Recenzje

Wyniki wyszukiwania frazy "62" [5]

  1. 1
  2.  ... 
  1. bkczf4

    Czarnogóra. Fiord na Adriatyku. Wydanie 4

    Czarnogóra, niewielki słowiański kraj na Bałkanach nazywany aż do końca I wojny światowej również Montenegro - gdyż tak określali go Wencjanie, którzy od początku XV wieku wiele mieli do powiedzenia na jego ziemiach, zwłaszcza wybrzeżu adriatyckim - doczekał się kolejnego wznowienia pierwszego samodzielnego przewodnika w języku polskim wydanego przez krakowskie „Bezdroża".


    Wcześniej uwzględniany był on tylko w publikacjach poświęconych Jugosławii. Przy czym napisanego przez hercegowińsko - polską parę autorów. I - dodam od razu - dobrze, kompetentnie i z wielką sympatią. O to ostatnie nie jest zresztą trudno, bo chyba każdy, kto chociaż raz trafi do Crne Gore, musi zachwycić się jej pięknem oraz polubić ją i jej mieszkańców.


    „Ile tu dziwów! - napisali autorzy we wstępie. Wystarczy przejechać kilkadziesiąt kilometrów, by zmienić świat: posępne szczyty i głębokie kaniony zamienić na słoneczne plaże; zasypane śniegiem wioski na śródziemnomorski pejzaż; kamienne, krasowe pustynie na gaje oliwne. I tak na każdym kroku: weneckie miasta na albańskie wsie, rzymskie ruiny na tureckie twierdze, ikonostas na śpiew muezina."


    Jest to kraj rzeczywiście maleńki, o powierzchni 13.812 km kw., a więc nieco mniejszej od naszego województwa lubuskiego, ale bardzo zróżnicowanej. Od adriatyckiego wybrzeża - po sięgający 2523 m n.p.m. masyw Durmitoru, najwyższy szczyt w Górach Dynarskich na północnym zachodzie. Z jedynym fiordem na Adriatyku, malowniczymi kanionami, rwącymi górskimi rzekami oraz jeziorami. A także parkami narodowymi, ciekawymi zabytkami, przebogatą historią oraz gościnnymi i życzliwymi dla turystów mieszkańcami.


    Mocnych stron ten przewodnik ma kilka. Zaliczam do nich zwłaszcza Informacje krajoznawcze z charakterystyką geograficzną głównych regionów. Ciekawie i dosyć obszernie przedstawione dzieje tego skrawka Europy z kalendarium od 65.000 - 35.000 r. p.n.e. na kiedy datowane są pierwsze ślady człowieka na obszarze dzisiejszej Czarnogóry, poprzez jego kolonizację przez ludy indoeuropejskie, Illirów, Greków, Rzymian, wreszcie Słowian. A później zmagania stworzonych przez tych ostatnich miast i państewek z Wenecjanami, Turkami, Austriakami. I epizodyczną rolą, jaką odegrały Rosja i Francja, które przez pewien czas władały kolejno Boką ( zatoką ) Kotorską. Okresem samodzielności księstwa, później królestwa Czarnogóry, a później jej miejscem w Jugosławii - aż po proklamowanie niepodległości w 2006 roku i współczesność.


    Z informacjami także na tematy polityki, gospodarki, języków, ludności i narodowości zamieszkujących ten kraj oraz ich mentalności, zwyczajów, religii, kultury i sztuki, literatury, muzyki, kuchni czy ochrony dziedzictwa przyrodniczego. Znalazło się również miejsce na informacje, jak swoją ojczyznę widzą jej mieszkańcy. Z takimi ciekawostkami, jak np. ...wojna japońsko - czarnogórska. W 1904-1905 roku, o czym mało kto chyba w świecie wie, oddział ochotników czarnogórskich walczył po stronie rosyjskiej w wojnie rosyjsko - japońskiej. Z anegdotycznymi wręcz sytuacjami. A pokój po tej „wojnie" Japonia i Czarnogóra, odległe o tysiące kilometrów, podpisały dopiero kilka lat temu.


    Masę ciekawych informacji oraz propozycji poznawania tego kraju znajduje się w podstawowym rozdziale: Zwiedzanie Czarnogóry. Z podziałem na stołeczną Podgoricę i Jezioro Szkoderskie, Bokę Kotorską, Wybrzeże Adriatyku oraz Górskie serce kraju. W tej ostatniej części autorzy proponują 5 tras wycieczek - od 2-godzinnej po 2-dniową - rozpoczynających się w tym samym miejscu w Žabljaku na obszarze Durmitoru. Interesujące się jednak również propozycje zwiedzania Czarnogóry, też 5 trasami, przedstawione w pierwszym rozdziale: Zaproszenie do Czarnogóry. Sporo, w tym chyba wszystkie istotne, danych znajduje się w rozdziale Informacje praktyczne.


    Poznawanie kraju ułatwiają mapki, rysunki, 27 kolorowych fotografii we wkładce, a jego specyfiki, dziejów i przeszłości, monotematyczne informacje w ramkach. Np. „Dynastia Petroviciów - Njegošów", „Djordje ( Jerzy ) Petrović zwany Czarnym", „Pelikany", „Szczepan Mały", „Genealogia z Baru - Latopis popa Duklijanina", „Piraci Ulčinjscy", „Kanion Tary", „Bogomołowie czy nie? „ i wiele innych. Podróż i porozumiewanie się na miejscu ułatwiają mini rozmówki polsko - serbskie. Zaś wyszukiwanie tego co w danym momencie jest potrzebne - niestety nie wszystkiego - Indeks wybranych nazw geograficznych. Jest to więc przewodnik dobry, zasługujący na polecenie.


    Co nie oznacza, że całkowicie wolny od wad, nieścisłości czy innych potknięć, chociaż to już czwarte wydanie. Trudno mi np., zgodzić się ze stwierdzeniem autorów, że „...Jugosławia, w obrębie której znalazła się Czarnogóra, miała funkcjonować na wzór stalinowski". Nie było to, oczywiście, państwo demokratyczne. Opozycja była zwalczana, wolności obywatelskie ograniczone. Ale stosowane przez władze metody dalekie jednak były o zbrodniczego systemu stalinowskiego z jego masowym, bez wyroków sądowych, mordowaniem własnych obywateli. Dobrze, że wpomniano, iż dla stalinowców powstał nawet w Jugosławii obóz koncentracyjny. Nie uważam natomiast za celowe przypominanie terminu „titofaszyzm", jakim system polityczny w Jugosławii określany był w mediach państw komunistycznych. Zbyt bowiem przypomina mi bowiem haniebne „AK - zapluty karzeł reakcji". I ma dziś taką samą wartość.


    Znalazłem w tym przewodniku również kilka informacji nieścisłych, lub budzących wątpliwości. Pisząc o ubezpieczeniach, autorzy omawiają bowiem tylko walory Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Obowiązującej na terenie Unii Europejskiej, do której przecież Czarnogóra nie należy. Brak natomiast informacji jakie ubezpieczenia stosowane są w tym kraju. Trafiają się sformułowania, przynajmniej dla mnie, niezrozumiałe. Np.: ( str. 75 ) „Małżeństwa mieszane są częstym zjawiskiem i nie są postrzegane jako takie". Czyli jak? Nie jako zjawisko, czy nie jako małżeństwo?


    I na tej samej stronie informacja o zwróceniu Wspólnocie Islamskiej Czarnogóry przez rząd „budynku minaretu" zbudowanego przez tureckiego sułtana Hamida II w Plavie. Ponieważ nie istnieje coś takiego, jak „budynek minaretu", chodzi więc zapewne o budynek meczetu, albo o wolnostojący minaret. Nigdy nie byłem w tej miejscowości w pobliżu granicy z Kosowem, nie uwzględniono jej w indeksie, nie znalazłem o niej w przewodniku innej wzmianki, nie wiem więc co autorzy mieli na myśli.


    Za nieścisłe uważam także określenie ( str. 65 ) państwa Południowych Słowian jakie powstało ( bez Bułgarów ) po I wojnie światowej nazwą „Kraljevina SHS". Owszem, była ona też stosowana. Ale oficjalna, w obu głównych językach i alfabetach: serbskim i chorwackim, najpierw ( od 29.10 do 30.11.1918 r. ) była to „Država S.H.S." ( Skrót od Srba, Hrvata i Slovenaca tj. Państwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców ), a następnie, od 1.12.1919 do 1928 kiedy zmieniono ją na Jugosławię, „Kraljevstvo S.H.S". Ewidentnym błędem w informacji (str. 121 ) „Szczepan Mały" jest, że podawał się on za rzekomo ocalonego, zamordowanego na rozkaz carycy Katarzyny II, rosyjskiego cara Piotra I ( Wielkiego). Chodzi oczywiście o cara Piotra III ( 1728 - 1762 ).


    Te drobne potknięcia nie wpływają na ocenę przewodnika, chociaż wymagają poprawienia w następnym wydaniu.


    Jest on potrzebny, gdyż pomaga ponownie spopularyzować - Czarnogóra była przecież, obok chorwackiej Dalmacji, ulubionym i „prestiżowym" miejscem letniego wypoczynku Polaków od końca lat 50-tych aż po 90-te XX w. - ten kraj. I zachęci naszych rodaków, aby nie ograniczali w nim pobytu tylko do wybrzeża Adriatyku, lecz robili z niego wypady ró1)nież w głąb Czarnogóry. Zwłaszcza, że to tak blisko, a naprawdę warto!

  2. Praga. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

    Złota Praga, jedno z najpiękniejszych miast nie tylko Europy, znalazła się wśród pierwszych trzech stolic, od których Wydawnictwo Bezdroża rozpoczęło nową serię wydawniczą Przewodników - Celowników.


    Szerzej o niej i jej formule napisałem recenzując Budapeszt. Czytelnik znajduje w niej więc Indeksy: atrakcji turystycznych i pozostałych obiektów oraz miejsc wartych uwagi, 7-stronicowy Atlas Pragi z indeksem ulic, krótką historię tego miasta, omówienie najważniejszych atrakcji czeskiej stolicy oraz Informacje praktyczne.


    Trochę zaskoczyła mnie niewielka - zaledwie 112 - liczba zabytków, świątyń, pałaców, muzeów i innych obiektów, a także placów i ulic uznanych przez autora za atrakcje turystyczne Pragi. Dla porównania: w przypadku Budapesztu było ich 162. Znam nieźle od ponad pół wieku oraz kocham oba te miasta i zapewniam, że wspaniałych i godnych poznania atrakcji jest w Pradze na pewno nie mniej niż w węgierskiej stolicy.


    Wystarczy zresztą przeczytać ich Indeks, aby stwierdzić jak wiele zostało pominiętych nie tylko w nim, ale również w spisie "Innych pozostałych obiektów". Chociażby plac Jiřiho z Pode(brad i stojący przy nim neoklasycystyczny kościół Najświętszego Serca Pana zbudowany w latach 1928 - 1932 wg projektu słynnego słoweńskiego architekta Josipa Plečnika, jedną z chlub praskiej architektury XX wieku.


    Tego okresu architektury, której Praga stanowi wspaniały przykład, gdyż powstały w niej wówczas wybitne dzieła od późnej secesji, neorenesansu i moderny, poprzez kubizm i rondokubizm, art deco, neoklasycyzm, socrealizm - po architekturę współczesną okresu globalizacji, autor jak gdyby nie zauważa.


    Nawet w jednej z obszerniejszych informacji monotematycznych włamanych w podstawową część tego przewodnika: "Architektura Pragi", omawiając jej zabytki od romańskich, poprzez gotyckie, renesansowe i barokowe, ostatnią część nazywa Praga XIX stulecia, chociaż większość tekstu poświęca architekturze wieku XX.


    Rezultatem tego niedoceniania - nie ośmieliłbym się określić go niewiedzą, zwłaszcza, że Praska Służba Informacyjna wydała ponad 60-stronicową, bezpłatną broszurę w 3 językach o architekturze Pragi XX wieku - tego okresu, jest m.in. pominięcie np. w opisie Placu Wacława tak charakterystycznych na nim budowli, jak hotele "Ambassador" i "Zlata Husa", socrealistyczny, z elementami architektury międzywojennej, też wpisany na listę zabytków, hotel "Jałta", który po remoncie w 2007 roku zajaśniał dawnym blaskiem, a także wiele innych obiektów.


    Zresztą pisząc o konkretnych budowlach przy tym placu, np. o Hotelu Europa, autor też bywa niezupełnie nieścisły. W przeszłości nazywał się on bowiem Grad Hotel Šroubek od nazwiska pierwszego właściciela. Warto też było dodać, że jest to jedyny z praskich hoteli zachowany w stylu czystej secesji. Brak informacji o innym, też secesyjnym i pobliskim, gdyż stoi on przy ul. Waszyngtona między Placem Wacława i Dworcem Głównym, Hotelu Esplanade.


    Pominięć ważnych zabytków w innych stylach XX w. znalazłem sporo.

    Wspomnę jeszcze o Pałacu Lucerna przy ul. Vodičkove, tuż obok Placu Wacława - wspaniałego przykładu moderny, zbudowanego w latach 1907 - 1921 przez dziadka pierwszego prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Havla, też zresztą Vaclava. Wewnątrz mieści się m.in. najstarsze, czynne bez przerwy praskie kino.


    A tłumy turystów przyciąga do niego zwłaszcza prześmiewcza rzeźba w patynowanym styropianie konia powieszonego za nogi, z łbem opadającym w dół jak po zarżnięciu i świętym Wacławem - repliką tego z pomnika przed Muzeum Narodowym na "Vaclavaku", siedzącym mu na brzuchu. W końcu lat 90-tych ub. wieku był on zresztą wystawiony na tym sławnym praskim placu budząc spore emocje.


    Wśród 14 muzeów uwzględnionych w indeksie atrakcji i dalszych 9 w pozostałych obiektach zabrakło Muzeum Lotnictwa i Kosmonautyki na dawnym lotnisku wojskowym Kbely, jednego z najciekawszych tego typu w Europie. Można tam zobaczyć m.in. oryginały pierwszych samolotów oraz skafander i inne wyposażenie pierwszego czeskiego kosmonauty V. Remka.


    Skoro już "wybrzydzam", to wspomnę jeszcze o paru nieścisłościach i innych pominięciach lub potknięciach autora. W opisie cerkwi św. św. Cyryla i Metodego znalazłem informację, że "Zamachowców ataku wydano SS...". Albo zamachowców, albo uczestników ataku, ale na pewno nie można ich określić tak, jak napisał to autor. W krótkiej historii Pragi nie ma nawet wzmianki o Powstaniu Praskim w maju 1945 roku, chociaż tablice poświęcone jego poległym uczestnikom znajdują się na ścianach wielu domów.


    Trudno mi się również zgodzić z zaproponowaną przez autora nazwą Pawilon Gwiaździsty pałacyku ( ew. pawilonu ) "Gwiazda" ( Letohrádek Hve(zda ) na Białej Górze. A przy opisie słynnej Złotej Uliczki warto było wspomnieć, że w 2010 roku jest ona niedostępna dla turystów ze względu na prace rewaloryzacyjne.


    Już te parę przykładów, do których ograniczyłem się, wskazują, że przed kolejnym wydaniem ten ciekawy i wartościowy przewodnik wymagać będzie jednak uzupełnień i poprawek. Ale i w obecnej wersji zawiera on dużo informacji i ilustrujących niektóre z nich, na sąsiednich stronach, zdjęć.


    Kilka obszerniejszych informacji monotematycznych: "Praga i Kafka", "Zielona Praga", "Golem", "Architektura Pragi" włamanych zostało w tekst podstawowej części tego przewodnika: Atrakcje Pragi, wzbogacając ją. Znajduje się w nim również sporo przydatnych informacji praktycznych na temat noclegów, wyżywienia, komunikacji, kultury - z mini słowniczkiem polsko - czeskim na końcu. Dodatkowym walorem jest ponad 150 barwnych fotografii, konstrukcja tego przewodnika z kartkami na spiralach oraz przystępna cena.

  3. Budapeszt. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

    Krakowskie wydawnictwo "Bezdroża" rozpoczęło edycję serii przewodników nazwanych celownikami. "Przygotowując nową serię - zapowiedziało - chcieliśmy, by powstały publikacje, z którymi poruszanie się i zwiedzanie w żadnej mierze nie ogranicza swobody turysty. Jednocześnie przewodnik ten da mu rzetelną informację na temat miejsc i obiektów, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę... Mapa, tekst i zdjęcia uzupełniają się i tworzą wzajemnie powiązaną całość, która sprawi, że samodzielna wędrówka po mieście staje się prawdziwą przyjemnością." W serii tej ukazały się już przewodniki po Budapeszcie, Pradze i Rzymie, a więc miastach, którym już wcześniej różne wydawnictwa poświęciły sporo publikacji w języku polskim. Zarówno w przewodnikach po krajach, którymi są stolicami, jak tylko tym miastom. Wydawnictwo zapowiada jeszcze w kwietniu dalsze przewodniki z tej serii: Po Barcelonie, Paryżu oraz Wybrzeżu Chorwacji, Słowenii i Czarnogóry. Będziemy je kolejno omawiać w miarę otrzymywania ich do recenzji.


    Zaczynając od Budapesztu. Kartonowe, składane okładki z planem miasta oraz opisem elementów przewodnika na jego wewnętrznych stronach oraz treść spięta spiralą ułatwiającą korzystanie z poszczególnych stron powodują, że jest on wygodny w użyciu. Wewnątrz znajduje się przejrzysty spis treści, indeksy: atrakcji turystycznych i pozostałych obiektów, 9-stronicowy atlas Budapesztu oraz spis ulic. Zaś w części głównej historia miasta i prezentacja, w formie ilustrowanego leksykonu, atrakcji węgierskiej stolicy. Na końcu zaś Informacje praktyczne o noclegach w różnych obiektach - od kempingów, schronisk młodzieżowych, kwater prywatnych - po hotele i pensjonaty. Podobnie na temat wyżywienia, zakupów, komunikacji i rozrywek oraz mini słowniczek polsko - węgierski.


