tom I. Astronomia teoretyczna i stosowana
Praca zbiorowa pod red. Roshdiego Rasheda
2000
Z wojskami Menelika II Zapiski z podróży do Etiopii
Aleksander Bułatowicz
2000
Afrykańskie państwo Kilindich w XVIII i XIX wieku
Marek Pawełczak 2000
Commercial Relations between Arabs and Slavs (9th-11th centuries)
Ahmad Nazmi
1998
Historia Sułtana Masuda
Abul Fazl Bajhaki 1996