Żeglować można po wodzie, po lodzie i po lądzie. Ta ostatnia forma żeglarstwa jest najrzadziej spotykana, choć wykazuje tendencje rozwojowe. Znana była już w starożytnym Egipcie, a możliwości żaglowego napędu w transporcie kołowym Chńczycy wykorzystywali w VI wieku. Do Europy pomysł ten trafił dopiero tysiąc lat później, ale nie znalazł profesjonalnych zastosowań. Współcześnie żaglowozy można czasem spotkać na plażach Zachodniej Europy po odpływie oraz na niektórych wyschniętych jeziorach, np. w Ameryce Północnej. Polacy zatrudnieni w Libii żeglowali nimi w wolnym czasie po Sacharze. W b. ZSRR też organizowano rajdy żaglowozami w okolicach Morza Kaspijskiego. Ale dwie największe wyprawy żaglowozami, na trasach rzędu 1000 km miały miejsce na mongolskiej pustyni Gobi. Pierwszą z nich zorganizował na dwóch żaglowozach w 1978 r. Wojciech Skarżyński, który brał udział w prowadzonych tam badaniach palentoologicznych. W 2008 roku jego śladem podążyła Anna Grebieniow, a zrealizowaną wyprawę opisała w książce „ Żagle nad pustynią – Z wiatrem przez Gobi”.
Ładnie wydana, bogato ilustrowana unikatowymi zdjęciami książka jest barwnym opisem przygód uczestników wyprawy. Przeplatają go wspomnienia z tej pierwszej, pionierskiej eskapady z przed 30 lat, jak też liczne wstawki na temat historii Mongolii, życia jej mieszkańców, ich kultury, zwyczajów, wierzeń, flory i fauny itp. – jak to w każdej relacji z rejsu bywa. Ale rejs po lądzie nieczęsto się zdarza i chociażby dlatego warto sięgnąć po tę książkę.
.; 2012-01-05
Pewnego razu grupka „szaleńców” wyruszyła na niecodzienną wyprawę: nad ich głowami łopot żagli, w uszach szum wiatru, a wokół niezmierzone, bezkresne morze… piasku. Niemożliwe? Książka Anny Grebieniow „Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi” dowodzi, że jest to całkiem możliwe.
Po raz pierwszy pustynię Gobi przemierzyła na żaglowozach w 1978 roku ekipa pod kierownictwem Wojciecha Skarżyńskiego. Trzydzieści lat później, w2008 roku, Anna Grebieniow chce powtórzyć ten wyczyn, składając jednocześnie hołd swym poprzednikom. Inspiracją do zorganizowania tej wyprawy była jej fascynacja Mongolią oraz znajomość, a potem przyjaźń z Wojtkiem Skarżyńskim.
Jak możemy przeczytać w książce, samo przygotowanie takiej wyprawy nie było prostym przedsięwzięciem. Trzeba było pokonać wiele rozmaitych trudności. Jednak entuzjazm uczestników i ich samozaparcie sprawiły, że sprawa zaczęła nabierać coraz większego tempa. I tak wkrótce ekipa Ani Grebieniow wyrusza w drogę – najpierw do Moskwy, potem koleją transsyberyjską do Irkucka, stamtąd już do Mongolii i na pustynię Gobi, gdzie zaczyna się prawdziwa przygoda.
Dzięki narracji prowadzonej przez autorkę w formie zapisków opatrzonych dziennymi datami, możemy niemal dzień po dniu towarzyszyć uczestnikom wyprawy Gobi 2008 w ich niezwykłej podróży. A jak możemy się przekonać z lektury książki, także i w drodze nie brakowało różnorodnych trudności i przeszkód – od awarii sprzętu, po niesprzyjające warunki atmosferyczne: brak potrzebnego wiatru czy śnieg. Jednak uczestnicy wyprawy do wszystkich tego typu sytuacji starali się podchodzić z optymizmem.
Oprócz relacji z wyprawy Gobi 2008 w książce Anny Grebieniow znajdziemy również wspomnienia Wojciecha Skarżyńskiego z jego wyprawy z 1978 roku oraz wiele ciekawych informacji na temat Mongolii. Możemy więc tu przeczytać o zwierzętach, roślinności i zjawiskach atmosferycznych, charakterystycznych dla tego kraju, jak również o jego mieszkańcach. Poznamy piękne legendy związane z Mongolią oraz tradycyjne tamtejsze potrawy. Obejrzymy także bardzo ciekawe fotografie, które przeniosą nas do przedstawionych na nich miejsc.
To wszystko sprawia, że książka Anny Grebieniow jest nie tylko interesującą relacją z pełnej przygód i emocjonujących przeżyć podróży, ale także, a może przede wszystkim wspaniałą, fascynującą opowieścią o Mongolii – o jej różnorodności, pięknie i magii, o niezwykłej życzliwości i przyjaznym nastawieniu jej mieszkańców.
W książce czytamy: ”Mongolii nie da się „zwiedzać” ani tym bardziej „zaliczać”, w Mongolii po prostu się „jest”. Doświadcza się jej, poznaje, smakuje”.
My, jako czytelnicy książki „Żagle nad pustynią”, mamy okazję przynajmniej w jakimś stopniu posmakować Mongolii. Autorka potrafiła bowiem wspaniale oddać słowami atmosferę towarzyszącą przygotowaniom do podróży oraz samej wyprawie. Czytając jej książkę, chłoniemy wręcz klimat opisywanych miejsc i piękno widoków. Poza tym czytelnikowi udzielają się emocje i uczucia uczestników wyprawy związane z ich poznawaniem Mongolii, zaś opisy pustyni i stepów mongolskich wywołują pragnienie ujrzenia tych miejsc na własne oczy.
Świadczy to o wysokim poziomie warsztatu językowego oraz o kunszcie pisarskim autorki, co, zważywszy, że jest to jej debiut literacki, tym bardziej zasługuje na uznanie.
Książka „Żagle nad pustynią” urzeka, przenosząc czytelnika w zupełnie inny świat. Anna Grebieniow opowiada w niej tak barwnie, żywo i zajmująco, że czyta się ją z ogromną przyjemnością, zaś ostatnią stronę odwraca się z żalem – tak było w moim przypadku.
Dlatego uważam, że warto tę książkę nie tylko przeczytać, ale też posiadać w swojej biblioteczce, by kiedyś móc powrócić do pustynnej przygody pod żaglami.
Ja cieszę się, że „Żagle nad pustynią” stoją na mojej półce i zapraszam wszystkich do udziału w literackiej wyprawie z wiatrem przez Gobi.
info.arttravel.pl; 2012-01-02