    Autorka proponuje poznać 162 budapeszteńskie atrakcje turystyczne. W układzie alfabetycznym, z odnośnikami do odpowiedniego miejsca na planie miasta. Są wśród nich zabytki, świątynie różnych religii i wyznań, muzea - także liczne rzadziej odwiedzane, jak np. Etnograficzne, Farmacji, Liszta, Handlu Hotelarstwa i Gastronomii, Medycyny, Kolejki Podziemnej, Poczty, Telefonii. A także Domy, np. Mody, Terroru, Win. Ponadto grobowce, jaskinie ( tak! w Budzie są jaskinie stalaktytowe! ), mosty, place i ulice, kąpieliska itp. Uzupełnienie tych głównych atrakcji miasta stanowi indeks pozostałych obiektów: kolejnych kościołów, pomników, obiektów i miejsc - często tylko z ich węgierskimi nazwami. Oczywiście również z odsyłaczami na właściwe miejsca planu miasta.


    Autorka uwzględniła chyba niemal wszystko, co w Budapeszcie warto zobaczyć i poznać, nawet dysponując dużą ilością czasu. Chociaż nie do końca. Nie znalazłem np. żadnej informacji na temat chyba interesującego Polaków pomników: Stefana Batorego, czy zamordowanego przywódcy Rewolucji 1956 roku Imre Nagy′a, a także innych obiektów - o czym niżej. W krótkiej - na 7 stronach - Historii Budapesztu znajdują się najważniejsze fakty z dziejów miasta od okresu rzymskiego, poprzez początki państwa węgierskiego, średniowiecze, panowanie tureckie, rządy Habsburgów, okres reform i Rewolucji 1848-49 oraz czasy monarchii austrowęgierskiej - po okres wojen światowych, lata powojenne i współczesność. Jak bardzo to skrótowe dzieje, można sobie wyobrazić uwzględniając fakt, że na okres minionego stulecia znalazła się tylko jedna strona.


    Rozwinięcie indeksu Atrakcji Budapesztu stanowi podstawową część przewodnika pod tym właśnie tytułem. W porządku alfabetycznym i zgodnie z jego numeracją. W przejrzystym układzie: na rozkładanych stronach na lewej są krótkie informacje encyklopedyczne o obiekcie czy miejscu, na prawej zaś jego zdjęcia lub ważniejsze detale. Chociaż, moim zdaniem, pisząc np. o Placu Bema i sławnym pomniku naszego wspólnego bohatera narodowego, wypadało zamieścić jego fotografię, chociażby zamiast rzeźby z elewacji kościoła św. Anny. Czy pisząc o gmachu Ministerstwa Rolnictwa i znajdującej się na jego bocznej ścianie tablicy pamiątkowej poświęconej rozstrzelanemu w tym miejscu przez Austriaków w 1849 uczestnikowi węgierskiej Wiosny Ludów Mieczysławowi Woronieckiemu, wspomnieć o sąsiadującej z nim tablicy upamiętniającej innego Polaka: Konrada Kazimierza Rulikowskiego.


    Warto chyba uzupełnić to w następnym wydaniu. W tekst Atrakcji Budapesztu włamano również obszerniejsze, 4 - stronicowe, oczywiście także ilustrowane informacje: Zabytkowe restauracje i hotele, Wzgórza Budańskie, Baseny i kąpieliska oraz Domy tańca. Jest to przewodnik przeznaczony przede wszystkim dla turystów zwiedzających to przepiękne miasto według własnego programu. I przygotowanie go znakomicie ułatwia. Zwalnia również od konieczności posiadania odrębnego planu miasta. Te i inne wymienione walory oraz przystępna cena pozwalają oczekiwać, że będzie się on cieszyć powodzeniem.

  4. Kanada. Zielony Przewodnik Michelin. Wydanie 1

    Kanada, drugi pod względem wielkości obszaru - ponad 9.976 tys. km kw. - kraj świata, przez niemal dwa wieki był dla Polaków przede wszystkim miejscem, do którego wyjeżdżali "za chlebem". Poczynając od uchodźców - uczestników Powstania Listopadowego, poprzez emigrację zarobkową, od połowy XIX w., Kaszubów i chłopów galicyjskich - także w latach międzywojennych, później byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i ich rodzin po II Wojnie Światowej, po poszukiwaczy lepszego bytu niemal do naszych dni.


    Surowe piękno tego kraju odkrył dla polskich czytelników, chyba jako pierwszy, Arkady Fiedler wydając w 1937 roku jedną ze swoich najsłynniejszych książek - "Kanada pachnąca żywicą". Wyjazdy czysto turystyczne naszych rodaków do tej części Ameryki Północnej ciągle odbywają się na niewielką skalę.


    Zwiedzanie Kanady ułatwiają im przewodniki po niej wydawane od paru lat po polsku przez różne wydawnictwa. Najnowszy, Bezdroży, w serii "Zielone przewodniki" Michelina właśnie ukazał się. Na zwiększenie liczby wyjeżdżających tam polskich turystów niewątpliwie wpływ ma i mieć będzie zniesienie obowiązku wizowego, dotyczące wyłącznie posiadaczy najnowszych paszportów - biometrycznych.


    Prezentowany dziś przewodnik, napisany i wydany zgodnie ze schematem tej serii, zasługuje na uwagę oraz zainteresowanie nim. Uważam go za dobry, może nawet bardzo dobry, chociaż nie pozbawiony również wad, łatwych jednak do usunięcia w kolejnych wydaniach. Jak zwykle składa się z dwu około 40 - stronicowych części: "Organizacja podróży" i "O kraju" oraz ponad 400 - stronicowej prezentacji jego walorów w części "Odkrywanie Kanady".


    W pierwszej czytelnik i turysta znajduje liczne informacje, rady i odpowiedzi na ważne pytania. M.in. kiedy i dokąd pojechać - z propozycjami ośmiu 2-3 tygodniowych, dosyć szczegółowo rozpisanych wycieczek po poszczególnych częściach tego ogromnego kraju, z planami mapkami, kolorowymi zdjęciami oraz oznaczeniami gwiazdkami - do 3-ch - atrakcyjności poszczególnych miejscowości i miejsc.


