"Tylko Ĺwiat przewÄdrowany jest coĹ wart" - napisaĹ Kazimierz WierzyĹski.
"Tylko Ĺwiat przewÄdrowany jest coĹ wart" - napisaĹ Kazimierz WierzyĹski. Dopiero w drodze czujÄ, Ĺźe ĹźyjÄ - jestem wolny i tak naprawdÄ niczym siÄ nie muszÄ martwiÄ. PodróĹźe ksztaĹcÄ oraz sprawiajÄ , Ĺźe jesteĹmy lepszymi ludĹşmi.
Do tego motta kolejny raz udaĹo mi siÄ przekonaÄ ĹźonÄ i na kolejny dĹugi weekend wybraliĹmy siÄ zwiedziÄ LitwÄ, ĹotwÄ i moĹźe EstoniÄ. Cztery dni wolnego wydawaĹy siÄ optymalnym czasem na zwiedzenie tych krajów. Tak siÄ Ĺźycie potoczyĹo, Ĺźe "dotychczasowy towarzysz podróĹźy" w ten czas nie mógĹ doĹwiadczyÄ uroków kolejnej wyprawy w nieznane, choÄ tym razem trasÄ opracowaliĹmy doĹÄ dokĹadnie, wyszczególniajÄ c miejscowoĹci do których chcieliĹmy dotrzeÄ. Znajomi zaskoczeni pytali co tam jest ciekawego, po co tam jechaÄ. OczywiĹcie mylili siÄ. Wyznacznikiem byĹy magnackie zamki i paĹace, a takĹźe tajemnicze zamki Zakonu Kawalerów Mieczowych. ChcieliĹmy takĹźe dotrzeÄ do hanzeatyckiej Rygi, moĹźe do Tallina, a w drodze powrotnej zrelaksowaÄ siÄ w jakiejĹ nadmorskiej miejscowoĹci. IloĹÄ miejsc do zobaczenia w relacji z czasem, które na nie mogliĹmy poĹwiÄciÄ sprawiĹa, Ĺźe pÄdziliĹmy w ekspresowym tempie, zwiedzaliĹmy, robiliĹmy szybkie zdjÄcia, ale takĹźe gdzieniegdzie znajdowaliĹmy czas na obserwacjÄ toczÄ cego siÄ naokoĹo Ĺźycia z perspektywy sympatycznej knajpki. W szczególnoĹci to odróĹźniaĹo nas od tzw. japoĹskich turystów, którzy nie doĹwiadczajÄ c realiów zastanej miejscowoĹci, zwiedzajÄ tylko te najbardziej oblegane zabytki czy muzea, robiÄ kilkaset zdjÄÄ, majÄ cych przedstawiaÄ tylko oni wiedzÄ co, i przy pomocy sĹono opĹaconego przewodnika pomijajÄ to, co warto zobaczyÄ. Powodzenia. Nasza wyprawa w niczym nie przypominaĹa tych doĹwiadczeĹ. WiadomoĹci czerpaliĹmy z przewodnika BezdroĹźy: Litwa, Ĺotwa i Estonia. BaĹtycki ĹaĹcuch”, informacji znalezionych w internecie i tym razem z map. Nasz trasa wiodĹa na Litwie przez Kowno i okolice, Kiejdany, PoniewieĹź, BirĹźe; na Ĺotwie przez Bauske, Rundale, Jelgave, Jurmale, RygÄ, Sigulde, Turaide, Cesis, ponownie RygÄ, Dobele, Liepaje i ponownie przez LitwÄ: Sventoj, Palange, Kretinge, KĹajpede.Pobudka byĹa jak zwykle wczesnym rankiem. Na granicy polsko-litewskiej w Budzisku byliĹmy ok. 6.00. Odprawa graniczna trwaĹa chwilÄ, oprócz paszportów konieczne byĹo takĹźe okazanie dokumentów pojazdu i prawa jazdy. Przy granicy nie ma problemu z wymianÄ zĹotówek, póĹşniej wymieniÄ moĹźna tylko euro lub dolary (kurs: za 92 zĹ dostaliĹmy 80 litów). Litwa przywitaĹa nas bardzo dobrÄ drogÄ , którÄ wĹród równinnych krajobrazów, pomknÄliĹmy w kierunku Kowna. Po drodze pierwotnie mieliĹmy w planie Mariampol, ale ostatecznie po kolejnej analizie atrakcji tej miejscowoĹci postanowiliĹmy nie traciÄ na niÄ czasu. Po okoĹo godzinie dotarliĹmy do miejscowoĹci znanej jako Kaunas i rozpoczÄliĹmy poszukiwania miejsca do parkowania. W centrum (skrzyĹźowanie Gimnazijos i Sv. Gertrudos) udaĹo nam siÄ znaleĹşÄ bezpĹatny parking, pomimo, Ĺźe w bezpoĹrednim sÄ siedztwie staĹy automaty do zakupu biletów parkingowych. Przez przypadek zorientowaliĹmy siÄ, Ĺźe na Litwie trzeba przesunÄ Ä zegarek o godzinÄ do przodu - zrobiĹo siÄ zatem o godzinÄ póĹşniej.Najpierw udaliĹmy siÄ na StarówkÄ - dobrze zachowanÄ i zadbanÄ , a w zasadzie odrestaurowanÄ i przygotowanÄ pod turystów. Spacer rozpoczÄliĹmy ulicÄ Vilniaus. To najpiÄkniejsza ulica na Starówce. WiÄkszoĹÄ kamienic pochodzi z XVI wieku. Nawet budki telefoniczne ĹwiadczyĹy o tym, Ĺźe zwiedzaliĹmy stare miasto. WiÄkszoĹÄ kamienic zrobiĹa pozytywne wraĹźenie. ZachÄcajÄ co prezentowaĹy siÄ knajpki w nich usytuowane. OdwiedziliĹmy punkt informacji turystycznej, gdzie zasiÄgnÄliĹmy sporo informacji o mieĹcie i otrzymaliĹmy plan miasta. W zasadzie w kaĹźdej miejscowoĹci warto odszukaÄ IT, gdzie przede wszystkim moĹźna otrzymaÄ darmowe mapy, czÄsto takĹźe przewodniki po mieĹcie (czasami w jÄzyku polskim, najczÄĹciej w angielskim).

