Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63
e-mail: sklep@bezdroza.pl
redakcja: redakcja@bezdroza.pl
informacje o księgarni bezdroza.pl
© Bezdroża 2012
RELACJE Z PODRÓŻY
Ghana
Autor:
Data dodania do serwisu: 2007-04-30
Relacja obejmuje następujące kraje:
| Oceń relację | Średnia ocena | Ilość ocen |
| 5.00 | 24 | |
Ghana jako kraj różni się od swoich sąsiadów. Była pierwszym państwem w Afryce zachodniej, który wyrwał się od kolonializmu - niepodległość uzyskała w 1957r. Rząd dba nie tylko o siebie (nietypowe dla Afryki), bo widać tutaj reklamy o zabezpieczaniu się przed AIDS, przed malarią, przy drogach są ścieżki rowerowe (Akra), a w minibusach podawane są nr telefonów, aby donosić na kierowcow przekraczających niebezpieczną dla tutejszych gruchotów prędkość 80km/h. W telewizji publicznej puszczają programy edukacyjne (np wykład o grawitacji), a w muzeach zachęcają młodzież do wizyty wprowadzając zniżki studenckie - to wszystko jest naprawdę zaskakujące jak na ten kontynent. Poza tym jest tu taniej niż w krajach ościennych, nie dokucza nam juz kończący się harmattan (północny wiatr wiejący z Sahary w porze suchej) dzięki czemu powietrze jest przyjemniejsze dla płuc i obiektywu. Jedynie wilgotność powietrza uległa zwiększeniu, przez co pocimy się nadmiernie.

Park Narodowy Mole
W Parku Narodowym Mole oglądamy ze wzgórza zażywające kąpieli słonie. Popołudniu wyruszamy pieszo aby przyjrzeć się z bliska tym niesamowitym ssakom. Nasz przewodnik ze strzelbą na plecach nie potrafił jednak wytropić zwierzyny, nie zalał nas też informacjami. Postanowił jednak pokazać nam małpy i guźce - zaprowadził nas więc na pobliskie wysypisko śmieci! Dopiero wracając do kwatery parku przez przypadek natknęliśmy się na wielkiego afrykańskiego słonia. Napatrzyliśmy się, ale jak zaczął ostrzegająco wachlować uszami to wzięliśmy nogi za pas. W Fieme natomiast chodziliśmy z przewodnikiem oglądając małpy - było ich sporo. Ludzie tutaj traktują je specjalnie, gdyż w przypadku śmierci małpki, przygotowują trumnę i chowają ją na specjalnym cmentarzu.
W Kumasi przypatrywaliśmy się ludowi Królestwa Aszanti, którzy chodzą poubierani w tradycyjne dostojne 12-metrowej długości kente, podobna do rzymskiej togi. Tutaj też zostawiliśmy Ewelinę w przykościelnym hoteliku na dalszą rekonwalescencję pochorobową, a wraz z Radkiem ruszyłem na wybrzeże

Forty na wybrzeżu
Znajduje się tu wiele fortów z kolonialnych czasów, gdzie niegdyś złoto i kość słoniowa, a w późniejszych czasach także niewolników przetrzymywano zanim towar zaokrętowano. Obecnie budowle te można zwiedzać, a nam najbardziej podobało się w Princess Town – spokojne, nieturystyczne (wodę do mycia trzeba samemu wyciągać ze studni), piękne widoki z góry na plażę i ocean, a sam fort jeszcze nie w pełni odrestaurowany, dzięki czemu bardziej autentyczny. Po noclegu w tej twierdzy kapiemy się w Zatoce Gwinejskiej, gdzie woda zdaje się mieć idealną temperaturę Potem drałujemy z plecakami pieszo i pojazdami wzdłuż atlantyckiego wybrzeża, także zobaczyliśmy jeszcze 4 inne forty i ciekawe wioski, gdzie dzieci aż czterokrotnie zaczęły uciekać z płaczem na nasz widok - biały!
W stolicy, w Akrze, odbieramy z dworca Ewelinę W gościnę zaprosił nas Steven, który tak jak my jest członkiem jednej z internetowych organizacji podróżnych, która ma na celu ułatwienie kontaktu i wzajemne poznawanie się ludzi - Steven zaprasza podróżnych do siebie, a kiedy sam jest w trasie, korzysta z gościny innych gospodarzy tego stowarzyszenia. To były relaksujące 3 dni w towarzystwie wiecznie uśmiechniętego Ghanijczyka, u którego czuliśmy się jak w domu. Zaprosił nas nawet na ślub swojej siostry, najpierw do roztańczonego kościoła, a później na małą wyżerkę - to było ciekawe doświadczenie. Chcieliśmy się mu zrewanżować wzięliśmy go do knajpy - ale akurat była promocja i napoje (włącznie z piwem) oraz przekąski były za darmo!
Ceremonia zaślubin
Jedynym dyskomfortem podczas pobytu w jego domu były częste przerwy w dostawie prądu i wody. Ghana wybudowała sobie wielką tamę na rzece Wolta, ale w porze suchej brakuje wody i hydroelektrownia ta nie jest w stanie wyprodukować wystarczającej ilości elektryczności dla całego kraju. W związku z tym co kilka dni (od 2 do 5) wyłączane jest zasilanie na 12 godzin - raz ty siedzisz przy świeczkach, za to jutro sąsiad z następnej dzielnicy nie włączy telewizora (duże firmy mają agregaty), tak na zmianę dzielnicami i porami dnia.
Opuściliśmy Ghanę i mimo iż mieliśmy kilka sprzeczek z miejscowymi, to jednak wspomnienia pozostaną dobre, gdyż bardzo istotną rolę odgrywa ostatnie wrażenie – a te dzięki Stevenowi było rewelacyjne.
Informacje praktyczne:
Ghana - wjazd 20 marzec 2007, 12 dni
Koszt pobytu 138€ na osobę, wliczając:
Wiza - 24€, w Ouagadougou, ważna 90 dni, 1 dzień czekania.
Transport na opisanej trasie - 29€ na os, 1617 km
Noclegi - ceny od 1.5 do 2.5€ za noc na osobę
Wyżywienie - 46€, co daje średnia 4€ dziennie
Wstępy - 7€
Afryka całościowo:
10 krajów, 79 dni
Łącznie pokonaliœmy 11,487 km
Dotychczasowy koszt wiz, wyżywienia, transportu, noclegów, wstępów oraz wszystkich innych podzielone przez dni podróży po Afryce wynosi 14€ dziennie.

Park Narodowy Mole
W Parku Narodowym Mole oglądamy ze wzgórza zażywające kąpieli słonie. Popołudniu wyruszamy pieszo aby przyjrzeć się z bliska tym niesamowitym ssakom. Nasz przewodnik ze strzelbą na plecach nie potrafił jednak wytropić zwierzyny, nie zalał nas też informacjami. Postanowił jednak pokazać nam małpy i guźce - zaprowadził nas więc na pobliskie wysypisko śmieci! Dopiero wracając do kwatery parku przez przypadek natknęliśmy się na wielkiego afrykańskiego słonia. Napatrzyliśmy się, ale jak zaczął ostrzegająco wachlować uszami to wzięliśmy nogi za pas. W Fieme natomiast chodziliśmy z przewodnikiem oglądając małpy - było ich sporo. Ludzie tutaj traktują je specjalnie, gdyż w przypadku śmierci małpki, przygotowują trumnę i chowają ją na specjalnym cmentarzu.
