Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat...

Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później

Autor: 

Ocena:
   5.5/6  Opinie  (14)
Stron: 448
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka) 3w1 w pakiecie: PdfPDF ePubePub MobiMobi
Wydawca: Bezdroża
Wydawca: Bezdroża
Cena:
39,90 zł
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 7,98 zł
31,92 zł 39,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka

Druk
Książka drukowana
39,90 zł
eBook
Pdf ePub Mobi
31,92 zł
39,90 zł

Ludzie i góry…

Pierwszą wersję tej książki Aleksander Lwow, jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów i alpinistów, napisał dwadzieścia lat temu. Z czasem stała się ona klasykiem gatunku. Pisał ją nie dla kolegów wspinaczy i alpinistów, pisał dla „miłośników gór” – tych, co najpewniej nigdy nie spędzą nocy w namiocie szarpanym przez mroźny wiatr ani nie będą szturmować himalajskich olbrzymów. Pisał dla zwykłych ludzi, którzy kochają góry i podziwiają zdobywających je „wojowników”.

Zwyciężyć znaczy przeżyć… to przede wszystkim książka o ludziach gór. Snując swą wysokogórską opowieść, Aleksander Lwow do minimum ogranicza opisy karawan, zakładania baz, budowania obozów wysokościowych i rozwieszania poręczówek. Pisze o przyjaciołach, znajomych i partnerach, wspomina najsławniejszych alpinistów i himalaistów – jakże często już nieżyjących. Na kartach jego książki ludzie ci ożywają, wspinają się lub bawią. Aktualne wydanie książki wzbogacone zostało o opisy zdarzeń ze świata ludzi gór z ostatnich dwudziestu lat i o komentarze do wielu z nich.

Nie mylą mi się tylko twarze. Twarze ludzi, z którymi się wspinałem, z którymi harcowałem w górach i schroniskach lub choćby w tychże górach i schroniskach się spotykałem, a którzy tym różnią się ode mnie, że albo już w górach zostali na zawsze, bo mieli mniej szczęścia niż ja, albo z różnych, najbardziej prozaicznych przyczyn (choroba, wypadek, samobójstwo), przedwcześnie odeszli z tego świata. To jest książka o nich.

 


 

Aleksander Lwow (ur. 18 września 1953 w Krakowie) – polski alpinista i himalaista. Wspina się od 1970 roku, a zaczynał w „Sokolikach” i Karkonoszach. Od 1971 roku jest związany z Klubem Wysokogórskim we Wrocławiu. W latach 1994-2004 redagował i wydawał miesięcznik „Góry i Alpinizm”. Uczestniczył w wielu ekspedycjach wysokogórskich, brał m.in. udział w zdobywaniu szczytów: Mount Everest (zima 1979/80, 1986, 1991), K2 – 8611 m (1982 i zima 1987/88), Broad Peak – 8047 m (zima 1987/88), Dhaulagiri – 8167 m (1983, 1985), Yalung Kang – 8505 m (zima 1988/89). Zdobył cztery ośmiotysięczniki: Manaslu – 8163 m (1984, nową drogą), Lhotse – 8516 m (1986, w stylu alpejskim), Cho Oyu – 8201 m (1987, nową drogą w stylu alpejskim) i Gasherbrum II – 8035 m. Jako pierwszy Polak i jak dotąd najszybciej w historii wszedł na Pumori – 7161 m (7 godzin, samotnie). Został dwukrotnie uhonorowany złotymi medalami „Za wybitne osiągnięcia sportowe”: za „zimowy” Everest 1979/80 i za wytyczenie (razem z Krzysztofem Wielickim) nowej drogi na wschodniej ścianie Manaslu w 1984 roku. W roku 1999 został „zbiorowym” laureatem Kolosa, nagrody przyznanej wyprawie zimowej na Everest. Od 2013 roku jest Członkiem Honorowym PZA.