Po drodze zwiedziliĹmy BazylikÄ ArchikatedralnÄ Ĺw. ApostoĹów Piotra i PawĹa (gotyckie wnÄtrze stwarza Ĺredniowieczny nastrój, a przepiÄkne obrazy i oĹtarz powodujÄ , Ĺźe naprawdÄ warto zajrzeÄ do Ĺrodka), ratusz zwany BiaĹym ĹabÄdziem (chyba najbardziej reprezentatywna budowla miasta), dom Perkuna, gotycki KoĹcióĹ Witolda Wielkiego, koĹcióĹ Franciszka Ksawerego z budynkami klasztoru i kolegium Jezuitów (z napisem po litewsku i rosyjsku : tu mieszkaĹ i tworzyĹ Adam Mickiewicz), KoĹcióĹ Ĺw. Gertrudy, koĹcióĹ Ĺw. Trójcy, Klasztor Bernardynek, a takĹźe mÄski odpowiednik przy koĹciele Ĺw. Jerzego (Benrardyni ci byli znani w caĹej RP z produkcji tabaki, miodu i nalewek), paĹac Paców i wiele in. KrÄ ĹźÄ c po zauĹkach Starego Miasta, odkrywaliĹmy coraz to nowe jego zakÄ tki, na kaĹźdym kroku spotykaliĹmy zabytkowe budowle, opustoszaĹe placyki i dziedziĹce. Taki sposób zwiedzania miasta sprawiĹ nam bardzo duĹźo przyjemnoĹci, przede wszystkim dlatego, Ĺźe bĹÄ dziliĹmy po miejscach nie przyciÄ gajÄ cych uwagi przeciÄtnego turysty. Ĺťaden przewodnik was tam nie zaprowadzi.


KolejnÄ atrakcjÄ miaĹy byÄ znajdujÄ ce siÄ w widĹach Niemna i Wilii ruiny zamku majÄ cego swe poczÄ tki jeszcze w XIII wieku, które niestety zawiodĹy nasze oczekiwania. ZachowaĹy siÄ jedynie fragmenty murów i okrÄ gĹa baszta. WokóĹ zamku znajduje siÄ rozlegĹa fosa, którÄ moĹźna pospacerowaÄ. NastÄpnie rozpoczÄliĹmy spacer po nienazbyt okazaĹym deptaku - aleji Laisves, zwieĹczonym KoĹcioĹem Ĺw. MichaĹa ArchanioĹa – bardziej przypominajÄ cym cerkiew niĹź ĹwiÄ tyniÄ katolickÄ . Jednak deptakiem warto siÄ przejĹÄ choÄby z tego powodu, Ĺźeby zobaczyÄ róĹźnicÄ miÄdzy ich sklepami a naszymi. Warto teĹź napiÄ siÄ tam kawy. O dziwo, wiÄkszoĹÄ miejsc w licznych kawiarniach byĹo zajÄtych. NajwiÄkszÄ atrakcjÄ Kowna byĹ widok z wieĹźy KoĹcioĹa Zmartwychwstania ze wspaniaĹÄ panoramÄ miasta, skÄ d doskonale byĹo widaÄ WiliÄ i Niemen. Warto byĹo siÄ wspiÄ Ä by podziwiaÄ rozlewiska rzek, StarówkÄ, nadbrzeĹźne ĹÄ ki i ciÄ gnÄ ce siÄ po horyzont lasy. Krajobraz rzeki Niemen byĹ zachwycajÄ cy. OkoĹo poĹudnia rozpoczÄliĹmy zwiedzanie okolic Kowna (m.in. nadbrzeĹźe chyba Niemenu), ostatecznie docierajÄ c do Czerwonego Dworu (Raudondvaris), z popadajÄ cym w ruinÄ zamkiem z przeĹomu XVI i XVII wieku. W XIX wieku zamek gruntownie przebudowano zamieniajÄ c go w wielkÄ rezydencjÄ w stylu renesansowo-neogotyckim – paĹac z czerwonej cegĹy. ZwiedzajÄ c ów paĹac ciÄĹźko siÄ oprzeÄ wraĹźeniu, iĹź mamy do czynienia bardziej z kiepskim zamkiem niĹź paĹacem. W tej miejscowoĹci wzrok przyciÄ gnÄ Ĺ jeszcze koĹcióĹ Ĺw. Teresy. Kamienny koĹcióĹek górowaĹ nad caĹÄ okolicÄ . NastÄpnie zwiedziliĹmy Kiejdany (Kėdainiai), ponoÄ serce Litwy. Kiejdany byĹy siedzibÄ rodu RadziwiĹĹów, miastem, w którym siedzibÄ miaĹ ksiÄ ĹźÄ Janusz RadziwiĹĹ z Potopu Henryka Sienkiewicza. Mnóstwo tam restauracyjek i malowniczych kamienic. SpacerujÄ c po mieĹcie podziwialiĹmy zbór kalwiĹski z kryptami fundatorów RadziwiĹĹów, Stary Rynek zwany niegdyĹ Ĺťydowskim z zespoĹem synagog, Rynek Wielki z ratuszem. UdaliĹmy siÄ teĹź na spacer ulicÄ Didzioji (WielkÄ ) – jedynÄ atrakcjÄ miasta wartÄ odwiedzenia. Wystarczy godzina by przejĹÄ stare miasto wszerz i wzdĹuĹź. Miasto imponuje spokojem i maĹomieszczaĹskÄ atmosferÄ . Starówka Kiejdan jest oryginalna i caĹkiem Ĺadna, jednak w relacji z Wilnem, Kownem czy sĹowackim Bardejowem nie robi wraĹźenia. Nie natknÄliĹmy siÄ takĹźe na nic z opisów Sienkiewicza. .

