Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice ...

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Autor: 

Stron: 304
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka) 3w1 w pakiecie: PdfPDF ePubePub MobiMobi
Wydawca: Editio
Wydawca: Editio
Cena:
39,90 zł
Cena promocyjna: Oszczędzasz: 7,98 zł
31,92 zł 39,90 zł
Dodaj do koszyka
Kup terazstrzalka

Druk
Książka drukowana
39,90 zł
eBook
Pdf ePub Mobi
31,92 zł
39,90 zł

Jest w Moskwie pod Kremlem kryjówka, a w niej dwie komnaty, aż do sufitu zastawione skrzyniami. A komnaty te są dobrze zabezpieczone: drzwiami żelaznymi, wielkimi zamkami, łańcuchami i pieczęciami. W każdej z komnat jest jedno zakratowane okno, którego otworzyć się nie da...

Każde miasto ma swoje legendy, a jak wiemy, w każdej legendzie kryje się ziarno prawdy. Im starsze i większe miasto, tym więcej legend. A Moskwa jest ogromna i tajemnicza. Ludzie powiadają, że jest przeklęta od XII wieku, gdy zamordowano ostatniego kapłana pogańskiego boga Jariły. Konając, rzucił on klątwę na tych, którzy w świętym miejscu chcieliby czcić innych bogów. Odtąd na Moskwę spadają różne nieszczęścia: zarazy, pożary i obce armie, a na kremlowskim tronie zasiadają okrutni władcy.



Może właśnie dlatego Rosjanie są tacy przesądni? Co roku wydają miliardy dolarów na usługi wróżek, jasnowidzów, okultystów i znachorów. Wierzą w międzynarodowe spiski, snują opowieści o duchach, skarbach i innych wymiarach. Od wieków moskiewscy magowie w podziemnych laboratoriach poszukują kamienia filozoficznego, a diggerzy eksplorują labirynt korytarzy z nadzieją na odnalezienie ksiąg króla Salomona, tajnej linii metra, podziemnych osiedli i gwiezdnych wrót.

W swojej najnowszej książce Maciej Jastrzębski, niezrównany gawędziarz i niestrudzony badacz rosyjskiej duszy, zabierze nas na wyprawę do podziemnej Moskwy, aby odnaleźć sekretną bibliotekę bizantyjskich cesarzy, a przy okazji dotknąć wielu tajemnic rosyjskiej stolicy — zarówno dawnych, jak i tych, które dotyczą jej najnowszej historii. Jest to opowieść o tym, co niejednoznaczne, nieoczywiste, nieprawdopodobne, a jednak ma ogromny wpływ na życie moskwian.
 


Maciej Jastrzębski — włocławianin, który całe swoje zawodowe życie związał z Polskim Radiem. Dziennikarską przygodę rozpoczął od współpracy z radiową Trójką. Później był reporterem rozgłośni regionalnej w Bydgoszczy. Od wielu lat jest korespondentem zagranicznym Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Pracował w Mińsku na Białorusi, a obecnie mieszka w Moskwie i przekazuje najważniejsze informacje dotyczące wydarzeń w Rosji. Autor książek „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, „Klątwa gruzińskiego tortu”, „Krym: miłość i nienawiść”.



Jastrzębski pokazuje nam Moskwę inną, skrywającą zagadki, tajemnice, legendy i magię. Począwszy od zaginionej bizantyjskiej biblioteki Iwana Groźnego, po tunele łączące Kreml z lotniskiem Wnukowo. Autor dowodzi, że Moskwa ma co najmniej dwa oblicza: jawne i ukryte. Które jest bardziej prawdziwe? Po lekturze tej książki nie mam już wątpliwości.

Janusz Leon Wiśniewski, luty 2017, Frankfurt nad Menem

 
Kolejna niezwykła książka znanego reportera i wieloletniego korespondenta Polskiego Radia w Rosji opowiada o Moskwie, której nie znają nawet najlepiej zorientowani kremlinolodzy, a jednocześnie jak najbardziej rzeczywistej. Ja przeczytałam jednym tchem.

Maria Przełomiec, publicystka, autorka i prowadząca program „Studio Wschód” w TVP Info


Kiedy myślisz, że przeczytałeś już nadto, że już cię nic zaskoczyć nie może, bo o matuszce Rossiji wszyscy już wszystko napisali, to nagle dostajesz coś tak niezwykłego jak Rubinowe oczy Kremla. Maciej Jastrzębski znakomicie bawi się rozmaitymi konwencjami, badając pojemność formuły reportażu i serwując nam przy okazji znakomitą opowieść o tajemnicach Moskwy, a także – a może przede wszystkim – barwną literacko przypowieść o współczesnych lękach i fobiach Rosjan. Rubinowe oczy Kremla to kawał znakomitego dziennikarskiego śledztwa, prowadzonego pół żartem, pół serio… Z puentą serio…

Piotr Brysacz, dziennikarz i autor książek z cyklu „Patrząc na Wschód”, a także wiceprezes Fundacji Sąsiedzi

 
Wielu, w tym i ja, zawsze czuło w Moskwie obecność czegoś metafizycznego i w jakimś sensie złowrogiego. Jastrzębski też czuje tę Obecność przez duże „O”. Ponurą, a zarazem przyciągającą mistykę. Jakiś czakram? Wrota do innego wymiaru? Kremlowskie gwiazdy jak rubinowe oczy smoka – widzą wszystko.

Piotr Skwiciński, publicysta tygodnika „wSieci”

 
 

Patroni medialni:

  • Wstęp
  • Część I
    • Formuła Nieśmiertelności
    • Od Groźnego do szaleństwa
    • Proch i mrok
  • Część II
    • Metrem do wieczności
    • Ściśle tajne
    • Strefa cienia
  • Część III
    • Czarna księga
    • Szarlatani i marzyciele
    • Trupy ze starej szafy
  • Część IV
    • Mieszkańcy podziemnego świata
    • Pod ziemią i ponad prawem
    • O czym milczą gwiazdy na Kremlu
  • Część V
    • Drzwi do innego świata
    • Złota młodzież
    • Dziennik wujka Borki
  • Zakończenie
  • Bibliografia

Najczęściej kupowane razem:

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy plus Klątwa gruzińskiego tortu plus Krym: miłość i nienawiść
Cena zestawu: 100,97 zł 118,80 zł
Oszczędzasz: 17,83 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Najczęściej kupowane razem ebooki:

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy plus Klątwa gruzińskiego tortu plus Krym: miłość i nienawiść
Cena zestawu: 100,97 zł 118,80 zł
Oszczędzasz: 17,83 zł (15%)
Dodaj do koszyka
check Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Osoby, które kupowały tę książkę, często kupowały też:

Osoby, które kupowały tę książkę, często kupowały też:

