Recenzje

Wyniki wyszukiwania frazy "53" [4]

  1. 1
  2.  ... 
  1. bzcsb1

    Czarnogóra, Serbia, Bośnia i Hercegowina. Zielony Przewodnik Michelin. Wydanie 1

    Tym trzem krajom byłej Jugosławii poświęcony został nowy, wydany przez krakowską oficynę Bezdroża w serii „Zielone przewodniki Michelina”, ilustrowany, z mapkami i planami, przewodnik napisany, co warto podkreślić, niemal wyłącznie przez polskich autorów. W tym także autorów lub współautorów innych przewodników Bezdroży po Bałkanach.

    Szkoda tylko, że nie uwzględniono w nim również Macedonii i Kosowa. O ile bowiem dwie pozostałe po jugosłowiańskie republiki: Chorwacja i Słowenia mają już, Czarnogóra zresztą też, tylko im poświęcone przewodniki tego wydawnictwa - kolejny Bezdroży po Słowenii, również z „zielonej” serii Michelina omówię wkrótce, to Macedonia i Kosowo ze względu na dosyć ograniczoną liczbę zabytków i ciekawych w nich miejsc nie mają na to raczej szans.

    Dotychczas Bezdroża zaprezentowały walory turystyczne tych krajów tylko w specjalnych rozdziałach, w większości bardzo dobrym, przewodniku „Bałkany”, którego III wydanie z roku 2009 zrecenzowałem szczegółowo w naszym portalu i tekst ten jest w nim nadal do przeczytania. „Zielone przewodniki” Michelina mają liczącą dziesiątki lat tradycję i renomę. Jak już wspominałem przy innej okazji, posługuję się nimi jeszcze od czasów, gdy nie istniały ich polskie przekłady znajdując w nich to, co odpowiada im najbardziej.

    Co nie znaczy, że przygotowując się do podróży nie sięgam również do innych. Przejrzystość, rzeczowość, większość rzeczywiście potrzebnych turyście informacji z planami i mapkami oraz niezbędnymi ilustracjami, a także ułatwiający wybór tego, co przede wszystkim warto zobaczyć gdy ma się mało czasu, system oznaczania obiektów gwiazdkami od 1 do 3, lub bez takich oznaczeń, to ich główne walory.

    Z uznaniem stwierdzam, że polscy autorzy utrzymali ten standard, o paru potknięciach wspomnę niżej, dzięki czemu turyści i czytelnicy otrzymali książkę, która, jak sądzę, będzie im bardzo przydatna. Nie tylko bowiem pomoże w wyborze celów podróży i zwiedzania, ale znacznie wzbogaci ich wiedzę o dziejach, kulturze, zabytkach, religiach, językach, przyrodzie, kuchni itp. prezentowanych krajów.

    Zawiera również mnóstwo informacji praktycznych, a przy tym aktualnych, co w przypadku obszaru o tak burzliwych i skomplikowanych dziejach, również najnowszych, ma wyjątkowo duże znaczenie. Czytelnik znajduje więc w tym przewodniku rady kiedy i dokąd w tych krajach pojechać - z trzema propozycjami tras w każdym z nich.

    W Czarnogórze są to: Wybrzeże Adriatyckie w 4 dni, Stara Czarnogóra poznawana w trakcie 2-dniowej wycieczki oraz 4- dniowa Przez góry. W Serbii 5-dniowa wycieczka Przez miasta i miasteczka Wojwodiny oraz dwie 4-dniowe: Stara Serbia oraz Wzdłuż Dunaju. W tej drugiej autorzy proponują tylko 1 dzień na poznawanie Belgradu, co jest zdecydowanie za krótko. Ale serbskiej stolicy poświęcili sporo miejsca we właściwej części przewodnika, można więc zwiedzanie dostosować do indywidualnych zainteresowań.

    W Bośni i Hercegowinie zachęcają do dwu 3-dniowych wycieczek: Twierdze, klasztory i meczety oraz Górskie parki narodowej wschodniej Bośni i 2-dniową Doliną Neretwy nad Adriatyk. Propozycje te uwzględniają większość najważniejszych dla turystów miejscowości i miejsc w tych trzech krajach.

    W pierwszym, wstępnym rozdziale „Organizacja podróży” znajdują się również chyba wszystkie, a na pewno najistotniejsze informacje na temat tego jak przygotować się do wyjazdu w tamte strony, dojazdu oraz transportu na miejscu, zakwaterowania i wyżywienia, życia codziennego, sportu i rozrywek, świąt i festiwali itp. Oczywiście także o potrzebnych dokumentach, pieniądzach, ubezpieczeniach, zabezpieczeniu medycznym itd.

    50 - stronicowy rozdział „O krajach bałkańskich” zawiera informacje o przyrodzie każdego z nich, hydrografii, klimacie, florze i faunie oraz parkach narodowych. Jak na tak trudny temat, zwięzłe i generalnie obiektywne informacje o skomplikowanych dziejach, od czasów paleolitu - po jakże złożone najnowsze tych krajów, ich sztuce i kulturze oraz współczesnych Bałkanach.