Dalej udaliĹmy siÄ na ĹťmudĹş. Po drodze zajechaliĹmy do urokliwego zajazdu przedstawiajÄ cego dawne Ĺźycie na Ĺťmudzi. Tam teĹź spróbowaliĹmy tradycyjnych Ĺźmudzkich napoi i potraw: zupy z duszonej kapusty i piwa. Zajazd ten okazaĹ siÄ byÄ rewelacyjny - wszystko bardzo smaczne, niedrogie i w tradycyjnej scenerii.
PrzyjemnoĹÄ niebywaĹa.


KolejnÄ miejscowoĹciÄ , którÄ zwiedziliĹmy byĹy BirĹźe (BirĹžai) - miasto poĹoĹźone nad rzekÄ Apaszcza i jeziorem Szyrwena. Tam zwiedziliĹmy imponujÄ cy, póĹşnorenesansowy zamek RadziwiĹĹów. Zamek, mimo Ĺźe sprzed kilku wieków, prezentowaĹ siÄ okazale. OkazaĹo siÄ, Ĺźe do naszych czasów dotrwaĹy ruiny, a jego obecny wyglÄ d zawdziÄczamy rekonstrukcji wg starych planów. Zamek otacza park zajmujÄ cy zbocze opadajÄ ce ku jezioru. Po przeciwnej stronie jeziora (niegdyĹ byĹa to wyspa Ostrów) odwiedziliĹmy klasycystyczny PaĹac Tyszkiewiczów, bardziej przypominajÄ cy ogromnÄ willÄ niĹź paĹac. Zarówno paĹac jak i zamek otacza park, a dodatkowego uroku dodaje poĹoĹźenie nad jeziorem i moĹźliwoĹÄ jego pokonania przez dĹugi drewniany, arkadowy most. W BirĹźach robi siÄ teĹź dobre piwko – polecamy. Na marginesie wspomnÄ, Ĺźe na Litwie dopuszczalna iloĹÄ alkoholu we krwi wynosi 0,4 promila. W godzinach popoĹudniowych z BirĹź udaliĹmy siÄ na ĹotwÄ. Przed granicÄ podczas tankowania gazu zaskoczono nas zwrotem vatu za paliwo (dodatkowe 3 litry). Gaz jest sprzedawany pod nazwÄ „dujos”. Przekroczenie granicy to tylko formalnoĹÄ – okazanie paszportów i dokumentów pojazdu. Pierwszy postój na Ĺotwie zrobiliĹmy w Bausce, gdzie znajduje siÄ interesujÄ cy renesansowy XV wieczny zamek krzyĹźacki, godny zwiedzenia. Zamek poĹoĹźony jest bezpoĹrednio nad rzekÄ , co dodaje mu dodatkowego uroku. Nadto ruiny sÄ caĹkiem dobrze zachowane. UdaĹo nam siÄ takĹźe wymieniÄ pieniÄ Ĺźki – Ĺaty to chyba najsilniejsza waluta w Europie - 1 Ĺat to okoĹo 6,50 zĹotych (za 70 USD dostaliĹmy nieco ponad 30 Ĺat).

PóĹşniej udaliĹmy siÄ w kierunku niedaleko, ale na odludziu poĹoĹźonej miejscowoĹci Rundale, takĹźe wartej zwiedzenia. Znajduje siÄ tam olbrzymi i przepiÄkny kompleks paĹacowy. XVIII wieczny paĹac jest najwspanialszym przykĹadem sztuki barokowej na Ĺotwie. Swoim wyglÄ dem przypomina najĹadniejsze paĹace Habsburgów. Na tyĹach paĹacu znajduje siÄ przepiÄkny park. ByĹo to kolejne wspaniaĹe miejsce w czasie naszej wyprawy.


