Andrzej. Książę skandalista - Zespół autorów

Kup ebooka

19.99 zł
14.99 zł (14,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Idą obok sie­bie przez no­wo­jor­ski Cen­tral Park. Jest po­czą­tek grud­nia 2010 roku. Książę An­drzej ma na so­bie ni­czym się nie­wy­róż­nia­jącą czarną kurtkę zi­mową i spor­towe szare buty. Jakby ce­lowo pró­bo­wał się wto­pić w tłum.

Obok niego kro­czy męż­czy­zna w po­dob­nej kurtce. Ma gę­ste si­wawe włosy. Nie wiemy, ja­kie do­kład­nie słowa pa­dły mię­dzy nimi, ale wy­raź­nie wi­dać, że to An­drzej ma wię­cej do po­wie­dze­nia.

Żywo ge­sty­ku­luje, a bruzdy na jego twa­rzy ukła­dają się w po­ważny wy­raz. Ten drugi na zmianę pa­trzy na niego i na cią­gnącą się przed nimi ścieżkę. Nie od­zywa się sło­wem, kiwa tylko głową na znak, że ro­zu­mie.

Ża­den z nich jesz­cze o tym nie wie, ale nie są tu­taj sami. Z ukry­cia ob­ser­wuje ich bo­wiem fo­to­graf i nie­ba­wem po­więk­szone zdję­cia przed­sta­wia­jące obu męż­czyzn ra­zem ukażą się na pierw­szych stro­nach ga­zet z ca­łego świata, sta­jąc się przed­mio­tem za­cie­kłych dys­ku­sji.

Wkrótce spo­tka­nie to wy­woła w ży­ciu obu męż­czyzn kry­zys nie­wy­obra­żal­nych roz­mia­rów.

***

Czy­tasz se­rię "Bry­tyj­ska ro­dzina kró­lew­ska". Przy­bliża ona syl­wetki człon­ków ro­dziny, która od 1917 roku na­leży do dy­na­stii Wind­so­rów. Udamy się w po­dróż przez ostat­nie stu­le­cie, pod­czas któ­rej spę­dzimy czas mię­dzy in­nymi z księżną Dianą, księ­ciem Har­rym i księżną Me­ghan, kró­lową Elż­bietą oraz po­zo­sta­łymi człon­kami tej roz­le­głej i fa­scy­nu­ją­cej ro­dziny.

Czy­tasz część ósmą. Je­śli jesz­cze nie udało ci się za­po­znać z po­przed­nimi czę­ściami, za­le­camy prze­czy­ta­nie w pierw­szej ko­lej­no­ści czę­ści Nie­ocze­ki­wana kró­lowa o Elż­bie­cie II.

Ta część opo­wiada o księ­ciu An­drzeju i ma ty­tuł Książę skan­da­li­sta.

***

Hi­sto­ria An­drzeja, trze­ciego dziecka kró­lo­wej Elż­biety, jest, naj­pro­ściej mó­wiąc, opo­wie­ścią o po­tę­dze i o upadku.

Główną rolę od­grywa w niej książę, który uro­dził się jako drugi w ko­lejce do tronu, ale koń­czy na miej­scu dzie­wią­tym, przez cały czas ży­jąc w cie­niu mo­nar­chii.

Mimo to sta­wia on obo­wią­zek na pierw­szym miej­scu i robi wszystko, czego mo­nar­chia od niego ocze­kuje. Po­świę­cił się dłu­giej i peł­nej suk­ce­sów ka­rie­rze woj­sko­wej, a już w wieku dwu­dzie­stu dwóch lat zdo­bywa uzna­nie jako we­te­ran wo­jenny. Znaj­duje so­bie uro­dziwą żonę, ro­dzą mu się dwie piękne córki i w imie­niu mo­nar­chii obej­muje wiele róż­nych pa­tro­na­tów.

Po­stę­puje tak, jak po­wi­nien.

Do mo­mentu, aż w któ­rymś mo­men­cie wszystko to za­wali się jak do­mek z kart.

Ale za­nim doj­dziemy tak da­leko, mu­simy naj­pierw wró­cić do sa­mych po­cząt­ków.