    Jak również informacje o zalecanych wycieczkach tematycznych: Wielkie miasta kanadyjskie; Parki na obszarze Gór Skalistych, W kraju Eskimosów; Burzliwa historia - Indian i kolonistów; Śladami winorośli oraz Pora połowów. Ponadto informacje o możliwych eskapadach do USA: na Alaskę, Wielkie Jeziora i do Nowego Jorku.


    Nie brakuje informacji jak się przygotować do takiej podróży, podstawowych praktycznych z przydatnymi adresami, o sposobach podróżowania do i po tym kraju, sugestie gdzie w nim nocować i jeść. O życiu codziennym od A do Z - m.in. z cennymi informacjami o zniżkach w hotelach, restauracjach, parkach narodowych itp. dla osób które skończyły 62 lata, o nie uwzględnianiu tam w wykazywanych cenach towarów podatków, które doliczane są dopiero przy kasie.


    A są one spore: od towarów i usług państwowe wynoszą 5%, zaś prowincjalne dodatkowo 6-8%!. Przydatne są również inne informacje. Że np. napiwki wynoszą w Kanadzie 10-15% powyżej kwoty uwzględnionej w rachunku, czy że pokojówce zostawia się 1 dolara kanadyjskiego za każdą dobę spędzoną w hotelu. Warte lektury są również rady: co na miejscu warto zobaczyć i jak spędzać czas itp.


    Znalazłem jednak w tym przewodniku także informacje niepełne, czy takie, które chyba tylko przez przypadek trafiły do jego polskiego wydania. Bo co naszemu turyście mówi np. informacja w rubryce "Budżet": "Poziom życia w Kanadzie jest porównywalny z Francją", zamiast jakiegoś odniesienia do cen w Polsce Z jedynym konkretem: "Na jeden pełny posiłek trzeba liczyć średnio 15 - 30 EUR" i enigmatycznym stwierdzeniem: "Wstęp do parków, zabytków i muzeów jest płatny i względnie drogi." - bez określenia co to znaczy w praktyce.


    Podobnie, chyba tylko wskutek bezmyślności tłumaczy i wydawcy, w innym miejscu znaleźć można, wyróżnione barwnym tłem informacje w rodzaju: Montreal leży na tej samej szerokości co Chambéry, Calgary co Gand ( chyba chodzi o belgijską Gandawę ), Ottawa co Saint-Étienne, Vancouver co Metz, Winnipeg - co Amiens. Co to mówi i do czego potrzebne jest polskiemu czytelnikowi


    Równocześnie nie znajdzie on informacji np. o sławnych i zasłużonych dla Kanady Polakach. Nawet o wielkim budowniczym tamtejszych dróg, kolei, portów, mostów itp. inż. Kazimierzu Stanisławie Gzowskim ( 1813 - 1898 ). A oprócz niego można by wymienić wiele innych nazwisk. Nie znalazłem zresztą także dokładniej informacji, którą umieściłem na wstępie tej recenzji, o wielkości powierzchni kraju. Jedynie w paru miejscach stwierdzenia, że jest ona . ogromna.


    W części "O kraju" znajduje się sporo ciekawych informacji na temat kanadyjskiej przyrody, historii - od początków osadnictwa przybyszy z Azji przez Cieśninę Beringa ( 25.000 - 15.000 lat p.n.e. ) po współczesność; o sztuce i kulturze oraz o gospodarce, państwie, ludności i gastronomii współczesnej Kanady.


    W części podstawowej przewodnika: "Odkrywany Kanadę" autorzy przedstawili główne części kraju: Kolumbia Brytyjska - Góry Skaliste - Jukon, Prowincje prerii, Ontario, Quebec, Prowincje Atlantyckie, Terytoria Północo - zachodnie, Nunavut. Z informacjami o ich geografii, historii, gospodarce, wyodrębnionymi w ramkach informacjami praktycznymi itp.


    A w tych częściach, w porządku alfabetycznym, najciekawsze, najważniejsze - lub za takie uznane przez autorów - miejscowości i miejsca. Z ich opisami, lokalizacją, liczbą mieszkańców, w przypadku większych także propozycjami zwiedzania, oznaczeniami ( od 0 do 3* ) rangi poszczególnych obiektów czy tras itp. Sporo dodatkowych informacji, niekiedy ciekawostek, włamano na barwnym tle w tekst.


    Np. Majestatyczny Jukon; Szczyty w parkach ( narodowych ); Syrop klonowy; Grizzly; Historia stopy ( jednostki miary ); Ryby i owoce morza na zachodnim wybrzeżu itd. Dosyć obszerny Indeks na końcu przewodnika ułatwia szybkie odszukanie potrzebnej miejscowości czy obiektu, zaś mapki na wewnętrznych stronach okładek znalezienie najciekawszych miejsc i ich oznaczenie w systemie 3 - gwiazdkowym: Zobacz koniecznie, Warto odwiedzić, Godne uwagi.


    Jest to więc, jak już stwierdziłem na wstępie, przewodnik dobry i zasługujący na polecenie czytelnikom. Chociaż wymagający w następnych wydaniach pewnych zmian, uzupełnień, bądź usunięcia - co w paru przypadkach zasygnalizowałem - informacji nie tylko zbędnych, ale wręcz irytujących polskiego czytelnika.

  5. Peru i Boliwia. U podnóża Andów. Wydanie 1

    "Peru i Boliwia", to drugi, po zrecenzowanej przed paroma dniami przeze mnie "Tajlandii", świetny przewodnik wydawnictwa "Bezdroża" inaugurujący jego działalność edytorską w 2010 roku. Najobszerniejszy i najdokładniejszy z dotychczas wydanych w języku polskim po tych krajach. Niemiecki autor, także m. in. pracy dyplomowej z dziedziny socjoekonomii andyjskiej wyżyny Peru - znawca tego regionu Ameryki Południowej i zafascynowany nim podróżnik, przedstawia w nim masę informacji o tych dwu państwach, ich przeszłości i współczesności.