 


 

Kiedy 43 lata temu razem z Alkiem zaczynaliśmy się wspinać na kursie w Sokolikach, nie mogliśmy nawet przypuszczać, że „zabawa” ta wypełni całe nasze dalsze życie. Przeglądając teraz tę książkę „20 lat później”, a właściwie „40 lat później”, przeżywam swoiste powroty do przeszłości, gdyż w wielu opisywanych tu zdarzeniach uczestniczyliśmy wspólnie: Szachaur, Everest zimą, K2 latem i zimą, Manaslu... Obaj możemy się ową przeszłością cieszyć, gdyż mieliśmy w górach wystarczająco dużo szczęścia, co niestety, nie wszystkim naszym koleżankom i kolegom było dane. Ta książka wielu z nich przypomina i pozwala pamiętać...
Krzysztof Wielicki
Alek Lwow jest rzadką w przyrodzie mieszanką wiedzy, doświadczenia, charyzmy i poczucia humoru, co sprawia, że artykuły i książki pisze znakomite. Czuję, że absolutnie nie mam prawa nic pisać i mówić „w temacie” gór, a szczególnie w kwestii tej książki, która była dla mnie jak Biblia! Górsko wychowałam się na "Zwyciężyć znaczy przeżyć" i uważam, że to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy góry kochają, ale też dla tych, którzy próbują je zrozumieć. Choć tej pasji rozumem objąć nie sposób.
Martyna Wojciechowska

Patroni medialni:

Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.

Osoby, które kupowały tę książkę, często kupowały też:

Osoby, które kupowały tę książkę, często kupowały też:

6
(11)
5
(2)
4
(0)
3
(0)
2
(0)
1
(1)

Liczba ocen: 14

Średnia ocena
czytelników

  

oceń książkę

    okladka
      Ocena : 6 

    Dla miłośników tematyki gór jedna z lepszych pozycji. Czyta się bardzo lekko i przyjemnie.
      Ocena : 6 

    Jedna z najlepszych książek górskich napisana z dużym poczuciem humoru , ale i z pewną wrażliwością . Aleksander Lwow - świetny himalaista , ma niewątpliwy talent pisarski.
      Ocena : 6 

    Recenzja Iwony Baturo : Droga jest celem… albo przypadki himalaisty Aleksander Lwow Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później (Wydawnictwo Bezdroża, Kraków 2013, stron 432) Poszukiwanie sensu wspinania jest bezcelowe. […] Jest to problem zbyt złożony, zbyt indywidualny (niemal intymny), by można było sensownie i zwięźle się do niego ustosunkować, a ewentualne wyjaśnienie i tak będzie zawsze jedynie połową prawdy. Tej drugiej, ważniejszej połowy, albo sobie nie uświadamiamy, albo też nigdy publicznie jej nie ujawniamy. Od razu przyznam – książka jest świetna. Wykracza poza schemat „jak to było na wyprawach, w których uczestniczyłem” i proponuje nieskończenie więcej – refleksyjną wędrówkę przez życie himalaisty, który swoje przeżył i swoje przemyślał. Przy okazji wiele można się z tej książki dowiedzieć o historii polskich wypraw i barwnym wspinaczkowym światku. Bo Lwow na pierwszym planie stawia ludzi, z którymi zetknął go los. Stąd cała galeria znajomych i przyjaciół związanych mniej lub bardziej z górami (raczej bardziej) ukazanych w zabawnych i inteligentnych portretach. Jak deklaruje autor – „to jest książka o nich”. Dopiero później o nim samym (co, oczywiście, należy potraktować z dużym przymrużeniem oka). Pewne jest jedno: od Zwyciężyć znaczy przeżyć trudno się oderwać. Przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze lekkie, cięte pióro autora (czasem wręcz zgryźliwie ironiczne), dawka luzu połączona z życiowym doświadczeniem i duże poczucie humoru dają esencjonalny, wyborny koktajl. Po drugie, Lwow wykracza poza jednostkowy los. Góry stanowią w tej książce jedynie punkt wyjścia do snucia ogólnoludzkich refleksji, a takiego literackiego przełożenia potrafi dokonać naprawdę niewielu. Przemyślenia autora często zmuszają do nowego spojrzenia nawet na zdawałoby się do cna wyeksploatowane tematy (choćby nieszczęsny Brad Peak, któremu Lwow poświęca kilka mądrych stron). Po trzecie, miłość do gór wyziera tu niemal z każdego akapitu. Nawet w tym Lwow-himalaista potrafi pozytywnie zaskoczyć. W czasach, kiedy liczą się tylko wielkie sportowe wyczyny, choćby najgłupsze, głosi zachwyt nad „zwykłymi” Karkonoszami i „zwyczajnymi” wędrówkami. Dla mnie jako czytelnika było to niczym ożywczy łyk tlenu na wysokościach. Zresztą, czy można oprzeć się takiemu pisarstwu: Ten sam człowiek, ale już nie chłopak, nie młodzieniec i nie początkujący wspinacz. Sieć drobnych zmarszczek dookoła oczu, pogłębione bruzdy na policzkach. […] Kalejdoskop wspomnień ukazujący w ogromnym skrócie pięćdziesiąt lat mojego życia, życia nierozerwalnie związanego z górami, w których Karkonosze zajmują jedno z najważniejszych miejsc. […] Piękno jest najmocniejszą, ale chyba nie najskuteczniejszą bronią, jaką dysponują góry w obronie przed człowiekiem. Kto nie umie lub nie chce uszanować i chronić tego piękna, jest zwykłym barbarzyńcą. I last but not least, Zwyciężyć znaczy przeżyć jest książką przemyślaną w każdym szczególe. Weźmy choćby dobór fotografii. To nie są jakieś tam widoczki i piękne kadry, które mają sprawić, że książka lepiej się sprzeda (a kto ją kupi, to już insza inszość). Lwow stawia na archiwalia i bardzo starannie komponuje tekst ze zdjęciami. W niezwykły sposób podbija to wartość i dzieła, i lektury. Wystarczy czasem kilka słów przy ilustracji (odpowiedniej ilustracji), by poruszyć emocjonalną strunę u czytelnika. Zdjęcie, które pozwalam sobie zamieścić poniżej, Lwow podpisał lakonicznie, a przecież jakże wymownie (s. 291): Ta fotografia, jak mało która, pokazuje nieuchronność górskiej śmierci: G. Ball zmarł z powodu choroby wysokościowej na Dhaulagiri – w październiku 1993 r. A. Marciniak zginął podczas wspinaczki na Pośredniej Grani w Tatrach – 7 sierpnia 2009 r. R. Hall zmarł z wyczerpania podczas zejścia w załamaniu pogody z Everestu – 11 maja 1996 r. A. Hajzer zginął podczas zejścia z obozu III na stokach Gasherbrumu I – 7 lipca 2013 r. Obok w tekście przeczytamy o najczęstszych przyczynach nieszczęśliwych wypadków na wysokościach, o doświadczeniu, które sprawia, że bagatelizuje się podstawowe zasady bezpieczeństwa… Tu nic nie jest przypadkowe. Myśli, zdjęcia, rysunki, podpisy – wszystko zostało logicznie skomponowane. Podkreślam to, bo coraz częściej wydaje się rzeczy byle jakie, robione na szybko, wyprane z głębszej treści. Zwyciężyć znaczy przeżyć proponuje zupełnie inną jakość. Ta frapująca lektura przynosi wiele czytelniczej przyjemności (jeśli można tak powiedzieć, o książce traktującej w dużej mierze o śmierci). Niewielu wspinaczy ma tak dobre pióro jak Lwow i taką łatwość w przekazywaniu myśli. To książka znakomita, niegłupia, otwierająca szerokie widzenia na sprawy górskie i okołogórskie. Szczerze polecam.
      Ocena : 6 

    Kapitalna książka o górach i ludziach, którzy w górach znaleźli cel życia.
      Ocena : 6 

    Znakomita książka wspomnieniowa z dużą ilością zdjęć , napisana z wielką znajomością tematu wspinaczkowego . Mnóstwo anegdot świetnie oddających klimaty tamtych czasów. Polecam !
      Ocena : 6 

    Polska literatura górska liczy wiele pozycji, ale "Zwyciężyć Znaczy Przeżyć " to perła w koronie. Autor nie koncentruje się na wspinaczce , chodzi mu raczej o wspomnienia o ludziach , z którymi w górskiej scenerii , często niebezpiecznej , przeżywał swoją młodość . Jakże barwną , jakże ciekawą....
      Ocena : 6 

    To jest książka kultowa !
      Ocena : 6 

    Aleksander Lwow wspaniały człowiek, wrażliwy, ale jednocześnie stanowczy i z poczuciem humoru! Nie czytałam jeszcze tej książki, dopiero zamierzam, jak przeczytam obecną czyli "Atak rozpaczy", Artura Hajzera. Słyszałam jednak, że jest inna niż wszystkie! Aleksander Lwow, można słuchać jego opowieści godzinami, ani na chwilę nie przysypiając! Miałam okazję w 2013 r i w 2014 r uczestniczyć w Przeglądzie Filmów Górskich w Bieszczadach, na których z niesamowitą pasją opowiadał nie tylko o swojej miłości do gór, ale też o przyjaciołach - alpinistach, którzy stracili życie na wysokogórskich wyprawach...
      Ocena : 6 

    Świetna książka !
      Ocena : 6 

    Z niesmakiem to ja przeczytałam recenzję poprzednika. Widać, ze nie zna zupełnie Autora książki , który owszem bywa kąśliwy , ma ostre pióro i zawsze swoje zdanie , ale na pewno nie robi tego z rozgoryczenia czy innych imputowanych mu powodów. Książka jest właśnie dlatego znakomita , ze Alek Lwow pisze o pewnych sprawach bez owijania w bawełnę , w charakterystycznym dla siebie stylu, czasem lekko prześmiewczym. Mnie się to bardzo podoba ! To jedna z najlepszych książek górskich, jakie czytałam.
      Ocena : 6 

    Bardzo dobrze napisana książka, bo o ludziach .Znakomicie oddaje atmosferę tamtych lat a w dodatku została uzupełniona o bieżące wydarzenia.
      Ocena : 5 

    Książka bardzo ciekawa. Napisana zupełnie inaczej niż zdecydowana większość książek górskich. Autor prawie z kronikarską rzetelnością przedziera się przez 40 lat swojego życia i doświadczeń górskich wspominając setki ludzi gór, z którymi miał styczność i przybliża te osoby czytelnikowi. Jest też wiele słusznych ocen i opinii na temat zdarzeń i wypadków jakie miały miejsce w górach. Nie ma tu żadnych żali i pretensji (jak ktoś w opiniach pisze). Jedyne co można odebrać jako żal to dwie akcje górskie, w których Alek Lwow pomagał ratować kolegów himalaistów i nie wszedł na szczyt. Ale nie fakt nie zdobycia góry jest żalem - tylko fakt braku podziękowania od człowieka za pomoc w zejściu i ratowaniu życia. Ale widać interpretacje mogą być różne - do tego autor też się ciekawie odnosi. Jedna uwaga, wersja dla Kindle'a jest kiepsko skonwertowana przez co zdjęcia pojawiają się czasami po kilka razy z różnymi podpisami, często błędnymi. Lepiej pooglądać zdjęcia w wersji PDF.
      Ocena : 5 

    Książkę dobrze się czyta - pozwala nabrać innego spojrzenia na alpinistów.
      Ocena : 1 

    Nie zgadzam się z przeważającymi opiniami. Odniosłem wrażenie, że książka jest napisana przez niezwykle zgorzkniałego człowieka, który próbuje wylać wszelkie swe żale, pretensje na cały przeszły i obecny alpinistyczny świat w postaci książki. W całej książce autor większość ludzi krytykuje, wypomina, wyśmiewa, kiedy Ci ludzie nie mają możliwości obrony i odpowiedzi. Można odnieść w niej wrażenie, że Aleksander Lwow to jedyny zdolny alpinista (lub jeden z garstki), a większość śmierci była "idiotyczna" i "bezsensowna". Reasumując, większość książki czytałem z niesmakiem (ale przeczytałem całą). Najciekawsze momenty dot. państwa gospodarzy z "moka" za dawnych lat oraz oczywiście bardzo ładne i klimatyczne fotografie (ludzi i gór).