    Czytając je odczułem jednak niedosyt z powodu niemal pominięcia problemu Kosowa, będącego przecież kolebką serbskiej kultury i prawosławia. Z paroma zaledwie słowami na temat tej krainy. Nawet bez wzmianki, że obecnie jest ona samodzielnym państwem, chociaż uznanym tylko przez część społeczności międzynarodowej.

    Z faktów bardziej szczegółowych należało, moim zdaniem, wspomnieć, że w organizacji zamachu w 1934 r. w Marsylii, w którym zamordowani zostali: król Jugosławii Aleksander I i francuskim minister spraw zagranicznych Jean Louis Barthou, chorwackim ustaszom i macedońskim separatystom pomagała hitlerowska Abwehra.

    Błędnie nazwano ( str. 61 ) powojenną Jugosławię. W 1945 roku przyjęła ona nazwę Federacyjnej ( a nie Ludowej Federalnej !!! ) Ludowej Republiki Jugosławii. Znacznie poważniejsze potknięcia znalazłem w części „Współczesne Bałkany”. O ile „Życie polityczne” i „Zmiany gospodarcze” nie budzą zastrzeżeń, to już „Społeczeństwo”, w którym o poszczególnych sprawach pisali prawdopodobnie różni autorzy, a redakcja nie zadała sobie trudu uporządkowania tego, jest w mojej ocenie najsłabszą, chaotyczną częścią przewodnika.

    Osobno można tam np. przeczytać o Czarnogórcach, mieszkających w Czarnogórze Muzułmanach ( Bośniakach ), Serbach, Albańczykach i Chorwatach. Zaraz po nich o Węgrach, Romach i ponownie Albańczykach i Bośniakach - tym razem w Serbii. To co napisano o języku serbskim ( i jego odmianach ), być może w pełni zrozumie slawista - i to językoznawca. Ale nawet nieźle znający tamte strony i stosunki czytelnik może się trochę pogubić.

    Pomijam już tak odkrywcze stwierdzenia jak: „W Serbii językiem urzędowym jest język serbski…”, czy informacje o różnicach w dialektach albańskich. Trudno jednak nie zareagować krytycznie na stwierdzenie „W Kosowie używa się języka albańskiego” bez informacji, że mieszkają tam również i używają swojego języka Serbowie. A język serbski jest, przynajmniej przez średnie i starsze pokolenie Kosowarów znany, a co najmniej rozumiany.

    Ten sam chaos i brak należytej merytorycznej redakcji tekstów występuje w przypadku prezentacji religii. Najpierw gdy dotyczy Czarnogóry, następnie prawosławia w Serbii i konflikcie między Cerkwiami: czarnogórską i serbskiej, która domaga się od tej drugiej zwrogtu w Czarnogórze 650 cerkwi i klasztorów.

    Kolejno „lecą” informacje o katolicyzmie w Czarnogórze ( tylko 3,5% mieszkańców !), ale z fotografią katedry katolickiej w… Nowym Sadzie, w Serbii. Później o trwałości struktury plemiennej w Czarnogórze, o bojownikach walczących z Turkami - hajdukach i uskokach. Aby dalej, pod tym samym śródtytułem ni z tego ni z owego wrócić do religii, tym razem prawosławia w Serbii oraz religiach w Bośni i Hercegowinie.

    Na szczęście zaraz po tym czytelnik może przeczytać o smakołykach kuchni czarnogórskiej, serbskiej i bośniackiej. Też z drobnymi nieścisłościami. Tak np. sławną i znakomitą serbską śliwowicę, zwłaszcza monastyrską, zakwalifikowano jako jedną z odmian rakii, mimo iż jest to inny, bardziej szlachetny trunek. Różniący się w sposób zasadniczy od rakii pędzonej ze śliwek tak jak z winogron, gruszek, pigwy czy nawet… miodu. Chociaż w tym ostatnim przypadku, to też inny mocny napój. W Bośni i Hercegowinie wyrabiany przez pszczelarzy i sprzedawany jako „Domaća rakija Medovača”.

    Najobszerniejsza, łącznie ponad 200 - stronicowa część tego przewodnika poświęcona jest kolejno: Czarnogórze, Serbii oraz Bośni i Hercegowinie. Jest to, wzbogacona o mapki i plany prezentacja tego, co zdaniem autorów zobaczyć w nich można, warto i trzeba. Najpierw w stolicach i ich okolicach, a następnie, w porządku alfabetycznym, w innych miejscowościach i miejscach.

    Z informacjami wstępnymi i - włamanymi w tekst na zielonym tle praktycznymi. Ponadto krótkimi dziejami, propozycjami tras wycieczek itp. I ze wspomnianym już systemem gwiazdek. Zwięźle i rzeczowo. I chociaż ilość gwiazdek przyznanych poszczególnym miejscowościom i obiektom jest niekiedy dyskusyjna, to łatwo jest się poruszać w tym gąszczu potrzebnych turyście informacji. Najwyżej ocenionych: 3* - czyli „trzeba koniecznie zobaczyć”, jest sporo.

