Cały dzień w Varanasi. Rano rejsik po Gangesie w promieniach wschodzącego słońca. Varanasi, jako jedno z najświętszych miejsc hinduizmu, przyciąga nie tylko osoby pragnące dokonać kąpieli czy kremacji zwłok swoich bliskich, ale również wszelkiego rodzaju myślicieli, mędrców, świętych mężów, żebraków, kapłanów oraz różne inne mocno zakręcone osoby. Naprawdę wyjątkowo ciekawe miasto. I wcale nie śmierdzi tak, jak opisują to ludzie, którzy widząc palone zwłoki i wiedząc jak zanieczyszczony jest Ganges utrwalają taki obraz. Sami widzieliśmy pewnego białasa, który siedział w łódce oddalonej kilkadziesiąt metrów od ghatu kremacyjnego z chustką przyłożoną do twarzy jak Michael Jackson idący na spacer albo człowiek przechodzący obok zakładów mięsnych senatora Stokłosy. On po prostu uwierzył w to, że śmierdzi. My staliśmy na ghacie dużo bliżej kremowanych zwłok i czuliśmy tylko zapach ogniska.
Później wynajęliśmy rikszarza na parę godzin, aby powoził nas po innych ciekawych miejscach Varanasi. Odwiedziliśmy też parę sklepów. Z pewnym powodzeniem, gdyż na koniec dnia mieliśmy w torbach m.in. dwa jedwabne szaliki, 6-cio metrowe sari oraz wielka jedwabną, bordową kapę na łóżko. I teraz my, głupki, będziemy musieli to wszystko taszczyć aż do Nepalu, a potem z powrotem przez pół Indii! Ogólnie przyjęło się, że podczas naszych zakupów Madzia gra rozrzutną żonę, a ja męża kompletnie nie zainteresowanego zakupami, którego głównym zajęciem jest stopowanie jej w wydawaniu rodzinnych pieniędzy. Kapę na łóżko kupiliśmy u poznanego trochę wcześniej Hindusa, który, o dziwo, wiedział gdzie leży Polska, a nawet znał dwa słowa w naszym języku: dupek i kurwa. Nasza rozmowa wyglądała więc mniej więcej tak:
- Hello kurwa
- How are you, dupek
- I can give you kurwa 500 rupees for this bed cover
- Are you joking, dupek?
Było bardzo śmiesznie.
Wieczorem poszliśmy do kina. Chcieliśmy zobaczyć jakąś słynna miejscową produkcję. Nasłuchaliśmy się sporo o klasycznym indyjskim filmie. Pomieszanie stylów i konwencji, śpiewy i tańce pomiędzy poszczególnymi scenami wstawione od tzw. zupełnej czapy. Kino stare jak świat, wentylatory głośno chodzą i lekko zagłuszają dźwięk, obraz naprawdę słabej jakości. My jednak czekamy na film. Wreszcie koniec reklam i Columbia Pictures Presents... o w mordę, amerykański film. A specjalnie próbowałem się dowiedzieć u biletera na jaki film sprzedaje mi bilety. Nie udało się. Film okazał się horrorem klasy D. Przez pierwszych 15 minut duch z szafy porwał jedną dziewczynę, a drugą "prawie". Nie wiemy ile ich porwał przez dwie godziny, bo po 15 minutach uciekliśmy z kina.
Zobacz nasze propozycje
-
-
książka
-
ebook
(14,90 zł najniższa cena z 30 dni)
14.90 zł
49.00 zł (-70%) -
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
(22,94 zł najniższa cena z 30 dni)
23.68 zł
37.00 zł (-36%) -
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