Z Pilsrundale skierowaliĹmy siÄ w kierunku Jelgavy, by zobaczyÄ paĹac na wyspie. Po drodze nastÄ piĹo drastyczne pogorszenie jakoĹci dróg i ponad 30 km musieliĹmy pokonaÄ po szutrze. Jednak jakoĹÄ drogi nie byĹa najgorsza i jechaliĹmy ponad 100 km/h. Jakby tego byĹo maĹo, paĹac nie zrobiĹ najmniejszego wraĹźenia, poza tym bynajmniej nie jest poĹoĹźony na wyspie, ale po prostu nad rzekÄ . Jelgava jest zaprzyjaĹşniona z BiaĹymstokiem. .

PóĹşnym, ale bardzo widnym, wieczorem udaliĹmy siÄ w kierunku Rygi, ale nie planowaliĹmy jej zwiedzaÄ tego dnia, albowiem zamierzaliĹmy przenocowaÄ w Jurmali - najlepszym Ĺotewskim kurorcie baĹtyckim. Jest ona znanym oĹrodkiem wypoczynkowym i uzdrowiskiem, sĹynie z Ĺagodnego mikroklimatu, sosnowych lasów, ĹşródeĹ mineralnych i borowin, ale przede wszystkim z pĹytkich i ciepĹych wód Zatoki Ryskiej oraz przepiÄknej, piaszczystej plaĹźy ciÄ gnÄ cej siÄ kilometrami przez caĹÄ miejscowoĹÄ. Miasto przyciÄ ga równieĹź zabytkowym charakterem. Wiele budynków zostaĹo zbudowanych z drewna, równieĹź w stylu secesji. Wszystko to prawda. Miasteczko przypomina nieco nasz Sopot. Droga, która prowadziĹa do Jurmali to trzypasmowa autostrada, sprawiajÄ ca wraĹźenie najlepszych dróg zachodnioeuropejskich. JurmaĹa okazaĹa siÄ bardzo piÄknÄ miejscowoĹciÄ , ale nazbyt luksusowÄ jak na naszÄ kieszeĹ. W ramach oszczÄdnoĹci na piwo musieliĹmy zrezygnowaÄ z pĹatnego miejsca noclegowego i poszukaÄ czegoĹ na dziko. TuĹź po dwudziestej drugiej ruszyliĹmy na obchód miasta. ZapuĹciliĹmy siÄ w wÄ skie, zatĹoczone uliczki by znaleĹşÄ sklep i zrobiÄ zakupy (dwa piwa i balsam ryski – 6 Ĺat czyli ok. 40 zĹ). OdwiedziliĹmy kilka sympatycznych knajpek, przede wszystkim aby napiÄ siÄ piwa, ale takĹźe naĹadowaÄ baterie do aparatu. Grubo po póĹnocy udaliĹmy siÄ na nocleg w kierunku morza. Tamtejsze piwo jest bardzo ciekawym doĹwiadczeniem smakowym, w mojej ocenie lepsze niĹź w Polsce czy nawet SĹowacji. Generalnie piwko Ĺotewskie jest równie dobre jak litewskie, ewentualnie litewskie tak dobre jak Ĺotewskie.
.