    W Czarnogórze należy do nich: Stary Bar; Boka Kotorska; miasto Kotor i osobno w nim katedra św. Tryfuna; Muzeum Pomorskie oraz twierdza św. Jana; Trg ( plac ) Herceg - Stjepana w mieście Herceg Novi. Ponadto adriatycka perełka Sveti Stefan; Durmitor - najwyższy masyw Gór Dynarskich; Jezioro Szkoderskie, a nad nim monastyr św. Nikola i Žabljak Crnojevića - stare gniazdo tego rodu. I jeszcze monastyry: Morača w okolicy Kolašinu i Ostrog koło Nikšiča; 2 tysięczne miasteczko Žabljak; cerkiew św. Mikołaja ( Nikole ) w Ulcinju oraz Park Narodowy Biogradska gora.

    Najwięcej tej rangi obiektów i miejsc autorzy oznaczyli w Serbii. W Belgradzie zarówno samo miasto, jak i w nim: Twierdzę Kalemegdan, Muzeum Etnograficzne, ul. Kneze Mihailova, dzielnicę artystów Skandarlija, cerkiew św. Sawy. Nie bardzo co prawda rozumiem, dlaczego na Kalemegdanie wymieniają pomnik Wdzięczności Francji - rzeźbę Ivana Meštrovića z 1930 r., a pomijają tegoż autora znacznie sławniejszy, będący takim symbolem serbskiej stolicy jak Syrena Warszawy, stojący w wyjątkowo reprezentacyjny miejscu pomnik „Pobednik” ( „Zwycięzca” ).

    Czy na jakiej podstawie - bo brak jakichkolwiek konkretów - określają cerkiew św. Sawy „Największą na świecie prawosławną świątynią”. Sądzę, że inne zdanie na ten temat mają mieszkańcy Petersburga ( Sobór Izaaka, a zwłaszcza Sobór Kazański ) czy Tbilisi ( monumentalny, wzniesiony na początku XXI wieku Sobór Trójcy Świętej ). Podobnie nie rozumiem, jaki sens miało wydrukowanie dwukrotnie ( na str. 53 i 189 ) tego samego zdjęcia panoramy Belgradu od strony Sawy.

    Najwyższą ocenę obiektom i miejscom, które trzeba w Serbii zobaczyć koniecznie, autorzy wystawili również poza stolicą. Są to: Park Narodowy Ɖerdap; Monastyry w dolinie Wielkiej Morawy: Lubostinja, Ravanica ( oba XIV w. ) i Manasija ( XV w. ); Miasto Nisz, a w nim twierdza Niška Tvrđava i Wieża Czaszek; Novi Pazar i ponadto meczet Altum Alem ( XVI w. ). W okolicy zaś monastyry: Ɖurđevi Stupovi ( XII w. ), Studenica ( Lista UNESCO ), Žiča ( XIII w. ) oraz największy masyw górski Serbii - Kopaonik;

    XIII - wieczny monastyr Mileševa; Nowy Sad, a w nim Plac niepodległości ( Trg Slobode ) i twierdza Petrovaradin, a w pobliżu tego miasta Sremski Karlovici - u nas bardziej znane jako Karłowice; pasmo górskie Fruška Gora, a w nim klasztory: Krušedol ( XVI w. ), Staro i Novo Hopovo ( XV/XVI w. ) i Vrdnik ( XVI w. ); Park Narodowy Tara, a w jego okolicy kolejka wąskotorowa Šarganska Osmica oraz skanseny: Drevengrad i Sirogojno.

    Ponadto: Twierdza Smederovo; Ratusz w Suboticy ( początek XX w. ); Dom Paszy ( XVIII w. ) i Cerkiew św. Mikołaja ( XIV w. ) w mieście Vranje; Uzdrowisko Vranjska Banja; Felix Romuliana - ruiny rzymskiego kompleksu pałacowego ( IV w. ) w pobliżu miasta Zaječar; Cerkwie: Uspieńska i Vavedenjska ( obie z XVIII w. ) w mieście Zrenjanin w Banacie.

    Najuboższa w zabytki i miejsca tej klasy, zdaniem autorów, jest Bośnia i Hercegowina. Do 3* należy przede wszystkim Sarajewo, a w nim bazary: Baščaršija - na nim dodatkowo, co w tym przypadku wydaje mi się przesadą, drewniana Studnia Sebilj oraz Dugi Bezistan, Wieża zegarowa ( XVII w. ), meczet Ghazi Husrev-bega (XVI w. ) i cerkiew p.w. Archaniołów Gabriela i Michała.

    Poza stolicą natomiast cerkiew Chrystusa Zbawiciela w Banja Luce; 3-tysięczne miasteczko Blagaj, a w nim klasztor derwiszy z XV w. Ponadto Mostar i dodatkowo jego zabytki: Stary Most, meczety Koski Mehmeda-paszy ( XVII w. ) i Karađoz-bega ( XVI w. ) oraz uliczka Kujundžiluk. I jeszcze dwa miasteczka: tysięczny Počitelj, a w nim meczet Šišman-Ibrahima-paszy ( XVI w. ) oraz 20-tysięczny Travnik ze średniowieczną twierdzą i meczetem Sulejmanije z XVI w.