***

An­drzej ro­dzi się w 1960 roku. Jest pierw­szym od stu trzech lat po­tom­kiem mo­nar­chy ak­tu­al­nie za­sia­da­ją­cego na tro­nie. Przy­cho­dzi na świat jako późne dziecko - książę Ka­rol ma już wtedy dwa­na­ście lat, a księż­niczka Anna dzie­sięć. Nie do­skwiera mu jed­nak sa­mot­ność. Cztery lata póź­niej, w 1964 roku, An­drze­jowi, An­nie i Ka­ro­lowi ro­dzi się młod­szy brat Edward. Mimo że jest ich te­raz czworo do ry­wa­li­za­cji o ty­tuł ulu­bieńca kró­lo­wej, plotka głosi, że ta walka szybko zo­staje roz­strzy­gnięta.

Od sa­mych na­ro­dzin An­drzej zaj­muje bo­wiem na­prawdę szcze­gólne miej­sce w sercu Elż­biety.

Nie wiemy do­kład­nie, z ja­kiego po­wodu. Nie­któ­rzy twier­dzą, że An­drzej jest owo­cem praw­dzi­wej mi­ło­ści.

Przy­cho­dzi na świat, gdy Elż­bieta za­siada na tro­nie od ośmiu lat - i nie wszyst­kie z nich są dla niej rów­nie mi­łym prze­ży­ciem. Jej zwią­zek z Fi­li­pem prze­cho­dzi długi i ciężki kry­zys, ale obojgu udaje się go prze­zwy­cię­żyć. De­cy­dują się na jesz­cze jedno dziecko - i gdy Elż­bieta bie­rze w ra­miona nowo na­ro­dzo­nego An­drzeja, ma wra­że­nie, że wszystko znów wraca na swoje miej­sce.

Na krótki czas Elż­bieta od­kłada na bok wszyst­kie kró­lew­skie obo­wiązki i jest praw­dziwą matką dla dziecka, które staje się sym­bo­lem tego, że ona i jej ro­dzina po­tra­fią prze­trwać każdą za­wie­ru­chę i wyjść z niej jesz­cze sil­niej­szymi.

W prze­ci­wień­stwie do Ka­rola i Anny, An­drzej i Edward do­ra­stają u boku matki, która od­biera ich ze szkoły i cho­dzi na roz­gry­wane przez nich me­cze piłki noż­nej. Matki obec­nej w ich ży­ciu.

Ozna­cza to także po­wsta­nie głę­bo­kiej więzi mię­dzy An­drze­jem a Elż­bietą. Tych dwoje żar­tuje so­bie ra­zem z róż­nych rze­czy i łą­czy ich to samo po­czu­cie hu­moru. Plotka głosi, że An­drzej za młodu jako je­dyny po­trafi za­kraść się do kró­lo­wej i ła­sko­tać ją tak, że Elż­bieta zwija się ze śmie­chu.

***

An­drzej ma tylko trzy­na­ście lat, gdy opusz­cza bez­pieczne ramy domu ro­dzin­nego. Po­dob­nie jak wcze­śniej jego oj­ciec Fi­lip i star­szy brat Ka­rol książę za­czyna na­ukę w Gor­don­stoun, szkoc­kiej szkole śred­niej z in­ter­na­tem. Po­tem na­stę­puje jego ko­lej, aby zgod­nie z tra­dy­cją wstą­pić do szkoły ofi­cer­skiej Kró­lew­skiej Ma­ry­narki Wo­jen­nej w Dart­mo­uth w po­łu­dnio­wej An­glii.

***

Wy­obraź ich so­bie, jak stoją je­den obok dru­giego: mło­dzi, pełni na­dziei ka­deci ubrani czarne mun­dury z dwu­rzę­do­wymi ma­ry­nar­kami za­pię­tymi na osiem gu­zi­ków. Na gło­wie każ­dego z nich tkwią czapki ka­pi­tań­skie - kropką nad i bę­dzie do­da­nie ozna­cze­nia stop­nia na le­wym rę­ka­wie.

Jest rok 1981. Wśród mło­dych męż­czyzn usta­wio­nych w rzędy w han­ga­rze stoi dwu­dzie­sto­jed­no­letni męż­czy­zna z wy­raź­nie za­ry­so­waną szczęką i o gę­stych ciem­nych wło­sach ster­czą­cych spod czapki, które kon­tra­stują z jego ja­sną skórą. To wła­śnie An­drzej. Grupa staje na bacz­ność, sa­lu­tuje. Książę stoi wy­pro­sto­wany tak jak reszta. Mimo że obok nich prze­cho­dzi wła­śnie jego oj­ciec, twarz An­drzeja za­cho­wuje ka­mienny wy­raz.

