Bezdroża sp. z o.o.
ul. Pychowicka 7
30-364 Kraków
e-mail: ksiegarnia@bezdroza.com.pl
redakcja: redakcja@bezdroza.com.pl
informacje o księgarni bezdroza.pl
© Bezdroża 2009
- Księgarnia
- Relacje » Część IV. Jeść i mówić w Japonii: lod...
RELACJE Z PODRÓŻY | ||||||
|
Część IV. Jeść i mówić w Japonii: lody i sushi; Shinkansen Tokio - Nagoja (29.07.2004) Data dodania do serwisu: 2004-08-10
Lody Jadę Szinkansenem. Wulkan Fuji miał być widoczny po prawej stronie, ale nie był. Po obejrzeniu setek pól ryżowych i zielonej herbaty, wyciągam laptop, aby napisać coś o jedzeniu (pora bezpieczna, bo obiad zjadłem półtorej godziny temu, więc nie zgłodnieję od samego myślenia). W trwającej trzy i pół godziny podróży do położonej na południu Japonii Nagoi możemy skorzystać z bloczków na napoje. Wybieram kawę - pani obsługująca wózek dwa razy pyta, czy kawa ma być na gorąco (po japońsku hoto). Japończycy piją w większości kawy mrożone, a na mnie - zamawiającego ciepłą w 35-stopniowy upał - patrzą, jakby w moim oku widzieli mały błysk szaleństwa. Kupuję Zosi i sobie lody z zielonej herbaty. Stały się moimi ulubionymi lodami. Reakcja Zosi na słowo lody - w każdym ze znanych nam wspólnie języków - może być śmiało kanwą doktoratu o odruchach warunkowych. Skrzętnie więc korzystam z okazji, aby zobaczyć szeroki japoński uśmiech i kupuję jej jakieś codziennie. Znam już wszystkie japońskie smaki. Generalnie japońskie lody dzielą się na gelato - czyli gałkowe (według Zosi chodzi o lody jakie się je we Włoszech, ale nie te określane w Polsce mianem lodów włoskich), kakigori czyli lody z kruszonych kostek, polewanych syropem. Są także automaty do lodów włoskich. Samo słowo lody - jak wiele słów obcego pochodzenia - jest zniekształconym słowem angielskim: po japońsku określa się lody jako icu [czyt. aisu]. Dla porównania: widelec to po japońsku [forku], nóż to [najfu]. W języku japońskim nie jest przyjęte, aby wyraz kończył się na spółgłoskę. Tak więc często dodaje się "u" lub "o" na końcu wyrazu. Ta cecha języka sprawia wiele kłopotów uczącym się języka polskiego. Studenci pierwszego roku tokijskiej polonistyki słowo jest namiętnie wymawiają jako [jesto], nieświadomi, iż ma to już inne znaczenie niż samo jest. Wracając do lodów: dostępne są tu wszelkie znane w Europie smaki plus kilka dodatkowych. Są to np. lody z japońskiego specyfiku - słodkiej fasoli czy lody z tzw. słodkich ziemniaków (sweat potatos, ale chyba po polsku nazywa się to inaczej). Sushi Wiele chciałoby się napisać o japońskim jedzeniu. Przeważającymi smakami w tej kuchni są: kwaśny, słony, smak różnorakich wyrobów z soi oraz ryb i innych stworzeń morskich. Z braku czasu (niestety podróżowanie to okropnie czasochłonna sprawa) opowiem tylko o najbardziej znanej japońskiej potrawie czyli sushi, a ściślej o jej arcyciekawych odmianach. Rzeczone sushi składa się, najogólniej mówiąc, z ugniecionego w rozpłaszczone kulki ryżu, do którego dodaje się sól, pieprz i ocet. Na to zazwyczaj daje się trochę wasabi - japońskiego zielonego chrzanu. Całość wieńczy kawałek surowej ryby, ośmiornicy (także surowej), innych morskich istnień lub też trochę usmażonego na słodko jajka. Od sushi ze słodką jajecznicą na wierzchu powinno się zresztą zaczynać posiłek, gdyż kolor żółty wzmaga apetyt. Drugą odmianą sushi jest gunkan. Jest to ryż - przyrządzony jak wyżej - który owija się plastrem suszonych alg (nori). Dzieło wieńczą rybie jajeczka, miazga z tuńczyka, kukurydza z tuńczykiem i sosem majonezowym, a także jajeczka kolczastego morskiego stwora. Inną odmianą sushi jest makizushi. Przyrządza się je nakładając na duży, kwadratowy kawałek nori warstwę ryżu, następnie kawałek ryby, cienkie plasterki ogórków, kawałki jajecznicy pokrojonej w długie, wąskie paski i wiele innych składników - zależnie od wyobraźni kucharza. Gdy jest ona dobrze rozwinięta na warstwę ryżu wędruje także sfermentowana soja (w tej wersji nie wygląda to zbyt apetycznie, pachnie zresztą też nie najlepiej, ale smakuje całkiem nieźle). Po nałożeniu składników całość zostaje zawinięta w rulonik, a czasem także pocięta na mniejsze kawałki. Aby spróbować sushi najlepiej udać się do specjalnej restauracji. Są one jednak zazwyczaj bardzo drogie. Kucharz stoi przed klientem i na jego oczach przygotowuje kolejne porcje. Istotna jest wymiana uwag o kolejnych kawałkach ryby i generalnie rozmowa. Obcokrajowiec podziwia z reguły tylko kunszt krojenia ryby. Przeciętny Japończyk najczęściej jada sushi w restauracji zwanej kaiten zushi (sic! - w odmianie sushi zmienia się w zushi), w której rozmowę z kucharzem zastępuje taśmociąg, na którym przesuwają się talerzyki z gotowymi porcjami. Jeśli jakiegoś akurat brakuje, klient może go zamówić naciskając przycisk czegoś w rodzaju domofonu zainstalowanego przy każdym stoliku. Dodatkami są sosy, wasabi i kiszony imbir - typowy dla japońskiej kuchni, który w narzeczu miejscowych barbarzyńców nazywa się gari. Być może zresztą należałoby napisać to gali, gdyż kolejną wesołą cechą języka japońskiego jest nieodróżnianie "r" od "l/ł". Polakom jest ciężko to sobie wyobrazić , gdyż ostatnie zdanie opowieści o sushi mogłoby wyglądać tak: "Zaprata w lestalacji "kaiten zushi" riczona jest wedrug ilości pustych talerzyków przy miejscu danego krienta". Smacznego! Do następnego razu! |
||||||
Powrót do strony głównej relacji. | ||||||
| powrót do początku strony | ||||||















Powrót do strony głównej relacji.