    Dodam, że w tekst przewodnika, poza informacjami praktycznymi na zielonym tle, włamano również sporo interesujących monotematycznych na tle różowym. M.in. „Dynastia Petroviciów - Njegošów“, ‚Kościół Bośniacki w średniowieczu“, „Ofiary wojny 1992 - 1995“, „Stećci“ ( rzeźbione kamienne płyty grobowe z XII-XV w ), „Bitwa na Kosowym Polu“, „Polacy w Bośni i Hercegowinie“, „Bośniacy i Boszniacy“, „Bogomiłowie“, „Slava“ ( patron rodziny po ojcu ), „Św. Wasyl Ostrogski Cudotworca“, „Sarajewska Cerkiew prawosławna“, „Jak wygląda Matka Boska“, „Ivo Andrić“.

    Na końcu znajdują się mini słowniczki: polsko - serbski i polsko - bośniacki oraz indeks. Jest to więc, pomimo niewielkich, wytkniętych błędów i innych potknięć autorsko - redakcyjnych łatwych do usunięcia w następnym wydaniu, przewodnik dobry, wartościowy, który z przyjemnością polecam Czytelnikom.

  2. Skandynawia. Śladami wikingów. Wydanie 1

    Dania, Finlandia, Norwegia i Szwecja - cztery kraje skandynawskie położone w jednym regionie Europy, przedstawione zostały w nowym przewodniku wydawnictwa Bezdroża. Mają one wiele wspólnych cech i korzeni. Chociażby (poza, oczywiście fińskim) językowe czy tradycje wikingów.


    Ale mają także wiele dzielących je różnic. Trzy z nich są królestwami, czwarty republiką parlamentarną. Ich dzieje pełne były w przeszłości wzajemnych konfliktów i sporów terytorialnych. Zwłaszcza duńsko - szwedzkich i szwedzko - fińskich, o innych sąsiadach nie wspominając. Dzieli je także członkostwo - lub nie - w UE i NATO, waluty itp. Potraktowanie ich więc łącznie jako tytułowej Skandynawii byłoby co najmniej ryzykowne.


    Na szczęście autor - urodzony w Polsce, ale od prawie 30 lat mieszkający w Sztokholmie, tam wychowany i wykształcony, publikujący zarówno po szwedzku jak i polsku, nie popełnił błędu francuskich kolegów po piórze. Którzy - przypomnę, gdyż niedawno omawiałem ten przewodnik wydany w „Zielonej" serii Michalina - potraktowali kraje nadbałtyckie jako jeden obszar. „Skandynawia. Śladami wikingów" to w rzeczywistości cztery przewodniki w jednym tomie. Przy czym brak w nim, chyba słusznie, jakichkolwiek skandynawskich uogólnień.


    Nawet w pierwszym rozdziale „Zaproszenie do Skandynawii" znalazły się propozycje poznawania jej na przykładzie trzech tras w Szwecji i po dwie w pozostałych, wyraźnie wyodrębnionych krajach. Podobnie w przypadku miejsc, które, zdaniem autora, koniecznie trzeba zobaczyć. Zaznaczono je gwiazdkami na mapach umieszczonych na wewnętrznych stronach okładek, przy czym po siedem dotyczy trzech krajów, a tylko w Norwegii pięciu. Również lista najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Skandynawii ułożona została według krajów.


    Autor, który, jak przedstawiło go wydawnictwo w jego nocie biograficznej, „Skandynawię objechał wszerz i wzdłuż w ciągu ostatniego ćwierćwiecza", rzeczywiście wykazał się doskonałą znajomością tego obszaru Europy. Chociaż nie próbował nawet pisać o wszystkim. Dokonał wyboru, w przypadku Szwecji, a podobnie i pozostałych państw, np. 20 najważniejszych i najciekawszych miast. Które zaprezentował bardziej szczegółowo, traktując jako bazy wypadowe do innych ciekawych miejsc, wymienionych w ich okolicach. Warto jednak pamiętać, że ogromne obszary - zwłaszcza środkowej i północnej Szwecji i Finlandii, to niezwykle słabo zaludnione obszary jezior, lasów i tundry o powtarzających się krajobrazach, bez szczególnych atrakcji turystycznych.


    Prezentacja każdego z krajów skandynawskich oparta została na tych samych zasadach. Uwzględnione zostały podstawowe informacje potrzebne przyszłemu podróżnikowi przed wyjazdem, a następnie na miejscu - z dosyć szczegółowym omówieniem np. przepisów ruchu drogowego. Jest, oczywiście, także sporo informacji na temat noclegów - z polecanymi schroniskami, hotelami i motelami, wyżywienia - ze zwróceniem uwagi na lokalną kuchnię oraz alkohol. Z ciekawostkami na temat tego ostatniego, np. brakiem konsekwencji w prawie Finlandii. Pić alkohol o mocy powyżej 20 proc. może tam każdy, kto skończył 18 lat. Ale kupić go - dopiero gdy skończy ich 20...


