typer: 0
id: 296
id2:




  Kontakt   Pomoc   Mapa portalu   Forum
Portal Podróżnika bezdroza.pl

Wyszukaj   
GLOWNA
W Twoim schowku czeka na Ciebie 1 książka.
Nowości w księgarni
Wybrzeże Bułgarii
24.90 PLN
Więcej...


Riwiera Turecka
24.90 PLN
Więcej...


Promocja KSIˇŻKA DNIA
ks_dnia Codziennie inna książka Wydawnictwa Bezdroża
25% taniej!!!

Zobacz więcej
Znajdž
mapka
Klub bezdrożnika
Warto zobaczyć

Bezdroza.pl

Przewodniki pisane z pasją

rejestracja

RELACJE Z PODRÓŻY

Część III. Podróżowanie samochodem. Japońska czystość i higiena; Nasu - Kinugawaonsen (21.07.2004)

Data dodania do serwisu: 2004-07-21

Oceń relacjęŚrednia ocenaIlość ocen
6,001797


Samochód

Jak dotąd dwukrotnie miałem okazję podróżować samochodem. Pierwszy pojazd - prywatny samochód jednego z naszych znajomych - był jednocześnie najbardziej zaawansowanym technologicznie pojazdem, jakim podróżowałem. Klimatyzacja nie jest w Japonii, jak już wpominałem, czymś niezwykłym - to standardowe wyposażenie, bez niej jazda samochodem byłaby niezwykle uciążliwa. Ten samochód oczywiście też ją posiadał. Trochę zaskoczył mnie ekran wielkości mniej więcej 15 na 25 cm. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, Taku - nasz kierowca - akurat oglądał wiadomości.



Ruszyliśmy. Taku nacisnął kilka przycisków i ekran zmienił się w mapę. Po wpisaniu miejscowości ekran podzielił się na dwie części: z lewej widniała mapa z pogrubioną trasą do pokonania, z prawej - schemat najbliższego skrzyżowania. Na obu częściach ekranu widać było także naszą aktualną pozycję z zaznaczeniem, w którą stronę porusza się samochód. Dodatkowo przed każdym rozjazdem czy skrętem system informował głosowo, mówiąc coś w stylu: za około 200 metrów skręć w prawo.

Ów system nawigacji satelitarnej, w który w Japonii wyposażona jest zdecydowana większość samochodów, można tam kupić na dwa sposoby: pierwszy to taki, w którym opłaca się stały abonament i system dostaje z satelity automatycznie co jakiś czas zmiany. Drugi sposób to jednorazowa opłata i coroczne dokupywanie płyty DVD z aktualizacją.

Kiedy samochód jechał do tyłu, system automatycznie uruchamiał kamerę umieszczoną na wysokości tablicy rejestracyjnej, pokazując, co znajduje się na drodze samochodu. Na monitorze zaznaczona była także skala, dzięki której można było łatwo określić, w jakiej odległości od samochodu znajduje się widoczny przedmiot. Nie powinien już nikogo zdziwić odtwarzacz DVD wmontowany w deskę rodzielczą.

Drugi z samochodów, którymi się poruszaliśmy, posiadał również wspomniany system, jednakże nie miał już takich udogodnień jak wsteczna kamera czy odbiornik TV. DVD jednak działało...

Wypożyczenie samochodu w Japonii kosztuje od 5000 do 10 000 tysięcy jenów za dzień (200-400 zł). Przy kilku osobach jest to tania i przyjemna forma podróżowania.


Czystość

W Tokio ciągle panują rekordowe upały. Temperatura ponad 30 stopni Celsjusza to standard. Prysznic minimum 2 razy dziennie staje się koniecznością. Przy tej okazji kilka słów o sprawach związanych z higieną. Znane jest niemal stereotypowe umiłowanie czystości przez Japończyków. W istocie zgadza się to z moimi doświadczeniami dnia codziennego.

Pierwsza sympatyczna sprawa. W restauracjach, knajpach - wszędzie, gdzie dostaje się jedzenie - do zestawu pałeczek dokładany jest zwinięty w rulonik mokry ręczniczek w większości przypadków także gorący.

Aranżacja przestrzeni zawsze precyzyjnie wskazuje do jakiego miejsca można dojść w butach, a gdzie należy już je zdjąć. W 99 procentach nawet w mieszkaniach w bloku strefy te oddzielone są poziomami. Przy wejściu - niżej - należy zdjąć obuwie, w strefie górnej nie wolno postawić nogi z butem. Mieszkanie właściwie zaczyna się dopiero od strefy górnej. W dawnych japońskich domach obuwie zostawiano przed wejściem, na schodach przed odsuwanymi drzwiami.



Podział stref na wewnętrzną - czystą, domową - i zewnętrzną - nieczystą, będącą poza domem - jest odzwierciedleniem podobnej sytuacji w świątyni. Tu podziały czysty - brudny są jeszcze bardzej jaskrawe. Przy wejściu na teren świątyni tak szyntoistycznej, jak i buddyjskiej - znajdują się specjalne kadzie z czerpakami do rytualnego obmycia rąk (czasem także twarzy). Przy wejściu do budynku świątyni wszyscy, nawet kapłani, ściągają obuwie. Dla kapłanów jednakże przewidziane jest osobne wejście. Wierny rozpoznaje, czy kapłan jest w świątyni, po stojącym przy wejściu charakterystycznym obuwiu.

Osobnej uwagi domagają się japońskie toalety. Są zwykle zaprojektowane w stylu europejskim, ale Japończycy nie byliby sobą, gdyby nawet tu nie wprowadzili nowoczesnych technologii.