    "Peru i Boliwia", to drugi, po zrecenzowanej przed paroma dniami przeze mnie "Tajlandii", świetny przewodnik wydawnictwa "Bezdroża" inaugurujący jego działalność edytorską w 2010 roku. Najobszerniejszy i najdokładniejszy z dotychczas wydanych w języku polskim po tych krajach. Niemiecki autor, także m. in. pracy dyplomowej z dziedziny socjoekonomii andyjskiej wyżyny Peru - znawca tego regionu Ameryki Południowej i zafascynowany nim podróżnik, przedstawia w nim masę informacji o tych dwu państwach, ich przeszłości i współczesności, miejscach wartych zobaczenia, jak również rad jak poznawać je w sposób racjonalny i bezpieczny.


    Jest to przewodnik szczególnie cenny dla ludzi zamierzających poznawać ten region Ameryki Południowej na własną rękę. Powinni jednak zapoznać się z nim również uczestnicy wyjazdów zorganizowanych. Znajdą tam bowiem niezliczone informacje rozszerzające wiedzę o tych krajach, ich społeczeństwach, regionach, miejscowościach, zabytkach, parkach narodowych, wspaniałej przyrodzie itd. Jak również wszyscy zainteresowani tym, tak szalenie ciekawym i przebogatym w zabytki oraz ciekawe miejsca zakątku świata.


    Peru i Boliwia nie po raz pierwszy - dotyczy to również przewodników zagranicznych - omawiane są łącznie. Wynika to z ich przeszłości, m.in. przynależności do imperium Inków, a później jednego obszaru kolonialnego, ale również położenia na tym samym obszarze andyjskim oraz z łączącym je jeziorem Titicaca. Co powoduje, że będąc w jednym z tych krajów zwiedza się przynajmniej niektóre miejsca w sąsiednim. I chociaż objętość tego przewodnika sugerowałaby raczej podzielenie go na dwie części, jest to w tym przypadku niemożliwe, przynajmniej w sposób mechaniczny.


    Zarówno rozdział Informacje praktyczne jak i Informacje krajoznawcze, oprócz tego, co zazwyczaj znajduje się na ten temat w przewodnikach, zawierają - i to w obszernym zakresie, wiele cennych rad dla osób wybierających się w tamte strony. Np. aby zabierać ze sobą uwierzytelnione kopie paszportów, duplikaty ( a nie kserokopie ! ) międzynarodowych książeczek szczepień m.in. na żółtą febrę. Kopiować bilety lotnicze i w oddzielnym miejscu zapisywać ich numery.


    Bardzo ostrożnie korzystać z kart płatniczych itp. Przyszły podróżnik znajduje również informacje o zabezpieczeniu medycznym, zagrożeniu chorobą wysokościową, a także niespodziankami ze strony przestępców - także fałszywych policjantów. Sztuczkach stosowanych przez kieszonkowców odwracających uwagę okradanych. Rady jak wybierać pokoje w hotelach, miejsca w środkach lokomocji - i których. Wskazówki na temat zachowań w różnych sytuacjach itp.


    Obszernie oraz ciekawie przedstawione zostały oba kraje, ich społeczeństwa, przyroda, dzieje, gospodarka, języki, religie, kultura i sztuka oraz kuchnia. Chociaż nie bez, niekiedy, potknięć czy przesady. Trudno bowiem bezkrytycznie przyjąć np. stwierdzenie autora, że "To co Inkowie ( niczego im nie ujmując ) osiągnęli w sztuce budowlanej nie ma sobie równych". Czy "W 1513 r.przekroczono wówczas ( podboje Pizarra ) kanał Panamski.", gdy dotyczyło to Przesmyku Panamskiego, bo kanał oddany został do użytku w ponad 400 lat później.


    Najobszerniejszy ( 566 stron ! ) rozdział Zwiedzanie Peru prezentuje chyba wszystko, co w tym kraju warto zobaczyć. Od stołecznej Limy i jej okolic - po propozycje 11 tras zwiedzania, aż po Boliwię. Oraz co i gdzie, a przeważnie również za ile - warto na nich zobaczyć. Z dokładnymi informacjami na temat nie tylko środków transportu, ale i firm transportowych. Wariantami alternatywnymi.


    Obszernymi informacjami o możliwościach noclegowych - z nazwami hoteli, hosteli, pensjonatów itp. Ich adresami, telefonami, adresami i stronami internetowymi - jeżeli je posiadają, cenami, charakterystyką. Podobnie na temat wyżywienia, zakupów, aktywnego wypoczynku, rozrywki itp. Z mapkami oraz planami większych miejscowości.


    Autor przypomina pełne nazwy miast świadczące o fantazji ich hiszpańskich założycieli, często na dawnych inkaskich miejscowościach i budowlach. Najbardziej spodobała mi się pierwotna, pełna nazwa Arequipy: "Villa de Nuestra Senora de la Asunción del Valle Hermoso de Arequipa". Czyli Miasto naszej Panny Wniebowziętej z pięknej doliny Arequipy.


    Ze znanych mi miejsc autor pominął tylko parę nad Amazonką między Iquitos i przygranicznym z Brazylią i Kolumbią Santa Rosa. A jak się już płynie tą największą rzeką świata, warto zatrzymać się i zobaczyć miasteczko San Pablo. Jak również pobliską osadę Pevas, w której znany malarz i grafik Francisco Grippa, mówiący o sobie, że jest włoskim Żydem urodzonym w USA i osiadłym w Peru, malujący przyrodę i mity Amazonii, wybudował swój "La Casa del Arte" - Dom Sztuki.


    Czy, również w tym regionie, odwiedzić kolonię trędowatych aby poznać ich życie. Nie znalazłem również informacji o charakterystycznym, ogromnym pomniku kochającej się pary w Parco d′Amore w dzielnicy Miraflores Limy, na wysokiej skarpie nad Pacyfikiem.