    Są również Informacje A - Z. I osobno na temat przyrody poszczególnych państw, ich historii, polityki i administracji, gospodarki, społeczeństwa, języka itp. Następnie zaś prezentacja stolic i innych ważnych miast oraz ich okolic. Z informacjami o liczbie mieszkańców, odpowiednim symbolem, jeżeli miasto lub obiekt znajduje się na Liście Dziedzictwa UNESCO, historią, miejscami które warto zobaczyć. Na końcu zaś danego rozdziału - informacjami turystycznymi i praktycznymi. W przypadku dużych i ważnych miast - w Szwecji np. Sztokholmu, Gőteborga czy Uppsali, informacje o znajdujących się w nich zabytkach, ciekawych obiektach i miejscach oraz atrakcjach turystycznych są dosyć wyczerpujące. W mniejszych krótkie, ale zawierające to, co jest potrzebne turyście lub może go zainteresować.


    Treść przewodnika wzbogacają, włamane w nią informacje w ramkach. Zarówno na białym tle, z danymi podstawowymi, encyklopedycznymi, wykazami świąt państwowych, placówek dyplomatycznych, propozycjami jak spędzić dzień, trzy lub nawet 2 tygodnie w jakimś miejscu czy regionie itp. Jak i na szarym tle, o charakterze ciekawostkowym - a jest ich kilkadziesiąt, np. „Ren albo renifer", „Święty Eryk", „Królowa Krystyna", „August Strinberg", „Olof Palme", „Alfred Nobel", „Glasriket, czyli Królestwo Szkła", „Potwór z jeziora", „Czarodziej z Odense, czyli Hans Krystian Andersen", „Lapończycy", „Koło polarne" itd. Bardzo przydatne są również mapki i plany w tekście a 32 kolorowe fotografie we wkładkach zachęcają do zwiedzania.


    Jest to więc przewodnik zawierający mnóstwo niezbędnych, potrzebnych lub przydatnych turyście informacji. Co nie oznacza, że wszystkie są ścisłe i pełne. Czy, że nie ma wśród nich, niekiedy wręcz kompromitujących błędów. Zacznę od drobiazgów. W przypadku szwedzkiego miasta portowego Karlskrona, przedstawionego dosyć dokładnie, przydałaby się także informacja, że - o ile dokładnie pamiętam co 4 lata - tamtejszy sławny port wojenny można zwiedzać, łącznie z zacumowanymi okrętami, w pierwszy weekend maja. Co jest wielką atrakcją, ściągającą tłumy ludzi nie tylko ze Szwecji. Byłe uzdrowisko Ronneby w hrabstwie Blekinge na południu Szwecji żyje nie tylko, jak napisał autor, z przemysły, ale także atrakcyjnych ośrodków wypoczynkowych i SPA.


    W przypadku Finlandii nieścisłości, nie mówiąc już o poważniejszych błędach, znalazłem więcej. Tak np. sławna drewniana sauna Jätkänkämppä znajduje się nie w mieście Kuopio, lecz w położonej kilka kilometrów od niego miejscowości wypoczynkowej Rauhalhali nad jeziorem Kallavesi. Przy czym autor pominął zupełnie tak istotną informację, że jest to największa na świecie drewniana sauna „czarna", tj. opalana drewnem. W której pobito, wpisany do Księgi Guinnesa, rekord: równocześnie korzystały z niej 103 osoby z 47 krajów.


    Uspienskin katedraali w Helsinkach nie jest katedrą prawosławną, lecz soborem, gdyż taka nazwa stosowana jest w języku polskim na określenie tej rangi świątyń ortodoksyjnych. Mam też wątpliwość, czy jest to, jak napisał autor, rzeczywiście „największy poza samą Rosją kościół wschodniego prawosławia". Pomijając już fakt, że prawosławie jest tylko wschodnie, określenie to uważam za zbędne i ryzykowne. Wydaje mi się bowiem - a byłem w obu tych świątyniach - że zbudowany kilka lat temu Sobór Zbawiciela w Tbilisi, stolicy Gruzji, jest jednak większy.


    Są to jednak drobiazgi w porównaniu z błędami, nieścisłościami czy niektórymi opiniami dotyczącymi historii. Ewidentną bzdurą jest stwierdzenie autora ( na str. 536 ): „Jeszcze w roku 1611 Szwedzi potrafili zainstalować na tronie carskim ( tj. rosyjskim - uw. C.R. ) Filipa ( 1601-22 ), syna własnego króla Karola IX." Na tronie rosyjskim nigdy nie było żadnego Filipa! Przypomnę, bo to przecież fragment i naszej historii, który powinien być znany przynajmniej absolwentom szkół średnich, że był to okres „smuty" w Rosji po awanturze z Dymitrem Samozwańcem. I panowaniu ( 1606-1610 ) ostatniego cara z dynastii Rurykowiczów Wasyla Szujskiego. Gdy na moskiewskim kremlu był polski garnizon, wypędzony w 1612 roku! Rocznica tego od paru lat obchodzona jest w Federacji Rosyjskiej jako święto państwowe.