BaĹtyk nas caĹkowicie zaskoczyĹ. Po pierwsze - byliĹmy nad nim po dwudziestej pierwszej czasu polskiego (dwudziestej drugiej czasu Ĺotewskiego) i trafiliĹmy na wspaniaĹy zachód sĹoĹca, które akurat chowaĹo siÄ za morze, po drugie - BaĹtyk zachwyciĹ swoim kolorem, po trzecie - ciemno nad BaĹtykiem zrobiĹo siÄ dopiero po póĹnocy – taki zwiastun „biaĹych nocy”. Niby byĹo po zachodzie, ale sĹoĹce nie schowaĹo siÄ caĹkowicie za horyzont, dziÄki czemu nocÄ niebo spowite byĹo róĹźowÄ poĹwiatÄ . ByĹo tak jak pisaĹ Josif Brodski: przezroczysty, róĹźowy odcieĹ nieba byĹ tak jasny, Ĺźe bĹÄkitna akwarela morza niemal nie potrafiĹa go odbiÄ. Generalnie biaĹe noce polegajÄ na tym, Ĺźe latem zmierzch i Ĺwit tak sie wydĹuĹźajÄ , Ĺźe ĹÄ czÄ siÄ ze sobÄ . Mrok wcale nie nastÄpuje. Nie byĹy to typowe biaĹe noce, Ĺźe moĹźnaby czytaÄ przysĹowiowÄ ksiÄ ĹźkÄ, ale byĹo na tyle jasno, Ĺźe bez problemu moĹźna byĹo rozróĹźniÄ kontury wszystkich rzeczy i zobaczyÄ osobÄ. Wszystko to sprawiĹo, Ĺźe nad BaĹtykiem przeĹźyliĹmy najprzyjemniejsze chwile tego dnia i tam spÄdziliĹmy noc. Na dobranoc zrobiliĹmy po Ĺyku okolicznej nalewki firmowanej nazwiskiem Napoleona. Gwiazdy nad naszymi gĹowami pojawiĹy siÄ dopiero ok. drugiej w nocy. NastÄpnego dnia planowaliĹmy zwiedzanie Rygi.Ĺniadanie zjedliĹmy tuĹź po wschodzie sĹoĹca. PrzeĹźuwajÄ c poĹpiesznie zrobione kanapki delektowaliĹmy siÄ widokiem morza. Nocleg w Jurmali spowodowaĹ, Ĺźe bardzo wczeĹnie dojechaliĹmy do stolicy Ĺotwy. Samochód zaparkowaliĹmy pod mostem, na darmowym parkingu (parking w centrum 1,30 Ĺata) i ruszyliĹmy w kierunku Starego Miasta. Ryga posiada liczne zabytki, w tym jeszcze z czasów Ĺredniowiecza. Jest wpisana na listÄ Ĺwiatowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO. Stanowi jedno z najwiÄkszych w Europie skupisk architektury secesyjnej. Ryga zaskoczyĹa nas piÄknie odremontowanym secesyjnym centrum, luksusowymi samochodami i niczym wiÄcej, ale jest to miasto które warto odwiedziÄ. Poza StarówkÄ staĹy bloki gorsze niĹź w Polsce. NajwiÄkszÄ atrakcjÄ byĹa bez wÄ tpienia Starówka. Jej zwiedzanie rozpoczÄliĹmy wczeĹnie rano i poĹwiÄciliĹmy na niÄ kilka godzin. SpacerujÄ c po wÄ skich i brukowych uliczkach podziwialiĹmy szereg mieszczaĹskich kamieniczek. Szczególne wraĹźenie zrobiĹy masowo odwiedzane przez turystów: Trzej Bracia – kompleks trzech kamienic, gmachy kupieckiej MaĹej i Wielkiej Gildii, kocie kamieniczki i mnóstwo hanzeatyckiej secesji i baroku. Generalnie wiÄkszoĹÄ kamienic robi pozytywne wraĹźenie wyszukanÄ , bogato zdobionÄ , fasadÄ . W okolicach murów miejskich, pomiÄdzy basztÄ ProchowÄ i bramÄ SzwedzkÄ , wczuliĹmy siÄ w specyficznÄ atmosferÄ miasta, sĹuchajÄ c piÄknie ĹpiewajÄ cych Ĺotyszek.


DuĹźe wraĹźenie zrobiĹ Plac Ratuszowy i okolice: Ratusz, Dom Bractwa CzarnogĹowych ze wspaniaĹym frontonem o ciekawym zestawieniu kolorystycznym (bractwo te to jedyne w krajach baĹtyckich elitarne stowarzyszenie nieĹźonatych kupców) i koĹcióĹ Ĺw. Piotra, gdzie za 2 Ĺaty wjechaliĹmy windÄ na 72 metrowy taras widokowy. Widoki rewelacyjne. Z góry doskonale widaÄ ryski gotyk i secesjÄ, koĹcioĹy ze strzelistymi wieĹźami, zabytkowe kamienice. Ryga z wieĹźy koĹcioĹa Ĺw. Piotra robi nie lada wraĹźenie, choÄ miasto nie gorzej prezentuje siÄ z doĹu, skÄ d wywoĹuje najbardziej pozytywne wraĹźenia. ZwiedziliĹmy jeszcze takĹźe koĹcióĹ Ĺw. Grzegorza - surowy w swym gotyckim obliczu, koĹcióĹ Ĺw. Jana, katedrÄ luteraĹskÄ NajĹwiÄtszej Marii Panny w rynku – imponujÄ cÄ swym rozmiarem.


Jednak bynajmniej tego miasta nie zamierzaliĹmy zapamiÄtaÄ tylko i wyĹÄ cznie z napotkanych zabytków. By poznaÄ RygÄ, tak jak inne miasta, trzeba w niej po prostu trochÄ pobyÄ i poobserwowaÄ, najlepiej z jednej z uroczych knajpek. A jest tam sporo przytulnych pubów, knajp i restauracyjek. W jednej z nich, zachwyceni wystrojem i ubiorem mĹodych dziewczyn w ludowych strojach Ĺotewskich, spróbowaliĹmy tamtejszych przysmaków, m.in. zsiadĹego mleka z mĹodymi buraczkami (auksta). Nie omieszkaliĹmy takĹźe napiÄ siÄ piwa. Jednak ceny piwa nas zaskoczyĹy, na Starówce 2 Ĺaty, chociaĹź udaĹo nam siÄ takĹźe napiÄ piwa za 1 Ĺata. Jedno i drugie bardzo smaczne. Na koniec postanowiliĹmy jeszcze pobĹÄ dziÄ bez mapy po zauĹkach Starówki. KrÄ ĹźÄ c po wÄ ziutkich uliczkach peĹnych zakamarków z knajpkami lub sklepikami, odnaleĹşliĹmy sympatycznÄ piwnÄ piwniczkÄ. Nie szkoda byĹo czasu poĹwiÄconego kawiarenkom i restauracyjkom ryskim. CóĹź, caĹa ryska Starówka zdumiewa ocalaĹym gotykiem i zachwyca secesjÄ ..