Każdy z ka­de­tów po ko­lei ma­sze­ruje przed księ­ciem Fi­li­pem i mu sa­lu­tuje. Fi­lip rów­nież stoi z dło­nią przy­tkniętą do daszka. Ze sto­ją­cego obok stosu bie­rze je­den dy­plom. Obok dy­plo­mów leżą dys­tynk­cje sta­ran­nie uło­żone jedna za drugą. Wy­obraź­cie so­bie parę skrzy­deł wy­ha­fto­wa­nych złotą ni­cią i umiesz­czo­nych po obu stro­nach ko­rony. Sta­no­wią one jed­no­znaczny do­wód na to, że ka­deci ukoń­czyli szkołę i że oprócz dzia­łań pro­wa­dzo­nych na mo­rzach są go­towi bez­piecz­nie po­pro­wa­dzić każdy śmi­gło­wiec po­nad la­sami i po­lami albo w stre­fach wojny.

Ka­deci po ko­lei otrzy­mują do ręki dy­plom, a do le­wego rę­kawa przy­twier­dza im się dys­tynk­cję.

Te­raz ko­lej An­drzeja. Fi­lip po­stę­puje do­kład­nie tak jak ze wszyst­kimi in­nymi ka­de­tami z tą róż­nicą, że tym ra­zem de­ko­ruje rę­kaw swo­jego syna. Kiedy to robi, usta An­drzeja roz­cią­gają się w sze­ro­kim uśmie­chu. Książę czuje się dumny. Wo­kół niego roz­brzmie­wają okla­ski ro­dzi­ców i zna­jo­mych, któ­rzy przy­szli, aby uczest­ni­czyć w tej waż­nej chwili.

Za­koń­czył się pe­wien roz­dział w jego ży­ciu. Wkrótce nowe skrzy­dła An­drzeja, świeżo upie­czo­nego pi­lota, zo­staną pod­dane po­waż­nej pró­bie.

Żeby zro­zu­mieć, dla­czego tak się dzieje, naj­pierw trzeba opo­wie­dzieć o in­nym epi­zo­dzie.

***

Wiele ty­sięcy ki­lo­me­trów od Lon­dynu, w po­łu­dnio­wej czę­ści Oce­anu Atlan­tyc­kiego, około pię­ciu­set ki­lo­me­trów od po­łu­dnio­wych krań­ców Ar­gen­tyny, znaj­dują się Wy­spy Fal­klandz­kie. Wy­obraź­cie so­bie mały ar­chi­pe­lag z ko­lo­ro­wymi dom­kami oraz bo­gac­twem pta­ków, w tym pin­gwi­nów. Po­dobny do Wysp Owczych, tylko po­ło­żony na pół­kuli po­łu­dnio­wej.

Przez kil­ka­set lat za­równo Hisz­pa­nia, jak i Wielka Bry­ta­nia rosz­czą so­bie prawa do tego te­ry­to­rium. Do­piero w 1771 roku osią­gają po­ro­zu­mie­nie, za­wie­ra­jąc trak­tat po­ko­jowy. Koń­czy on na pe­wien czas dłu­go­trwały kon­flikt o to, kto jest pra­wo­wi­tym wła­ści­cie­lem wysp.

Jed­nak czter­dzie­ści dzie­więć lat póź­niej Ar­gen­tyna ogła­sza nie­pod­le­głość od Hisz­pa­nii, daw­nej po­tęgi ko­lo­nial­nej, i Ar­gen­tyń­czycy żą­dają zwrotu Fal­klan­dów w swoje ręce.

Za­miast do­tych­cza­so­wego kon­fliktu o nie­całe trzy­na­ście ty­sięcy ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych wysp na Oce­anie Atlan­tyc­kim z Hisz­pa­nią Wielka Bry­ta­nia wcho­dzi te­raz w spór z do­wo­dzącą swo­ich praw do ar­chi­pe­lagu Ar­gen­tyną.

Przez ko­lejne dzie­się­cio­le­cia kon­flikt raz na ja­kiś czas przy­biera na sile, aż w końcu - na po­czątku lat osiem­dzie­sią­tych - na­stę­puje jego eska­la­cja.