Powidoki. Wydanie 1
Piotr Strzeżysz
23,92 zł
Zakochani w świecie. Indie
Joanna Grzymkowska-Podolak
31,92 zł
Tytuł tej książki jest świetny. Każdy z jego obu członów przyciąga uwagę, zachęca do lektury. A kto ją już rozpocznie, ten na pewno dotrwa do końca i odłoży z zadowoleniem, że nie stracił czasu. Obchodząca w br. 870-lecie istnienia Moskwa – za początek założenia grodu przyjęto rok 1147 – ma bowiem, podobnie jak wiele innych starych miast, mnóstwo tajemnic. Nie tylko podziemnych. A nazwa jej najstarszej części, Kreml, jednego ze światowych centrów polityki, należy do powszechnie znanych na wszystkich kontynentach. Pracujący w rosyjskiej stolicy polski dziennikarz radiowy wydał właśnie czwartą już książkę poświęconą, przynajmniej częściowo, Rosji. Przybliżającą polskim czytelnikom jej współczesność, przeszłość, problemy, a także legendy, opowieści i ciekawostki. Przy czym w atrakcyjnej postaci szeroko rozumianego reportażu. Jak wiadomo, stosunki polityczne polsko – rosyjskie są obecnie w fatalnym stanie. W niewiele lepszym gospodarcze. Co przekłada się, niestety, także na sferę kultury, nauki i stosunków międzyludzkich. Ruch turystyczny Polaków do Rosji jest znikomy, zwłaszcza w porównaniu z innymi kierunkami wyjazdów. A jest to przecież kraj nie tylko największy pod względem powierzchni na świecie, liczący ponad 17 milionów km². Ale również przebogaty w zabytki, muzea, fantastyczną przyrodę i krajobrazy oraz niezliczone inne atrakcje turystyczne. Mało jednak chyba zainteresowany turystami z Polski, skoro poza od czasu jakimiś hotelami, czy, chyba raz reprezentacją Pskowa, nie prezentuje się od lat na targach turystycznych w Warszawie.Tymczasem kultura rosyjska, przynajmniej tzw. wysoka: literatura, muzyka, sztuka, należy do światowego dziedzictwa ludzkości. Każde więc przybliżanie nam tego kraju, jego atrakcji, ale również problemów i ciekawostek, zwłaszcza w sposób obiektywny i atrakcyjny, zasługuje na uznanie oraz zainteresowanie. W recenzowanej książce autor skoncentrował się przede wszystkim, ale nie tylko, na owianych legendami i tajemnicami podziemiach rosyjskiej stolicy. Sieci tuneli rytych od średniowiecza, linii ogólnodostępnego metra, skrytych po ziemią rzeczek i znanych głównie z opowieści tajnych tras kołowych, szynowych i pieszych umożliwiających szybkie oraz bezpieczne przemieszczanie elit władzy i uprawnionych do tego służb. Przy pomocy znawcy miasta, znacznie starszego, moskiewskiego przyjaciela nazywanego Borysem Anatolijewiczem lub Wujkiem Borią, postaci rzeczywistej lub wymyślonej na potrzeby książki poznaje tajemnice i ciekawostki rosyjskiej stolicy. Pomagają mu w tym znajomi przyjaciela, zwłaszcza tzw. diggerzy, ludzie różnych zawodów, którzy penetrują moskiewskie podziemia traktując to jako przygodę i poszerzanie wiedzy o przeszłości miasta. Uczestnicząc wraz z nimi w podziemnych wyprawach, autor też stara się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat. Wspomagając wiedzę lekturami. Punkt wyjścia książkowych opowieści o tytułowych tajemnicach podziemnej Moskwy stanowi nie tyle próba odnalezienia, co zdobycia jak najwięcej faktów i informacji na temat sławnej biblioteki starożytnych i średniowiecznych ksiąg. Przywiezionych podobno w posagu przez Zofię Zoe) Paleolog (1455-1503), bratanicę ostatniego bizantyjskiego cesarza Konstantyna XI (1405-1453), gdy wychodziła za mąż za księcia moskiewskiego Iwana III Srogiego (1440-1505), dziada Iwana IV Groźnego (1533-1584). Rzekomo gdzieś ukrytej przez tego ostatniego. W księgozbiorze tym znajdowały się podobno nie tylko nie zachowane gdzie indziej księgi z różnych dziedzin wiedzy, ale także magii. Którą, to jeden z późniejszych wątków, interesował się zarówno ten krwawy car, jak i Józef Stalin. Do moskiewskich legend o skarbach należy nie tylko ta biblioteka, ale również podobno gdzieś ukryta „Czarna Księga” Jakuba Bruce’a (1670-1735). Feldmarszałka w służbie Piotra I Wielkiego (1672-1725), a zarazem astronoma i astrologa. Autor pisze również o tajnych podziemnych przejściach korytarzami i przez piwnice, które zdołał poznać oraz o wielu liczniejszych – i wielu związanych z nimi opowieściami i legendami, także fantastycznymi, „z bajdurzeniem o silach nieczystych” oraz również absurdalnych od których odcina się, ale o nich słyszał lub czytał. Legendy, m.in. o klątwie rzuconej na Moskwę przez najwyższego kapłana pogańskiego boga słońca i życia Jariły po wprowadzeniu chrześcijaństwa, mieszają się w książce i relacjach jej autora z faktami. Np. odkryciem w 1930 r. przez geologa Iwana Gubkina (1871-1939) pod miastem wielkiego podziemnego zbiornika słonej wody, nad którym znajduje się tylko krucha pokrywa o grubości od 500 do 1000 m. Co stanowi dla stolicy ogromne zagrożenie. Zacytuję z książki: „Nadmiernie obciążona (tunele, podziemne korytarze, domy i wysokie budynki wznoszone jeden na drugim) cienka skorupa już trzeszczy, Aż któregoś dnia pęknie i wtedy niemal całe centrum Moskwy zwali się pod ziemię.” Jak już wspomniałem, wiele uwagi autor poświęca tunelom i stacjom metra z jego ciekawostkami oraz tajemnicami. Jak również podobno istniejącemu„metru nr 2”, głębszemu, ściśle strzeżonemu i niedostępnemu zwykłym śmiertelnikom. I chociaż autor stara się oddzielać bezsporne fakty od opowieści i legend, niekiedy przenikają się one, ale czyta się to doskonale. Zwłaszcza, że w opisy te wtrącane są informacje o aktualnych wydarzeniach, jakie miały miejsce w mieście w latach 2013-2016, a także historyczne. Podobnie jak uwagi na temat współczesnej Rosji i jej mieszkańców. Oraz odbioru przez nich kremlowskiej propagandy. „Jeżeli ktoś – pisze np. autor – wierzy w nadprzyrodzone moce magów, skłonny jest też uwierzyć, że Rosję otaczają wrogowie, którzy nieustannie przeciwko niej spiskują.” A jest to, dodam, stały element tej propagandy, znany mi dobrze z, w miarę możliwości, codziennego oglądania serwisów informacyjnych i dyskusji politycznych moskiewskiej TV. Ale przeczytać można również, zaczerpnięte przez mieszkańców z tego źródła, ich opinie np. o „tragedii gospodarczej, jaką przeżywa Polska, gdy Rosja przestała kupować od niej jabłka.” Nie brak jednak także wtrętów historycznych m.in. na temat zbrodni stalinowskich. Chociaż bardzo zaskoczyło mnie stwierdzenie autora relacjonującego rozmowę z jednym z penetratorów stołecznych podziemi, że nie miał pojęcia, iż za zbrodnię katyńską odpowiadał także Łazar Kaganowicz (1893-1991), m.in. inicjator i nadzorca budowy moskiewskiego metra oraz wysoki funkcjonariusz partyjny i państwowy ZSRR. Przecież nazwiska tych zbrodniarzy: Stalina, Berii, Mołotowa, Woroszyłowa, Mikojana, Kalinina i Kaganowicza, którzy podpisali się na decyzji o zamordowaniu polskich oficerów oraz funkcjonariuszy policji i KOP w 1940 roku, powinien znać każdy, przynajmniej wykształcony Polak. Nie mówiąc już o dziennikarzu pracującym w Moskwie. Nieścisłości, pominięć i błędów, na jakie natrafiłem w trakcie lektury tej książki, jest sporo. Co, niestety, pozostawia pod znakiem zapytania ścisłość i rzetelność innych zawartych w niej informacji. A chodzi zarówno od fakty historyczne, jak i błędy topograficzne. W przypadku wspomnianego już Jakuba Bruce’a autor nie tylko pominął istotny fakt, jakim była jego rola jako rosyjskiego feldmarszałka, a nie tylko astrologa i astronoma. Ale również palnął bzdurę, że „jemu Rosja zawdzięcza pierwsze drukowane książki”. Przecież człowiek nawet tylko jako tako znający dzieje Rosji i jej kultury powinien wiedzieć, że pierwszym drukarzem cyrylicą, a zarazem, wraz z Piotrem Mścisławcem, autorem pierwszej wydrukowanej tym alfabetem rosyjskiej książki „Apostoł”, był Iwan Fedorowicz (1510-1583). Nazywany też Fedorem Drukarzem, lub po rosyjsku Fiodorom Pierwopieczatnikom. Dodam, że był on absolwentem Akademii