Z Rygi skierowaliĹmy siÄ do Parku Narodowego Gauja. Wyjazd z miasta utrudniĹ nam spory ruch uliczny, brak jakichkolwiek oznakowaĹ w którÄ stronÄ siÄ kierowaÄ i nakazy jazdy prosto lub w prawo. Koszmar. Wyjazd zajÄ Ĺ nam ponad godzinÄ. Sporo czasu straciliĹmy teĹź robiÄ c podstawowe zakupy w hipermarkecie (RIMMI, MAXIMA), tj. zakupujÄ c piwko, chleb, buĹeczki – pieczywo godne polecenia celem poznania tamtejszego smaku. PojechaliĹmy w kierunku prawdziwych Inflant – krainy zamków Kawalerów Mieczowych i KrzyĹźaków oraz piÄknego przeĹomu rzeki Gauja. Obszar parku w zasadzie wyznaczajÄ dwa miasta Sigulda i Cesis, malowniczo poĹoĹźone wĹród wzgórz i lasów. W Ĺredniowieczu swoje siedziby mieli tam rycerze zakonni.


W Siguldzie bez problemu znaleĹşliĹmy ruiny zamku Kawalerów Mieczowych z XIII-XVw. (brama wjazdowa, ruiny kaplicy, zabudowaĹ zamkowych) oraz znajdujÄ cy siÄ w pobliĹźu Nowy Zamek, w zasadzie bardziej przypominajÄ cy dworek magnacki lub paĹacyk. W okolicach Siguldy (w tĹumaczeniu znaczÄ cej nic innego niĹź „Las zwyciÄstwa”), nad rzekÄ GaujÄ , znajduje siÄ ciÄ g warownych zamków wybudowanych przez KrzyĹźaków. ChcÄ c zobaczyÄ chociaĹź jeden z nich wybraliĹmy siÄ na spacer przez las na tzw. Wzgórze Malarzy, skÄ d roztaczaĹ siÄ wspaniaĹy widok na wÄ wóz rzeki Gauja z górujÄ cym zamkiem w Turaidzie. PonoÄ widok z tego miejsca przywoĹuje krajobrazy szwajcarskie i z tego powodu okolice nazywane sÄ SzwajcariÄ ĹotewskÄ ".

Z Siguldy przejechaliĹmy siÄ takĹźe kolejkÄ linowÄ nad GaujÄ do Krimuldy - miasteczka po drugiej stronie rzeki. Z góry roztaczaĹ siÄ wspaniaĹy widok ma caĹÄ malowniczÄ dolinÄ Gauji i zamek w Turaidzie. Z wagonika kolejki moĹźna byĹo teĹź skoczyÄ do rzeki na bangi. Nam zabrakĹo odwagi.


Tego dnia zwiedziliĹmy nadto zamek z czerwonej cegĹy w Turaidzie, a na koniec dnia wybraliĹmy siÄ jeszcze po schodach (ponad setce) do jaskini Gutmana, na której Ĺcianach sÄ wyryte napisy nawet z XVIII wieku - juĹź wtedy pisano na Ĺcianach. Tym razem nocleg zorganizowaliĹmy nad rzekÄ GaujÄ . Sympatyczny spacer wzdĹuĹź brzegu rzeki znów umiliĹo piwo Ĺotewskie – tym razem w plastikowej butelce dwulitrowej. Czas byĹ przesuniÄty o godzinÄ, jednak mimo wszystko dĹugo po zachodzie sĹoĹca byĹo widno. Ciemno zrobiĹo siÄ po 1.00. MiĹo by byĹo popatrzeÄ na pierwsze gwiazdy, ale i tak byĹo piÄknie i romantycznie.

NastÄpny dzieĹ rozpoczÄliĹmy od zwiedzania miasteczka Cesis. Warto siÄ tam wybraÄ z uwagi na dobrze zachowane ruiny zamku krzyĹźackiego, a w szczególnoĹci urokliwy park otaczajÄ cy zamek i niewielkie jezioro u jego podnóĹźa. Swego czasu byĹa to ponoÄ najwspanialsza rezydencja wielkiego mistrza Zakonu Inflanckiego. W mieĹcie imponuje jeszcze gotycki koĹcióĹ, a caĹe miasteczko sprawia wraĹźenie Ĺredniowiecznego. ZapuĹciliĹmy siÄ w wÄ ziutkie, kamienne uliczki. PoznajÄ c miasteczko wstÄ piliĹmy na pysznÄ na kawÄ i ciasto w maĹej sympatycznej kawiarence, wetkniÄtej pomiÄdzy stare kamienice. Kawa smaczna, gorzej siÄ tylko dogadaÄ przy zamówieniu.



PostanowiliĹmy odpuĹciÄ Tallin na rzecz powrotu nad BaĹtyk. CzekaĹ nas znów przejazd przez RygÄ. Mimo, Ĺźe obwodnicami zajÄ Ĺ nam ponad godzinÄ. I tak wyruszyliĹmy w kierunku morza – przez kilkadziesiÄ t kilometrów nie natknÄliĹmy siÄ na ĹźadnÄ miejscowoĹÄ. ZbaczajÄ c z trasy zahaczyliĹmy o Dobele – gdzie podziwialiĹmy piÄkne ruiny zamku poĹoĹźone nad rzekÄ .