    W przypadku dziejów Finlandii nieścisłości, delikatnie mówiąc, jest więcej. Nie znam programu nauczania historii Szwecji w szkołach tego kraju, ale jest to, być może, rezultat uczęszczania do nich autora. W tym co napisał, wyraźnie można bowiem dostrzec chyba echa utracenia przez Szwecję w 1809 roku, po kilkuset latach panowania nad jej ziemiami, Finlandii. I jej wybicia się na niepodległość, co prawda przez ponad 100 lat pod zwierzchnictwem Rosji. Przy czym wówczas, na mocy Traktatu Tylżyckiego oraz decyzji parlamentu fińskiego, który obradował w Porvoo, powstało Wielkie Księstwo Fińskie ( a nie, jak napisał autor Rosyjskie ! ) z carem Rosji jako Wielkim Księciem!


    Również w przypadku tzw. wojny zimowej 1939/1940 między ZSRR i Finlandią, fakty, jakie przytacza autor, są w najlepszym razie bardzo jednostronne. Rzeczywiście, w rezultacie tej wojny ta druga straciła część terytorium oraz poniosła znaczne straty w ludziach: 24 tys. zabitych i 45 tys. rannych i zaginionych. Ale Finlandia odniosła jednak w tej wojnie zwycięstwo, chociaż gorzkie. Nie podzieliła bowiem, przewidzianego dla niej na mocy Paktu Mołotow - Ribbentropp, losu republik nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii i nie została wcielona do ZSRR. A radziecki agresor poniósł, o czym autor nawet nie wspomniał, ogromne, wielokrotnie większe straty niż Finowie. Wg. oficjalnych danych 49 tys. zabitych i 160 tys. rannych i zaginionych. Ale wg. danych publikowanych w ZSRR w latach pierestrojki - co najmniej 100 tys. zabitych i zaginionych!


    Warto więc ten udany i potrzebny przewodnik, gdyż poza Szwecją, na temat pozostałych krajów skandynawskich nie ma nadmiaru literatury przewodnikowej w języku polskim, przed następnym wydaniem ponownie dokładnie przejrzeć, poprawić i uzupełnić nie tylko w miejscach, które szczególnie zwróciły moją uwagę.

    kurier365.pl, CEZARY RUDZIŃSKI, 2010-06-22
  3. Tajlandia. Świątynie, pływające targi i rajskie plaże. Wydanie 1

    Dla przybysza z Europy Tajlandia to kompletna egzotyka - począwszy od języka z jego pięcioma intonacjami, przez pismo, którego transkrypcja na alfabet łaciński jest niezwykle trudna, kalendarz liczony od śmierci Buddy (aktualnie jest rok 2553), obyczaje czy posiłki, wśród których znajdziemy nie tylko egzotyczne owoce, lecz także rozmaite insekty. Egzotyczna jest roślinność i architektura, trudny do zrozumienia system wierzeń i mitów. Zwiedzając Tajlandię z biurem podróży zwykle poznajemy kurorty - Pattayę, Phuket, Koh Samui i inne nadmorskie raje petne luksusowych hoteli, restauracji, nocnych klubów, prostytutek, atrakcji dla miłośników sportów wodnych i nurkowania, parków z egzotycznymi zwierzętami, pokazów tajskiego boksu i tańca z kobrą albo występów transwestytów. A wszystko to za relatywnie nieduże pieniądze. Turyści zwiedzają też najważniejsze świątynie w Bangkoku i Ayutthaya, mogą odwiedzić targ wodny i popłynąć lodziarni rzeką Kwai, znaną głównie z filmu Davida Leana. To jednak zaledwie posmak egzotyki. Wgłębić się w tajniki znacznie trudniej. Europejczycy rzadko podróżują na własną rękę, zwłaszcza, że poza regionami nadmorskimi infrastruktura turystyczna jest słabo rozwinięta, a bariera językowa i kulturowa ogromne.


    Przewodnik Bezdroży przedstawia Tajlandię niezwykle solidnie i umożliwia poznawanie jej także bez biura podróży. Jest tu masa informacji praktycznych, są mapki, opisy map i zabytków wraz z informacjami w piśmie tajskim. Są wiadomości, ile co kosztuje i jak się zachować w niecodziennych dla cudzoziemca sytuacjach, a dobre informacje dojazdowe ułatwiają podróżowanie samochodem. Znakomity przewodnik, jedynym mankamentem jest skromna część poświęcona historii kraju i jego religii, ale rozumiem, ze w innym wypadku liczący blisko 800 stron bedeker musiałby być jeszcze mniej poręczny.

  4. Indie północne. Nepal i Goa. Orientalna mozaika. Wydanie 1

    Subkontynent indyjski od wielu wieków budził, ze względu na jego bogactwa, zainteresowanie najeźdźców i kupców. A w czasach nam współczesnych również turystów, wśród nich oczywiście i polskich. Ci ostatni wyjeżdżając do Indii, niemal do końca XX wieku korzystać musieli z przewodników zagranicznych autorów i w obcych językach. Pierwsze, nieliczne zresztą, w języku polskim były tłumaczeniami lub kompilacjami z obcych tekstów. Dopiero w br. ukazał się przewodnik napisany wyłącznie przez polskich autorów, wydany przez krakowskie Bezdroża.


    Obejmuje on co prawda tylko Indie północne i to bez północno wschodnich stanów: Assam, Arunaćal Pradeś i kilku innych położonych między - i na wschód od Bangladeszu i Bhutanu, graniczących w większości z Birmą lub Chinami. Ale obszar prezentowany w przewodniku to najbogatsza w zabytki i inne ciekawe miejsca oraz najchętniej odwiedzana część tego kraju.