W wielu domach, centrach handlowych, restauracjach itp. można znaleźć toalety z charakterystyczną rączka, zazwyczaj z prawej strony, na której znajduje się panel sterowania. Przyciskami uruchamia się takie funkcje jak: podgrzewanie deski klozetowej, uruchamianie jednostrumieniowego bidetu, kilkustrumieniowego bidetu, mycia części intymnych kobiet oraz, co już jest czystą perwersją, masażu wodnego i suszenia. Dodatkowo, używając bidetu można wybrać siłę strumienia wody oraz przesuwać strumień nieco w przód i nieco w tył. Często zdarza się, iż toalety tego typu mają wszystkie te funkcje umieszczone na pilocie, który jest przytwierdzony do stojaka na ścianie.





W mieszkaniu chodzi się, jak wspomniałem, boso. Aby nie narazić stóp na kontakt z bakteriami, w ubikacjach znajdują się często specjalne pantofle, które należy zdjąć, zostawiając je w środku tego pomieszczenia.

Dla kontrastu w niektórych publicznych toaletach można spotkać muszle w starym stylu, mające tylko podłużny otwór, w których załatwia się potrzeby fizjologiczne w kucki.

Ostatnich kilka dni spędziliśmy na wsi, 200 km na północ od Tokio. Północne części Japonii nawiedziły wielkie ulewy i w kilku prowincjach ogłoszono stan klęski żywiołowej. My jedziemy jednak do miejca bezpiecznego. Jedynym utrapieniem są często padające deszcze, co podnosi i tak już wysoką wilgotność powietrza. Pola ryżowe mają się doskonale - dobrze nawodnione czekają na koniec sierpnia, kiedy nastąpią żniwa. My czekamy, aby dopaść najbliższego prysznicu. Przy wysokiej wilgotności pojawia się nieprzyjemne odczucie, iż całe ciało się lepi.

Na szczęście okolice Nasu, gdzie się udajemy, położone na granicy prowincji Tochigi i Fuchushima, słyną z kąpielisk termalnych. Do pierwszego docieramy po niecałych 3 godzinach jazdy z Tokio, część drogi nieco zatłoczona, jednak jak na japońskie warunki niemal pusta autostrada. Gdy wracaliśmy, na tej samej autostradzie pojawiły się kilkunastokilometrowe korki - Japończycy mieli wolny poniedziałek w związku ze Świętem Morza, dniem oficjalnie wolnym od pracy.

Naszą wycieczkę odbywamy w cztery osoby: Zosia, ja, Azusa - podobnie jak Tomoka studentka polonistyki - oraz jej chłopak Derry, szczęśliwie mówiący trochę po angielsku.

Kobiety udają się do łaźni osobno. Derry ma mi pokazać, co należy robić w łaźni. Myślałem, że porady Derrego nie będą szczególnie niezbędne, należy się po prostu rozebrać, wziąć prysznic i wskoczyć nago do basenu. Jednakże jak zwykle w Japonii w takich sytuacjach się myliłem.

Po pierwsze okazało się, że brakuje mi niezbędnego ekwipunku. W japońskiej łaźni należy mieć dwa ręczniki jeden duży, drugi mały. Ja oczywiście miałem tylko jeden. Po drugie szafki zamykają się na monetę o wartości 100 jenów, o czym każdy wie i ma przygotowaną taką monetę. Ja akurat w kieszeni miałem tyko kilka banknotów. Derry uczynnie poszedł rozmienić moje 1000 jenów (banknot o najniższym nominale wartości około 35 złotych) na drobne, przy okazji kupując mi mały ręczniczek, który na szczęście okazał się bardzo tani (150 jenów - około 5 zł).

Jest dobrze: ściągamy ubrania - jeszcze tylko drobna uwaga Derrego, abym małym ręczniczkiem przysłonił się nieco w przestrzeni poniżej pasa - i nago wchodzimy do przestrzeni przeznaczonej do wzięcia prysznicu. Określenie "wziąć prysznic" jest tu jednak wielce nieadekwatne. Ze znanych mi miejsc do obmycia się to było najdziwniejsze. Otóż przy każdym ze stanowisk znajduje się krzesełko - drewniany taboret i kubełek. Prysznic bieże się na siedząco, przed sobą - na wysokości twarzy - mając lustro, w którym widać całe ciało. Do kubełka nalewa się wody, w której płucze się mały ręcznik. Po namydleniu należy owym ręcznikiem dokładnie wytrzeć całe ciało i spłukać wodą. Czynność tę powtarza się kilkukrotnie. Dopiero tak przygotowanym można przejść do przestrzeni z małymi basenami, znajdującymi się wewnątrz budynku. W dwóch miejscach, które odwiedziliśmy schemat był taki sam: łaźnia, jeden lub dwa wewnętrzne baseny i wreszcie basen na zewnątrz budynku.





Ów ostatni basen zazwyczaj nie jest jednak tylko pojemnikiem z wodą, ale ma wiele walorów - nazwijmy je - estetycznych: przestrzeń zewnętrznego basenu jest zazwyczaj małym ogrodem, dookoła rosną niewielkie sosny, czasem jest otwarty widok na góry czy rzekę. W samym basenie znajdują się głazy i kamienie, na których można przysiąść, zmieniając głębokość zanurzenia. Po wyjściu z basenu znowu prysznic i powrót do szafek. Budynek kapieliska oferuje zazwyczaj także dostęp do różnorodnych maszyn do masażu; aby usiąść na niektórych z nich, trzeba mieć sporo odwagi.





Jest także restauracja, zazwyczaj bardzo dobra - w stylu starojapońskim. W jednej z nich doznałem wyrafinowanych kulinarnych rozkoszy - ale o tym opowiem następnym razem.
Powrót do strony głównej relacji.
powrót do początku strony
Podziel się: