Recenzje

Wyniki wyszukiwania frazy "242" [29]

  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5.  ... 
  1. obrcy6

    Fotografia cyfrowa. Edycja zdjęć. Wydanie VI

    Oto prawdziwa uczta dla wszystkich miłośników Photoshopa. W trakcie lektury książki autorstwa Scotta Kelby′ego dowiesz się, dlaczego program ten (wersja CSS) zdobył uznanie zarówno wśród profesjonalistów, jak i amatorów fotografii. Nauczysz się zarządzać ich zbiorem, obsługiwać narzędzie Camera RAW, skalować i kadrować zdjęcia, korygować kolory oraz parametry obrazu. Ponadto dowiesz się, jak tworzyć piękne fotografie czarno-białe, wykorzystać efekt HDR oraz rozwiązywać typowe problemy. Kilka zabiegów oraz podstawowe korekty sprawią, że Twoje zdjęcia będą jeszcze lepsze!

  2. Fotografia cyfrowa. Edycja zdjęć. Wydanie VI

    Czy warto sięgać po książki Scotta Kelby′ego? Opinie są podzielone. Kelby, jak każda nietuzinkowa osobowość ma zarówno gorących zwolenników, jak i zapiekłych przeciwników. Ci ostatni jego pisarstwo określają mianem „fastfoodu fotograficznego”, zaś umiejętności uważają za miałkie i jedynie dobrze wypromowane marketingowo. Co by nie pisać - Kelby sprzedać się potrafi. Wydaje swoje książki jak na zawołanie, prowadzi bloga, szkoli z Photoshopa i Lightrooma, organizuje konferencje fotograficzne - słowem: człowiek instytucja foto-graficzna.

    Osobiście należę do zwolenników Scotta. Mam wszystkie jego książki, które ukazały się dzięki Helionowi, a ostatnio zacząłem ściągać nowości zza Oceanu. Dlaczego? Uważam, że to co sprzedaje Kelby, to elementarz każdego fotografa i grafika zorientowanego na obróbkę zdjęć. Autorowi można zarzucać nachalne lansowanie się, ale nie umniejsza to jego wiedzy. I widocznie czytelnicy potrafią to docenić, skoro książka, którą trzymam w dłoniach doczekała się już szóstego wydania. „Fotografia cyfrowa. Edycja zdjęć” - Scott Kelby. Tytuł niewyszukany, ale zawartość - owszem.

    Przede wszystkim książka napisana jest bardzo przystępnie. Nawet ktoś, kto pierwszy raz uruchomi Photoshopa z łatwością wykona wszystkie kroki w proponowanych ćwiczeniach. A tych - zatrzęsienie. Masz problem ze zmarszczkami na fotografiach - proszę bardzo: parę sprytnych sztuczek Scotta i już odmłodziłeś babcię o 30 lat. Chcesz wydrukować zdjęcie w rozmiarze plakatu? Nie ma sprawy. Kelby na tacy podaje ci gotowe rozwiązania. Choć jego rady są z gatunku „na małpę”, nie ograniczają cię do jednej fotografii. Z powodzeniem możesz je stosować nie tylko na plikach wzorcowych, ale również na tych wykonanych przez siebie. To działa.

    „Fotografia cyfrowa. Edycja zdjęć” napisana jest bardzo przejrzyście. Wyraźna segregacja na poszczególne działy, a w nich konkretne porady dotyczące sytuacji z jakimi może zetknąć się każdy fotograf. Kelby jest ortodoksyjnym wyznawcą Photoshopa, zna go jak mało kto, więc nie ma co się dziwić, że proces całej obróbki zdjęć przebiega u niego w tym właśnie programie. Autor zaznajamia nas z możliwościami katalogowania i porządkowania zdjęć w Mini Bridge′u, wczytywania i korekcji w module Camera RAW, aby ostatecznie „dopieścić” nasze dzieła w Photoshopie.