Krakowskiej, drukował we Lwowie. A książka ta ukazała się w roku 1564, a więc 6 lat przed urodzeniem Jakuba Bruce’a. Car Piotr I Wielki, którego dokładną datę i okoliczności śmierci miał, jak pisze autor książki, przewidzieć tenże feldmarszałek, astronom i astrolog, zmarł nie w 1714, lecz w 1725 roku. Pisząc o przeszłości sowieckiego aparatu represji KGB, wśród jego poprzedników wymienił Cz.K. (Czeka – Czerezwyczajnaja Komisja stworzona przez Feliksa Dzierżyńskiego. Oraz NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) którego funkcjonariusze wykonywali zbrodniczy rozkaz zamordowania polskich oficerów w Katyniu i innych miejscowościach w Rosji i na Ukrainie. Pominął natomiast, także krwawe, istniejące w latach 1922-1934 GPU (Gławnoje Polituczeskoje Uprawienie – Główny Zarząd Polityczny, od 1923 r. OGPU). Nie wiem, bo nie udało mi się znaleźć na ten temat żadnych wiarygodnych informacji, na czym autor oparł swoje stwierdzenie, że terrorystka – anarchistka Fanna Kapłan, która 30.8.1918 r. strzelała do Lenina poważnie raniąc go, rozstrzelana została w gmachu Maneżu. Który już chyba wówczas służył celom wystawienniczym. Zaś „czekiści” egzekucje wykonywali w swoich piwnicach. Z innych nieścisłości jakie zauważyłem wspomnę, że sławna w czasach radzieckich WDNCH (Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej), odżywająca w ostatnich latach, zmieniła już dosyć dawno nazwę na WWC – Wszechrosyjskie Centrum Wystawiennicze. Z placu Maneżowego nawet w cichą noc, a takich w Moskwie raczej nie ma, nie sposób usłyszeć „stukotu końskich kopyt na Wasilewskom Spuskie”, bo te dwa miejsca oddziela nie tylko spora odległość, ale i mury Kremla. Poganyj Prud, jak niegdyś nazywano Czistyje Prudy, nie znaczy „przeklęty”, ale nieczysty, paskudny, wstrętny, ewentualnie obrzydliwy. Jeżeli chodzi o nieścisłości topograficzne, to chyba najbardziej zaskoczyło mnie stwierdzenie autora mieszkającego od dawna w Moskwie, że idąc na jedną z podziemnych wypraw z placu Maneżowego ulicą Twerską (przez wiele lat Gorkiego), do najbliższej przecznicy musiał przejść „kilkaset metrów’. W rzeczywistości do pierwszej po prawej stronie: Grigoriewskowo pierieułka jest zaledwie kilkadziesiąt metrów, a po lewej do Nikitskiego piereułka o kilkanaście więcej. To jeden z najbardziej znanych i uczęszczanych fragmentów Moskwy. Mieszkałem tam kiedyś przez pewien czas w pobliżu i odcinek ten pokonywałem co najmniej dwa razy dziennie w 2 – 3 minuty. Nie mogę też zrozumieć, jaką podziemną trasą szedł autor z tego miejsca przy Twerskiej w okolicę „Bolszowo Teatra”: (opery) „przez kilka godzin”. Skoro oba te miejsca dzieli tylko jedna przecznica, a po powierzchni ziemi droga zajmuje najwyżej 4-5 minut. Może czepiam się drobiazgów, ale rzetelność w opisywaniu konkretnych miejsc i faktów historycznych decyduje o zaufaniu czytelnika także do innych zawartych w książce informacji. A jest ich, jak już wspomniałem, mnóstwo i przedstawione zostały ciekawie. Z wieloma świetnymi spostrzeżeniami i danymi. Oto parę cytatów dotyczących metra. „Za ścianami tuneli, którymi codziennie pędzą pociągi, są ukryte pomieszczenia. Bunkry, centra dowodzenia, laboratoria, magazyny i wreszcie tajne szlaki komunikacyjne służące elitom kraju.” „…miejsc, w których słychać przejeżdżające (pod ziemią) pociągi, choć w pobliżu nie ma żadnej linii, jest w Moskwie wiele.” Przeczytać też można o historii tajnych linii stołecznego metra. Jak również o raporcie amerykańskiego departamentu obrony z 1991 r. w którym znajdują się, opublikowane w Wikipedii, informacje o tajnej linii rządowego metra w Moskwie. A w innym miejscu książki również o prawdopodobnych trzech jego trasach. Podobnie o tunelach wykopanych jeszcze w czasach Iwana Groźnego, którymi mogły poruszać się wozy konne, aby w razie niebezpieczeństwa można było wywozić z Kremla skarby. Sporo wrzuconych w narracje na inne tematy