    225 stronicowy rozdział Zwiedzanie Boliwii zawiera informacje i propozycje poznawania La Paz, najważniejszego miasta kraju. Niestety błędnie ( w jego opisie informacja jest prawidłowa ) nazywanego stolicą, którą w rzeczywistości jest 220 tysięczne Sucre. A także wielką trasę objazdową po kraju i 5 innych, niektóre z wariantami. W przypadku La Paz nieścisłych informacji o nim jest więcej.


    Na str. 669 można przeczytać m.in.: "Umiejscowione na wysokości 3600 m n.p.m. jest najwyżej położoną stolicą na świecie". W rzeczywistości taką jest stolica Tybetu - Lhasa. Przy czym La Paz leży na wysokościach od 3100 do 4100 m. n.p.m. w głębokiej kotlinie, do której - o czym brak chociażby wzmianki, wjeżdża się, np. od strony lotniska, z góry.


    Ale obok tych drobnych nieścisłości rozdział zawiera setki rzetelnych informacji zarówno o La Paz i jego okolicach, jak i innych miejscowościach, zabytkach, miejscach wartych zobaczenia. M.in. o parkach narodowych, wyprawach do dżungli, propozycje wędrówek górskich itp. W przewodniku - to chyba zasługa wydawnictwa - znalazły się także informacje o Polakach zasłużonych dla Peru i Boliwii.


    Nie tylko o Erneście Malinowskim, powszechnie znanym budowniczym słynnej kolei transandyjskiej, która na najbardziej stromym, 158 km długości odcinku trasy pokonuje różnicę poziomów od 150 do 4781 m n.p.m., ze 1100 zakrętami i zakolami, 158 mostami i 69 tunelami. Ale również o Ryszardzie Jaksa - Małachowskim, który przebudował Stare Miasto w Limie, założycielu w tym mieście politechniki Edwardzie Habichu, czy - w przypadku Boliwii - Józefie Jackowskim, geologu - badaczu złóż andyjskich i. zwyczajów ludów Keczua, założycielu szkoły górniczej w najwyżej ( 4.065 m n.p.m. położonym mieście świata - Potosi.


    Tym bardziej zaskakuje więc nie tylko brak wzmianki o polskich odkrywcach ( w 1981 roku ) dla turystyki sławnego Kanionu Colca w Peru, krakowskich studentach - uczestnikach Akademickiej Wyprawy Kajakowej "Canoandes ′79", ale przedstawienie w przewodniku wręcz fałszywej historii poznawania tego, najgłębszego na kuli ziemskiej, kanionu. To, co opisane zostało w ramce na str. 412 "Historia kanionu Colca", to w części dotyczącej jego odkrycia i przepłynięcia jest jakąś bzdurą. Być może Hiszpan Arias był w 1978 roku w tym kanionie i przepłynął fragment rzeki Colca, ale na pewno nie przez ten kanion.


    Prawdziwa historia tego odkrycia jest powszechnie znana z doniesień peruwiańskich i polskich - chociaż tych drugich z opóźnieniem - mediów oraz relacji jej uczestników. W tym z książki Jerzego Majcherczyka ( ze wstępem Elżbiety Dzikowskiej ) "Zdobycie Rio Colca", Wydawnictwo Pracownia AA s.c. w Krakowie, wyd. II 2001. O tym kto naprawdę odkrył Kanion Colca świadczą również nadane i zatwierdzone przez władze peruwiańskie nazwy jego fragmentów: Canon de los Polacos, Cascadas de Juan Pablo II.


    Czy ulice okolicznych miejscowości: Huambo, Cabanaconde i Chivay które na cześć odkrywców nazwano Avenida de los Polacos lub Avenida Polonia. O dowodach najwyższego uznania dla odkrywców ze strony władz nie wspominając. Jest dla mnie zdumiewające i niepojęte, jak autor, a zwłaszcza ( krakowski !!! ) wydawca mogą nie wiedzieć, kto jako pierwszy, z dramatycznymi przygodami, przepłynął pontonem i kajakami ten sławny peruwiański kanion odkrywając go dla turystyki!


    Dodam, że nie odpowiada prawdzie również podpis na zdjęciu na kolorowej wkładce między stronami 288 i 289. To nie jest kanion rzeki Colca, lecz fragment niezwykle malowniczej doliny, przez którą przejeżdża się w drodze do tego kanionu! Byłem tam, i również fotografowałem nie tylko to miejsce. To stanowi dla mnie największy błąd w tym przewodniku.


    Są również inne, a także nieścisłości, pominięcia czy co najmniej dyskusyjne opinie. Nie wspominając już o denerwującym używaniu nazw miejscowości lub imion i nazwisk zawsze w mianowniku, wbrew zasadom języka polskiego. W rodzaju "podróż do Juliaca" ( czy Arequipa ) zamiast do Juliaki i Arequipy. To tak, jak gdyby napisać byłem w Paryż czy jadę do Rzym! Lub "założone ( Huánuco ) przez Gomez ( zamiast Gomeza ) de Alvarado."


    Natrafiłem też na parę kiksów językowych ( o literówkach nie wspominając - m.in. "Kanał z Aspachaca o długości 23 m " - chyba km , lub miejscowość Tequile zamiast prawidłowo Taquile), np. "Nie ma co liczyć, że ( handlarze waluty ) mają lepszych kursów" ( str. 38 ), czy "Liczba zaludnienia" - zamiast mieszkańców ( str. 486 ). Trafia się błędne tłumaczenie nazw i ich skróty. Np. w języku polskim Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma skrót MFW, a nie "IWF". Museo Postal y Filatelico del Perú w Limie, to nie Muzeum Znaczków Pocztowych, lecz Muzeum Poczty i Filatelistyki - a to ogromna różnica. Zaś zbierają się w nim w niedziele przede wszystkim fani filatelistyki, a nie numizmatyki.


    Są też informacje budzące pytania i wątpliwości. Np. na str. 581 czytamy: "Ten ( wodospad Catarata Gocta ) mający 771 m n.p.m. najwyższy wodospad w Peru i trzeci co do wielkości na świecie został odkryty w 2002 r.". Nie wiadomo, czy wodospad ma taką wysokość, czy też położony jest na niej. A także co autor rozumie pod pojęciem wielkości. Bo jeżeli masy spadających wód, to ten na pewno nie należy do światowej czołówki. Zwłaszcza, że dalej pisze: "W porze suchej u podnóża wodospadu można się kąpać."