.


KolejnÄ miejscowoĹciÄ do której dotarliĹmy byĹa Lipawa. Niby jest co tam zwiedzaÄ, ale miasto wywarĹo na nas nienajlepsze wraĹźenia. W zasadzie to peĹne jest ono rozlatujÄ cych siÄ ruder, byÄ moĹźe XIX- wiecznej zabudowy. MijajÄ c te kamienice dotarliĹmy do tamtejszego rynku. Miasto sprawiaĹo wraĹźenie poradzieckiej bazy nadmorskiej. AtrakcjÄ miaĹ byÄ bursztynowy zegar sĹoneczny – nie byĹ. Spacer po mieĹcie najbardziej umiliĹo nam piwko w jednej z restauracyjek na Starym MieĹcie. Bar siÄ nam bardzo spodobaĹ i miĹoby byĹo posiedzieÄ tam wieczorem, a potem zostaÄ na nocnÄ imprezÄ, ale niestety ...
Na poĹudnie od Lipawy przekroczyliĹmy granicÄ Ĺotewsko-litewskÄ i zatrzymaliĹmy siÄ na nocleg w Sventoj. MiejscowoĹÄ ta przywitaĹa nas piÄkna pogodÄ , sĹoĹcem i biaĹymi chmurami na bĹÄkitnym niebie. Tam udaĹo nam siÄ zrelaksowaÄ, cieszyÄ siÄ do woli widokiem BaĹtyku i wspaniaĹym tanim jedzeniem. O ósmej po poĹudniu sĹoĹce wciÄ Ĺź byĹo wysoko na niebie i mocno praĹźyĹo. PlaĹźa nad morzem byĹa bardzo szeroka. ZdecydowaliĹmy siÄ na niej zjeĹÄ sympatycznÄ kolacyjkÄ, kanapki popijajÄ c piwkiem. WracajÄ c z plaĹźy natknÄliĹmy siÄ na knajpkÄ na ĹwieĹźym powietrzu, gdzie powoli rozkrÄcaĹa siÄ zabawa. ZjedliĹmy tam goloneczkÄ, wypiliĹmy kilka piwek, zapoznaliĹmy siÄ z kilkoma Litwinami i ostatecznie razem z nimi wspaniale siÄ bawiliĹmy – do muzyki przygrywanej przez kapelÄ tubylców. NajwiÄksze wraĹźenie wywarĹ na nas sposób picia wódki przez Litwinów. DuĹźy kieliszek wódki byĹ wypijany pod banana lub cukierka. OkoĹo póĹnocy dopiero pozapalaĹy siÄ ĹwiatĹa. Liczne kafejki zlokalizowane przy gĹównym deptaku zapraszaĹy do Ĺrodka. Gwar i kolejne piwka zachÄciĹy do odwiedzenia kilku pubów. W tĹumie turystów bawiliĹmy siÄ do rana. Tym razem odmiennie niĹź zwykle, wychodzÄ c o 3 byliĹmy pierwszymi. Zabawa trwaĹa duĹźo dĹuĹźej. NocowaliĹmy blisko morza, na kampingu w stylu minionej epoki. W miejscowoĹci tej znajduje siÄ duĹźo noclegów, przewaĹźnie tanich domków w kiepskim stanie, niestety nam nie dane byĹo w nich przenocowaÄ. Akurat trafiliĹmy na weekend, podczas którego przyjechaĹo wiÄcej turystów niĹź potencjalnych miejsc. Nie tylko noclegi byĹy zajÄte, ale i miejsca na plaĹźy. MieliĹmy w koĹcu widok na tonÄ cy w mroku BaĹtyk. PlanowaliĹmy wskoczyÄ do morza, jednak okazaĹo siÄ ono wyjÄ tkowo lodowate. NastÄpny dzieĹ rozpoczÄliĹmy od plaĹźowania. PóĹşniej leniwie spacerowaliĹmy po miasteczku, skusiliĹmy siÄ na regionalny przysmak – cepeliny ze skwareczkami i ĹmietanÄ (bardzo duĹźe pyzy). W przewodniku zapewniano, Ĺźe jest to przysmak na który obowiÄ zkowo trzeba daÄ siÄ skusiÄ. W realizacji zamówienia dostaliĹmy duĹźy talerz z jeszcze wiÄkszymi pyzami, chociaĹź mama nie robi bynajmniej mniejszych. Smak cepelin podkreĹlaĹ miÄsny farsz, skwarki i Ĺmietama. OsobiĹcie wolÄ chyba mleko na popitkÄ. Ogólnie smaczne.