    VI wydanie książki odnosi się oczywiście do ostatniej wersji Photoshopa, czyli CS 5, uznawanej przez fachowców za najbardziej przyjazną dla ludzi zajmujących się fotografią, czy to amatorsko, czy zawodowo. Bardzo dokładnie opisane są nowości jakie pojawiły się w najnowszym PS-ie: np. usuwanie niechcianych elementów ze zdjęć, nowe metody transformacji, funkcje TAT, czy tworzenie doskonałych fotografii HDR.

    Dla mnie, jako fotografa, ta pozycja Kelby′ego jest obowiązkowa. Gdy pracuję nad edycją zdjęć książka zawsze leży na biurku. Gdy napotkam jakiś problem edycyjny pierwsze co robię sięgam właśnie po nią. W 99% znajdę gotowe rozwiązanie. Naprawdę warto mieć taką podręczną encyklopedię edycyjną. Przyśpieszy twoją pracę, ale co najważniejsze odmieni twoje fotografie. I jak mawiał klasyk: nic nie będzie już takie, jak dotychczas. Czego czytelnikom z całego serca życzę.

  3. Fotografia artystyczna. Od inspiracji do obrazu

    Zaczyna się zawsze łatwo - trójpodział, użyteczność filtra polaryzacyjnego, złota godzina. Tę wiedzę łatwo zdobyć, znajdziemy ją w wielu poradnikach. Stosujemy te porady i już mamy całkiem niezłe zdjęcia krajobrazowe. Ale co dalej? Co ma zrobić miłośnik pejzaży, który opanował już podstawy? Sięgnąć po „Fotografię artystyczną” Alaina Briota.

    Fotografia artystyczna - to brzmi podejrzanie. Tytuł może odstraszać osoby węszące za nim wywnętrzanie się awangardowego artysty, przelewającego na papier cierpienia swojej nadwrażliwej świadomości. Bez obaw. Alain Briot jest artystą klasycyzującym - jego pejzaże są tradycyjne - raczej bliższe wielkim mistrzom malarstwa niż współczesnym eksperymentom twórczym. Owszem, żyje ze sprzedaży swoich prac na rynku kolekcjonerskim, co świadczy o tym, że jego zdjęcia są dobre.

    Kwestie związane z rynkiem kolekcjonerskim zresztą pojawiają się w książce, ale uprzedzając obawy, zdradzę, że w niezbyt dużej objętości, a do tego są przedstawione w sposób przystępny i ciekawy nawet dla zdeklarowanego amatora. Może to być zresztą jedyna okazja do zapoznania się z kwestiami numerowania i limitowania dzieł sztuki w czasach doskonałości kopii cyfrowych. Nauka patrzenia

    Zacznijmy jednak od początku - a książka zaczyna się tam, gdzie powinna zacząć się nauka fotografowania. Nie, wcale nie budową aparatu, omówieniem rodzajów matryc, schematem działania przysłony. Książka zaczyna się omówieniem różnic w postrzeganiu świata przez człowieka a rejestracją tego samego przez aparat oraz podkreślaniem konieczności ćwiczenia, żeby nauczyć się przekładać to, co widzimy, na dwuwymiarowy kadr, jaki stworzy nam aparat. A także na odbitkę, jaką chcemy uzyskać w efekcie dalszej pracy nad ujęciem.

    Później mamy rozdział o świetle - może niekoniecznie odkrywczy i nie wnoszący wiele nowego, czego by nie było już wcześniej w innych książkach, ale bez niego książka byłaby niepełna.

    Kompozycja w kolorze oraz czerni i bieli to już zupełnie nowe jakości. Przedstawienie przez Briota modeli kolorów i ich powiązanie z fotografią wydaje mi się najpełniejsze wśród wydanych u nas poradników fotograficznych i najbardziej praktyczne (jeśli w ogóle można mówić o praktyczności modeli kolorów). Na końcu tego (i każdego innego) rozdziału są ćwiczenia dla czytelnika, które mają mu pomóc w nauce praktycznego wykorzystywania przedstawionej wiedzy. Moje osobiste gratulacje za wydrukowanie na schematach w tej części niebieskiego jako niebieskiego - niektórym wydawcom to się nie udaje.

    Część o fotografii czarno-białej to znowu nauka patrzenia w specyficzny sposób. Ponownie autor proponuje nietypowe narzędzia wspomagające oko fotografa. Pokazuje też, że drogi konwersji do czerni i bieli mogą być różne, a tym samym prowadzić do bardzo odmiennych fotografii. Sporo miejsca poświęca kwestii tego, które kompozycje „działają” w wersji monokolorowej, a które po prostu są lepsze jako barwne.

    O samym komponowaniu Briot pisze wychodząc daleko poza popularne banały o trójpodziale i złotym podziale. Zamiast tego prezentuje metody budowania kadrów w oparciu m.in. o wieloplanowość, linie wiodące i tworzenie relacji między przedstawionymi obiektami.

    Jak robimy zdjęcia...

    Parafrazując bohatera Moliera, który całe życie mówił prozą, ale o tym nie wiedział, każdy wykonując zdjęcie realizuje proces twórczy, składający się z kilku elementów. W modelu Briota są to inspiracja, kreatywność, wizja i styl. Autor nie tylko definiuje je, ale też przedstawia skutki niedorozwoju któregoś z tych elementów, a także omawia czynniki pozwalające je rozwijać i ćwiczyć. Ta część książki jest unikatowa, cenna i najmniej techniczna. Jest to też temat zupełnie niezrozumiały dla początkujących i nieoceniony dla zaawansowanych.

    ...i o nich dyskutujemy

    Kolejny unikat to porady autora na temat relacji z publicznością, a zwłaszcza dyskutowania o zdjęciach, szczególnie w takich aspektach jak „nielegalne” techniki, obróbka komputerowa i „prawdziwa” fotografia. Propozycje Alaina Briota są tu zarówno ciekawe, jak i bardzo zdecydowane. Warto zwrócić uwagę, że pochodzą one od dojrzałego artysty, który dobrze wie „dokąd jedzie”.

    Błędy proste i bardziej wyrafinowane

    Nie wszystkie fragmenty są równie interesujące, co zresztą nieuchronne w każdym poradniku. Tutaj można sobie darować rozdział na temat żmudnych metod ustalania czasu i miejsca wschodu i zachodu słońca - gdy dostępny jest darmowy program „The Photographer′s Ephemeris”, mordowanie się z tabelami nie ma wielkiego sensu.

    Dyskusyjna jest część porad w generalnie bardzo ciekawym rozdziale „Przypadłości zdjęć”. Autor tam np. walczy z prześwietleniami, zablokowanymi tonami, poszarpanym histogramem i postuluje korzystanie z 16-bitowego zapisu zamiast 8-bitowego. Tyle, że na zdjęciach (s. 348-349) nie widać wcale obiecanej poprawy, jasne partie są tak samo wypalone, a rozjaśnione cienie sprawiają, że ogólny kontrast jest niższy, a efekt wygląda dla mnie trochę jak niezbyt udany HDR. Niekoniecznie podważa to kompetencje autora - zapewne większość jego prac przyjmuje postać finalną na wysokiej jakości drukarkach atramentowych, a tutaj po prostu „poległ” na ograniczeniach offsetowego CMYK-a i nie pomógł nawet dobrej jakości papier, na jakim wydrukowana jest książka. Fotografia to sztuka wizualna i jeśli czegoś nie widać, to tego nie ma - dotyczy to zarówno problemów, jak i metod ich naprawy.

    Problemy, do których trzeba dojrzeć

    Mimo drobnych zastrzeżeń uważam tę książkę za wybitną i jedną z najcenniejszych pozycji dla pejzażystów - a szczególnie zaawansowanych pejzażystów - jakie pojawiły się na naszym rynku. Nie jest to jednak pozycja dla każdego - Briot podaje drogi do rozwiązania problemów, które będą zupełnie niezrozumiałe dla początkujących fotoamatorów.

  4. Fotografia prasowa. Z obiektywem za kulisami niezwykłych wydarzeń

    "Fotografia prasowa. Z obiektywem za kulisami niezwykłych wydarzeń" Kennetha Kobre to jedna z najciekawszych, a zarazem najtrudniejszych książek o fotografii jakie miałam w rękach. A wierzcie mi, że czytam i przeglądam sporo.

    Najtrudniejszych ponieważ tematyka, a w szczególności zdjęcia i opowieści jakie znajdziemy w książce to bezmiar ludzkich tragedii, smutku, spraw bardzo trudnych i bolesnych. Najciekawszych, a to dlatego, że książka odsłania nam kulisy pracy fotoreportera. Pracy niezwykle ciekawej, fascynującej, ale też bardzo wymagającej. Pracy, za którą płaci się niejednokrotnie wysoką cenę.

    Książka ta jest doskonałym podręcznikiem, kompendium wiedzy na temat fotografii prasowej. Znajdziemy tu i historię fotografii i informacje na temat fotoedycji. Dowiemy się co i jak fotografować by reportaż był interesujący i poruszający. Przyjrzymy się pracy przy tzw. gorących tematach, ale i w obliczu ludzkich tragedii. Co fotografować? Jak się zachować? Co opublikować?

    Fotografia prasowa to nie tylko spektakularne katastrofy, także codzienność, zwykłe wiadomości. Jak uniknąć sztampy? Gdzie szukać interesujących tematów? Jak fotografować polityków? A jak sportowców?

    Dzieci, zwierzęta i zakonnice - czyli mały przegląd tematów ponadczasowych. Fotografia rodzajowa to nie ′zapchaj-dziura′, ale równie interesujący dział fotografii. Zobaczyć w codzienności coś czego inni nie dostrzegają. To także fotografia najbliższa każdemu kto po prostu lubi robić zdjęcia - to kolekcjonowanie okruchów życia. W tym kolekcjonowaniu sporo miejsca zajmuje portret. Fotografujemy swoich bliskich, dzieci. Utrwalamy upływający czas. Jak to robić lepiej, ciekawiej? O tym też w książce.

    Zdjęcia jakie w ostatnich dniach napływały z Japonii, zdjęcia kataklizmów, wojen - to jedna strona. Inna to reportaże bardziej intymne, osobiste, mniej spektakularne, ale równie ważne. Opowieści z życia ludzi, ich zmagania z chorobą, śmiercią, ubóstwem...

    Obrazy wojen, tragedii, katasatrof i innych niezwykłych wydarzeń zalewają nas codziennie w wiadomościach. I wydawać by się mogło, że jesteśmy na nie uodpornieni i nieczuli. Wiem jak to okrutnie brzmi, ale to prawda. Ale i tak coś sprawia, że chcemy takie obrazy oglądać. Dowodem na to jest wystawa World Press Photo, która ściąga tłumy. I kiedy idę na tę wystawę przyglądam się też ludziom, patrzę jak w skupieniu oglądają ogromne zdjęcia (dużo większe niż w codziennej prasie), widzę, jak omijają niektóre tablice, jak odwracają wzrok lub przeciwnie - przyglądają się szczegółom. Te wystawy są bardzo potrzebne, tak jak fotografia prasowa. To dzięki nim dowiadujemy się wielu ważnych rzeczy, także o nas samych. I tak samo potrzebna jest ta książka.

    Znajdziemy w niej mnóstwo wskazówek i rad na wagę złota. Zarówno tych dotyczących poszukiwania i znajdowania tematu, tego jak, gdzie i kiedy fotografować, a kiedy lepiej tego nie robić, wiele uwag technicznych typu wybór sprzętu fotograficznego, wykorzystanie i ustawienie lampy błyskowej, kadrowanie, a także edycyjnych: wybór zdjęcia, jego przekaz, trafność, ważność, dopasowanie do tematu i tak dalej. 
 Osobny rozdział poświęcono fotorepotrażowi, jego historii. W książce zawarto także uwagi na temat etyki zawodu, problemów prawnych jakie mogą się pojawić w pracy fotografa prasowego. Ponadto, niejako na deser, historia fotografii prasowej.

    Cóż więcej powiedzieć? Nawet jeśli nie fascynuje was fotografia prasowa i bycie w centrum wydarzeń i dziejącej się historii, to przeczytanie tej książki z całą pewnością nie tylko uzupełni waszą wiedzę, ale przyniesie wiele refleksji na temat tego czym jest fotografia dziś, jakie są jej zadania. To także obraz świata w jakim żyjemy. Owszem, może w swoich najbardziej wyrazistych przejawach, ale jednak ważny.

    ′Fotografia prasowa. Z obiektywem za kulisami niezwykłych wydarzeń′ to doskonały podręcznik, ale też po prostu świetny album ze zdjęciami, które warto zobaczyć i warto znać. Do tego warto dodać, że książka została bardzo starannie przemyślana i zaprojektowana, to edytorskie mistrzostwo. Polecam!

  5. Światło w fotografii. Warsztaty ze Scottem Kelbym

    Kolejna, wydana przez Wydawnictwo Helion.pt pozycja autorstwa Scotta Kelby′ego o tym, bez czego nie byłoby fotografii - świetle i jego kształtowaniu.

    Scott Kelby jest (wymawiam to za jednym tchem): redaktorem naczelnym, założycielem, dyrektorem, fotografem, wydawcę, projektantem, w końcu autorem bestsellerów oraz fotograficznych pozycji poradnikowych wszech czasów. Uff, ma co robić.

    Najważniejsze jest przy tym, że wie jak to robić. Przede wszystkim nie wydaje opasłych tomów, przez które trzeba przedzierać się dniami, kodować nowe i trudne nierzadko informacje, wyobrażając sobie przy tym, jak wygląda cały back-stage opisywanych sesji zdjęciowych. A przecież to ostatnie początkującego i średnio zaawansowanego fotografa interesuje najbardziej.

    Kelby do cieniutkiej i przejrzystej książeczki, będącej obrazowym zapisem filmowych scen, dołącza płytę (a może odwrotnie), na której jest nagranych szesnaście rozdziałów, trwających średnio osiem i pół minuty, o zastosowaniu światła w różnych tematach fotografii. Znajdują się tu między innymi rozdziały o sesji w plenerze, zdjęciach panoramicznych, fotografii kwiatów i jedzenia, portrecie w naturalnym świetle i oświetleniu typu "muszla". Scott nie zapomina także o trikach i gadżetach używanych w fotografii: lusterkach, zasłonach, najnowszych nadajnikach do lamp, specjalnych statywach.

    Takie pokazywanie ruchomych obrazków o tworzeniu statycznych ujęć jest dziś bardziej efektywną metodą docierania do odbiorcy niż, dajmy na to, opisywanie przez 13956 stron jak skutecznie składać blendę.

    Pomimo, że Kelby jest fotografem o widzeniu świata dość przeciętnym, ujmuje słowną szybkostrzelnością wprowadzającą w lekcje dynamizm, który nie pozwala wyjść do sklepu w innym mieście i wróciwszy niczego nie stracić. Nie tylko akcja każdego rozdziału jest tu wyjątkowa.

    Kelby nade wszystko jest świetnym edukatorem. Potrafi doskonale przekazywać bardzo przydatną i rozwojową wiedzę w nieprzerwany i uporządkowany sposób, ciągnąc widza od progu drzwi studia, przy których ten się znajduje. Sprawia, że ten włączając pierwszą lekcję "wchodzi" aż do epicentrum wydarzeń każdej z nich. Na dodatek tak blisko, że można poczuć chłód soczewki jego obiektywu na nosie i zapachy perfum modeli.

    Polecamy!

    FOTO, Paweł Staszak, 2011-02-01
  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5.  ...