    Dodatkowo przewodnik ten uwzględnia dawną portugalską enklawę Goa oraz Nepal, wyjazdy turystyczne do którego łączone są przeważnie właśnie z północnymi Indiami. Jest to zarazem najobszerniejszy - niemal tysiąc stron drobnego druku - przewodnik w języku polskim po tym regionie Azji.


    Napisany ze znawstwem przez autorów zafascynowanych nim oraz bardzo dobry. Pozwalający zarówno samodzielnie podróżować po północnych Indiach, Goa i Nepalu oraz poznawać także dziesiątki miejscowości i miejsc pominiętych w innych przewodnikach, jak i korzystać z niego przed wyjazdem oraz w trakcie wycieczek zorganizowanych. Bądź bardzo dużo dowiedzieć się o tamtych, tak ciekawych i egzotycznych krajach.


    Oprócz podstawowych części prezentujących poszczególne indyjskie stany i regiony oraz ciekawe miejsca w nich, przewodnik ten zawiera również niezliczone informacje historyczno - krajoznawcze. Charakterystykę geograficzną, informacje o klimacie, florze i faunie, historii - od epoki prehistorycznej po współczesność, z kalendarium najważniejszych wydarzeń, architekturze i sztuce, kulturze, zróżnicowanym społeczeństwie, językach, obyczajach, religii, polityce, gospodarce, kuchni itp. Jak również masę - chyba wszystkie potrzebne podróżnikowi i turyście - informacji praktycznych.


    "Indie północne - mozaika kultur, religii, języków, tradycji. - czytamy na tylniej okładce tego przewodnika - Kraj hinduistycznych i sikhijskich świątyń, buddyjskich gomp, cieszących oko pałaców, potężnych fortów, rezydencji maharadżów, haveli i bajkowych ogrodów. To także tropikalne plaże, żyzna dolina Gangesu i zaśnieżone Himalaje. Raj dla podróżników i włóczykijów, miłośników przyrody, pasjonatów egzotycznych kultur, fotografów i poszukiwaczy przygód, którym niestraszny tygrys bengalski.".


    Całe to egzotyczne bogactwo autorzy starają się, z powodzeniem, przybliżyć czytelnikom. I zapewniam, że nawet ci, którzy nieźle znają ten kraj, znajdą w tym przewodniku niezliczone nowe, warte zobaczenia miejsca, fakty i informacje. Zarówno w tekstach zasadniczych, jak i wydzielone w ramkach. A jest ich blisko 230! Na różne tematy, zarówno ściśle informacyjne jak i anegdotyczne, sięgające do legend. Przykładowo:


    * Pociągi z duszą - o podróżowaniu indyjskimi kolejami istniejącymi od 1853 roku. * Kaskaderzy, kozy, motor i w drogę! - o warunkach jazdy lokalnymi autobusami. * Noclegi - na co warto zwracać uwagę zanim wynajmie się pokój. * Naganiacze - ostrzeżenie przed pośrednikami w wynajmie hoteli czy kupowaniu biletów. * Kobiety w podróży - jak samotnie, bez większych przygód, zwiedzać ten kraj. Lub z innych dziedzin: * Po czym poznać Sikha?


    Czy * Jezus w Kaszmirze - legenda, nie jedyna zresztą, dodam, bo są inne lepiej udokumentowane, o jego pobycie tam zarówno w młodości jak i.po ukrzyżowaniu. * Narodziny medycyny tybetańskiej - legenda o jej początkach oraz fakty: do Tybetu przybyła ona z Indii w VIII w. * Matka Teresa od Dzieciątka Jezus - z informacjami również o ciemnych stronach stworzonych przez nią Centrach pomocy Misjonarek Miłości. * Wdowy z Waranasi - o losach kobiet, które nie dokonały sati - samospalenia na stosie pogrzebowym męża. A to tylko nieliczne przykłady.


    Jeżeli chodzi o poznawanie kraju, w czym pomagają 74 plany i mapy, zachęca zaś do tego ponad 50 zdjęć - w tym 46 na barwnych wkładkach, to autorzy proponują zarówno 7 tras podróży zajmujących od 2 do 8 tygodni, jak i omawiają ciekawe miejsca 10 regionów. Z informacjami - także historycznymi o poszczególnych stanach, listą miejsc i obiektów, które zdaniem autorów koniecznie trzeba zobaczyć oraz opisami miejsc, które zobaczyć warto. Również - dotyczy to regionów górskich, podczas wypraw trekkingowych, Oraz informacjami turystycznymi i praktycznymi na temat komunikacji, noclegów i wyżywienia - z nazwami obiektów, ich charakterystyką, adresami, telefonami, cenami itp.