    Jest w przewodniku trochę stwierdzeń i ocen moim zdaniem dyskusyjnych. O niektórych już wspomniałem. Dodam jeszcze, jedno. Zdaniem autora, Cusco było tak samo potężne jak starożytny Rzym i bogatsze od niego. Chociaż - dodam - dopiero tam, chociaż również w innych miejscowościach, lub oglądając zbiory Museo de Oro - Złota w kolumbijskiej Bogocie czy stolicy Peru - Limie oraz kolekcje ceramiki lub zachowane fragmenty ruin wspaniałych budowli, można uzmysłowić sobie, jak straszliwych, nieodwracalnych zniszczeń inkaskiej i w ogóle prekolumbijskiej architektury, dzieł sztuki i rękodzieła artystycznego - zwłaszcza wyrobów ze złota i srebra, które dziś należałyby do najcenniejszych skarbów kulturalnego dziedzictwa ludzkości, dokonali hiszpańscy najeźdźcy i kler katolicki.


    Trafiają się sprzeczne informacje. Np. na str. 629 można przeczytać, zgodnie z prawdą, że słynny "Casa de Fierro" ( Żelazny Dom ) w Iquitos został skonstruowany przez inż. Eiffel′a na światową wystawę w Paryżu ( w 1896 roku - stał tam niedaleko od sławnej obecnie wieży ), a następnie ( kupiony przez "kauczukowego barona"), został rozmontowany i przewieziony statkiem przez Atlantyk i 3700 km Amazonką do ówczesnej światowej stolicy kauczuku, gdzie stoi do dziś. Ale z ramki na str. 626, można się tylko dowiedzieć, że został on zaprojektowany przez francuskiego architekta, a wzniesiony w 1897 r. przez Baca Diaz i Anzelmo de Aguila.


    Parę słów poświęcę jeszcze sławnemu, odkrytemu w 1987 roku, skarbowi Władcy ( lub Pana ) Sipán. Uważanemu wówczas za największe odkrycie tego rodzaju na świecie od czasu grobowca Tutenchamona w Egipcie. A, moim zdaniem, trochę niedocenionego przez autora przewodnika. I tylko częściowo tłumaczy go zawarta w przewodniku informacja, że w 2001 roku w Chan Chan, 5 km od trzeciego pod względem wielkości miasta Peru - Trujillo, w piramidzie Dos Cabezas odkryto jeszcze bogatsze skarby. O ile wiem, jeszcze publicznie nie prezentowane.


    Zdaniem autora, z którym nie mogę się zgodzić, jeżeli z braku czasu trzeba w Limie wybierać między zobaczeniem Museo de la Nación, gdzie znajduje się m.in. ekspozycja znakomitych kopii tego grobowca Władcy Sipán i skarbów z niego, a Museo Nacional de Arqueologia, Antropologia y Historia, to zaleca on to drugie. Bo, moim zdaniem, zobaczyć trzeba, oczywiście, oba!. O skarbach Władcy Sipán autor przewodnika oczywiście napisał, chociaż, moim zdaniem bez docenienia ich rangi.


    A nawet o wystawie tych skarbów w Bonn w 2000/2001 roku. Widocznie nie wiedząc, że wcześniej pokazane zostały one w Warszawie! A było to tak. Gdy, chyba jako pierwszy w Polsce, opisałem ( w czerwcu 1998 ) te wspaniałe skarby po ich obejrzeniu - była to inauguracyjna ekspozycja dostępna szerszej publiczności - w Museo de la Nación w Limie, postawiłem na zakończenie pytanie: czy i kiedy zobaczymy te skarby w Polsce.


    Wkrótce otrzymałem z Ambasady Peru w Warszawie list z informacją, że skoro jest zainteresowanie tym odkryciem, to grobowiec Władcy Sipán i wydobyte z niego skarby zostaną pokazane w Warszawie. I rzeczywiście, chyba jesienią 1999, ich świetne kopie wystawiono w Muzeum Etnograficznym. O ile wiem, oryginały nigdy nie opuściły Peru, a od 2002 roku znajdują się w specjalnie dla nich zbudowanym Museo Tumbas Reales de Sipán w Lambayeque, w pobliżu miejsca ich odkrycia. I także w Bonn pokazano tylko kopie.


    Ma ten przewodnik również inne wady. Za najpoważniejszą uważam brak porządnego indeksu. Zamieszczony na końcu, zawierający na 2,5 stronach nieco ponad 160 nazw miejscowości - na setki opisanych, nie mówiąc już o poszczególnych zabytkach i innych ciekawych miejscach, jest nieporozumieniem! Brak w nim nawet tak sławnego miejsca jak Kanion Colca! Nie ma również spisu informacji w ramkach, zaś Spis schematów, planów i map sporządzono w kolejności stron, na których je zamieszczono, nie zaś ułatwiającym ich odszukanie porządku alfabetycznym.


    Te krytyczne uwagi oraz wytknięcie paru ewidentnych błędów i niedociągnięć łatwych do poprawienia w następnych wydaniach, nie zmieniają mojej bardzo wysokiej oceny tego przewodnika. Zwłaszcza, że jest w nim również 30 - z okładkowymi - barwnych i niezłych zdjęc oraz liczne, wspomniane już, obszerne informacje monotematyczne w ramkach włamanych w tekst. M.in. "Andyjskie wielbłądowate" ( Guanako. Lamy, wigonie, alpaki ); "Park Narodowy Manu" - jeden z największych terenów dżungli pierwotnej w świecie; "Mosty Inków"; "Jezioro Titicaca", "Legendy Inków" czy "Kondor, król Andów".


    Gorąco polecam więc ten przewodnik zarówno tym, którzy już znają trochę Peru i Boliwię, jak i większości polskich turystów, którzy te, najciekawsze moim zdaniem, kraje Ameryki Południowej, powinni dopiero poznać.

  1. 1
  2.  ...