informacji dotyczączy także współczesnego życia w tym mieście oraz w Rosji. Z faktami dotyczącymi również Polski. Np. o znanym, przynajmniej mnie, z innych źródeł wyroku na mieszkańca Permu, skazanego kilka lat temu za opublikowaniu w Internecie tekstu o wspólnej napaści Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. „Gdyż było to negowanie ustaleń Trybunału Norymberskiego”. A, zdaniem sądu, „tego typu treści będą kształtować przekonanie o negatywnej działalności Związku Radzieckiego, a przecież ze szkolnych lekcji powinien (podsądny) wiedzieć, że takiej działalności nie było.” Nie brak też przypomnień zbrodni stalinizmu. A jeżeli chodzi o „podziemną Moskwę”, również informacji o eksperymentach przeprowadzanych w latach 60-70 XX w. jak reagują ludzie na dłuższe przebywanie w podziemiach. Z wynikiem: człowiek traci wówczas zdolności do skoordynowanego działania w grupie. Jest w książce również mało prawdopodobna, ale opowiadana wielokrotnie w innych źródłach historia czerwonoarmisty, który rzekomo zasypany został w 1941 r. podczas bombardowania w piwnicy domu. I błąkając się w podziemiach miasta przeżył 14 lat żywiąc się konserwami i suchym chlebem ze znajdowanych magazynów wojskowych, aż znaleźli go budowniczowie metra. Ale również informacje o ludziach, którzy z różnych powodów żyją pod ziemią latami. Mieli nawet swojego kapłana, popa Mikołaja, który udzielał im pomocy. Ciekawe w tej książce są obszerniejsze teksty o przestępczości kryminalnej w Moskwie w ciągu ostatnich ponad 30 lat. M.in. zabójstwie w 2009 r. szefa gangsterskiego podziemia „Japończyka” – Wiaczesława Iwankowa i w 2013 r. jego następcy „Dziada Hasana” – Asłana Usajana. O powiązaniach po rozpadzie ZSRR oligarchów, polityków i urzędników z kryminalistami oraz informacja, że dopiero pod rządami Putina udało się zlikwidować przewagę bandytów nad milicją i służbami specjalnymi, a następnie ograniczyć ich rolę. W końcowych rozdziałach książki – łącznie jest ich 15 w 5 częściach plus Wstęp i Zakończenie, znalazły się także inne tematy. We Wstępie opowiastka o uczcie nad rzeką Moskwa, na której 4.4.1147 r. wielki książę kijowski Jurij Dołgoruki (ok. 1090-1157) poinformował innych książąt, że w tym miejscu zbuduje nowy gród. Czytając ją przypomniała mi się „Stara Baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Ciekawe okazały się opowieści o roli oraz wykorzystywaniu w Moskwie urody dziewcząt i kobiet w zdobywaniu bogatych mężów i kursami dla tych, które chcą „upolować” milionerów. A także zjawisku „sponsoringu”. Z uwagą: „Rosjanki umiejętność wyciągania pieniędzy i upominków opanowały do perfekcji”. O moskiewskiej „złotej młodzieży” i – do niedawna – jej bezkarności, zwłaszcza w rozbijaniu się drogimi samochodami. W tym także o klubach, w których zarezerwowanie stolika, z konsumpcją, ale już bez drogich alkoholi, kosztuje 10-15 tys. dolarów. Jak również, snuta niemal przez całą książkę, historia kopalni diamentów nad rzeką Popigaj w kraju krasnodarskim. W której pracowali więźniowie oraz polscy jeńcy wojenni. Którzy w memencie jej likwidacji po wybuchu wojny w 1941 r. mieli zostać zamordowani przez NKWD-zistów, z zaskakującym finałem. Opowiadana sukcesywnie, lub czytana w jego notatkach, przez wspomnianego na początku książki, a później wielokrotnie, moskiewskiego przyjaciela autora. Ale ze zdjęciem nie jego, lecz polskiego dziennikarza na tle baraku łagru w tajdze z lat 1940-1943, bez słowa, kiedy odwiedził tamto miejsce i co sam tam zobaczył. W książce jest bowiem również trochę zdjęć, chociaż raczej marnej jakości. A także spora bibliografia w językach polskim i rosyjskim, książkowa oraz internetowa. W sumie stanowi to sporo ciekawej, dobrze napisanej lektury, z mnóstwem faktów, ciekawostek, hipotez, legend oraz wątkami sensacyjnymi. Z przyjemnością ją polecam Czytelnikom.

Globtroter Cezary Rudziński; 2017-04-19

    pokaż wszystkie