    Podobnie w przypadku Nepalu, któremu poświęcono niewiele ponad 130 stron, tj. kilkanaście procent objętości tego przewodnika. Ale znalazły się na nich podobnie ujęte informacje krajoznawcze i historyczne, praktyczne oraz dział Zwiedzanie z podziałem na 3 regiony: Kotlinę Katmandu oraz Doliny: Pokhary i Teraju. I wyodrębnione tras trekkingowe z bogatą częścią informacyjną oraz opisem ich w rejonach: Masywów Dhaulagiri i Annapurny, Baz: Annapurny, Everestu - z trasami alternatywnymi, Makalu, północnej Kaczendzongi, a także trasami Langtang Himal i Dźugal Himal oraz nad jeziorem Gosainkund. Ponadto z informacjami o innych formach turystyki i sportu: raftingu i spływach kanoe, lotach nad górami, kolarstwie górskim, wędkarstwie i skokach na bungee. Jest to więc ogromny zbiór informacji, rad i zaleceń, umożliwiających dobre przygotowanie się oraz odbycie nie jednej fascynującej podróży w tamte strony.


    Wysoka ocena tego przewodnika nie oznacza, że nie ma w nim wad, lub czegoś do poprawienia. Nie ma np. w Delhi miejsca pochówku - jak piszą autorzy - Mahatmy Ghandiego, lecz jest miejsce jego kremacji - a to istotna różnica. Chociaż we właściwym miejscu, w opisie parku Raj Ghat, nazwa jest już prawidłowa. Do budowy Tadż Mahal z Rosji sprowadzano oczywiście malachit, a nie melachit. W przypadku Waranasi brak jest wcześniejszej nazwy tego świętego miasta nad Gangesem - Benares, chociaż jest najstarsza: Kaśi.


    W Nepalu warto było informację o ciekawych obchodach ( w marcu ) tybetańskiego Nowego Roku uzupełnić o podobne obchody ( w październiku ) nepalskiego Nowego Roku. Powitałem przed laty w Katmandu Nowy Rok. 1116 i bardzo to mile wspominam. Mam wątpliwości, czy prawidłowa jest nazwa słynnego, chociaż niewielkiego wodospadu w Pokharze. Autorka określa go jako Devi′s Falls, w innych źródłach występuje jako Wodospad Dawida od imienia, jak zapewniał mnie tamtejszy przewodnik, zagranicznego turysty, który w tym miejscu utonął.


    Jeżeli chodzi o braki w przewodniku, to przydałyby się informacje, a przynajmniej oznaczenia symbolem, że dany obiekt, np. Mauzoleum Humajuna i Kutab Minor w Delhi, Tadż Mahal i Czerwony Fort w Agrze itd. znajdują się na Liście Dziedzictwa UNESCO. Subiektywnie, chociaż generalnie trafnie, sporządzono listy obiektów które, zdaniem autorów, koniecznie trzeba zobaczyć. Nie wyobrażam sobie np. aby w Delhi pominąć Wielki Meczet ( Piątkowy ) - Jama Masjid - największy w Indiach, sikhijską świątynię Sisganj Gurudwarę ( zwłaszcza, jak nie ma się w planie zobaczenia Złotej Świątyni w Amrisarze ) czy bahijską Świątynię Lotosu. Lub będąc w Dżajpurze ( Radżastan ) - Fortu Amber. Podobne przykłady można mnożyć.


    Największą, moim zdaniem, wadą tego przewodnika jest brak w nim indeksu wszystkich nazw - łącznie z pałacami, świątyniami, muzeami itp. - występujących w tekście. 4,5-kartkowy Indeks wybranych nazw geograficznych, to zdecydowanie za mało. Niech ktoś spróbuje np. - a to jeden z wielu przykładów - znaleźć Sikandrę, w której jest jeden z ważnych zabytków - Mauzoleum Akbara. Natrafić na nią może tylko przypadkiem lub wiedząc, że położona jest koło Agry, obecnie w jej granicach administracyjnych.


    To jednak tylko drobiazgi łatwe do poprawienia bądź uwzględnienia w następnych wydaniach. Chociaż.Skoro wydawnictwo Bezdroża dorobiło się już tak dobrego, mimo iż nadmiernie opasłego przewodnika, może powinno zrobić następny krok Pomyśleć o rozszerzeniu go na całe Indie oraz przyległy, również himalajski Bhutan.


    Wymagałoby to, co prawda, podzielenia materiału na 3 tomy, ale byłyby one kompletne i przejrzyste. Np. Indie południowe - oczywiście z Goa, Indie północne - z wydzieleniem z obecnego przewodnika nie tylko Nepalu i Goa, ale również górskich stanów: Dżammu i Kaszmir, Himćal Pradeś, Uttarkhand, Bengal północny i Sikim oraz tom trzeci: Tereny himalajskie, obejmujący te stany, pominięte tereny na wschodzie kraju oraz Bhutan i Nepal.


    Turystyka z Polski do Indii oraz w regiony himalajskie będzie się przecież rozwijać. Mimo iż nie są to strony łatwe do poznawania nie tylko ze względu na klimat, różnice wysokości ( w Nepalu, na co zwraca uwagę autorka tej części przewodnika, różnica poziomów - najwyższa w świecie - wynosi 8780 m ! ) oraz lokalne odległości i dostępność ciekawych miejsc. Ale dobre przewodniki stanowią zachętę do takich podróży.

  1. 1
  2.  ...