Po poĹudniu dotarliĹmy do PoĹagi, w której mieliĹmy ogromny problem ze znalezieniem miejsca do parkowania. WszÄdzie natykaliĹmy siÄ na tĹumy ludzi. Miasto sprawia wraĹźenie zachodniego kurortu nadmorskiego. BÄdÄ c w PoĹÄ dze moĹźna siÄ zapomnieÄ, Ĺźe jesteĹmy na Litwie. Ĺťycie kurortu koncentruje siÄ na deptaku Basanoviciaus gatve, którego przedĹuĹźeniem jest dĹugie molo. Deptak peĹen jest knajpek, pizzeri, restauracji. WiÄkszoĹÄ z nich nie naleĹźy do najtaĹszych. IdÄ c wzdĹuĹź róĹźnorodnych atrakcji dotarliĹmy do zatĹoczonego morza i plaĹźy. Po drodze skusiliĹmy siÄ teĹź na piwko w kawiarnianym ogródku. Na koniec, spacerujÄ c po ogromnym parku ze stawami dotarliĹmy do urokliwie poĹoĹźonego paĹacu, gdzie znajduje siÄ Muzeum Bursztynu. Polecenia wart bardziej paĹac niĹź muzeum. Spacer po parku byĹ doskonaĹÄ odskoczniÄ od zgieĹku plaĹźy. JadÄ c do KĹajpedy, zahaczyliĹmy o KretyngÄ, zrobiliĹmy tam szybki spacerek po parku otaczajÄ cym paĹac – niewart polecenia. W KĹajpedzie zwiedziliĹmy niewielkÄ ale ciekawÄ StarówkÄ. Z powodu tĹoku nie dostaliĹmy siÄ na prom do Mierzei KuroĹskiej. W KĹajpedzie najwiÄkszÄ atrakcja jest budynek Teatru i stojÄ ca przed nim fontanna. Z KĹajpedy do Kowna biegnie wygodna i szybka autostrada, o dziwo w mijanych samochodach kierowcami byĹy same kobiety. A generalnie Litwinki nie sÄ brzydkie.W ten sposób zakoĹczyĹa siÄ nasza podróĹź. Kilka uwag natury ogólnej:
- Kraje nadbaĹtyckie nie sÄ tanie, poziom tamtejszego Ĺźycia wydaje siÄ byÄ na wyĹźszym poziomie niĹź w Polsce,
- Na Litwie drogi sÄ w zasadzie lepsze niĹź w Polsce, czego jednak nie moĹźna powiedzieÄ o drogach na Ĺotwie. Jednak dobre warunki drogowe nie powinny mieÄ przeĹoĹźenia na prÄdkoĹÄ. Niemal na kaĹźdej drodze spotykaliĹmy patrol policji. Z opowiadaĹ wiemy, Ĺźe mandaty tam sÄ bardzo wysokie. Tubylcy w zasadzie nie przekraczajÄ prÄdkoĹci, dlatego teĹź my nie przekraczaliĹmy prÄdkoĹci o wiÄcej niĹź 20-30 km, a w terenach zabudowanych podróĹźowaliĹmy zawsze zgodnie z przepisami. Na szczÄĹcie tamtejsi kierowcy ostrzegajÄ ĹwiatĹami o napotkanych patrolach z radarem. W wiÄkszoĹci miejscowoĹci na Litwie mieliĹmy takĹźe problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania – odradzam pozostawianie samochodu w miejscach oznaczonych REZERVUOTA – policja zakĹada blokady.
- Negatywnie zaskoczyĹy nas teĹź ceny noclegów, dlatego teĹź noce spÄdzaliĹmy biwakujÄ c na dziko. PrzykĹadowo moĹźna wskazaÄ, Ĺźe najtaĹszy nocleg w Jurmali jaki znaleĹşliĹmy kosztowaĹby nas ponad 35 Ĺat (80 dolarów). Drogie okazaĹy siÄ takĹźe wszystkie pozostaĹe rzeczy (piwo w barze nawet 2 Ĺaty, parking 1,20 Ĺata). Stosunkowo tani byĹ tylko gaz LPG, piwo w butelkach plastikowych i papierosy.
- Na EstoniÄ warto siÄ wybraÄ tylko i wyĹÄ cznie dlatego, Ĺźeby potem nie ĹźaĹowaÄ okazji, Ĺźe byĹo siÄ tak blisko i nie zajechaĹo. Ale nie warto nadkĹadaÄ takĹźe tych kilometrów. PonoÄ warto jechaÄ tylko na zamek w Haapsalu (niestety byĹo to za daleko jak dla nas).
- BÄdÄ c na Litwie obowiÄ zkowo trzeba skusiÄ siÄ na cepeliny, goloneczkÄ, by chociaĹź trochÄ liznÄ Ä smaku litewskiej kuchni, najlepiej we wnÄtrzu stylizowanym na wiejskÄ chatÄ. Ludowy wystrój dodaje dodatkowego smaczku. Na Ĺotwie warte spróbowania jest czarne pieczywo o specyficznym sĹodkawym posmaku. Dobre teĹź sÄ kieĹbasy. No i oczywiĹcei grzechem byĹoby nie zapoznaÄ siÄ ze smakiem Ĺotewskiego jak i Litewskiego piwa. Teraz nie rozumiem reklam w telewizji, Ĺźe jakieĹ tam jest prawdopodobnie najlepszym piwem na Ĺwiecie. Do tej pory lepszy byĹ tylko Tuborg w Rosji.
Zobacz nasze propozycje
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