W Kumasi przypatrywaliśmy się ludowi Królestwa Aszanti, którzy chodzą poubierani w tradycyjne dostojne 12-metrowej długości kente, podobna do rzymskiej togi. Tutaj też zostawiliśmy Ewelinę w przykościelnym hoteliku na dalszą rekonwalescencję pochorobową, a wraz z Radkiem ruszyłem na wybrzeże

Forty na wybrzeżu
Znajduje się tu wiele fortów z kolonialnych czasów, gdzie niegdyś złoto i kość słoniowa, a w późniejszych czasach także niewolników przetrzymywano zanim towar zaokrętowano. Obecnie budowle te można zwiedzać, a nam najbardziej podobało się w Princess Town – spokojne, nieturystyczne (wodę do mycia trzeba samemu wyciągać ze studni), piękne widoki z góry na plażę i ocean, a sam fort jeszcze nie w pełni odrestaurowany, dzięki czemu bardziej autentyczny. Po noclegu w tej twierdzy kapiemy się w Zatoce Gwinejskiej, gdzie woda zdaje się mieć idealną temperaturę Potem drałujemy z plecakami pieszo i pojazdami wzdłuż atlantyckiego wybrzeża, także zobaczyliśmy jeszcze 4 inne forty i ciekawe wioski, gdzie dzieci aż czterokrotnie zaczęły uciekać z płaczem na nasz widok - biały!
W stolicy, w Akrze, odbieramy z dworca Ewelinę W gościnę zaprosił nas Steven, który tak jak my jest członkiem jednej z internetowych organizacji podróżnych, która ma na celu ułatwienie kontaktu i wzajemne poznawanie się ludzi - Steven zaprasza podróżnych do siebie, a kiedy sam jest w trasie, korzysta z gościny innych gospodarzy tego stowarzyszenia. To były relaksujące 3 dni w towarzystwie wiecznie uśmiechniętego Ghanijczyka, u którego czuliśmy się jak w domu. Zaprosił nas nawet na ślub swojej siostry, najpierw do roztańczonego kościoła, a później na małą wyżerkę - to było ciekawe doświadczenie. Chcieliśmy się mu zrewanżować wzięliśmy go do knajpy - ale akurat była promocja i napoje (włącznie z piwem) oraz przekąski były za darmo!
Ceremonia zaślubinJedynym dyskomfortem podczas pobytu w jego domu były częste przerwy w dostawie prądu i wody. Ghana wybudowała sobie wielką tamę na rzece Wolta, ale w porze suchej brakuje wody i hydroelektrownia ta nie jest w stanie wyprodukować wystarczającej ilości elektryczności dla całego kraju. W związku z tym co kilka dni (od 2 do 5) wyłączane jest zasilanie na 12 godzin - raz ty siedzisz przy świeczkach, za to jutro sąsiad z następnej dzielnicy nie włączy telewizora (duże firmy mają agregaty), tak na zmianę dzielnicami i porami dnia.
Opuściliśmy Ghanę i mimo iż mieliśmy kilka sprzeczek z miejscowymi, to jednak wspomnienia pozostaną dobre, gdyż bardzo istotną rolę odgrywa ostatnie wrażenie – a te dzięki Stevenowi było rewelacyjne.
Informacje praktyczne:
Ghana - wjazd 20 marzec 2007, 12 dni
Koszt pobytu 138€ na osobę, wliczając:
Wiza - 24€, w Ouagadougou, ważna 90 dni, 1 dzień czekania.
Transport na opisanej trasie - 29€ na os, 1617 km
Noclegi - ceny od 1.5 do 2.5€ za noc na osobę
Wyżywienie - 46€, co daje średnia 4€ dziennie
Wstępy - 7€
Afryka całościowo:
10 krajów, 79 dni
Łącznie pokonaliœmy 11,487 km
Dotychczasowy koszt wiz, wyżywienia, transportu, noclegów, wstępów oraz wszystkich innych podzielone przez dni podróży po Afryce wynosi 14€ dziennie.
![]() |
Newsletter |
![]() |
Bezdroża na Facebook'u |
|
Kanały RSS |
|
Bezdroża na YouTube |
|
Komunikator LiveChat |
![]() |
Chcę wydać książkę |
Brakuje Ci jakiegoś przewodnika lub innej publikacji podróżniczej?
Napisz nam o tym!
Pamiętaj żeby zostawić kontakt mailowy


























